-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
Kiedyś w czasie mazurskich wędrówek spotkałem byłych "bandytów" z sotni Hromenki. Popiłem z nimi wspaniały bimberek i oj, przegadało się wiele, wiele godzin.I taka rozmowa, gdzie nie skacze się sobie do gardeł, a rzeczowo dyskutuje i słucha, wiele daje....
Jestem w szoku...
Dobrze, że przy bimberku nie zapytałeś ich, ile polskich dzieci zabili, bo może nie miał by nam kto teraz opisać "imprezy"...(zwyczajnie by cię "zaciukali").
Z SS-manami również piłbyś bimberek ? - może opowiedzieli by Tobie rzeczowo i bez skakania do gardeł, jak mordowali ludność cywilną - doprawdy temat na rzeczową, oraz arcyciekawą dyskusję...
Nie nazwę twojego zachowania po imieniu (bo forum nie służy do obrzucania się błotem), ale skomentuję to pewnym cytatem...
Niejaki Czesław Blicharski, pilot dywizjonu 300, o takich ludziach jak Ty rzekł:
"Proszę spojrzeć na naszych dzisiejszych profesorów, na nasze postkomunistyczne "elity", na media. W jaki sposób ci ludzie traktują państwo, jaka jest ich mentalność. Żyjemy w zupełnie innym świecie niż przed wojną. Dziś nie ma czegoś takiego jak polski naród, jest tylko materiał etnograficzny"...
Dam ci numer tel. do siedziby głównej ZUwP - będziesz sobie mógł (rzeczowo) podyskutować (i popić) z tymi, którzy maszerowali z flagami OUN-UPA w 2007 r. ulicami Przemyśla.
Nie pozdrawiam.
PS.
Mavo, zapewne wiesz, jak nazywał się brat Twojej babci, w jakim pułku służył (można to ustalić), oraz ewentualnie w jakim stopniu.
Jak już opisujesz takie rzeczy na forum publicznym (domniemane zbrodnie wojenne), to wypadało by przedstawić jakieś dowody.
Bo łatwo tak "ło" rzucić hasło, że to Polacy jako pierwsi zaczęli mordować, a kilka-kilkanaście osób (anonimowo oczywiście) narodowości X*********X wymyśli sobie takich wujków, dziadków itp. - aby odwrócić dyskusję od niewygodnego na Rusinów/Ukraińców tematu.
Nie przeczę, że mogło dojść do takich zbrodni, ale jak już piszesz o tak poważnych sprawach, to wypadało by to poprzeć jakimś dowodem, albo przynajmniej się przedstawić (aby być wiarygodnym).
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Nie nazwę twojego zachowania po imieniu (bo forum nie służy do obrzucania się błotem), ale skomentuję to pewnym cytatem...
Niejaki Czesław Blicharski, pilot dywizjonu 300, o takich ludziach jak Ty rzekł:
"Proszę spojrzeć na naszych dzisiejszych profesorów, na nasze postkomunistyczne "elity", na media. W jaki sposób ci ludzie traktują państwo, jaka jest ich mentalność. Żyjemy w zupełnie innym świecie niż przed wojną. Dziś nie ma czegoś takiego jak polski naród, jest tylko materiał etnograficzny"...
Co miales na mysli przytaczajac ten cytat ?
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Szczepanie.
Brata mojej babci a i slow piosenki nie wymyslilem bo i po co. Jakiez dowody ja Ci mam przedstawic. Zapis video,relacje ocalonych, raporty .Niemam ich i pewno nikt ich niema.W Mylay juz zapisywali.Przepraszam ze wspomnienia kilkuletniego dziecka burza Twoj zero jedynkowy swiat.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Ciekawe ile jest na forum materialu etnograficznego?
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
...i nożyce się odezwały.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Wy tak baju baju o przyjaźni a władze Lwowa swoje wiedzą, odbudują pomnik "bohaterów UPA", władze Tarnopola upamiętniają Galizien ignorując mordy które ukraińscy ssmani popełnili.
W tym czasie w Polsce nie robi się za wiele by upamiętnić ofiary mordów.
W ten sowiecki sposób fałszuje się historię.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
Kiedyś w czasie mazurskich wędrówek spotkałem byłych "bandytów" z sotni Hromenki. Popiłem z nimi wspaniały bimberek i oj, przegadało się wiele, wiele godzin.I taka rozmowa, gdzie nie skacze się sobie do gardeł, a rzeczowo dyskutuje i słucha, wiele daje....
mnie rowniez zdarzylo sie rozmawiac z takimi ludzmi... rowniez przy bimberku.. i nie bylo niewygodnych pytan ktorych nie mozna by zadac w obawie o napad agresji.. do upa trafiali nie sami bandyci i zwyrodnialcy z wyboru(choc moze tak sie wydaje patrzac calosciowo, ale patrzac na poszczegolne jednostki jest juz inaczej) , czesto byli to normalni ludzie, ktorych rzeczywistosc troche przerosla.. tacy z ktorymi mozna pogadac, potrafia sie przyznac do bledu i sami z perspektywy lat twierdza "lepiej zeby tego wszytskiego nie bylo"..
Cytat:
Zamieszczone przez
Szczepan Ł.
Dobrze, że przy bimberku nie zapytałeś ich, ile polskich dzieci zabili, bo może nie miał by nam kto teraz opisać "imprezy"...(zwyczajnie by cię "zaciukali").
]
mylisz sie... ja takie pytania zadawalam.. choc nie "ile" - ilosc jest jak dla mnie zupelnie nieistotna w takiej rozmowie po latach... bardziej istotne jest pytanie "dlaczego".. i jak widzisz, zyje, pisze i nawet przez chwile nikt mnie "zaciukac" nie zamierzal..
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
do upa trafiali nie sami bandyci i zwyrodnialcy z wyboru(choc moze tak sie wydaje patrzac calosciowo, ale patrzac na poszczegolne jednostki jest juz inaczej) , czesto byli to normalni ludzie, ktorych rzeczywistosc troche przerosla.. tacy z ktorymi mozna pogadac, potrafia sie przyznac do bledu i sami z perspektywy lat twierdza "lepiej zeby tego wszytskiego nie bylo"..
..
to wszystko prawda, ale za przynależnośc do tej organizacji odpowiada się prawnie za współuczestnictwo w zbrodniach. Z cała pewnością do UPA wcielano przymusowo chłopów miejscowych, pod groźbą ścięcia, rozstrzelania lub podobnej likwidacji rodziny. REALIZOWANO POBÓR PRZYMUSOWY. Ludzie tam byli także dlatego, że woleli śmierć własną niż swojej rodziny. Więc ze 100- procentową pewnością można stwierdzić, że w UPA było sporo osób, ktore wykonywały te rozkazy z niechęcią i bez przekonania. Ale wykonywały. NIe miały wyboru, wykonywały. Moja znajoma, rodowita Ukrainka, patriotka ukraińska z przekonaniam krwi i kości, stwierdziła bez żadnego zadęcia nacjonalistycznego "nie wszyscy mordowali". To jest fakt. Ale jeśli ktoś nie morduje, to działa w zaopatrzeniu, służbach technicznych, zaplecza, wywiadzie, dzięki czemu oddział funkcjonował. I dzięki czemu funkcyjni mordercy mogli działać bez przeszkód.
Nie chciałbym rozmawiać z strzelcami UPA. bo nie wiem, czy umiałbym sobie poradzić z taką dyskusją, może wrodzona uprzejmość wobec obcych by mogła mi pomóc, ale tylko na początku... Generalnie, doświadczenia w pewien sposób zazdroszczę.
