Wyborne , dzień drugi punkt 6 ; tego to się nie naumię...
Wersja do druku
Wyborne , dzień drugi punkt 6 ; tego to się nie naumię...
W jednym przedziale jadą mężczyzna i kobieta, sami, trasa długa. Facet czyta gazetę, a kobieta - to się na siedzeniu powierci, a to oczami pomruga, a to westchnie... Facet - siedzi jak skała. W końcu, po godzinie, babka nie wytrzymuje:
- Panie, pan jesteś mężczyzna, czy nie? Już godzinę pana kokietuję, a pan na mnie uwagi nie zwraca! Powiem wprost: zajmijmy się seksem!
- Zawsze mówiłem - odparł facet odkładając spokojnie gazetę na bok - że lepiej godzinę przeczekać niż trzy godziny namawiać.
Typowy macho poślubił typową piękną damulkę i tuż po ślubie wyłożył następujące zasady życia:
- Będę w domu, kiedy zechcę, jeśli zechcę i o której zechcę i zapomnij o jakimkolwiek narzekaniu na to. Obiad ma być naszykowany na stole, chyba że powiem, że nie będę jadł w domu. Będę jeździł na polowania, na ryby, będę chodził na jednego do baru i grał w karty z kolegami kiedy tylko będę chciał i nie masz prawa mi tego zabraniać. To moje zasady. Jakieś komentarze?
Jego młoda żona na to:
- Nie, to mi pasuje. Ale zapamietaj sobie, że tutaj zawsze o siódmej będzie seks, czy będziesz w domu czy nie.
-Watsonie, jaki smak ma pies Baskervillów?
-Nie wiem nie jadłem go!
-A miss Hudson twierdzi, że jadł pan...?
-Pan jej wierzy Holmesie, a nie mnie?!
-Ona gotuje obiady
Co Mis Uszatek je na kolację ?
- Pora na dobranoc...
-Reszta jest milczeniem - powiedział kelner, nie wydając reszty klientowi.
Jaś zwierza się koledze:
Moi rodzice chyba mnie nie kochają
Dlaczego tak myślisz ?
Dają mi dziwne zabawki do kąpieli ...
Róże rzeczy bierze się do kąpieli
Ta ku..a ? Tostr,suszarkę,radio?
Rozmawiają dwie krowy w rzeźni:
- witam, pani tu po raz pierwszy?
- nie, k...a drugi...
- Kto to jest dyplomata?
- To ktoś, kto potrafi powiedzieć "spadaj" w taki sposób, że poczujesz podniecenie w związku ze zbliżającą sie wyprawą.
Kobieta słyszy dzwonek do drzwi. Po chwili otwiera je i widzi kolegę
męża, który pracuje z mężem w browarze.
- Mam dla pani złą wiadomość. W browarze był wypadek i pani mąż zginął.
- O Boże! Jak to się stało?
- Wpadł do kadzi z piwem i się utopił.
Kobieta pyta przez łzy:
- Ale czy przynajmniej miał szybką śmierć?
- Obawiam się, że nie. Zanim utonął, wyłaził z kadzi pięć razy, żeby
się odlać...
Wesołe zabawy ?? http://www.youtube.com/watch?v=GhxqIITtTtU
Blondynka, brunetka i ruda pracowały w jednej firmie.
Pewnego dnia ich szefowa oświadczyła, że wcześniej kończy pracę.
Po jej wyjściu brunetka mówi do pozostałych:
- Hej dziewczyny, szefowa się urwała,
to może my też pójdziemy wcześniej?
I tak też zrobiły..
Brunetka poszła do kina, ruda do knajpy, a blondynka do domu.
Wchodząc do domu blondynka usłyszała
dziwne odgłosy dochodzące z sypialni.
Otwiera drzwi i widzi swoją szefową w łóżku z jej mężem.
Cichutko zamknęła drzwi i prędko wróciła do pracy.
Następnego dnia sytuacja się powtarza i po wyjściu szefowej
brunetka znowu proponuje wcześniejsze wyjście z pracy.
Na to blondynka:
- O nie, dzisiaj już na to nie idę.
Wczoraj o mało mnie nie złapała.
Dzwoni telefon.
