-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
przemolla nie musisz "sorry", trochę wiem na ten temat a i mam znajomych co w temacie siedzą tylko nigdy nie robili "z tego" podkładu żadnej nalewki. Spytałem się o bimber, bo jednak subtelnie da się go wyczuć. Jedynym destylatem, którego już finalnie był zrobiony, nie wyczułem, był destylat wina ze śliwek a było go do przerobienia 25 litrów, które kazał tak potraktować mój ojciec, bo mu smakowo nie leżało. Wyszła idealna śliwowica, chociaż ja ją ochrzciłem jako palinkę z 66% do której spożywania zakupiłem ówczas stosowne dla niej kieliszki. I powiem tak, nie rozcieńczałem jej, piło się wybornie i jak żyję lepszego mocnego trunku nigdy nie piłem. No... kiedyś degustowałem samodzielnie zrobioną śliwowicę u jednego znajomego koło Wisły i też była niczego sobie.
Po tej próbie śmiem nawet twierdzić, że najlepsze destylaty powstają z już zrobionego wina niż z samego zacieru. Więc bardziej ten kierunek by mi odpowiadał, chociaż roboty z tym więcej. Ale może kiedyś będę miał więcej czasu i własnie na ten czas są plany ;)
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
W tym roku było mało owoców derenia, ponoć z powodu suszy.
Ja polowałem przez dwa tygodnie, ale to było we wrześniu (2-ga połowa). W październiku jeszcze jakieś końcówki się pojawiały a teraz to już pozamiatane.
Teraz czas na żenichę nadszedł
Początkiem października zanabyłem drogą kupna owoc derenia jadalnego. Taki miętki, paplawy już. NAJLEPSZY! Drogi jak czort. 28zł/kg.
Potrząsam słoikami czasem. Stoi se.8)
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Dzisiaj nadałem dzikiej róży. Też taka już paplawa, po przymrozku. Pierwszy raz eksperyment z tym owocem. Robił ktoś ,coś? Podpowiecie?
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
bogdaneg
Dzisiaj nadałem dzikiej róży. Też taka już paplawa, po przymrozku. Pierwszy raz eksperyment z tym owocem. Robił ktoś ,coś? Podpowiecie?
Dzika róża jest zdrowotna... czyli jak na jeden kieliszek dziennie to można zrobić kondensat... zalać tak po przemrożeniu, aby ze trzy centymetry nad nią spirol dryfował. Jeśli na spożycie w większych ilościach ( również zdrowotna) to o połowę mniej jej trzeba dać i jakąś jedną cytrynę... bez tych białych farfocli, a skórkę sparzyć i zetrzeć, albo jednego, góra dwa pigwowce. Trzeba ją lekko zakwasić. Później po maceracji i odlaniu płynu owoce zasypać cukrem... a jak się rozpuści po bełtaniu to połączyć dwa płyny i sklarować. Cukru tyle ile się lubi. Osobiście dodaję jeszcze kilka śliwek, ale to już wedle upodobania. Nic po za cytryną , lub pigwowcem agresywnego nie powinno się dawać, tak aby nie zdominowało. Cytrynę i pigwowca też z umiarem. To co napisałem to tak mniej więcej na 3 l alkoholu. Znam takich co płatki róży dodają, ale o tym trzeba by było wcześniej pomyśleć.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Slav
PiotrekF czy Ty czasami nie spod patronatu św.Ambrożego? :)
Slav ależ oczywiście żem z spod rzeczonego "patronatu" jako i TY :wink::wink:
... co jakiś czas 'widujemy' się .... pod 'patronatem'
PF
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
przemolla pisze o nalewce bo żenicha ma sprecyzowane składniki.
