6 załącznik(ów)
Odp: Z pamiętnika niedzielnego turysty
Była już godzina 18. Będąc na żółtym szlaku, wyjęłam mapę, by ocenić ile właściwie jest jeszcze do tego Jasiela. Minimum 3 godziny. Byłam zmęczona i w tym momencie najchętniej zakończyłabym wędrówkę, jednak z drugiej strony ten Jasiel jeszcze był całkiem realny na dziś -jeżeli bym się bardzo postarała. Bez chwili namysłu, zarzuciłam plecak i truchtem pobiegłam na szlak graniczny. Po około 15 minutach byłam na miejscu. Oznakowania mówiły to samo -Jasiel za 3 godziny. No to dalej trucht lub szybki marsz. Po drodze mijałam pełno cmentarzy wojennych, jednak niestety nie przyglądałam im się z bliska -zrobię to następnym razem. Tylko przy jednym, największym zatrzymałam się na sekundę.
Załącznik 38133 Załącznik 38134
W zasadzie już w tym momencie nogi odmawiały mi posłuszeństwa, dlatego postanowiłam, że przerwy będę robić wyłącznie przy głównych słupkach granicznych i będą one trwały góra 2 minuty. Tempa nie zwalniałam. Fajnie się złożyło, że szłam w kierunku, gdzie numery słupków malały, więc odliczałam każdy słupek w oczekiwaniu na ten główny. Zgodnie z założeniami -nie było możliwości postoju przy słupkach mniejszych, choćby nie wiem co. Tylko dzięki tej dyscyplinie dotarłam. Gdy wyszłam na Jasielskie łąki, przekroczyłam mostkiem strumyk -poległam na drodze, z której nie ruszyłam się dobre 15 minut. W zasadzie skonałam :) Był właśnie zachód słońca.
Załącznik 38135
Uśmiechnęłam się z siebie ogromnie, gdyż patrząc obiektywnie nie było możliwym, że dziś zajdę na Jasiel -w zasadzie biorąc pod uwagę przebieg wydarzeń plany Jasiela około 4 godziny temu zostały przecież definitywnie odrzucone, gdyż zmusiła mnie do tego sytuacja. Więc co ja tu do diabła robię i jakim sposobem? Uśmiechnęłam się tylko. No ale zaraz, zaraz. To przecież nie koniec na dziś. Za pół godziny mam pole namiotowe, więc skoro dotarłam już tutaj to i dotrę i tam :) No to poszłam.
Na Jasielskim polu namiotowym byłam około 21.30. Dotarłam do celu. Rozłożyłam namiot, ugotowałam cudowny makaron z serem, obejrzałam mapę i poszłam spać.
Spałam długo, bo do godziny 8. Na dziś nie było wielkich planów. Rano zjadłam śniadanie, wykąpałam się w chłodnym potoku, umyłam włosy. Gdy złożyłam namiot i spakowałam się, była już godzina 11 -ot jak swobodnie płynie czas na Jasielu. Ruszyłam dalej do Moszczańca, czyli 8 km prostą drogą szutrem w samo południe, w samą lampę, gdy słońce prażyło sakramencko. Wdziałam okulary słoneczne, na głowę niebieską starą bandamkę, którą swego czasu często ze sobą zabierałam. Z resztą możesz ją zobaczyć na pierwszym zdjęciu tej relacji. Na tej długości miałam chyba tylko jedno miejsce zacienione, tuż przy dawnej leśniczówce, czyli w drugiej połowie drogi. Gdy znalazłam się w Moszczańcu zaczęłam łapać stopa w kierunku przeciwnym, niż miałam dziś zmierzać. Powodem tego był fakt, że najbliższy sklep jest w Posadzie Jaśliskiej a zamarzyły mi się napoje chłodzące z lodówki. Po zrobieniu zakupów zaczęłam łapać stopa -tym razem do Wisłoka Wielkiego, przejeżdżając znów przez Moszczaniec. Tu odbiłam w boczną drogę i udałam się niemalże autostradą leśną na górę Bukowica. Dzisiejsza wędrówka miała już charakter rekreacyjny. Autostradą -ponieważ droga była tak wielka i szeroka ale jednocześnie bardzo rozjeżdżona przez mostra leśne -tak przeogromnych kolein chyba jeszcze nigdy nie widziałam. Znalazłam się na miłym szczycie.
Załącznik 38136
Z Bukowicy podreptałam na Tokarnię, na której spotkałam konnych turystów.
