:) ..da się !
Wersja do druku
:) ..da się !
Co tak konkretnie macie przeciw wiatrakom i dlaczego tak się cieszycie ?
Browar - Ty masz tylko częściową rację z tym wiatrem. Rację masz wtedy gdy wiatraki zasilają miasta lub zakłady przemysłowe i są zlokalizowane gdzie indziej, ale nie w Bieszczadach.
zakładam, że wiatrak jest nowoczesny i dużej mocy, dostosowany do warunków bieszczadzkich w dobrej lokalizacji. Powiedz mi ile razy w roku mamy do czynienia z sytuacją, że nie wieje ? praktycznie nigdy.
elektrownia wiatrowa to nie tylko wiatrak, ale również zestaw akumulatorów i przetwornice. wiec żeby brakło prądu musiałby utrzymywac się przez kilka dni bardzo stabilny i silny układ baryczny. w górskiej rzeczywistości to praktycznie niemożliwe. są jeszcze tak zwane podmuchy termiczne czyli przemieszczanie się mas powietrza na wskutek nierównomiernego nagrzewania w ciągu dnia i ochładzania wieczorem.
te opinie na które się powołuje Kolega Browar to jest uśrednienie warunków z terenu całego kraju.
posłużę się przykładem - średnia elewacja terenu Polski wynosi pewnie ze 100-150m n.p.m., niechby 200m. patrząc na tą średnią można powiedziec tak - przy tam małej średniej wysokości n.p.m w Polsce nie ma szans na uprawianie turystyki górskiej i narciarstwa.
tak, nie ma szans, w Gdańsku, Poznaniu, Warszawie czy Rzeszowie czy Krośnie.
Ale w Bieszczadach czy Tatrach są takie warunki.
Bieszczadzką energetykę wiatrową należy rozpatrywac w skali mikro, a nie makro. Szczególnie, że zapotrzebowanie energetyczne jest relatywnie małe
faktycznie, pięknie to nie wygląda, ale chyba nie ma wyboru. tam gdzie są wioski będą wiatraki albo wprowadzą zakaz osiedlania i przydzielą limity mocy.
nie chodzi tu o jakieś katastroficzne wizje biegania ze swiecą. chodzi o to, że Bieszczadnicy powinni mądrze wyznaczyc pewną strategię rozwoju dla całego regionu, ochrony przyrody i krajobrazu od Komańczy do granicy z UA.
bądźmy realistami - bez odpowiedniego przydziału mocy nie będzie możliwe utrzymanie usług turystycznych na wysokim poziomie.
wiatrakom nie można tępo mówic NIE, dlatego, że jest wiele miesc które zostały już w istotny sposób zmienione przez człowieka np. Gromadzyń, Laworta czy góra Jawor koło zapory. Czy działki wiatrakowe okok górnej stacji wyciągu narciarskiego lub między nadajnikami zeszpecą krajobraz ? ile jest miejsc gdzie stoją wieże GSM. czy wiatrak obok zeszpeci górę ?
gdzie wiatrak może byc tam byc powinien, ale gdzie będzie szpecił trzeba walczyc o zmianę lokalizacji.
Wy tu mówicie o wyższości lub niższości wiatraków nad innymi formami pozyskania energii ja natomiast mam z nimi zupełnie inny problem. Mimo, że osobiście nie mam nic przeciwko nim, i wolę parę wiatraków od dymiącego komina to zawsze, gdy jadę obok takiego pracującego wiatraka i spojrzę na niego choćby na chwilę to mam zawroty głowy, nie ma się z czego śmiać, miłe to nie jest :(
A poza tym... co sądzicie o farmach wiatrowych na morzu, w pewnej odległości od brzegu ?
To i nie mówiłbym NIE, ewentualnie pewnym lokalizacjom.
To, że jakaś górka jest już nieco zeszpecona czymś tam, nie znaczy, by "dobijać" ją jeszcze paroma turbinami;)
Jeden maszt tu, czy tam może nie rzucać się straszliwie w oczy.
Kilka białych śmigieł natomiast tak.
Dobrze Hero gada, wywalić to żeglarzom pod nos.
dobrze, ale co w zamian ?? bo NIE łatwo powiedziec, ale to nie rozwiązuje problemu.
wiatraki nie, hydroelektrownie nie, elektrownie węglowe czy gazowe nie, wiec co ? mikro-reaktory jądrowe Tohiba ? tu można sobie poczytac : http://www.ekologika.pl/index.php/en...20TOSHIBA.html
tylko proszę mi wskazac lokalizacje i osobę która przekona ludzi do takiego rozwiązania. już widzę te rozentuzjazmowane tłumy, że bedą mieli 1kWh po 5 centów czyli ok. 15 groszy czyli 3x mniejsze rachunki za prąd.