W relacjach pojawia się od czasu do czasu motyw upowca który nie chce mordować, puszcza chyłkiem ludzi żywych... Ale to niestety wyjątki. Trwa triumfalne przekonanie, że masakry są słuszne i że to należy je robić dla chwały i przyszłości Wolnej Ukrainy. To wynika z relacji ukraińskich w Litopysach, tam są szczegółowo wskazane, ja czytałem w urywkach przetłumaczonych np. dotyczących Janowej Doliny i w oryginałach, ale że żmudnie mi się czyta ukraiński, to nie przepadam za czytaniem oryginałów, choć takowe i ja mam.
Szczepan poruszył trafnie temat, przytaczając Blicharskiego. Ja także uważam, że ten radosny, dumny patriotyzm, dumne wyznawanie zasad Bóg Honor Ojczyzna, odszedł do historii wraz z likwidacją i eksterminacją przedwojennych elit, ten patriotyzm dający się choćby wyczytać z przedwojennych publikacji, jest zupełnie innej próby niż dziś. Dlatego oburzyłem się na oskarżenie WP.Krzysztofa, że Korman świadomie mógł zmyślić i masakrę i zdjęcie. To nie ten typ ludzi wtedy istniał, a patriotyzm przedwojennych harcerzy byl tego dowodem, to była jakaś dumna szlachetna myśl narodowa oparta na dawnym przekazie polskiego echa etosu rycerskiego. Słowo miało wielką wagę, nie to co teraz. Ja pozostaje pod wielkim wrażeniem tych przedwojennych działaczy do dziś, nie ma takich współczesnych, którzy potrafiliby działać w życiu tak niezłomnie. Nie spotykam takich przynajmniej.
Raczej obowiązuje model z Gazety Wyborczej. To ona ukształtowała współczesny polski patriotyzm, odwołując się do rozumienia rzeczywistości ukształtowanej po II wojnie światowej zdegradowanej przez komunistów polskiej populacji. Tkwi w tym zapewne również kontynuacja pokojowego przejęcia władzy w 1989 roku. Ale jednak przy całym szacunku do dorobku Wyborczej, nie jest to gazeta znajdująca się w polskich rękach, to wychodzi z każdym rokiem coraz bardziej na jaw. Jej nastawienie jest antynacjonalistyczne (trudno się dziwić jak się pamięta holokaust), przy czym antynacjonalizm jest użyty do identyfikacji również polskiego patriotyzmu, jako złego, trwa dezawuowanie polskiej historii, mnożą się tylko odcienie dezaprobaty i ich siła. Czytam wyborczą od drugiego egzemplarza Gazety Solidarnosci, bo pierwszego nie udało mi się wtedy dostać. Ale brakuje mi na prawicy również takiego pisma, ktore mogło by pretendować do miana polskiego z ducha, z etosu... To se ne wrati... Ale było piękne, fale polskich pięknoduchów dokonały przywrócenia Polski, utrzymania tej Polski, a potem ich zniszczono, fizycznie i materialnie. Przestali mieć jakikolwiek wpływ na działanie panstwa komunistycznego, wyrwani ze struktur panstwowych, odsunieci z założenia, przeniesieni do nicości spolecznej nadzorowanej przez UB jako wrogowie systemu. Katyń był świadectwem tego samego przekonania komunistów, że ich się nie da zmienić, a tylko izolować, unicestwić... Ale oni jednak mieli wpływ na rzeczywistośc. Nigdy tu nie przyjął się skrajny model komunizmu. Nawet polski komunizm nasycony byl jakimś patriotyzmem, co Moskwie się szalenie zresztą nie podobało. Polskim komunistom nie ufano w Moskwie, uważano, czego dowiódl czas wielkiej Solidarności, ze polski komunista jest najpierw polskim patriotą, a później komunistą. Chyba mieli rację... Ale na to złożyły się całe generacje ludzi...
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
A może tak, po II wojnie światowej aż do dziś nie ukształtowały się w Polsce świadome, dojrzałe elity narodowe. Rządzące elity: solidarnościowa i antysolidarnościowa są formacjami wyrosłymi ze sprzeciwu, oraz ducha i rzeczywistości komunistycznej PRL. Żeby te elity nabrały charakteru narodowego trzeba kolejnych wielu pokoleń. Trzeba mocnego zakorzenienia. Ale ukształtowany i rządzony według polskich potrzeb i polską ręką kraj z czasem wyda takie elity.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Drogi Lapi.
Przyznasz jednak ze nazwanie sporej czesci narodu ( jak wielkiej niewiem) *materialem etnograficznym* jest conajmniej swinstwem.
P.S Twoje posty czytam z coraz wieksza przyjemnoscia.
Pozdrawiam
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
współczesny świat pełen jest schematycznych uogólnień.Np. szkot-skąpiec,żyd-chciwy,rumun-żebrak,polak-wąsaty pijak i złodziej, a ukrainiec-sadystyczny rezun. Fakt-wygodniej było by tak nam żyć, gdyż wszystko było by proste i wiadome (ale jakież nuuudne !!)
Wielu z nas wydaje się, że pojęli jakieś sacrum prawdy.Ich widzenie świata jest JEDYNE I SŁUSZNE.i na siłę będą innych pouczać.
Ale najczęściej wylewają swoją frustracje i żółć, za swoje nieudane życie, jakieś porażki etc. Przykładów mamy porażająco dużo......
JEDEN Z CZĘŚCI MATERIAŁU ETNOGRAFICZNEGO (ciekawe z jakiego skansenu ?..bo nie wiem...:sad: )
Ps. czy MATERIAŁ ETNOGRAFICZNY ma jakiś potencjał ? przyszłość ?...haha :-o
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
drogi Mavo !..co do piosenki , to też mi jest znana...
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
współczesny świat pełen jest schematycznych uogólnień.Np. szkot-skąpiec,żyd-chciwy,rumun-żebrak,polak-wąsaty pijak i złodziej, a ukrainiec-sadystyczny rezun. Fakt-wygodniej było by tak nam żyć, gdyż wszystko było by proste i wiadome (ale jakież nuuudne !!)
Wielu z nas wydaje się, że pojęli jakieś sacrum prawdy.Ich widzenie świata jest JEDYNE I SŁUSZNE.i na siłę będą innych pouczać.
Ale najczęściej wylewają swoją frustracje i żółć, za swoje nieudane życie, jakieś porażki etc. Przykładów mamy porażająco dużo......
JEDEN Z CZĘŚCI MATERIAŁU ETNOGRAFICZNEGO (ciekawe z jakiego skansenu ?..bo nie wiem...:sad: )
Ps. czy MATERIAŁ ETNOGRAFICZNY ma jakiś potencjał ? przyszłość ?...haha :-o
Ależ skąd. To przecież "formacja polskojęzyczna" i "przypadkowe społeczeństwo".
PS
To nie na temat, ale muszę wtrącić. Aktualnie zacząłem czytać książkę pt. "Ku wrześniowi 1939", stron aż 748, wyd. Armagedon, Gdynia 2008. Autor, Robert Michulec, wspaniale rozprawia się z mitami głoszonymi przez historyków w (cyt.) "centropolonistycznych okularach". Podaje fakty, dokumentując je źródłowo, o których nie mieliśmy pojęcia. Jeśli wyczytam coś nowego nt. stosunków polsko - ukraińskich, nie omieszkam wspomnieć na forum.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Witam.
Jezeli masz tekst tej piosenki ,to bardzo prosze przeslij go.Najlepiej na forum.
TB. mysle ze *material*jakowas przyszlosc ma.
SB.pewno czytales Mariana Romeyko "Przed i po Maju" ?
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Ciekawym czy znajdzie sie autor na tyle dociekliwy iz opracuje rzetelnie tamat rozwiazywania sporow rodzinnych polsko ukrainskich za pomoca karabinu i siekiery.Bo temat to przeciekawy i ma wiele z pozoru bezesnsownym dzialaniom.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
mavo
Szczepanie.
