A Miśce z Otrytu dawał ktoś znać?
Bo nie wiem, jak się ubrać.:lol:
Wersja do druku
A Miśce z Otrytu dawał ktoś znać?
Bo nie wiem, jak się ubrać.:lol:
Zakończył się V rajd IMB. Niepowtarzalna przyroda, piękna pogoda a przede wszystkim wyśmienite towarzystwo.
Dziękuję wszystkim uczestnikom za wspaniałe chwile.
A ja dziękuję za organizację, było smakowicie! :smile:
Podziękowanie dla Henia trzeba napisać napisać WIELKIMI LITERAMI, pomimo tego, że niektórzy moderatorzy odradzają pisanie wielkimi;-)
Bo Henio to taki Ostatni Mohikanin, któremu jeszcze coś się chcę. Nie wiadomo po co i nie wiadomi w imię czego. Chce mu się i tyle!
Myślę, że zaraz rozpocznie się dziać w oddzielnym wątku sprawozdanie o tym, jak było.
Ja tradycyjnie będę pisał niezależną relacje alternatywną, czyli jak naprawdę było;-)
O totototo! Naszemu Enricowi wielkie dzięki - bez Ciebie nas by tam nie było! Gospodarzom na Otrycie i w Serednim też ukłony i podziękowania! Wymiataczom gitarowym, czyli Wojtkowi i Iaowi - w pas i z głów! Tomkowi co na bębnach wymiatał aż miło, również naj naj! Wszystkim uczestnikom za wspaniałe chwile nie dziękuję bo się rozbestwią szubrawcy! ;)
Było świetnie! :) Super było Was wszystkich spotkać, zwłaszcza tych, z którymi nie widziałam się już dawno! Dużo pozytywnych emocji, żartów i śmiechów (aż mi się zmarszczki przez was zaczęły robić). Heniu -super robota. Do następnego!
Już nie przesadzajcie z tymi podziękowaniami, było normalnie tzn. pięknie, ale w Bieszczadach to nie powinno dziwić.
A kto nie wie, że don prowadzi najlepsze biuro podróży, ten kiep.
Ukłony.
Wojtek w sąsiednim wątku podjął się zadania opisania jednej z wersji tego RAJDU
Ja nie czuję się na siłach, aby podjąć tak trudny temat, bo ....
Bo pewnego dnia kilka ekip ruszyło z Polski na spotkanie RIMBOWE, jedni z Torunia inni z Olsztyna,
jeden Zbyszek to urwał się skąd t ... szukam na wili Międzyrzecz, a może Międzyrzecze ...? albo Międzymorze ...?
Bo to człowiek wie jakąż to przyczyna zagania ludzi w Bieszczadzką krainę ?
Główny atak nastąpił z Rzeszowa , najpierw ja z Ciepłym wystartowałem ,
a potem trzy kolejne ekipy, wszystkie z tym samym celem - aby dotrzeć mimo zmroku i przeciwności losu do punktu zbornego
czyli Chaty Socjologa na Otrycie
Tam spotkania, zapoznania i wieczorne ballady przy dźwiękach gitary
.
https://i.imgur.com/E44cLlJ.jpg
I ja - skoro w końcu dotarłem do domu - chciałbym bardzo podziękować Heniowi, jak i Wam wszystkim za te chwile spędzone w Chacie, za tę atmosferę, za... wszystko. Przepraszam, że musiałem się ulotnić już na początku - żałuję bardzo. "Następną razą" postaram się dużo lepiej przygotować. W ramach "samoukarania" za przedwczesne opuszczenie Zacnego Grona - "dopiąłem" rajdowe kółeczko - pieszo z Chaty wróciłem do Czarnej (choć widoki były... takie asfaltowe bardziej). Dzięki raz jeszcze !