Ja dziś do moczących się owoców róży dodałem po pół łyżki na słoik 0,8 l suszu z mięty i rumianku i chyba z 5 goździków, bo to ma być klasyczna żenicha kresowa. Posmakowałem i przyjemnie już czuć różany smak a i kolorek też całkiem niezły jest. Po odcedzeniu zmieszam to wszystko ze świeżym lanym miodem, ale bez dodawania wody, czyli inaczej niż tutaj https://nalewkownia.wordpress.com/20...-dzikiej-rozy/
W większości przepisów skład jest taki sam, różnią się łączeniem miodu... jedni go gotują brrrr, drudzy mieszają z przegotowaną wodą a ja nie uznaję żadnej wody więc zmieszam miód bezpośrednio z nalewem.
Napisałem wcześniej, że nastawiłem z goji i widać... nasiona piją %, nalew złapał już kolorek, jest niesamowicie smaczny, aromatyczny i już lekko słodkawy, później też dodam tylko miodu http://apetytnaogrod.blog.onet.pl/20...z-owocow-goji/
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
przemolla pisze o nalewce bo żenicha ma sprecyzowane składniki.
Ja dziś do moczących się owoców róży dodałem po pół łyżki na słoik 0,8 l suszu z mięty i rumianku i chyba z 5 goździków, bo to ma być klasyczna żenicha kresowa. Posmakowałem i przyjemnie już czuć różany smak a i kolorek też całkiem niezły jest. Po odcedzeniu zmieszam to wszystko ze świeżym lanym miodem, ale bez dodawania wody, czyli inaczej niż tutaj
https://nalewkownia.wordpress.com/20...-dzikiej-rozy/
W większości przepisów skład jest taki sam, różnią się łączeniem miodu... jedni go gotują brrrr, drudzy mieszają z przegotowaną wodą a ja nie uznaję żadnej wody więc zmieszam miód bezpośrednio z nalewem.
Napisałem wcześniej, że nastawiłem z goji i widać... nasiona piją %, nalew złapał już kolorek, jest niesamowicie smaczny, aromatyczny i już lekko słodkawy, później też dodam tylko miodu
http://apetytnaogrod.blog.onet.pl/20...z-owocow-goji/
... no pewno, że o nalewce....a gdzie napisane ,ze o żenisze....Recon sukcesów.... jak pięć goździków, będziesz trzymał w 0,8 l to za sześć tygodni będziesz miał goździkówkę:mrgreen:... a jak napiszesz, że czuć po tych sześciu tygodniach różę ... to po prostu nie uwierzę:evil:...
ps... a rumianek i mięta to oprócz tego da kolorek.... taki lekko sraczkowaty..... znam to z autopsji...tylko trochę to potrzymaj, aby " dojrzało"....
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
PiotrekF
Slav ależ oczywiście żem z spod rzeczonego "patronatu" jako i TY :wink::wink:
... co jakiś czas 'widujemy' się .... pod 'patronatem'
PF
Niestety miodu pitnego nie nastawiłem.Odwirowany miód był z dodatkiem amitrazy,więc zaniechałem dalszych prac.
Tak ogólnie odnośnie dzikiej róży:Wiemy już, że w róży jest witamina C, wiemy, że jest jej bardzo dużo i zawartość może się różnić, ale powinniśmy wiedzieć jeszcze jedną rzecz. Witamina C jest wybitnie niestała i bardzo łatwo podlega rozkładowi, min. pod wpływem utleniania.
W praktyce oznacza to, że każde przetworzenie dzikiej róży wiąże się z jakimś spadkiem jej zawartości (tutaj dodam, że jeśli chcecie jeść na surowo, to jemy bez nasion, ponieważ mogą spowodować swędzenie dolnej części jelita grubego, dość nieprzyjemna sprawa).
Tak więc tracimy jakąś część witaminy C (oraz bioflawonoidy, też są dosć ulotne):
- gotując dziką różę
- mrożąc dziką różę
- susząc różę
I raczej nie ma od tego ucieczki. Ile witaminy stracimy? Trudno dokładnie określić metodami domowymi, ale można szacować, że gotując i pasteryzując owoce dzikiej róży około 50-70% pójdzie na straty, część również zniszczy się w zamrażarce. Stosunkowo dobrym pomysłem jest suszenie poprzez mrożenie czyli liofilizacja (w domu tego nie zrobimy), gdzie straty są niewielkie (np. Rosa canina może nadal zawierać jakieś 500mg witaminy C). W róży suszonej tradycyjnymi metodami może witaminy C nie być prawie wcale.