Czy Ty w ogóle czytasz posty w tym wątku? Przecież zostały zapodane chyba wszystkie powody dlaczego nie wiatraki.To może w skrócie - jak nie dopłacisz do energii z wiatru to jest to nieopłacalne.Jak chcesz to dopłacaj ale z własnej kieszeni,nie z mojej.
Wiatraki nie,hydroelektrownie tak,gazowe tak,węglowe-nowoczesne tak,jądrowe tak,termojądrowe zdecydowanie bardzo tak,słoneczne - to zależy jaki typ,w Europie z lustrami tak,farmy z panelami to może na Saharze.
Tak swoją drogą studiowałem inżynierię elektryczną i mam ogólny pogląd kiedy spece w tym temacie próbują kit wcisnąć.
Kit Browar to wciskają ci, którzy mówią że energia z wiatraków jest be! Wolisz mieć pod nosem wiatrak, czy elektrownie węglową? Choćby najnowocześniejszą? Jedź proszę i obejrzyj dziury w ziemi w okolicach Konina czy też innych odkrywek. I przyjrzyj się aspektowi hydrologicznemu. Energia jądrowa mówisz? Nie mając własnego paliwa i systemu utylizacji? A koszt samej budowy elektrowni? Za te pieniądze uregulowalibyśmy Wisłę i mielibyśmy energię zieloną z turbin wodnych. Mówisz, że nie opłacalne są wiatraki? Na jakiej to podstawie? Że z powodu ewentualnego braku wiatru i tak trzeba utrzymywać konwencjonalne elektrownie w gotowości? Bzdura. Teraz tak jest, bo wiatraki pokrywają znikomy procent ogólnego zapotrzebowania w energię. Biorąc pod uwagę fakt że wiatraki są włączone w sieć, brak wiatru musiałby być ogólnpolski! Gdyby łączna moc tych turbin była większa o powiedzmy 30% od zapotrzebowania na energię, to można wygasić w "piecach"! I awaryjność była by mniejsza. W przypadku awarii w elektrowni jądrowej, zajdzie potrzeba wyłączenia nagle znacznej części mocy ogólnej. Awaria 100 wiatraków czy jednej zapory z hydroelektrownią nie będzie tak dotkliwa. A co do aspektu estetycznego to nie przeszkadzają lasy słupów energetycznych? Zwłaszcza w rejonach dużych elektrowni? Duże rozproszenie farm wiatraków spowodowałoby brak linii wielkich napięć. Tych w których straty są największe i których awarie są najbardziej dotkliwe (zeszły rok - zachodniopomorskie, ten rok - śląskie). Żadna z proponowanych przez Browara opcji, oprócz hydroelektrowni (choć te nie zapewniają dużego rozproszenia) nie jest sposobem na pozyskiwanie zielonej energii. Pomijam tu energię słoneczną bo ta w naszych warunkach nie może być wykorzystywana w skali makro jako główna alternatywa dla "brudnej" energii. I to ma być ekologia? Taka sama jak w przypadku ekologów krzyczących o ochronie zwierząt futerkowych. Hodowla dla pozyskania futra be! Ale w trakcie manifestacji posilać się hot-dogiem z hodowlanego zwierza to ok? Futro naturalne, które rozłoży się równie naturalnie be! A jakieś gówno z PVC czy innego szajsu, do którego produkcji trzeba wykorzystać mnóstwo energii i wody, i które zakopane poleży sobie w ziemi w niezmienionym stanie przez 100 lat - cacy! I tak można godzinami. A wracając do tematu, zdaje mi się, że dopłaca się do kosztów budowy, a nie kosztów pozyskania energii bo ten jest zerowy, wyłączając amortyzację.
Pozdrawiam
P.S. No można jeszcze dla "ekologicznych" elektrowni gazowych, zacząć wydobywać łupek w Bieszczadach...
Tak sobie pomyślałem a propos uciążliwości wiatraków dla okolicznych mieszkańców - przecież wystarczy zmienić minimalną odległość śmigieł od zabudowań na np. 5 km i już. Może w takich Niderlandach byłoby to nierealne, ale w Polsce nietrudno znaleźć odpowiednie działki, szczególnie na Pomorzu i Mazurach. Przez moją byłą firmę przewinęło się sporo ofert takich gruntów, niektóre nawet z projektem farmy i ważnym pozwoleniem na budowę (a więc po wszystkich możliwych uzgodnieniach).
Nie wiem, jak jest z wiatrakami w morzu, ale mam wrażenie, że koszty budowy i utrzymania są znacznie wyższe, niż na lądzie, nawet na naszym płytkim Bałtyku.