Pięknie było Was widzieć, wędrować, śmiać się do łez w tak cudownym otoczeniu. Cała magia Heniowych rajdów. Bardzo dziękuje za te chwile Wam wspaniali wędrowcy. Jak można się z pasją różnic i mieć do tego humorystyczny dystans to tylko na tym rajdzie. Klimat takich spotkań jest niezapomniany. Dziękuje
Jako RIMB-owcy NIEZŁOMNI zwani też RIMB-owcami WYKLĘTYMI, nie uznaliśmy z kolega Wojtkiem decyzji o końcu imperezy i jeszcze przez tydzień walczyliśmy o kolejne kilometry wędrówki w pięknych okolicznościach październikowego upału. Dlatego dopiero teraz, po powrocie - dziękuję koleżankom i kolegom za super atmosferę , wyborne towarzystwo i sprawną organizację. Do zobaczenia na szlaku.
Minął już ponad miesiąc od wspólnego wędrowania po bieszczadzkich górkach, można by pokusić się o jakieś podsumowanie.
Miejscem początkowego spotkania została wyznaczona Chata Socjologa na Otrycie. Jak powszechnie wiadomym jest , nie można tu podjechać samochodem.
Aby dotrzeć trzeba troszkę się natrudzić wędrówką (lub wyjazdem nożno napędzanym).
W piątkowy wieczór już po ciemnościach docierając do tego miejsca zastanawiałem się ile osób ostatecznie się pojawi ?
Okazało się , że przybyło nas tu w liczbie 17. Sporo, a nawet więcej. Z czego tylko dwie twarze widziałem po raz pierwszy, reszta to bywalcy.
Od razu pierwsze wrażenie , że spotykamy się w kręgu znajomych, więc nie ma oporów wstępnego poznania.
Nie wszyscy mieli wcześniej możliwość poznania wszystkich, ale sytuacja była taka jakby zjechała z różnych stron grupa starych znajomych.
Kiedyś rzucając hasło wspólnej wędrówki pod hasłem RIMB-u chciałem poznać w realu ludzi z internetu.
Teraz wiem , że ci co chcieli i mogli to przybyli, innych też szanuję, tych którzy nie czują potrzeby porównania wirtualu z realem.
Ale, gadu gadu , teraz włączę parę impresji zdjęciowych , nie kolejnych i bez związku
... jeśli ktoś chce to niech zgaduje ....zagadka z przeszłości ... kol Ciepły nie wiedzał
Załącznik 45286
....
widoczki jesienne jakie nas otulały
Załącznik 45287
....
trasę wędrówki pokonywaliśmy metodą DIO ( wyjaśnię dla nie kumatych że chodzi o Długie Intensywne Odpoczynki)
Czy są jeszcze wyznawcy tej metody ?
Załącznik 45288
...
Nowoczesne Bieszczady , ... kryształowe żyrandole zastąpiły Wino Szwoleżera .... w jakiej miejscowości ?
dla ułatwienia podam że tam były pierwsze spotkani interautów w ludżmi
Załącznik 45289
...
a na powitanie w końcowej miejscówce pytanie
.... czy konie mnie słyszą ? (cytat z Misia )
Załącznik 45290
....
tylko koni, tylko koni żal
dziś na zimę ciepły szal ......
Przy wieczornym ognisku pojawiały się kolejne piosenki....
Jutro dokończenie
[QUOTE=don Enrico;175034]
trasę wędrówki pokonywaliśmy metodą DIO ( wyjaśnię dla nie kumatych że chodzi o Długie Intensywne Odpoczynki)
Czy są jeszcze wyznawcy tej metody ?
Ależ oczywiście, że są :) Tylko, że w wersji DFO czyli Długich Forsownych Odpoczynków. Jak zwał tak zwał efekt taki sam. Co prawda dawno już w Biesach nie byłem bo tam już "duszno" się zrobiło, ale parę razy do roku za wschodnią granicą obozy szkoleniowe dla "starszej młodzieży" uskuteczniam. Metoda znana i lubiana więc nie sądzę, żeby wyznawców zabrakło :)
Tak, to dobra lokalizacja, aczkolwiek jeśli ktoś nie wie gdzie ?