Brata mojej babci a i slow piosenki nie wymyslilem bo i po co. Jakiez dowody ja Ci mam przedstawic. Zapis video,relacje ocalonych, raporty .Niemam ich i pewno nikt ich niema.W Mylay juz zapisywali.Przepraszam ze wspomnienia kilkuletniego dziecka burza Twoj zero jedynkowy swiat.
Przepraszam, ale ja nigdzie nie pisałem, że Ty sobie tę piosenkę wymyśliłeś (proponuję przeczytać moją wypowiedź jeszcze raz) - przed II WŚ krążyły takie piosenki i powiedzonka np. "Jesteś Rusin ? - to pokaż czarne podniebienie !" itp. (o ile mnie pamięć nie myli, to można sobie o tym przeczytać np. w książce Wiesława Kielara pt. "Anus mundi").
Prosiłem tylko o podanie nazwiska brata Twojej babci - jeśli to prawda (mnie "po spożyciu" również zdarza się "koloryzować"), to powinien zająć się tym jakiś historyk, aby to dokładnie opisać.
I daruj sobie te "wycieczki" względem mnie, i "burzenie", takt to określiłeś mojego "zero-jedynkowego świata" (w ogóle mnie nie znasz, więc jak na próbę analizy mojej osobowości, to wiesz "nieco" za mało).
Klopsik - na twoje pytanie odpowiedział właściwie Łapi, także nie mam właściwie nic do dodania.
Tomasie Pablo - mnie wychowywano w taki sposób, abym zabójcom, podpalaczom i faszystom/komunistom (niezależnie od wyznania czy narodowości), na powitanie ręki nie podawał...
A ty opisujesz na forum publicznym, że piłeś sobie z takimi bydlakami "bimberek", dyskutowałeś - i jesteś jeszcze z tego zadowolony... (tak wynika z kontekstu twojej wypowiedzi).
Później się dziwisz, że ktoś ci to wytyka...
Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale wg. "Polskiego kodeksu honorowego" Władysława Boziewicza, jesteś osobą niehonorową.
Takim ludziom nie podaje się ręki na powitanie - właśnie to miałem na myśli, przytaczając (odnośnie twojej osoby) cytat p. Czesława Blicharskiego.
Mogłem wyrazić się bardziej dosadnie, ale to forum publiczne, więc pewne normy językowe obowiązują.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Szczepanie.
Mam jedno pytanie.Czy jest mozliwe ze ow czlowiek nie klamal?Biorac pod uwage fakt ze sluzyl w reguralnej armi. Jestem daleki od jakichkolwiek analiz.
PS Chce poznac Jego szlak bojowy.Jak sie za to zabrac?
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
mavo
Drogi Lapi.
Przyznasz jednak ze nazwanie sporej czesci narodu ( jak wielkiej niewiem) *materialem etnograficznym* jest conajmniej swinstwem.
P.S Twoje posty czytam z coraz wieksza przyjemnoscia.
Pozdrawiam
Szczepan przywalił trochę, ale w temacie ma słuszną rację. Bardziej teraz obrywa za retorykę :)
To co Szczepan powiedział uzupełniłbym, że wyczuwam od dawna, od lat jakąś antymodę na patriotyzm. Taką niby że coś "cool", a coś nie. Że niby patriotyzm jest zaściankowy. Polonocentryzm, etc. i że to fuj. Nie zróbmy się z kolei tacy kosmopolityczni, bo to pociąg w siną dal. Chyba nie wszyscy chcą myc kuchnie na zachodzie. Oj, slychac w tym GW - Europa bez granic... Granice są i będą, przecież nie zaczniemy wszyscy mówić po angielsku. Weźmy przykład z Amerykanów, może nie najmądrzejsi w masie, ale swój kraj ostentacyjnie kochają. I wcale nie uważają tego za jakieś zacofanie. Jak mawiają starzykowie... Kochajmy się jak bracia, a liczmy się jak Żydzi... A Chinczycy uzupełnili by to zasadą zlotego środka...
W strosunklach z Ukrainą stosuję przede wszystkim tę pierwszą zasadę :)
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
współczesny świat pełen jest schematycznych uogólnień.Np. szkot-skąpiec,żyd-chciwy,rumun-żebrak,polak-wąsaty pijak i złodziej, a ukrainiec-sadystyczny rezun. Fakt-wygodniej było by tak nam żyć, gdyż wszystko było by proste i wiadome (ale jakież nuuudne !!)
Wielu z nas wydaje się, że pojęli jakieś sacrum prawdy.Ich widzenie świata jest JEDYNE I SŁUSZNE.i na siłę będą innych pouczać.
Ale najczęściej wylewają swoją frustracje i żółć, za swoje nieudane życie, jakieś porażki etc. Przykładów mamy porażająco dużo......
JEDEN Z CZĘŚCI MATERIAŁU ETNOGRAFICZNEGO (ciekawe z jakiego skansenu ?..bo nie wiem...:sad: )
Ps. czy MATERIAŁ ETNOGRAFICZNY ma jakiś potencjał ? przyszłość ?...haha :-o
Ja jestem człowiekiem sfrustrowanym i pełnym żółci w jednym temacie... bo wiele lat chodziłem po Bieszczadach, a o masakrach dowiedziałem się dopiero w kilka lat po 1989 roku. Nie uważam tego za sprawiedliwość, a za wielkie sk.....stwo komunistycznej cenzury. Odkrycie było wyjątkowo nieprzyjemne, że całe sztaby ludzi tutaj i tam pracowały nade mną i innymi obywatelami tego kraju, by wyzuć z pamięci coś tak spektakularnego... A przecież moja wiedza o historii nawet w tamtych czasach nie była przeciętna. Jak to się udało? Perfekcja zaklamania komunizmu. Po prostu, nikt o tym nie pisał. Nie pisał, bo nie mógł. Ludzie to teraz odreagowują i to jest smutna konstatacja, po 60 latach wreszcie mogą, jest publiczna dysputa! Niepojęte...
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
Łapi
(...) A przecież moja wiedza o historii nawet w tamtych czasach nie była przeciętna. Jak to się udało? Perfekcja zaklamania komunizmu. Po prostu, nikt o tym nie pisał. Nie pisał, bo nie mógł. Ludzie to teraz odreagowują i to jest smutna konstatacja, po 60 latach wreszcie mogą, jest publiczna dysputa! Niepojęte...
W szkołach rzeczywiście tego nie uczono w "sposób powszechny", ale już np. na zebraniach kółka historycznego moja pani "psorka" od historii o tym wspominała. A owa pani była I sekretarzem OOP PZPR w moim liceum. To raz.
A dwa - publikacje, i to bardzo szczegółowe (wspomnieniowe) również w PRL były. Owszem, w nakładach kilku - kilkunastu tys. egzemplarzy, ale były. Właśnie o nich wspominałem na Forum. Vide Józef Sobiesiak (Maks) "Burzany", "Przebraże". Możesz to sprawdzić w najnowszej encyklopedii pod hasłem "Sobiesiak Józef" (są tam daty wydania ww. książek).
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Przez to teraz takie kłopoty są bo społeczeństwo i polskie i ukraińskie nie jest uświadomione. Nie mają pojęcia kto to był nacjonaliści ukraińscy, o co im chodziło, co dokonali.
Myśle że gdyby była odpowiednia edukacja po obu stronach granicy to nie byłoby pomników Bandery, Szuchewycza ani UPA. A Polacy i Ukraińcy dogadywali by się bez problemu w sprawach konfliktowych. Zakłamywanie zbrodni niczego nie zmieni, prawda kiedyś się przebije.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
Stały Bywalec
W szkołach rzeczywiście tego nie uczono w "sposób powszechny", ale już np. na zebraniach kółka historycznego moja pani "psorka" od historii o tym wspominała. A owa pani była I sekretarzem OOP PZPR w moim liceum. To raz.
A dwa - publikacje, i to bardzo szczegółowe (wspomnieniowe) również w PRL były. Owszem, w nakładach kilku - kilkunastu tys. egzemplarzy, ale były. Właśnie o nich wspominałem na Forum. Vide Józef Sobiesiak (Maks) "Burzany", "Przebraże". Możesz to sprawdzić w najnowszej encyklopedii pod hasłem "Sobiesiak Józef" (są tam daty wydania ww. książek).
Sam napisałeś - to była wiedza niszowa, jakieś publikacje były, ale w niskich nakładach i mało dostępne. A jak ktoś nie miał szczęscia do kółka historycznego i odważnej historyczki oraz korzeni na kresach to się o tym nie mógł dowiedzieć.
Zapewne chodziłeś do liceum i to do dobrego, bo kółka historyczne w złych liceach nie powstają, i chyba gdzieś na wschodzie albo na terenach zasiedlonych, tam gdzie wiedza o tym była mniej lub bardziej powszechna. Tak tu teraz przypuszczam, Bieszczadnicy to raczej ludzie wschodu. Twoja historyczka mogla sobie pozwolić na szczerość, bo etykietka PZPR dawała jej taką możliwość, a jeśli pracowała na wschodzie, czy z przesiedleńcami, pewnie nie mogła tego przemilczeć, bo by się zdyskredytowała wobec uczniów.
Ja chodziłem do szkoły technicznej, w Polsce centralnej, u mnie nie było kółek historycznych, zdawałem z historii jako jedyny z rocznika maturę. Ale uczyłem się inaczej niż w szkole, podręczniki traktowałem jako zakłamaną przez komunistów bazę, kupowałem sam książki po antykwariatach i porównywałem kto co napisał, kto co pominął. Z jednym zastrzeżeniem, to wszystko to były publikacje wydane w czasach komunizmu i wszystkie były ocenzurowane. Po maturze moja historyczka powiedziała mi wprost, że ona nie ma takiej wiedzy po 15 latach pracy jaką ja miałem wtedy. Ta wiedza służyła mi jeszcze kilka lat, ale ostatecznie wybrałem inny kierunek studiów, choć nieżyjacy Stefan Meller na wstępnym na historię dał mi czwórkę, za to poleglem na rosyjskim :)))
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Polecam „Kresową Księgę Sprawiedliwych – O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA 1939-45” autorstwa Romualda Niedzielko, wydana przez IPN – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. (Warszawa 2007)
Kolejne rozdziały poświęcone są udokumentowanym przypadkom ratowania polaków w województwach wołyńskim, poleskim, tarnopolskim, lwowskim, stanisławowskim, rzeszowskim, lubelskim.
W aneksie – Polacy z pomocą Ukraińcom.
W poniższym linku można ją ściągnąć w formacie pdf
http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/kresowa.pdf
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Klopsik Twój link to żaden argument spójrz na nasze aledrogo i odszukaj sobie
krzyże żelazne, "wrony" i co tam tylko chcesz - nawet są ludzie którzy hafty na naramienniki zrobią pięknym gotykiem
Sam mam kilka Krzyży Żelaznych (i ich fragmentów) wyciągniętych z ziemi i czy to świadczy o tym że jestem wielbicielem hitleryzmu ?
A ludzie z grup rekonstrukcyjnych to już powinni być faszyści jak się patrzy- tyle oni tego na sobie mają....
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Należy też pamiętać, iż znaczna część takich "pamiątek" to współczesne wyroby.Doskonale spatynowane,nawet z wżerami rdzy..trudne do rozpoznania przez laika...a popyt jest duży.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
Należy też pamiętać, iż znaczna część takich "pamiątek" to współczesne wyroby.Doskonale spatynowane,nawet z wżerami rdzy..trudne do rozpoznania przez laika...a popyt jest duży.
Jeżeli młodym Ukraincom się wciska ciemnotę, jak to nieskalanej pamięci UPA walczyła o Wolną Ukrainę, to co ma być? Popyt na tego typu rzeczy jak odznaki. Chodzą z tym w klapach tak jak my chodziliśmy z opornikiem czy kotwicą Polski walczącej w stanie wojennym...
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
nie moge wyjsc z podziwu jak prosto mozna myslec trudno widac niepotrzebnie sie odzywalem, moze po prostu spakujcie plecak i jedzicie zza granice poznajcie "ICH"
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
Łapi
Sam napisałeś - to była wiedza niszowa, (...).
Zapewne chodziłeś do liceum i to do dobrego, bo kółka historyczne w złych liceach nie powstają, i chyba gdzieś na wschodzie albo na terenach zasiedlonych, tam gdzie wiedza o tym była mniej lub bardziej powszechna. (...)
Ja chodziłem do szkoły technicznej, w Polsce centralnej, u mnie nie było kółek historycznych, zdawałem z historii jako jedyny z rocznika maturę. Ale uczyłem się inaczej niż w szkole, podręczniki traktowałem jako zakłamaną przez komunistów bazę, kupowałem sam książki po antykwariatach i porównywałem kto co napisał, kto co pominął. Z jednym zastrzeżeniem, to wszystko to były publikacje wydane w czasach komunizmu i wszystkie były ocenzurowane. Po maturze moja historyczka powiedziała mi wprost, że ona nie ma takiej wiedzy po 15 latach pracy jaką ja miałem wtedy. (...)
Co do lokalizacji mojej szkoły średniej - pudło. Radom to ani wschód, ani ziemie tzw. odzyskane.
Ale to moje liceum było rzeczywiście świetne.
Zapomniałeś o jeszcze jednym ważnym źródle edukacji historycznej w czasach PRL - radiowych rozgłośniach zachodnich (RWE, Głos Ameryki i in.). Słuchali ich wszyscy, z aktywistami partyjnymi włącznie. Owszem, działały różne zagłuszarki, ale nie do końca skutecznie, raczej tylko przeszkadzały niż uniemożliwiały odbiór.
Co zaś do cenzury (b. GUKPiW), to sprawa jest złożona, warta dyskusji w nowym wątku w dziale OT (może go kiedyś założę, chyba że ktoś mnie w tym uprzedzi). Na pewno źle, że cenzura w ogóle była, bo jej być nie powinno - z tym się absolutnie zgadzam.
Natomiast co do podręczników szkolnych, to ich treść - pomijająca pewne fakty historyczne lub je źle interpretująca - nie wynikała z cenzury, lecz po prostu z polityki ówczesnego państwa. Do podręczników zredagowanych przez dyspozycyjnych pedagogów cenzor już zaglądał tylko pro forma, raczej nie miał tam nic do roboty.
Podobnie dzieje się obecnie dziś, nie tylko w zakresie redakcji podręczników, ale też np. przy tworzeniu dzieł sztuki powszechnego odbioru, m.in filmów.
Ostatnio o mało co szlag mnie nie trafił, gdy oglądałem film o generale Fieldorfie ("Nilu"). Film doskonały warsztatowo - bardzo mi się spodobał jako film.
Natomiast mam pretensję do autora scenariusza, reżysera i producenta (który z nich zawinił ?) za manipulację historyczną polegającą na pominięciu pewnych ważnych - w kontekście scenariusza filmu - faktów, a mianowicie:
- do rehabilitacji generała Fieldorfa doszło już w 1956 r. (sprawdź w encyklopedii), ta druga - z 1989 r. - miała charakter bardziej historyczny niż prawny,
- wprawdzie w końcowych napisach poinformowano, że gen. Jaruzelski ufundował "Nilowi" pomnik na cmentarzu, ale nie podano, iż uczynił to już w latach 70.,
- w filmie jest b. wyrazisty wątek nt. szykan ekonomicznych rodziny Fieldorfów przez UB i w ogóle przez administrację (bo to prawda), ale już ani jednym słówkiem czy końcowym napisem nie napomknięto, że pani Fieldorfowa brała po 1956 r. aż do śmierci generalską rentę rodzinną.
A przecież ów film zalecany jest w szkołach dla uczniów jako uzupełnienie wiedzy historycznej. I dzisiejszy nastolatek dowie się z niego, że na rehabilitację ofiar UB to trzeba było czekać aż do końca epoki PRL. Przecież podobnej manipulacji nie powstydziłaby się b. cenzura, a i to jeszcze ta z epoki przedgierkowskiej.
Cholera, jak odbiegłem od głównego tematu (nb. przez siebie zainicjowanego).
Żeby więc do niego wrócić: sprawa konfliktu polsko - ukraińskiego, w tym bratobójczych mordów podczas II w. św. i po niej, nie była nagłaśniana w czasach PRL z przyczyn politycznych ("przyjaźn" z Wielkim Bratem, w skład którego wchodziła przecież USRR), ale wiedza o niej była. Traktowały o tym publikacje stricte naukowo - historyczne (np. Polskiej Akademii Nauk).
Co pewnien czas "Polityka", "Kultura" czy "Przegląd Tygodniowy" też się na coś odważyły.
A i nauczyciele nic na owych "kółkach historycznych" nie ryzykowali, gdy opowiadali (w tzw. rozszerzonym programie) o rzeziach wołyńskich. Natomiast studenci historii się wręcz o tym uczyli na uniwersytetach - a przynajmniej na UW, gdzie studiowała moja jeszcze licealna koleżanka, z którą często dyskutowaliśmy nt. "białych plam" w historii Polski (i nie tylko).
Wynika z tego, iz Twoja "historyca" ze szkoły średniej po prostu nie miała odpowiedniego wykształcenia. Była w ogóle mgrem historii ?
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
"..... dlatego smutek i zgorszenie budzą w nas jadowite napaści na tych historyków, którzy w imię prawdy i zgodnie z regułami swego zawodu podchodzą krytycznie do pewnych utartych opinii, emocjonalnych sądów i nieudokumentowanych twierdzeń."
W tym przypadku informacja z pewnością pochodzi z "prawego łoża";
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki...minus_a_8.html
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
....."z prawego łoża" c.d.
"Wizja uproszczona i przeinaczona"
W poniższym linku artykuł G. Motyki opublikowany w Rzepie 5 maja 2009r.
http://www.rp.pl/artykul/300662.html
A swoją drogą ciekawe te stosuneczki w IPN
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
".......z prawego łoża" c.d.
Wg Prezydenta Kaczyńskiego - zbrodni w Hucie Pieniackiej winne są dwa totalitaryzmy (wersja historii dla inteligentnych)
http://www.rp.pl/artykul/270334.html
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Cytat:
Zamieszczone przez
mavo
Szczepanie.
Mam jedno pytanie.Czy jest mozliwe ze ow czlowiek nie klamal?Biorac pod uwage fakt ze sluzyl w reguralnej armi. Jestem daleki od jakichkolwiek analiz.
PS Chce poznac Jego szlak bojowy.Jak sie za to zabrac?
Oczywiście, że możliwe. Możliwe (choć wątpię), że był to rozkaz z dowództwa, jak również (bardziej prawdopodobne) zwykły czyn kryminalny - w wojsku (tak jak wszędzie) trafiają się złodzieje, gwałciciele, mordercy...
Trzeba pamiętać, że w do wojska (z poboru) trafiało sporo osób z marginesu społecznego (aczkolwiek nie twierdzę, że brat Twojej babci do takich osób należał - chodzi mi tylko o podanie skrajnych przykładów).
Co do drugiej części pytania...
Nazwisko brata babci znasz, dobrze było by się również dowiedzieć w jakim stopniu służył, a także numer pułku.
Ewentualna fotografia (w mundurze) mogła by być bardzo pomocna (można rozpoznać w ten sposób stopień, "rodzaj broni", a nawet konkretny pułk.
To chyba tyle.
Ale wracając do tematu.
Mam kilka pytań retorycznych (jak ktoś się czuję na siłach, to proszę o odpowiedź).
1. Dlaczego w siedzibie ZUwP (Związek Ukraińców w Polsce) w Przemyślu (zaraz przy wejściu) wisi portret Stepana Bandery ?
2. Dlaczego ZUwP (w siedzibie w Przemyślu) świętuje w 2007 r. setne urodziny zbrodniarza wojennego, generała faszystowskiej UPA - Romana Suchewycza ? (przecież to "podpada" pod promowanie treści faszystowskich !!).
Zabrakło innych, bardziej pozytywnych postaci ? (chociażby Iwan Franko).
3. Dlaczego również w 2007 r. ZUwP organizuje w Przemyślu przemarsz "weteranów" OUN-UPA - właśnie z flagą UPA na czele ?:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:UPAPrzemysl.jpg
Gdyby ktoś miał wątpliwość - tych 3 widocznych na zdięciu zbrodniarzy-seniorów ma na sobie mundury UPA (przepraszam, że piszę o tym po raz któryś, ale trochę mnie to niepokoi - zwłaszcza, że mieszkam na Podkarpaciu "Zakerzońskim"...).
4. O pomnikach bandytów z OUN-UPA, których budowę sponsoruje ZUwP wszystkim powszechnie wiadomo...
5. Część nazwijmy to "kół rządowych" (głównie z otoczenia prezydenta Wiktora Juszczenki) domaga się "zwrotu" od Polski tych terenów:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zakierzo%C5%84ski_Kraj
Gdyby to byli jacyś krzykacze typu polski ONR, to nie było by o czym mówić, ale to mówią przecież ludzie współ-rządzący krajem !!
6. Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko jest faszystą albo psychopatą (prawdopodobnie jedno i drugie) - dowodem na to jest jego postępowanie (gloryfikacja UPA i SS "Galizien") - przypominam, że jest on zwierzchnikiem ukraińskich sił zbrojnych... (patrz "Zakerzonie"...).
7.Traktowanie (głównie przez ukraińskie władze) Polaków na Zachodniej Ukrainie..., oraz sposób traktowania zabytków wzniesionych tam przez Polaków, Żydów, Ormian...
8. Domaganie się przez Rusinów/Ukraińców odszkodowań za akcję "Wisła", przy jednoznacznym wykluczeniu przez władze ukraińskie rekompensat dla Polaków wysiedlonych z Kresów II RP (po co w ogóle poruszać te kwestie ? - zresztą władze PRL zapewniły przesiedlonym zastępcze lokale mieszkaniowe, natomiast część wysiedlonych z Kresów Polaków, nie doczekała się odszkodowań do tej pory...).
Reasumując - proszę mi wytłumaczyć, jak w takich warunkach możliwy jest jakikolwiek dialog czy pojednanie z Rusinami/Ukraińcami, zwłaszcza tymi mieszkającymi w Polsce (członkowie ZUwP).
Czy ktoś sobie wyobraża pojednanie, czy dialog z np. Niemcami na takich "warunkach" ?...
Może są na forum jacyś Rusini/Ukraińcy, którzy będą uprzejmi odpowiedzieć na moje pytania ?
PS
Proszę mi nie przypisywać stwierdzeń typu: "zero-jedynkowy" punkt widzenia itp. - ponieważ ja nie przypisuję stereotypu "rezuna", czy faszysty wszystkim Rusinom/Ukraińcom, a jedynie osobom oraz instytucjom, które wymieniłem wyżej (to przecież znikomy procent Ukraińców czy Rusinów).
To chyba tyle - zmęczył mnie ten temat (raczej nie mam ochoty tego kontynuować), ale ewentualną odpowiedź chętnie przeczytam.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Szczepanie naucz sie zadawac pytania , a pierwsze powinno brzmiec
Jakie przekonania polityczne maja czlonkowie zupy?
Reszta jest tylko wypelnieniem woli politycznej grupy osob.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Szczepanie Ł... ja tylko mogę się pod tym podpisać.
Ty i Łapi wyrażacie moje opinie w tym temacie.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Polecam monografię Andrzeja Gawryszewskiego „Ludność Polski w XX wieku”
To co jest w niej najciekawsze, to dane dotyczące mniejszości narodowych w II P. Kapitalne materiały oparte na spisach powszechnych (w tym również z czasów II RP), spisach kadrowych i danych z ewidencji ludności.
Poniżej spis treści tej publikacji.
Szczególnie polecam rozdział VII „Język, narodowość, wyznanie”, gdzie jest zawarty kapitalny materiał porównawczy. Świetnie opracowane dane statystyczne na temat mniejszości narodowych, mapy itp.
Drugim równie interesującym jest rozdział XI „Przemieszczenia ludności” w tym migracje wojenne, przymusowe, deportacje sowieckie z kresów wschodnich, wysiedlenie w ramach akcji Wisła itp.
Spis treści
PRZEDMOWA
I. WSTĘP
II. TERYTORIUM I PODZIAŁY ADMINISTRACYJNE
1. Odbudowa terytorium państwa po I wojnie
2. Podziały administracyjne w okresie międzywojennym
3. Druga wojna światowa
4. Terytorium i granice Polski po II wojnie światowej
III. ŹRÓDŁA STATYSTYKI LUDNOŚCI
1. Spisy ludności
2. Spisy kadrowe
3. Ewidencja ludności
IV. ROZWÓJ I ROZMIESZCZENIE
1. Liczba i rozmieszczenie
2. Prognozy rozwoju ludności
V. URBANIZACJA I ROZWÓJ MIAST
VI. RUCH NATURALNY
1. Małżeństwa i rozwody
2. Urodzenia
2.1. Poziom i rozmieszczenie urodzeń
2.2. Charakterystyka urodzeń
2.3. Ograniczanie urodzeń
3. Zgony
3.1. Poziom i rozmieszczenie zgonów
3.2. Przyczyny zgonów
3.3. Zgony niemowląt
4. Trwanie życia ludzkiego
5. Przyrost naturalny
6. Dynamika demograficzna
VII. PŁEĆI WIEK
1. Struktura płci ludności
2. Struktura wieku ludności
VIII. JĘZYK, NARODOWOŚĆ, WYZNANIA
1. Podstawowe uregulowania prawne
2. Rozmieszczenie i struktura
3. Ukraińcy
4. Żydzi
5. Niemcy
6. Romowie (Cyganie)
7. Grecy i Macedończycy
IX. OŚWIATA I NAUKA
X. ŹRÓDŁA UTRZYMANIA LUDNOŚCI
1. Zatrudnienie
2. Bezrobocie
XI. PRZEMIESZCZENIA LUDNOŚCI
1. Migracje wewnętrzne
1.1. Migracje wieś–miasto
1.2. Migracje według wieku, wykształcenia i okresu
zamieszkania
2. Migracje zagraniczne
2.1. Migracje przed I wojnąświatową
2.2. Migracje związane z I wojnąświatową
2.3. Kierunki i struktura migracji w okresie międzywojennym
2.4. Migracje wojenne
2.5. Migracje powojenne
2.6. Emigracja ludności Ŝydowskiej
2.7. Druga repatriacja z ZSRR
2.8. Emigracja ludności niemieckiej po 1950 r.
2.9. Emigracja ludności polskiej na stałe po 1960 r.
2.10. Wyjazdy zagraniczne czasowe
3. Migracje przymusowe
3.1. Niemieckie deportacje obywateli polskich do obozów
koncentracyjnych
3.2. Niemieckie wysiedlenia i przesiedlenia polskiej ludności
3.3. Deportacje ludności polskiej na roboty przymusowe w
Rzeszy
3.4. Deportacje sowieckie z kresów wschodnich, 1940–1941
3.5. Deportacje sowieckie 1944–1949
3.6. Wysiedlenia ludności ukraińskiej w akcji „Wisła”, 1947
XII. ZAKOŃCZENIE
BIBLIOGRAFIA
THE POPULATION OF POLAND IN THE 20TH CENTURY
(summary)
ANEKSY
A. Ziemie polskie pod zaborami
B. Plebiscyty na Powiślu, Warmii i Mazurach oraz na
Górnym Śląsku (Leszek A. Kosiński)
C. Spisy ludności w państwach europejskich w XX wieku
D. Zarys historyczny rozwoju miast w Polsce
E. Klasyfikacje działalności
F. Umowy w sprawie transferu ludności niemieckiej z Polski
SPIS TABEL, RYCIN, SKRÓTÓW I OZNACZEŃ
Tabele
Ryciny
Wykaz skrótów
Objaśnienie znaków umownych w tabelach
Polecam tę pozycję myślącym samodzielnie, i lubiącym od czasu do czasu zweryfikować sobie propagandową papkę.
Publikację można pobrać w formacie PDF pod adresem:
http://www.igipz.pan.pl/wydaw/monografie_5.htm
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Jeszcze odnośnie poprzedniego postu w sprawie monografi Andrzeja Gawryszewskiego „Ludność Polski w XX wieku”
Bardzo ciekawy i przydatny jest rozdział II "Terytorium i podział administracyjny" zwłaszcza w części dotyczącej II RP. Prawdziwe kompendium wiedzy.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)
Poniżej cytat z monografii A. Gawryszewskiego „Ludność Polski w XX wieku”
Rozdział VIII. Język, Narodowość, Wyznanie. s. 271
(fragment dot. narodowości Ukraińskiej)
„Po rozbiorach Polski tereny Ukrainy przypadły Rosji i Austrii. Z terenów Ukrainy prawobrzeżnej (Dniepru) przyłączonych do Rosji utworzono trzy gubernie: kijowską, wołyńską (ze stolicą w Żytomierzu) i podolską (Kamieniec Podolski). Ziemie przyłączone do Austrii potocznie nazywano Galicją, oficjalnie Królestwem Galicji i Lodomerii. Rosja traktowała język ukraiński jako małoruski dialekt języków wielkoruskich, a samych Ukraińców nazywała Małorusinami, których usilnie
rusyfikowała, zakazując drukowania książek i czasopism w języku ukraińskim. Jakkolwiek w Galicji część Polaków, tzw. Podolacy (Buszko, 2000, s. 130, 299) również nie uznawała odrębności ukraińskiej, traktując ją jako odgałęzienie narodu polskiego podlegające procesowi polonizacji, to Ukraińcy galicyjscy od drugiej połowy XIX w. mieli znacznie lepsze warunki do rozwoju kultury narodowej niż Ukraińcy rosyjscy.
W połowie XIX wieku powstał w Galicji narodowy ruch ukraiński zmierzający do odrodzenia społeczności ukraińskiej. Zamiast określeń „Ruś, rusiński, Rusini”, używanych przez Jana Długosza dla określenia krainy, języka i rdzennej ludności zamieszkującej Ruś Czerwoną, Podole i Wołyń, wprowadzono i upowszechniano terminy „Ukraina/Ruś”, „ukraiński/ruski” i „Ukraina/Ukrainiec”. Zwolennicy narodowej odrębności akceptowali określenia „Ukraina/ukraiński/Ukraińcy”,
natomiast przeciwnicy ukraińskich aspiracji używali nadal określeń „rusiński/Rusini”.
W austriackim spisie ludności z 1910 r. jak i w polskim spisie z 1921 r. nadal wyróżniano narodowość rusińską, natomiast w spisie 1931 r. wymieniano już język ojczysty „ukraiński (ruski)”.
Zrodzony w połowie XIX wieku w Galicji narodowy ruch ukraiński aspirował do utworzenia niezawisłego państwa ukraińskiego rywalizując z identycznymi dążeniami polskimi.
W czasie I wojny światowej stosunki polsko−ukraińskie uległy zaognieniu zwłaszcza, że państwa centralne (Niemcy, Austria) udzielały koncesji politycznych Polakom i Ukraińcom wykorzystując ich sprzeczne aspiracje do tych samych terenów. Wraz z upadkiem państw centralnych rozpoczęła się wojna polsko−ukraińska 1918–1919, której celem dla każdej ze stron było stworzenie własnego państwa.
Przegrana wojna i upadek Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej oraz postanowienia traktatu ryskiego z 18 marca 1921 r. przyznającego Polsce Wołyń i Galicję wzmocniły pozycje skrajnego nacjonalizmu ukraińskiego. Odrodzona Polska nie dotrzymała szeregu złożonych zobowiązań, m.in. przyznanej ustawą autonomii i samorządu dla Galicji (Dz.U. 1922, nr 90, poz. 829) czy zagwarantowanych w konstytucji praw i swobód obywatelskich oraz udziału w życiu politycznym.
Z jednej strony Ukraińska Organizacja Wojskowa prowadziła akcje terrorystyczne
na terenie Galicji Wschodniej, gdzie np. latem i jesienią 1922 r. nacjonaliści ukraińscy podpalili około 2300 obiektów, z drugiej władze administracyjne ograniczały zatrudnienie Ukraińców w instytucjach państwowych, zastępowały ukraińskojęzyczne szkoły szkołami utrakwistycznymi (tzn. z dwoma językami wykładowymi) z dominującym językiem polskim, ograniczały posługiwanie się językiem ukraińskim w urzędach państwowych, preferowały lokacje osadników wojskowych kosztem potrzeb społeczności ukraińskiej.
Polityka władz spychała ludność ukraińską na pozycje skrajnego nacjonalizmu i szowinizmu wykorzystywanego i podsycanego zarówno przez OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów)
jak i przez działaczy komunistycznych. Wyjątkiem była polityka dialogu polsko−ukraińskiego prowadzona w latach 1928–1937 na Wołyniu przez wojewodę Henryka Józewskiego, odwołanego w kwietniu 1938 r. Nacjonaliści ukraińscy organizowali akty sabotażu i terroru skierowane przeciwko polskim urzędom, ziemianom i osadnikom. Władze polskie odpowiadały akcjami pacyfikacyjnymi,
niszczeniem cerkwi przez policję i wojsko i stosowaniem upokarzających praktyk odpowiedzialności zbiorowej (rewizje w domach, niszczenie sprzętu i żywności, wymierzanie chłosty). Eskalacja konfliktu narodowościowego nasiliła się z początkiem lat 30., kiedy to jesienią 1930 r. (od 16 września do 30 listopada 1930 r.) przeprowadzono pierwszą akcję pacyfikacyjną w Małopolsce Wschodniej w 450
wsiach na terenie 16 powiatów.
Po śmierci Józefa Piłsudskiego do głosu w wojsku doszła skrajna prawica nacjonalistyczna, która chciała spolonizować kościół prawosławny prowadząc akcję konwersyjną (przechodzenie na katolicyzm) wśród ludności prawosławnej; najbardziej znany jest przykład działalności konwersyjnej
Korpusu Ochrony Pogranicza w 1937 r. w prawosławnej wsi Hrynki w powiecie krzemienieckim na Wołyniu.
Innym sposobem „umacniania polskości”, organizowanym przez wojsko, było tworzenie wśród Ukraińców „gniazd” tzw. szlachty zagrodowej. Polegało to na „wyszukiwaniu” zrutenizowanych i zubożałych potomków polskiej szlachty szaraczkowej i zachęcaniu ich, również za pomocą nacisków administracyjnych i drobnych przywilejów (wycieczki i kolonie dla dzieci), do porzucania społeczności
ukraińskiej. Akcja zapoczątkowana na Łemkowszczyźnie objęła Małopolskę Wschodnią i po paru latach, na przełomie 1938/1939, istniało 800 „kół” i „gniazd” skupiających w trzech województwach małopolskich ponad 530 tys. członków wraz z rodzinami (Pobóg−Malinowski, 1990, s. 824).
Akty ukraińskiego oporu (podpalanie polskich zagród, niszczenie zbiorów, pobicia) przeciwko rozbijaniu jedności narodowej miała złamać druga, bardziej brutalna, akcja pacyfikacyjna przeprowadzona w 1938 r. w województwie tarnopolskim przez gen. Gustawa Paszkiewicza (Zieliński, 1983, s. 269).
Równie brutalną akcję przeprowadzono na Podlasiu i Chełmszczyźnie z inicjatywy biskupa lubelskiego Mariana Fulmana zaniepokojonego przechodzeniem unitów na prawosławie i modlących się w opuszczonych cerkwiach i kościółkach (Zieliński, 1983, s. 269); według innego źródła biskup w liście pasterskim z 2 czerwca 1938 r. potępił likwidację cerkwi (Grünberg i Sprengler, 2005. s. 453).
Wojsko i policja do sierpnia 1938 r. zniszczyła na tym obszarze 138 obiektów kultu religijnego, a na Wołyniu 183 obiekty. Nacjonaliści ukraińscy odpowiedzieli serią zamachów terrorystycznych. Uważa się, że niszczenie cerkwi było główną przyczyną wybuchu nienawiści do Polaków po 1938 r. i mordowania ich w 1939 r., gdy uciekali na wschód przed Niemcami, a także w 1943 r. Dalsze zaostrzenie konfliktu polsko−ukraińskiego na Kresach Wschodnich przyniosła okupacja niemiecka w latach 1941–1944. Niemcy stosowali zasadę „dziel i rządź” podsycając wzajemne antagonizmy.
Nacjonaliści ukraińscy zmierzali do usunięcia Polaków z Małopolski Wschodniej i Galicji, aby nie stanowili przeszkody na drodze przyłączenia tych ziem do przyszłego państwa ukraińskiego. Pierwsze
antypolskie akcje ze strony ukraińskich nacjonalistów nastąpiły na Wołyniu pod koniec 1942 r. Nasiliły się od wiosny 1943 r. po przejściu policji ukraińskiej w służbie niemieckiej do UPA (Ukraińska Powstańcza Armia), a w kwietniu i maju nastąpiły masowe ataki oddziałów UPA wspierane przez chłopstwo ukraińskie na polskie wsie, które palono, mieszkańców z okrucieństwem mordowano, dobytek rabowano i zajmowano ziemię. Uratowani z pogromów uciekali do większych miast, skąd wywożono ich masowo do przymusowe roboty do Rzeszy Niemieckiej. Część uciekinierów wyjechała za Bug do Generalnego Gubernatorstwa, znajdując schronienie u rodzin i znajomych. Od kwietnia 1943 r. Polacy w obronie przed zagładą zaczęli organizować silne bazy samoobrony i oddziały partyzanckie. Szczyt terroru i eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu nastąpił w lipcu i sierpniu 1943 r. Pod koniec 1943 r. fala rzezi przeniosła się do Galicji Wschodniej i na Lubelszczyznę.
„Straty ludności polskiej na Wołyniu w wyniku przeprowadzonej czystki etnicznej ocenia się na 50–70 tysięcy” [Filar, 1998, s.] . Władysław Siemaszko i Ewa Siemaszko w swojej pracy podają, że na Wołyniu w latach 1939–1945 w 1642 miejscowościach zamieszkałych przez Polaków zginęło z rąk ukraińskich nacjonalistów 36,5 tys. osób, w tym 19 tys. znanych z nazwiska, ale rzeczywiste
straty wynoszą według autorów 50–60 tysięcy (Siemaszko i Siemaszko, 2000). Łączne straty ludności polskiej na Wołyniu obejmujące zabitych, rannych, wywiezionych na roboty do Niemiec i uciekinierów wyniosły około 150 tys. Osób”.
To tyle cytatu z monografii.
Dla porównania: cytat z pracy dr Kormana „Stosunek UPA do Polakow na ziemiach południowo-wschodniej II Rzeczypospolitej” dotyczący strat ludności polskiej (s. 33)
„Jeżeli chodzi o ogólne rozmiary strat osobowych Polaków, w wyniku eksterminacji dokonanej przez ounowców, a później przez terrorystów OUN-UPA, to według E. Prusa i J. Czmuta szacunkowo oblicza się, że od ciosów siekier, noży, wideł, kul, ognia i innych narzędzi mordu zginęło 500 000 (pół miliona) Polaków w latach 1939-45 i w pierwszych latach po zakończeniu wojny.
Moje rozpoznania pozwalają przychylić się do szacunku tej liczby E. Prusa i J. Czmuta, jako najbardziej zbliżonych do rzeczywistej liczby ofiar”.
I jeszcze kilka fragmentów z P. Zychowicza w kwestii ogółu Polskich ofiar okresu II Wojny światowej.
„6 028 000 – to oficjalna liczba polskich strat osobowych, którą można było znaleźć w każdej peerelowskiej encyklopedii i książce poświęconej II wojnie światowej. Z czasem liczba ta stała się jednym z fundamentów polityki historycznej komunistycznego państwa. Miała dowodzić, jak bardzo naród polski ucierpiał pod jarzmem „hitlerowskiego okupanta”. Nie zmieniło się to po 1989 roku.
Owe 6 milionów gładko przeszło do obiegu naukowego i dyskursu publicznego w niepodległej Polsce. Dzisiaj jest czymś oczywistym, liczbą machinalnie powtarzaną w dyskusjach, artykułach prasowych czy wystąpieniach polityków. Jedyna różnica sprowadza się do tego, że czasami liczbę tę opatruje się komentarzem, iż połowę spośród zabitych stanowili Żydzi. W PRL wolano o tym nie wspominać. W wolnej Polsce nikt nie zadał sobie jednak trudu podjęcia próby weryfikacji tej liczby. Niewiele osób dociekało nawet, skąd się właściwie wzięła. Odpowiedź dla wielu może się okazać szokująca.
Wszystko bowiem wskazuje na to, że wymyślił ją zaraz po wojnie... Jakub Berman. 17 grudnia 1946 roku szef Biura Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów Jerzy Osiecki przedstawił mu trudności statystyków i demografów dotyczące ustalenia liczby polskich obywateli zabitych podczas wojny. Berman, pełniący wówczas funkcję podsekretarza stanu w Prezydium Rady Ministrów, rozwiał te wątpliwości w dość bezceremonialny sposób. „Ustalić liczbę zabitych na 6 mln ludzi” – brzmiała dyrektywa komunistycznego dygnitarza.
Skąd wzięła się jednak końcówka 28 tysięcy? Sprawę wyjaśnił po latach znawca niemieckiej okupacji, profesor Czesław Madajczyk. W jednej z prywatnych rozmów miał powiedzieć, że dodano ją, aby liczba 6 milionów nie wyglądała podejrzanie i żeby dodać jej wiarygodności. To ostatnie raczej się nie udało, gdyż wszystkie inne państwa Europy podawały wówczas swoje straty w znacznym zaokrągleniu. Dokładne ustalenie liczby zabitych już wówczas było bowiem niemożliwe. Dlaczego komuniści zdecydowali się więc na tę mistyfikację? Zdaniem Mateusza Gniazdowskiego, który opublikował dyrektywę Bermana w „Polskim Przeglądzie Dyplomatycznym”, przyświecały im dwa cele. Chodziło o ukrycie w tej liczbie Polaków wymordowanych przez Sowietów oraz chęć podwyższenia strat polskich, aby zrównać je ze stratami żydowskimi. Wszystkie szacunki wskazywały bowiem, że podczas okupacji niemieckiej zginęło więcej Żydów niż Polaków. Ogłoszenie tego przez komunistów przed zaplanowanymi na styczeń 1947 roku wyborami było im bardzo nie na rękę. Według Gniazdowskiego urzędowe wykazanie, że Polacy są „mniej doświadczeni” wojną niż Żydzi, mogło wywołać niezadowolenie społeczne i umocnić stereotyp żydokomuny. A co za tym idzie, utrudnić rozprawę z opozycją”.
---------------
„– Przez wiele lat nikt nie chciał się wychylać i podnosić tego tematu. Nie ma się co dziwić. Gdy jeszcze w latach 70. Czesław Madajczyk ośmielił się powiedzieć, że jego zdaniem liczba ofiar była niższa, odsądzono go od czci i wiary. Zrobiono z niego niemal zdrajcę narodowego. A przecież już wtedy wiadomo było, że liczbę 6 milionów wzięto z sufitu. Przez lata stała się ona jednak symbolem polskiego cierpienia podczas wojny. A ludzie nie lubią, gdy obala się takie symbole – uważa prof. Szarota”.
„- Profesor Materski: – Liczba Polaków zabitych podczas wojny znacznie spadnie. To będzie dla społeczeństwa szokiem i na pewno wiele osób nie przyjmie tego do wiadomości. Tak samo było, gdy zweryfikowano liczbę osób deportowanych przez Związek Sowiecki w latach 1939 – 1941 z 2 milionów do 320 – 340 tysięcy. Pierwsza reakcja była bardzo ostra. Niestety do dziś obowiązuje stara zasada, że poziom patriotyzmu mierzy się podawaną liczbą zamordowanych – podkreślił. Dowodem na tę tezę może być następująca anegdota. Jeden z wybitnych, nieżyjących już polskich historyków zapytany kiedyś w prywatnej rozmowie, co sądzi o 6-milionowych stratach, machnął ręką. – To zwykła bzdura, wymysł propagowany przez maniaków polskiej martyrologii. W rzeczywistości straty były kilkakrotnie niższe – powiedział. Kilka lat później na rynku pojawiła się jego książka, w której liczbę zabitych obywateli polskich oszacował na... 7,5 miliona”.
„Tak było również w Polsce z poszczególnymi kategoriami ofiar. Wielokrotnie spadła nie tylko podawana wcześniej liczba represjonowanych przez Związek Sowiecki, ale także na przykład liczba ofiar Auschwitz. Przez wiele lat mówiono o 4 – 5 milionach ofiar tego obozu zagłady, z czego co najmniej milion mieli stanowić Polacy. Ogłoszone w latach 90. wyniki badań wykazały, że ofiar było cztery razy mniej. A liczba samych zamordowanych i zmarłych w Auschwitz Polaków nie przekroczyła 150 tysięcy”.
„Tak samo było z cywilnymi mieszkańcami stolicy, którzy zginęli podczas powstania warszawskiego. Choć zaraz po jego zakończeniu podawano rozmaite cyfry sięgające nawet 700 tysięcy ofiar, z czasem liczbę tę ustalono na ćwierć miliona. Po raz pierwszy o 250 tysiącach zabitych mówił już 28 sierpnia 1944 roku, a więc jeszcze podczas powstania, gen. Michał Rola-Żymierski. Dziś wiadomo, że podczas powstania zginęło około 150 tysięcy cywilów. Będzie to jednak zawsze liczba przybliżona. Nie można na przykład ustalić, ilu mieszkańców warszawskiej Woli zabili Niemcy w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku. Podawane są liczby od 30 do ponad 50 tysięcy”.
„– Skala represji nie była aż tak wielka, jak mogłoby się wydawać. Wiem, że to się może okazać szokujące, jednak mówimy nie o milionach, ale o setkach tysięcy polskich ofiar. O ile w przypadku Żydów rzeczywiście liczba 3 milionów nie ulegnie większej zmianie, o tyle liczba ofiar spośród etnicznych Polaków spadnie kilkakrotnie. Myślę, że po dodaniu do siebie strat spod okupacji niemieckiej i sowieckiej, a także ofiar zbrodni na Wołyniu, otrzymamy liczbę poniżej jednego miliona osób – powiedział prof. Krzysztof Jasiewicz”.
-
Odp: Stosunki polsko - ukraińskie w rozwoju historycznym (z Bieszczadami w tle)