Odp: Czerwony do jeziorek Duszatyńskich - kto tyczył ten szlak?
Ludzie, kochani bieszczadnicy - co to za dyskusja, co za temat...
Przecież to błoto, pokonywanie drogi której nie ma, to cała esencja naszych Bieszczadów. W tej chwili - przemoczone buty i ubranie, a po osiągnięciu celu, w kwaterze, najpiękniejsze wspomnienia. Niezapomniane.
Zobaczycie, jak z perspektywy lat, kiedy nie będzie Wam dane przemierzać bieszczadzkich szlaków, zatęsknicie za przeoraną stokówką, za walką z błotem, ni i za każdą gałązką posłaną w to błoto,aby dojść do celu, aby zdobyć cząstkę tych kochanych gór dla siebie.
Odp: Czerwony do jeziorek Duszatyńskich - kto tyczył ten szlak?
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
nie będzie Wam dane przemierzać bieszczadzkich szlaków
Nie pisz proszę takich pesymistycznych treści... :cry: :cry: :cry:
Odp: Czerwony do jeziorek Duszatyńskich - kto tyczył ten szlak?
Jeśli zabrzmiało to pesymistycznie - przepraszam.
Chodziło mi tylko o to, że kiedy wiek i zdrowie nie pozwolą już na brnięcie w błocku po bieszczadzkich ścieżkach, zatęsknimy do dawnych, nie zawsze przyjemnych przeżyć.
Odp: Czerwony do jeziorek Duszatyńskich - kto tyczył ten szlak?
Hej:)
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
J[...] kiedy wiek i zdrowie nie pozwolą już na brnięcie w błocku po bieszczadzkich ścieżkach[...]
Ponura wizja. Gdy jednak wspominam sobie tajemnicze spotkanie z dziadeczkiem gorczańskim wśród mgieł i o jesiennej porze, to jakoś wizja się rozwiewa:D
Barnabo, wybacz moje złości, pewnie kiedyś prowokowałem jakimiś tekstami o betonce po połoninie i zapomniałem o tym. Cenię błoto na szlaku:D
Ostatnio pojechałem na błotku kilka meterków wędrując po Świdowcu. To było wspaniałe uczucie:D Więcej, więcej!! Zastanawiam się nawet, że może szlaki nie powinny być na całej długości w postaci udeptanych dróżek, a zaposiadywać odcinki zwane BOS-ami (Błotniste Odcinki Specjalne), gdzie np LKT rozrabiałyby błotko, miesiły na maź błogą, a plecakersi mogliby to pokonywać napawając się chłodną wilgocią w butach i gaciach:D W B.N. napotkałem kiedyś miejsce, gdzie błotko pokryte było warstwą butwiejących liści. Całość oklejała buciory gigantycznymi bułami o masie kilku kg każda. Wędrówka stawała się przyjemniejsza... Strasznie jestem ciekaw, czy to miejsce nadal jest takie błotniście cudowne?
Pozdrawiam,
Derty