Odbiera blondynka
W słuchawce:
- Dzień dobry, Dominet Bank.
- Do czego? - pyta zdziwiona.....
Kopalnia. Do szatni wpada sztygar- Kto wczoraj pił?! - pyta.
Grobowa cisza, w pewnej chwili Fracik mówi:
- Jo pił.
- To się zbieraj, idziemy na klina. A reszta do roboty!
Dwaj starzy przyjaciele spotykają się po długim czasie.
- Co słychać? - pyta pierwszy.
- A, nic dobrego - odpowiada drugi - Cierpię na moczenie nocne i
nie wiem, co z tym zrobić.
- Wiesz co, tu niedaleko mieszka dobry psychoterapeuta.
Spróbuj, może on znajdzie sposób.
Przyjaciele spotykaj się po kilku miesiącach.
- No i co, byłeś u tego psychoterapeuty?
- Byłem i jestem Ci bardzo wdzięczny.
- Już się nie moczysz?
- Moczę, ale teraz jestem z tego dumny!
Przychodzi teściowa do zienciunia i mówi:
-słuchaj... nie wiem jak to załatwisz, z kim, komu, i ile zapłacisz... ale po mojej śmierci masz mnie pochować na Wawelu.
Po tygodniu zienciunio przychodzi do teściowej i mówi:
-no... nie wiem jak to załatwisz, z kim, komu, i ile zapłacisz... ale na czwartek masz być gotowa.
Działkowiec pyta sąsiada:
- Co tam wczoraj za święto mieliście, tak wszyscy tańczyliście?
- Dziadek ul przewrócił.
Do kolesia na ulicy podchodzi brudny, skacowany menel i mówi:
-Panie, poratuj pan! Zbieram na jedzenie. Daj pan trochę grosza!
-O, nie! Pewnie zaraz kupisz flaszkę, nie ma mowy!
-Skąd! Ja już od dawna nie piję!
-Taak? To pewnie przegrasz w karty!
-Panie, ja brzydzę się hazardem!
-No to wydasz na kobiety!
-Jaa? Ja jestem wierny mojej babie, naprawdę jestem głodny.
Na to koleś:
-No to jedziemy do mnie. Żona zrobi kolację. zjesz z nami.
Menel do końca próbuje ściemniać i mówi:
-Ale zobacz pan, jak ja wyglądam, pańska żona mnie nie wpuści, daj mi pan kilka złotych i już sobie idę.
-Jedziesz ze mną. Muszę pokazać żonie, co dzieje się z człowiekiem, który nie pije, nie gra w karty i jest wierny swojej kobiecie!
Na porodówce facet lata z cyfrakiem wokół łóżka na którym leży jego żona i nowo narodzone dziecko.
Pielęgniarka pyta się:
- pierwsze dziecko?
- nie - odpowiada facet - pierwsza cyfrówka
- Baco, macie w waszej miejscowości jakieś atrakcje dla turystów?
- Mieliśmy, ale niedawno wyszła za mąż.
Z pamiętnika Offtopika - Hotel Awaria w odcinkach, pierwszym i ostatnim.
AKT PIERWSZY:
Występują...
BARMAN (oprócz tego kelner, barista, szef tymczasowy, sprzątaczka, palacz, kierowca i dekorator wnętrz)
DRODZY PAŃSTWO (Matka, Ojciec, Ciotka, Wujek, Syn Matki i Ojca, Kuzyn - czyli Syn Ciotki i Wujka)
Opis postaci:
Rodzinka ze średnią wieku ok 36 lat , namiętnie komentująca co się tylko da, Pani wertująca "Zwierciadło" zapodająca temat . np. Brodzik - i jechane, obrabiamy zacnie znaną i lubiana aktorkę, Łazienka Królowej - i jechane.... i t d... ogólnie jechane... Podciągane od upału koszulki gości ukazują wielkie tatuaże z krzyżem.
Opis miejsca:
Hotel Awaria - Knajpka na parterze... za drzwiami unosi się lekki swąd topiącego się od upału asfaltu, świerszcze.. w powietrzu zapach kadzidła zmieszanego z dolatującą przez okienko wydawcze smugą czegoś do wszamania. W tle spokojna muzyka z Indii, Sitar, Table... i cisza... relaks... chill... Nad barem napis ZEN.