...to ma małe szanse na odnalezienie w tym młodniku, ale widać że jest odnowiony i zadbany.
Dzięki za sprostowanie, rzeczywiście nastąpiło przejęzyczenie , poprawnie jest DFO.
---
Sobotni poranek 6 października 2018 roku był pogodny. Gdy wszyscy posilili się śniadaniem nadeszła pora na ruchy. Dwóch śmiałków na rowerach ruszyło w dół na złamanie karku, jeden forumowicz postanowił wrócić do swojej bazy , a pozostałe 14 osób pod wodzą nadchaszczownika sir Bazyla ruszyło granią Otrytu. Zapis tej trasy został zarejestrowany dla potomnych tu
.
Nasz przewodnik po pewnym czasie postanowił podzielić grupę, aby utrudnić trasę , część skierował w dawną wieś Rosochate , a pozostali poszli głównym grzbietem .
Suma sumarum spotkaliśmy się znów u wrót (dosłownie) Seredniego Małego gdzie najpierw przywitały nas wolno biegające konie.
.
Załącznik 45291
.
a potem mogliśmy zobaczyć zabytkowe obiekty historyczne w tej byłej miejscowości.
.
Załącznik 45292
.
Jeśli ktoś nie wie co to jest to spieszę wyjaśnić, jest to pozostałość po obiekcie popularnie nazywanym kibelkami, inaczej sracze.
To jedyna część jaka przetrwała po istniejącej tu strażnicy granicznej zbudowanej przez Sowietów po 17 września 1939 roku (młodzi się nie połapią)
Strażnica przetrwała przez 11 lat , dopiero po akcji H-T została wystawiona na sprzedaż przez władze. We wsi Czarna Dolna spotkałem człowieka , który twierdził ,że jego ojciec kupił i rozebrał tą strażnicę przeznaczając budulec na zabudowania gospodarcze.. Ot koło się zamknęło.
Ale , się rozpisałem nie na temat, wróćmy do głównej kwatery V edycji rajdu IMB gdzie po dotarciu wszyscy zaznajamiali się z nowym miejscem.
Obszerna wiata obok domu gospodarzy dawała wrażenie przytulności
.
Załącznik 45293
.
Ten spokój i przytulanie się do otoczenia przerwało wtargnięcie dwóch obłoconych kolarzy
.
Załącznik 45294
.
Nie widzieliśmy się kilka godzin , więc była okazja na wymianę wrażeń, czy lepiej po błockach rowerem , czy może suchą nogą , trasą Bazyla metodą DFO dotrzeć do mety ?
Tą kwestię , zostawmy indywidualnym rozstrzygnięciom.
Pedałowicze przysiedli się do ogniska i wszyscy trzymając patyki mogli posłuchać opowieści przewodnika, albo śpiewnego zawodzenia mego.
Załącznik 45296
.
Tak już mam i przepraszam za to , że kwintesencją wspólnej wędrówki jest ognisko i wspólne śpiewanie.
Nie wszyscy to uwielbiają, ale trudno, to są skutki uboczne przebywania w moim towarzystwie.
...
Poranek. ruszamy w dalszą trasę, bez pośpiechu, bez wyczynów, bez rekordów
powiedziałby ktoś ....bez sensu
.
Załącznik 45297
.
ale nie,.... to bardzo fajnie jes wspólnie wędrując, posłuchać o czyiś pasjach,, o pracy w której tkwi, albo opowieściach kapitana łodzi
Dlatego tak miło wspominam ten wspólny rajd.
Niestety, nie nastąpił żaden wypadek, nawet nikt z nikim się nie pokłócił, nikt nie miał pretensji o niski standard zakwaterowania, .... żadnej sensacji, nuda.
TAKI TO BYŁ ten V rajd internetowych miłośników Bieszczadów
Amen