Załącznik 38137
Na Tokarni usiadłam i zaczęłam szyfrować panoramę Bieszczadów, jaka się pięknie roztaczała. Ujrzałam pasmo Łopiennika i Chryszczatą, z lewej strony zaś Magurę Łomniańską na Ukrainie. Teraz mogąc w domu spojrzeć na mapę Bieszczadów i wygenerowaną panoramę widzę, że na zdjęciu uchwyciłam też między innymi Smerek, Roha, Paportną i Jawornik.
Załącznik 38138
7 załącznik(ów)
Odp: Z pamiętnika niedzielnego turysty
Szłam dalej czerwonym szlakiem. Aż tu nagle... ujrzałam turystę z plecakiem! Aż się przestraszyłam, czego wcale przed nim nie kryłam. Zamieniliśmy kilka zdań. To był bardzo miły wędrowiec. Wędrował także z namiotem. W tej chwili zdałam sobie sprawę, że idę już trzeci dzień, jest długi weekend Bożego Ciała, za 20 minut skończę całą wędrówkę a ja w tej chwili spotkałam pierwszego turystę na swojej drodze od chwili Cergowej!! Niesamowite. Nie liczę ludzi na polu namiotowym w Jasielu, bo to oczywiste i koni na Tokarni. To już kolejny raz z rzędu, gdy idę najbardziej obleganymi weekendami w roku a moich ścieżek praktycznie w ogóle turyści piesi nie przekraczają. Jednak tutaj w Beskidzie Niskim kilka razy na swojej drodze napotkałam jeżdżące po pagórkach motory -pierwszego dnia majałam się z nimi trzykrotnie. Ale pieszych turystów nie było.
Dalej podążałam do Przybyszowa, by tutaj odwiedzić serdecznych znajmych z Bieszczadów.
Załącznik 38139
Jeden z nich kupił tutaj ziemię i powstało nowe schronisko dla przybyszów - "Chata w Przybyszowie" -miejsce ze wspaniałym klimatem nad rzeką. Szczerze, serdecznie zapraszam. Tu spędziłam miły wieczór w gronie dobrych znajomych. Następnego dnia gospodarz Piotrzyk oprowadził nas po pięknym Przybyszowie -udaliśmy się na pobliskie cerkwisko, cmentarz oraz jeziorko bobrowe.
Załącznik 38140 Załącznik 38141 Załącznik 38142 Załącznik 38143 Załącznik 38144 Załącznik 38145
Wróciłam ze znajomymi do Sanoka i dalej autobusem do Rzeszowa.
To była bardzo udana wędrówka!
Dziękuję za uwagę ! ;-)
Całość: http://wadera55.republika.pl/niski_c...015/niski.html
Więcej wędrówek: http://wadera55.republika.pl/ania.html
Odp: Z pamiętnika niedzielnego turysty
Aniu... przed chwilą kończyłem pisać relację swoją i po wejściu na forum zauważyłem jedną wspólną rzecz w naszych relacjach.... my w trzeciej dekadzie maja też spotkaliśmy turystów w ostatnim dniu na Jaśle...
Odp: Z pamiętnika niedzielnego turysty
Piękna trasa. Koło Cergowej lepiej rozpocząć wędrówkę od kamieniołomu w Lipowicy. Po pokonaniu kładki trzeba kierować się w lewo wzdłuż Jasiołki a za domem skręcić w prawo i wyraźną ścieżką wyjdziesz na Złotą Studzienkę. W Nowej Wsi tez kiedyś zdarzyło mi sie chaszczować :)
Odp: Z pamiętnika niedzielnego turysty
Z Lipowca zdaje się że szukałas spirytusowej drogi, podobno jest (prywatnie) wyznaczona w terenie czarnymi znakami a zaczyna się gdzies w okolicy mostu z zakazem nieobowiązującym znajomych królika :-) Co do kleszczy - jakoś tak jest, że jedne osoby wręcz je przyciągają a innych się nie czepiają. Nieraz podczas chaszczowania w myślach liczyłem już, ile ich będę ściągał - po przyjściu do domu okazywało się, że nie było ani jednego. Na szczęście...
Na Kamieniu ze szczytu, lekko odchodząc w kierunku wschodnim, przy dobrej widoczności jest widok na Bieszczady, a trzeci kamieniołom jest trochę oddalony na północ od szczytu.
Pod szczytem Kamienia narobiło sie sporo cmentarzy, czy wszystkie odpowiadają prawdzie - nie wiem. Pewny jest "nasz", przedstawiony na WIG-ówce. Po słowackiej stronie wymienia się bodajże 4. Na pewno wielu tam zginęło.
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Szłam dalej czerwonym szlakiem. Aż tu nagle... ujrzałam turystę z plecakiem!
Ciekaw jestem, czy to nie on przypadkiem widział podczas swej dalszej wędrówki stada wilków pod Wilczymi Budami :-) A właśnie - jak ze zwierzyną? Idąc samotnie pewnie dane Ci były spotkania z dziką zwierzyną?