Drodzy Państwo (DP) - ..a co to za Zenek tam przybity na barze wisi?
Barman (S) - Heu?.... Wisi? ...nikt Go nie przybijał... sam się tam przykleił..
DP- Aha...
(Pierwsze podejście do nawiązania kontaktu spalone siłą rzeczy, ale zapowiada się nader ciekawie, ponieważ barman wydaje się być mocno nie wyspany i chyba ma już dość, tak tak, wielce nieprofesjonalne podejście i w ogóle faux paux.. )
DP - Dzień dobry... czy mógłby Pan zmienić muzykę na inną bo kolega nie lubi Hinduizmu.
Barman (S) - Heu? -wyraźnie zwiększając średnicę spojrzenia - Przykro mi ale nie zmieniamy muzyki na życzenie nie mamy tu też szafy grającej i prowadzimy hotel po swojemu.
DP- A dlaczego niech mi Pan powie?
S - Obsługa mieszka na miejscu, więc chce słuchać takiej muzyki jaką lubi, bo jest to też nasz dom.
DP- Ale jak to???? Mieszka Pan w Pracy? Jak to.. kto panu to odebrał, jak się sanepid na to zgodził.
S- tak się składa że jest to hotel i tu się ogólnie MIESZKA.
Powszechna w grupie irytacja nowym autem którejś ze znanych piosenkarek, natychmiast zostaje cudownym sposobem przeniesiona na inny obiekt i daje się wyczuć znaczny wzrost temperatury, co wnioskuję po kolorach twarzy Drogiego Państwa, przechodzących nagle z łagodnego różu po ostrą czerwień i purpurę z delikatnym Sizzle, paleta na ciepło...W między czasie Syn Państwa Rodziców, węsząc pismo nosem, umyka z całego zamieszania na papierosa,, Kuzyn natomiast zasłania twarz kartą dań i lekko się chichra.
DP - Ale jak to ???!!!!!?????- Pani Mama wypluwając fragment naleśnika z jagodami delikatnie chusteczką przeciera kącik ust- jak to??!! Ja jak idę do Hipermarketu i proszę o zmianę muzyki to od razu, phi... od razu zmieniają na inną... Jak to... też mi coś.. widział kto... Klient nasz Pan?!!!!!!!
S- Proszę Państwa, Pańszczyznę zniesiono już dawno temu, tutaj wszyscy są równi...
DP - To odrażające !!! Pan jest Bezczelny!!!! - przecierając spocone Czoło Pan Ojciec rzecze - A czy jest tu jakiś szef?!! Chcę rozmawiać z szefem!!!
S- Tak , jest. - Barman wychodzi , po czym wraca , staje ponownie za barem i mówi - Tak, to Ja, słucham w czym mogę pomóc ?
DP - Wychodzimy... nie chcemy już tej dodatkowej porcji naleśników, płacimy i wychodzimy... Jedzenie wyśmienite.. ale obsługa fatalna..
Wujek - Jakby miał pan napisane nas drzwiami Hare Kryszna, to byśmy tutaj w ogóle nie weszli...
S- Dziękuję, teraz już Wiem, co mamy tam napisać :)
Odebrałem to opowiadanie jako satyrę na nietolerancyjnych klientów. A z całości opowieści wnoszę, że nietolerancja i nieprzyjaźń była obustronna.
Może rzeczywiście tak nie było, ale z ducha opowieści odnosi się takie wrażenie.
Dodatkowo - widzę w opowiadaniu elementy złośliwości a nie widzę w opowiadaniu ani odrobiny humoru, w szczególności na szlaku ;)
wybacz... toż tu chodzi tylko o złośliwość... nic więcej... no może troszkę satyry...
ale głównie to złośliwość.. sam czysty duch polskiej kochanej złośliwości.. w zasadzie to nie ma nic satyry... yhy... satyry brak.. sama złośliwość
brak argumentacji.. złośliwość jak nic..
pomyliły się działy.. miało być w spoza szlaku.. więc jak Modzi przeniosą to będę dźwięczny
PS> podobno są różne rodzaje humoru... jedni dostrzegają go tam gdzie innym ni bata nie będzie się pojawiał
ale to też jest złośliwość...
losu...
o ubodzy
złośliwcy
Humoru to tu nie ma, jest czysta tragedia.