ps. jest jeszcze jedna kontrowersja, czy wyciągać nasiona. Ja jestem leniwa i jeśli gotuję albo nastawiam nalewkę, nasion nie usuwam bo i tak będę przecedzać przez gazę i szkoda mi życia na takie zabawy. Gdybym natomiast jadła różę na surowo, koniecznie bym ją obrała!
http://klaudynahebda.pl/dzika-roza-z...-dzikiej-rozy/
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
przemolla, dzięki za cenną uwagę z tymi goździkami! Natychmiast po Twoim wpisie usunąłem z nalewu 4 sztuki i 1 został, w smaku jeszcze nie było goździkówki. Korciła mnie ta żenicha by ją zrobić, ale myślę, że następne nalewy z dzikiej róży to będą tylko z samego owocu.
Czytając wyjaśnienia Slav to chyba dobrze zrobiłem, że intuicyjnie nie zmroziłem wcześniej róży. To jednak mnie też zastanawia czy dobrze się robi mrożąc wcześniej aronię i inne owoce? Co w sumie daje wcześniejsze mrożenie, jak się witaminę C traci?
Ogólnie patrząc, to nalewkarstwo jest fajnym hobby dla faceta ;) Mi się już podoba i jest trochę jak z chodzeniem po Bieszczadach... można wracać tam gdzie się już było a jest jeszcze trochę do odkrycia. Idealny temat na to Forum :)
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
To jednak mnie też zastanawia czy dobrze się robi mrożąc wcześniej aronię i inne owoce? Co w sumie daje wcześniejsze mrożenie, jak się witaminę C traci?
Ogólnie patrząc, to nalewkarstwo jest fajnym hobby dla faceta ;) Mi się już podoba i jest trochę jak z chodzeniem po Bieszczadach... można wracać tam gdzie się już było a jest jeszcze trochę do odkrycia. Idealny temat na to Forum :)
Przemrożenie poprawia smak (garbniki,cukry,kwasy).
Przypomniały mi się pewne słowa " W przyszłym roku trzeba nastawić więcej".:wink:
http://pracownianalewek.blogspot.com...rzestrogi.html
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Są owoce, które trzeba przemrozić... najlepiej naturalnie na krzaku, ale często to jest niemożliwe i trzeba się posiłkować zamrażarką. Należy do tych owoców jarzębina, tarnina i dzika róża. Pozostałych nie przemrażam, cokolwiek by to nie oznaczało. Jarzębinę dodatkowo przesmażam na patelni, bo jest wyjątkowo wredna i gorycz lubi przekazać. Pamiętacie takie cukierki jarzębinki? Przed chwilą zlałem pierwsze dwa i pół litra pigwowcówki... kondensat:mrgreen: . Najlepsze jest drugie zalanie tych samych owoców. Trzeba tylko do nich dodać rodzynek i trochę cukru. Nigdy nie odmierzam ilości owoców i alkoholu. Zawsze tak zalewam owoce, aby alkohol 2 do 5 cm. był ponad ich powierzchnią. Ważne też jest, aby owoce były w ostatniej fazie dojrzałości... czyli co niektóre w rękach mają się rozwalać. Z tych wychodzi najpełniejsza nalewka, ale to też zależy z czego robimy. Wszystko zależy od wielu czynników i dlatego to jest fajne, bo prawie zawsze efekt końcowy jest trochę inny. Wasze zdrowie!!! ... kondensatem
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
Są owoce, które trzeba przemrozić... najlepiej naturalnie na krzaku, ale często to jest niemożliwe i trzeba się posiłkować zamrażarką. Należy do tych owoców jarzębina, tarnina i dzika róża.
Jarzębina,Tarnina ok ale dzika róża ? Dlaczego trzeba ją przemrozić ?
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Slav
Jarzębina,Tarnina ok ale dzika róża ? Dlaczego trzebazego do robienia niż łuskanie tych ziarenek ją przemrozić ?