Odp: Z pamiętnika niedzielnego turysty
"Po pokonaniu kładki trzeba kierować się w lewo wzdłuż Jasiołki a za domem skręcić w prawo i wyraźną ścieżką wyjdziesz na Złotą Studzienkę."
-Wydaje mi się, że ten opis jest właśnie opisem niebieskiej ścieżki, którą zamierzałam iść. Okolice domu były zakrzaczone dlatego nie poszłam tamtędy tylko dalej na wprost i doszłam do dużej stokówki i stąd odbiłam w las. Tak jak pisałam -podejrzewałam, że ścieżka niebieska jeżeli jest to musi iść za domem gdzieś ale mi nie chciało się przez to przedzierać. To co się nie zgadza to to, że kamieniołomów jeszcze nie mijałam a oznakowanie miejscowości tam gdzie jest mostek mówiło, że jestem już w Nowej Wsi :>
Dlugi, zgadza się i tędy szłam. Znak zakazu nieobowiązujący znajomych królika mnie rozbawił i zrobiłam mu zdjęcie i dokładnie obok niego poszłam. Odnośnie kleszczy, często miewałam podobne wrażenie i zaskoczenie. Ale kilka razy już złapałam, powiedzmy 1-2 na rok. Byłam na tym "trzecim" kamieniołomie, czyli tym na północ. Odnośnie turysty -skąd taka informacja? Znasz go, chwalił się że widział stada wilków? : D Odnośnie zwierzątek, to tylko jakieś sarny lub łanie -na pewno na Bani i gdzieś chyba jeszcze. Na Kamieniu słyszałam jakieś większe szmery z lasu. W zasadzie ostatnio to tylko sarny widuję -tydzień temu w Bieszczadach także - mała niemalże mi spod nóg wyskoczyła -ciekawe kto się bardziej przestraszył.
Odp: Z pamiętnika niedzielnego turysty
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
" To co się nie zgadza to to, że kamieniołomów jeszcze nie mijałam a oznakowanie miejscowości tam gdzie jest mostek mówiło, że jestem już w Nowej Wsi :>
Kamieniołomy są po drugiej stronie góry więc z drogi na Barwinek ich nie zobaczysz,jest tylko duży parking na którym często stoją ,,krokodyle,,i przystanek autobusowy. Ta stokówka zawsze wchodzimy na Cergową w pierwszą niedziele stycznia.
Odp: Z pamiętnika niedzielnego turysty
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
... Odnośnie turysty -skąd taka informacja? Znasz go, chwalił się że widział stada wilków? : D ...
Od znajomej z FB - była na paśmie Bukowicy 6.06. i spotkała samotnego turystę idącego od Ustrzyk. To on powiedział znajomej, że chwilę wcześniej pod Wilczymi Budami widział 5 wilków.
Ale czy to ten sam? Jak sama pisałaś - turystów mało - więc to mógł być on...
Odp: Z pamiętnika niedzielnego turysty
Bogdan -ok, miałam faktycznie na myśli wejście na teren kamieniołomów oraz budynki zakładu a nie do końca samo miejsce wydobywania kamienia, więc masz rację -chodziło mi że jeszcze nie doszłam do tego "punktu". Rok temu spałam na terenie tego kamieniołomu.
Dlugi, ale numer! :) Myślę, że to mógł być ten sam człowiek. Zrobił na mnie bardzo miłe wrażenie. Wyglądał właśnie na wędrowca (słowo turysta mi tu nie pasuje) z plecakiem, wspomniał, że już niedługo kończy na dziś i niedługo będzie rozkładał namiot - ale jednocześnie dodał że idzie dziś blisko Puław, więc by pasowało -co to dla niego taki odcinek skoro wędruje od Ustrzyk (tego mi nie powiedział). To poniekąd fajne dowiedzieć się gdzieś od kogoś jaką przygodę miał kompan z którym zamieniło się dwa zdania na trasie kilkadziesiąt minut wcześniej ;)
Odp: Z pamiętnika niedzielnego turysty
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Rok temu spałam na terenie tego kamieniołomu. ;)
Swietne miejsce na nocleg :) Góra Kamień jest dosyć atrakcyjnym miejscem na turystykę.I brakuje wyznaczonych tras, dobrze jest więc posługiwać sie najprostszą nawigacją. Zołnierze którzy tu sa pochowani w wiekszości nie polegli w wyniku działań wojennych lecz zamarzli podczas wyjątkowo mroźnej zimy. Jeździ tez w te tereny jakiś turysta ,wsiada do autobusu w Krośnie mówił ze czesto jest w beskidzie niskim.