Dlatego właśnie szybko przestałam pracować w handlu-że trzeba takich znosić i to jeszcze z uśmiechem.
Kropcze, piękna scenka!
Znam takowe z życia codziennego i popieram Barmana w stu procentach, wszystkimi ręcami i nogyma też :)))
mam coś...
Przychodzi zakapior na wiosnę do sklepu
hihihihi
o własnych siłach???????
po całej zimie na korzonkach i darach lasu-losu
Rozmawia dwóch kumpli:
-Ech, życie jest ciężkie...- wzdycha jeden.
-Miałem wszystko: cichy dom, pieniądze, dziewczynę...
-I co sie stało ?
-Żona wróciła z wczasów...
Ojciec z synkiem przechodzą obok monopolowego:
-Tata, a co tutaj sprzedają
-A takie barachło dla próżniaków, którym sie bimbru pędzić nie chce.
Z pamiętnika Offtopika - Hotel Awaria w odcinkach, pierwszym i ostatnim.
Akt Drugi...
Występują: Pijany jak bela dresiarz z plecaczkiem Najki i... Barman
Dresiarz - dżeń dobhy ja chce pokój na noc a jak nie to bede tu spał (wskazując "latającą kanapę" dla personelu, w wolnych chwilach przenoszącą utyranych pracowników w inny, luźniejszy wymiar, bynajmniej turystyczny)
Barman - Przykro mi , ale kanapa nie jest obiektem noclegowym, proponuję pokój w hotelu
Dresiarz - a Ile? - ile!!? nie mam tyle... bede tu spał.. daj piwo... jak nie dasz jesteś chuj...
Barman - Poproszę piwo ! jak nie to będę chuj!
Dresiarz - proszę piwo....
Barman - Proszę bardzo!
Dresiarz - gul gul gul gul gul gul...aaaaaaaa
Dresiarz - Ej, ja ide tu spać, ja bede tu spał
Barman - nie będziesz... proszę opuścić teren bo zawołam Milicję !
Dresiarz -nie., ja bede tu spał
Barman - Ech.... znowu.... (łup, łup, kanapa będąc z tych starych, składanych, zwinęła się razem z dresem , pozostawiając go w środku podskakującego pojazdu, wygodnego jakby nie było ale nagle zrobiło się ciemno i ciasno i hałas)
Dresiarz - Dobra dobra.. wypuść mnie, już ide... sobie ide....
Do widzenia.. .to jest ta Bieszczadzka kultura, Pan reprezentuje nie Bieszczadzką gościnność tylko warszawski rynsztok.
Barman - Dobranoc... miłej nocy
Z pamiętnika turysty - Hotel "no-name" w odcinkach, pierwszym, drugim i ostatnim.
Występują...
BARMANKA (oprócz tego kelnerka, baristka i sprzątaczka)
SZEFOWA (szefowa)
TURYŚCI (On, Ona, Kolega z Synem, Kolega Bez Syna, Drugi Kolega Bez Syna)
KNAJPKA
ŚWIATŁO
CHWILA
Opis postaci:
BARMANKA (lat 20+, mini, spojrzenie rozbiegane, dusza nieobecna)
SZEFOWA (szefowa)
TURYŚCI (z przewagą wieku 40+, Ona wyraźnie młodsza, Syn na 50%, komentują co się da i kogo się da, z radością czytają co potrafią przeczytać, spodnie ubłocone, na nogach sandały, klapki lub ciężkie buciory)
KNAJPKA (na parterze, rżenie koni, intensywne zapachy wsi, nad barem napis cyrylicą)
ŚWIATŁO (jasne jak jest)
CHWILA (dłuższa, krótsza - kto by się tam śpieszył?)
Opis miejsca:
Hotel "no-name", gdzieś przy drodze
AKT PIERWSZY:
Wieczór, na poboczu drogi miły hotelik, barmanka uśmiechnięta siedzi na zewnątrz.