...lubią oddać goryczkę... garbniki które w sobie mają... szczególnie jarzębina, a róża to chyba , że byś pestkował, ale sukcesów życzę, bo pewnie ktoś ma coś lepszego do roboty niż drylować te maleństwa...;)... no chyba, że w 0,8 litra idziesz... zalej jeżynę, która gorzka wcale nie jest na trzy miesiące... mordę wykręca... fakt ktoś powie przetrzymane... ale tak działają pestki, choćby najdrobniejsze były... truskawka góra na trzy tygodnie, bo później też goryczkę łapie. Oczywiście można ją zniwelować przez większy dodatek cukru, ale kto ulepek lubi? Chyba, że ktoś lubi. Trzymam już cztery miesiące czerwoną porzeczkę i nie mogę się zabrać do zlania... bo tego nie jest mało... tak ze sześć litrów i też nie wiem co z tego wyjdzie... choć pesteczki głęboko schowane. Produkcja nalewek jest jak kiedyś Recon napisał trochę alchemią... przynajmniej każdy nalewkowicz, by tak chciał8-)
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Piszecie i o tych nalewkach, smaka robicie, więc postanowiłem też jeszcze coś zrobić. W szafce leżakuje wiśniówka i czarna porzeczka a zrobiłbym jeszcze z dzikiej róży lub z tarek. Specjaliści! Którą mi bardziej polecicie? no i czy tarki trzeba też drylować? Pewnie odpowiedzi na moje pytania są już w tym wątku, tylko trzeba by to wszystko od początku przeczytać:smile:
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Za specjalistę w tej dziedzinie się nie uważam... chyba, że o spożywanie idzie:mrgreen:, ale tarniny zdecydowanie nie drylować . Zrób dwie.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
...lubią oddać goryczkę... garbniki które w sobie mają... szczególnie jarzębina, a róża to chyba , że byś pestkował, ale sukcesów życzę, bo pewnie ktoś ma coś lepszego do roboty niż drylować te maleństwa...;)... no chyba, że w 0,8 litra idziesz...
Czyli można ale nie trzeba :) Posłużę się jeszcze Hebdą.
Kiedy zbierać dziką różę?
Opinie są podzielone.
Jedni mówią, że teraz, inni, że jak jest miękka i dojrzała, jeszcze inni, że trzeba przemrozić.
Tymczasem prawidłowe pytanie powinno brzmieć: do czego jest mi potrzebna dzika róża?
Jeśli chcesz zrobić syrop, leczniczą nalewkę czy coś dla zdrowia to zbieraj wtedy, kiedy jest w pełni dojrzała, o pięknej, czerwonej barwie, napiętej, błyszczącej skórce (czuli teraz!), twarda. Nie przemrażaj niczego, bo po pierwsze nie ma raczej takiej potrzeby (róża to nie kalina, jest smaczna!) a o drugie, stracisz część substancji czynnych, które i tak stracisz podczas dalszej obróbki.
Jeśli jednak chcesz zrobić coś dla smaku to poczekaj, aż róża zmięknie, lekko przefermentuje na krzaczkach, może się nawet troszkę przymrozi i podskoczy koncentracja cukrów.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
krzychuprorok
(...)! Którą mi bardziej polecicie? (...)
Co kto woli. Tarnina ma lekki smaczek cierpkości za co wielu ją ceni (a mnie nie podchodzi)
p.s. Piękne krzewy z dziką różą znajdziesz opodal krzyża milenijnego w Niechobrzu.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
Za specjalistę w tej dziedzinie się nie uważam... chyba, że o spożywanie idzie:mrgreen:, ale tarniny zdecydowanie nie drylować . Zrób dwie.
...
Pozwolę sobie doradzić jednak coś przeciwnego! Kwas pruski w pestkach tarniny jest faktem i albo drylujemy albo skracamy okres maceracji owocu (do około miesiąca). Smak cierpkości lekko łagodziłem dodając daktyle i figi.
.......................................Pozdrawiam, +Pastor ręką własną
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Maceracja zawsze nie dłużej jak 6 tygodni... choć różnie bywało.... fakt ... ja garść rodzynek dawałem czasami. Pastor... dalej się upieram .... nie drylować. Ile tego kwasu pruskiego? Choćbyś tonę zalał... to i tak co najwyżej na bólu głowy się skończy:mrgreen: i ten kwas to nic wielkiego nie zrobi;)... a nawet na pewne dolegliwości pomoże...
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
Maceracja zawsze nie dłużej jak 6 tygodni... choć różnie bywało.... fakt ... ja garść rodzynek dawałem czasami. Pastor... dalej się upieram .... nie drylować. Ile tego kwasu pruskiego? Choćbyś tonę zalał... to i tak co najwyżej na bólu głowy się skończy:mrgreen: i ten kwas to nic wielkiego nie zrobi;)... a nawet na pewne dolegliwości pomoże...
...
Zapewne masz rację i jeżeli miałbym polemizować to raczej niechętnie! Tarniówka nie jest moją ulubioną nalewką i składałem ją zaledwie trzykrotnie. Nigdy nie drylowałem owocu już choćby dlatego że nie jest to łatwe. Uważam jednak że warto zwracać uwagę na pewne zagrożenia a vice versa nie warto.
Dwóch moich znajomych postanowiło złożyć piniówkę, z młodych pędów sosny z niewielkim dodatkiem jałowca. Moja opinia była taka że nie warto tracić czasu na taką nalewkę a już na pewno nie warto jej pić z powodu olejków eterycznych w niej występujących. Znajomi jednak sprawdzili że moja opinia była przesadzona (była, w rzeczy samej) i nalewkę poskładali a następnie zabrali się za degustację. Po dwóch butelkach wylądowali w szpitalu z zablokowanymi nerkami a ja tylko przez wrodzoną nieśmiałość nie nazwałem się Prorokiem pozostając przy skromnym: Pastorze.
I dlatego między innymi uważam że lepiej lekko postraszyć niż zanadto ośmielić.
.................................................. .................................................. ............... Pozdrawiam +Pastor.....ręką.......wiadomo...
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Ok.... masz rację.
Sosnówka może być niebezpieczna ze względu na coś w stylu terpentyny. Mi chyba ze dwa lata temu taka wyszła i stoi do dziś, ale to wszystko zależy od tego w jakiej fazie zbieramy pędy. Zebrałem je trochę późno. Syrop, czy nalewka z bardzo młodych jest jasny, a jeśli się robi kolor bursztynowy to nie bardzo to idzie w dobrym kierunku. Czuć to w smaku, bo nie jest delikatny, tylko mocno żywiczny z goryczą, a na zębach,aż czuje się żywicę
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Co kto woli. Tarnina ma lekki smaczek cierpkości za co wielu ją ceni (a mnie nie podchodzi)
p.s. Piękne krzewy z dziką różą znajdziesz opodal krzyża milenijnego w Niechobrzu.
Do krzyża na Matysówce masz bliużej. Zostało tego sporo. Aż zal dupe ściska, że nie jestem w stanie tej róży przerobić...
Służę przewodnictwem, oraz zbieractwem.
I degustacją. Hej!
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
nie wiem czy to najlepsze miejsce ale nie bardzo wiem gdzie lepsze, jak coś proszę przenieść
taka nowość
http://www.facetemjestem.pl/wp-conte...stoyavodka.jpg
więcej zapewne tutaj
http://ostoyavodka.com/
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Już tutaj w tegorocznym majowym poście #411 o wódce Ostoya wspomniałem. :)
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Klasyczna żenicha zlana do butelki. Smak nie powala, może jak się przegryzie w ciemności to coś się poprawi. Jako, że nie mam córki na wydaniu to nie wystawię jej we frontowym oknie a raczej poczeka w barku na jakąś degustację.
Zlałem do większych butelek i zmieszałem z miodem nalewkę z pigwy i pigwowca. Jeszcze powoli wyciskam owoce, które zostały i są też nasączone miodem.Gdy wszystko już odsączę i wycisnę to przefiltruję i zleję do specjalnych butelek. Może być całkiem niezła bo owoców było tyle co nalewu, co dało kwaskowatości a miód dodał jej słodkości. Ta kwaśno-słodka lecznicza nalewka jest dla zdrowotności, ze względu na duże bogactwo witamin zawartych w owocach i w miodzie. Piszą, że umiarkowane jej picie wzmacnia i wspomaga leczenie przeziębień i grypy. Jak zachoruję to sprawdzę a jeśli nie zachoruję to też sprawdzę co dobitnie mnie wtedy utwierdzi w leczniczych właściwościach.
Owoce goji nadal się moczą w nalewce chociaż dodałem już do nich miodu. Było ich równo co nalewu więc na pewno jeszcze doleję trochę procentowej mieszanki i wtedy dopiero odstawię w butelce. Kolor jest ładnie koralowy a i smak też dość ciekawy. Goja to najzdrowszy owoc świata więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć... nalewka z goji to najzdrowsza nalewka świata :roll:
Oczywiście miodu nie rozpuszczam w żadnej wodzie a dodaję bezpośrednio do nalewki i mieszam do rozpuszczenia.
Rekordowo w czasie trzymam aronię, w tym tygodniu zmieszam już sok z pierwszym nalewem. To ta zrywana własnoręcznie przez Ewę, długo puszcza się sok z owoców, którego jest sporo i nie chcę go marnować. Tegoroczna aronia ma wyjątkowy smak i zapach. W zamrażalce czeka jeszcze następna, ot tak będzie z 6 kilo.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Tak z ciekawości : czy ktoś wie gdzie w Bieszczadach uprawiana jest pszenica ?
Etykietka sugeruje jakąś połoninę ....?
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Heniek -forumowicz roku! Bardzo lubię Twoje posty :D
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Heniek -forumowicz roku! Bardzo lubię Twoje posty :D
Hej ! Forumowiczko roku !
Ty nie kadź , tylko wyteż wyobraźnię, bo ja korzystając z definicji ustalonej przez Wojtka
http://forum.bieszczady.info.pl/show...2ek?highlight=
przeleciałem zapamiętane wioski poczynając od Prełuk, przez Zubeńsko, Telesnicę, Tarnawę, aż skreciłem na południowe stoki do Runiny i Sedlicy,
aby potem przerzucić się myślami na wschód na Wołcze, Rozłucz aż do Libuchory i .... i nigdzie nie przypominam sobie łanów pszenicznych.
Gdzieś tam pewnie sobie rośnie niczym poletko konopi indyjskich.
Może ktoś się na nie natknął ?
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Hej ! Forumowiczko roku !
Ty nie kadź , tylko wyteż wyobraźnię, bo ja korzystając z definicji ustalonej przez Wojtka
http://forum.bieszczady.info.pl/show...2ek?highlight=
przeleciałem zapamiętane wioski poczynając od Prełuk, przez Zubeńsko, Telesnicę, Tarnawę, aż skreciłem na południowe stoki do Runiny i Sedlicy,
aby potem przerzucić się myślami na wschód na Wołcze, Rozłucz aż do Libuchory i .... i nigdzie nie przypominam sobie łanów pszenicznych.
Gdzieś tam pewnie sobie rośnie niczym poletko konopi indyjskich.
Może ktoś się na nie natknął ?
Ja widziałem tak z pół hektara pszenicy w Michniowcu. Sołtys posiał i zebrał (nawet był kombajn) - ale chyba nie na płyn OSTOYA tylko dla stadka swoich kur.
Więcej pszenicy w tej cudnej krainie sobie nie przypominam.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Pszenica zasadniczo jest uprawiana na glebach najlepszych, zaliczanych do kompleksu pszenno-buraczanego. Łatwo namierzyć ten obszar bo gdzieś blisko powinny być cukrownie.
Z jednej strony od Rzeszowa jest takowa w Werbkowicach a z drugiej były a może jeszcze gdzieś są np. w Przeworsku. Możliwe, że komuś pomylił się Strzyżów ten od Krosna z innym, gdzie była cukrownia.
Głupia sprawa, bo widzi mi się, że w kontynentalnej Polszcze dla wielu Bieszczady zaczynają się za Rzeszowem, jeszcze głupsza to taka,że mam znajomych z młodego pokolenia, którzy coś o Bieszczadach słyszeli ale trudno powiedzieć gdzie dokładnie leżą. Co innego gdyby chodziło o trunki. Nawet przez myś im nie przejdzie, że z tą ostoją to totalna lipa(przepraszam szlachetne drzewo).
Widać idzie nowe, szeroką ławą, szerokimi schodami, nowym asfaltem. Idzie ku ostoi, ku Ostoi idzie!
Pytanie co się ostoi?
- - - Updated - - -
Koło Rzeszowa W Ropczycach a nie Werbkowicach. Sorry.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon
28-05-2015, 14:02 Nie zakładam nowego wątku więc wypadło na ten alkoholowy ;)
W dniu dzisiejszym znalazłem taki większy opis wódki OSTOYA, która ma niby swoje "korzenie" w Bieszczadach. Napisałem "niby" bo jakoś nie zauważyłem w ostatnich czasach jakiś większych bieszczadzkich terenów w z falującymi łanami pszenicy chociaż... dożynki się tutaj odbywają. Wódka zanim jeszcze na dobre ruszyła w Polskę to już uroczyście jest prezentowana za wielką wodą.
Jeśli ktoś chce coś o tej wódce poczytać to tutaj
http://www.sn2.eu/portal-dla-mezczyz...nowy-jork.html
i tutaj
http://facet.interia.pl/alkohole/new...ry,nId,1709114
W maju rosną bzy i rośnie też... zboże, ale wtedy nikt tego nie zauważył a gdy "skosili" to się pojawił. Długo czekała ta wódka na "szersze" odkrycie na Forum.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
Piłeś to to?
dopiero odkryłem w świecie wirtualnym
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon
Już tutaj w tegorocznym majowym poście #411 o wódce Ostoya wspomniałem. :)
a myślałem że odkrywczy jestem ;)
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Tak z ciekawości : czy ktoś wie gdzie w Bieszczadach uprawiana jest pszenica ?
Etykietka sugeruje jakąś połoninę ....?
najlepsze że oni chyba do Zielonej Góry tą pszenicę wożą
cytat za
http://spirits.com.pl/ostoya-nowa-wo...y-z-bieszczad/
Cytat:
...Z linii butelkującej w zakładzie Wyborowa SA w Zielonej Górze zeszły pierwsze testowe rozlewy nowej wódki Ostoya, która za ok. dwa tygodnie trafi do sprzedaży. Wykorzystana do niej została pszenica z Bieszczad, górska z nieskażonego cywilizacją regionu. Rektyfikowana w Janikowie, destylowana w dwóch gorzelniach rolniczych. – Z wielką starannością sprawdzaliśmy nie tylko jakość surowca, ale także gotowego spirytusu zanim zdecydowaliśmy się zestawić tę wódkę – mówi Karol Korulczyk, specjalista ds. technologii w Wyborowej. Jest to pierwsza stuprocentowo pszeniczna wódka z Wyborowej...
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Ciekaw jestem Waszych doświadczeń z nalewkami kwiatowymi. Ja w tym roku po raz pierwszy zrobiłem nalewkę na kwiecie czarnego bzu. Przy okazji świąt była skosztowana i uzyskała bardzo wysokie uznanie. Jednak ze względu na bardzo małą ilość - około litra - obawiam się, że nie zdąży się zestarzeć. Dotychczas moją ulubioną nalewką była głogówka (na owocach głogu jednoszyjkowego), ale kwiat czarnego bzu jest daleko bardziej delikatny i wysublimowany w smaku i aromacie.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Kuledzy i koleżanki..
a ma ktoś może dostęp do spirytusu w większych ilościach i przystępnych cenach?
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
january168
Ciekaw jestem Waszych doświadczeń z nalewkami kwiatowymi. Ja w tym roku po raz pierwszy zrobiłem nalewkę na kwiecie czarnego bzu. Przy okazji świąt była skosztowana i uzyskała bardzo wysokie uznanie. Jednak ze względu na bardzo małą ilość - około litra - obawiam się, że nie zdąży się zestarzeć. Dotychczas moją ulubioną nalewką była głogówka (na owocach głogu jednoszyjkowego), ale kwiat czarnego bzu jest daleko bardziej delikatny i wysublimowany w smaku i aromacie.
Potwierdzam - z kwiatu bzu nalewka jest doskonała :) Trzy lata temu wyszło na próbę też ok. litra i długo nie postało ;)
Cytat:
Zamieszczone przez
komisaRz von Ryba
najlepsze że oni chyba do Zielonej Góry tą pszenicę wożą
Polska importuje całkiem sporo pszenicy ze Słowacji - może to o słowackie Bieszczady chodzi? W cytatach jest mowa o dwóch gorzelniach - ale nie wiadomo gdzie, więc destylat rolniczy mógłby być wyprodukowany gdzieś w gorzelniach rolniczych w Polsce a dopiero potem dostarczony do Janikowa i po rektyfikacji już do Zielonej Góry. Ale może to jakaś tajemnica handlowa skąd ta pszenica i gdzie destylacja.
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Wszystkie nalewki zlane do nabrania mocy, jeszcze 2x5 litrowy nalew mieszanki nalewkowej wyciąga soki z aronii. To ta ostatnia zmrożona i czekająca w zamrażalce w stopniu -18. Po poczytaniu, zwłaszcza po sygnale tutaj już nic nie będę zamrażał. Ta jest ostatnia.
Muszę przyznać, że nalewka z czerwonych brylantów, znaczy się z goji, zaskoczyła wspaniałym smakiem i kolorkiem, chociaż zmącił ją trochę miód. Długo, oj bardzo długo filtrowałem by była klarowna, po nabraniu mocy będzie coś wykwintnego.
I zaraz będzie pytanko, no może nie o nalewkę a raczej likier. U znajomych podano na spróbowanie "nalewkę" z kawy. Zaskoczony byłem smakiem, klarownością, barwą i przede wszystkim smakiem. Był bezmleczny, że jeszcze dodam. I też zapragnąłem go zrobić. Dostałem przepis, ale zanim... no zanim zrobię to tutaj, może jakiś kawiarz to robił... i jak to robił, i jakieś wskazówki tajemne i bez wody proszę i bez gotowania, i bez smażenia (styknie że kawa palona), i też bez mrożenia. Zalać wódką czy może rumem i słodzić cukrem trzcinowym? Ha?
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Tak wyszło, że sam sobie zadaję pytanie i odpowiadam :-P
Znalazłem najbardziej sensowny dla mnie przepis http://nalewki-przepisy.pl/nalewki-k...alewka-z-kawy/
Przekonano mnie tutaj do zastosowania czystej glukozy zamiast czystego cukru, no i kardamonu zielonego(sic!) i oczywiście czystej wódki w miarę(!) dobrego gatunku, ale bez przesadnie bardzo wysokich lotów... Wyborowa zapewne wystarczy. Likier, jak mniemam, będzie miał czystą moc kawy i moc %. Innymi słowy kawa + % i... https://youtu.be/-kMELI_tGFE?t=1m51s
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Recon, jak już nabierze ta kawowa nalewka mocy to napisz czy dobra i czy warto robić. "Kolekcjonuję" dobre nalewki ;)
-
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Recon... proponuję przewertowanie pewnego forum pełnego sensownych przepisów, radzenia sobie w przypadku, gdy się coś spieprzy. Jest tam sporo przydatnych porad. Często korzystam i tam w zasadzie znajduję odpowiedzi na nurtujące pytania. Wcale nie trzeba pytać tylko dobrze poczytać. Piłem taką nalewkę o której piszesz, jednak była z dodatkiem pomarańczy. Przeczytaj dokładnie ten wątek z forum o którym pisałem, a znajdziesz fajny przepis:
http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=14998