TURYŚCI (T) - Dzień dobry, czy macie wolne pokoje dla sześciu osób?
BARMANKA (B) - (pionizuje się z trudem) Nie wiem (uśmiech).
T - A kto wie?
B - Szefowa (uśmiech).
T - A może ją Pani poprosić?
B - Nie mogę (uśmiech).
T - Dlaczego?
B - Nie ma jej (uśmiech).
T - A może pani do niej zadzwonić?
B - Mogę (brak uśmiechu).
B - (dzwoni)
B - Przyjedzie za chwilę (brak uśmiechu).
CHWILA (Ch) - (mija)
SZEFOWA (S) - Dzień dobry, tak mamy wszystkie trzy pokoje wolne
T - To my zostaniemy na noc
S - W cenę noclegu jest wliczone śniadanie, o której chcecie Państwo zjeść?
T - o piątej
B - !?! !?! !?! (wściekłość pomieszana z niedowierzaniem, oczy mocno rozszerzone, zwiększona potliwość, zawroty głowy)
T - Żartowaliśmy, na 9oo będzie dobrze.
B - (kamień z łomotem spada jej z serca, spłoszone konie uciekają za rzekę) To doskonale (zawroty głowy ustają, potliwość i rozszerzone oczy pozostają).
AKT DRUGI:
Noc - pod knajpkę na parterze przyjeżdża jedną ładą ok. 8 miejscowych piękności, potem dojeżdżają miejscowi młodzieńcy, z aut puszczają na full miejscową łupaninę, grzmocą miejscowe piwo i wydzierają się po miejscowemu na siebie
AKT TRZECI:
Poranek, godzina 8:50, knajpka na parterze
KNAJPKA (K) - (zamknięta)
T - (czekają)
Ch - (mija)
B - (niedospaną, kac mocny a wzrok rozbiegany, lekko po 9oo miejscowa młodzież przywozi ją motocyklem)
B - (zabiera się za zamiatanie i plotki z ekspedientką z sąsiedniego sklepu)
Ch - (mija)
B - (znika w barze)
Ch - (mija)
B - (ok. 9:30) Śniadanie przyniosłam (ciągłe kłopoty z pionizacją, lekkie drżenie rąk)
T - Poprosimy jeszcze o chleb do jajecznicy
B - (łypie wściekle spode łba, bierze siatkę i idzie do sąsiedniego sklepu, po chwili przynosi bez słowa chleb)
T - Dziękujemy. I jeszcze kawę poprosimy
B - Nie da się.
T - ???
B - Prądu nie ma.
T - To taką parzoną albo rozpuszczalną.
B - Nie da się. Prądu nie ma.
T - To jak Pani jajecznicę zrobiła?
B - Na kuchni.
T - To sam wrzątek poprosimy.
B - Nie da się. Prądu nie ma.
(podejście do nawiązania kontaktu spalone siłą rzeczy, ale zapowiada się nader ciekawie, ponieważ barmanka wydaje się być mocno niewyspana po wczorajszej imprezie i chyba ma już dość, nalewa sobie piwa i zaczyna się obściskiwać z chłopakiem.. )
Ch - (mija)
ŚWIATŁO (Ś) - (błyska i zapala się na stałe)
T - O, jak miło. Poprosimy kawę.
B - Nie da się. Prądu nie ma.
T - Prąd jest.
B - (po twarzy przebiega grymas, odrywa się od piwa i chłopaka, włącza ekspres, po chwili chwiejnym krokiem przynosi kawę)
T - (jedzą, płacą, odjeżdżają)
B - (oddycha z ulgą, nalewa sobie kolejne piwo, kontynuuje obściskiwanie się z chłopakiem)
Nie może być... Kremenaros? :mrgreen:
Nie, to nie Kremenaros. I na tym proponuję poprzestać, to hotel "no-name" :wink:
w kategorii "przychodzi turista do baristy" ode mnie PUNKT dla Bartka - za strzał w dziesiątkę bez użycia broni...;)
bo... złośliwość to fantastyczna broń szybkostrzelna, ale...czasami odrzut może być niespodziewanie i zupełnie nieoczekiwanie troszkę nieprzyjemny dla strzelającego...:wink: