Odp: Po ściernisku na Ukrainę. Bełz, Sokal i okolice.
A w niedzielę po krótkiej jeździe docieramy do Krystynopola. Dla najmłodszych czytelników: Червоноград = Krystynopol :wink:
http://www.bmiller.pl/forum/2015/belz_15.jpg
Przez zabytkowy most pokonujemy po raz ostatni Bug
http://www.bmiller.pl/forum/2015/belz_16.jpg
i od razu wpadamy na Pałac Potockich:
http://www.bmiller.pl/forum/2015/belz_17.jpg
Po krótkich poszukiwaniach udaje nam się dotrzeć do głównego wejścia:
http://www.bmiller.pl/forum/2015/belz_18.jpg
Wchodzimy i kupujemy bilety, bo w części pałacu mieści się obecnie filia lwowskiego Muzeum Historii Religii. Sympatyczna pani przewodniczka jest przez moment lekko wystraszona taką zagraniczną wizytą, ale obiecujemy dawać sobie radę z komentarzem w języku ukraińskim.
Odp: Po ściernisku na Ukrainę. Bełz, Sokal i okolice.
Na oficjalnym ogłoszeniu przy wejściu widniał napis o zakazie fotografowania. Ale sympatyczna pani przewodniczka nie zaprotestowała, gdy spytaliśmy, czy po jednym zdjęciu możemy sobie zrobić. Ja zrobiłem ze trzy, tutaj jedno - z panią przewodniczką oraz ikonami.
http://ciekawe.tematy.net/2015/sokal...5_P1040779.JPG
Odp: Po ściernisku na Ukrainę. Bełz, Sokal i okolice.
W Krystynopolu, jak wszędzie, zaglądamy też na cmentarz. Uwagę zwracają postrącane krzyże na prawie wszystkich nagrobkach. Zostały tylko te, które miały w swojej konstrukcji stalowe pręty zbrojeniowe. Wandalizm nie miał w tle waśni narodowościowych, bo ofiarą padły nagrobki opisane we wszystkich językach.
http://ciekawe.tematy.net/2015/sokal...7_P1040789.JPG
Wyjątkiem nie był ten krzyż bruśnieński.
http://ciekawe.tematy.net/2015/sokal...9_P1040794.JPG
A z innego "bruśniaka" dwie kamienne Marie trafiły w zakątek obcego nagrobka.
http://ciekawe.tematy.net/2015/sokal...6_P1040795.jpg
Odp: Po ściernisku na Ukrainę. Bełz, Sokal i okolice.
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
(...)
Za nami drugi dzień podróży , a tyle już się udało zobaczyć. Jesteśmy nabuzowani wszystkimi tymi obrazami które przyszło nam zarejestrować.(...)
Super wyrypa rowerowa i strasznie żałuję, że nie udało mi się z Wami pojechać. Dzięki za podzielenie się wrażeniami z innymi.
Odp: Po ściernisku na Ukrainę. Bełz, Sokal i okolice.
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
postrącane krzyże na prawie wszystkich nagrobkach.
Co ciekawe na tym krzyż się ostał.
http://www.bmiller.pl/forum/2015/belz_19.jpg
Samo miast sprawia pozytywne wrażenie, byliśmy tam w niedzielę i czuło się dzień świąteczny - pełno było w centrum spacerowiczów, rodzin z małymi dziećmi, wystawione były parasole, stragany z przekąskami, można było kupić baloniki czy watę cukrową. Wrażenie zgoła odmienne po ponurym Warężu a podobne w nastroju do ładniejszego chyba jednak Sokala.
Nie mam wielu zdjęć, bo przez centrum przejechaliśmy rowerami tam i z powrotem z jednym tylko czy dwoma postojami. Ale coś jest :wink: Niekoniecznie ze ścisłego centrum, ale jest.
http://www.bmiller.pl/forum/2015/belz_20.jpg
Odp: Po ściernisku na Ukrainę. Bełz, Sokal i okolice.
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Super wyrypa rowerowa [....]
Ale Bazyl ostro poleciał! Toć my głównie zajmowaliśmy się jedzeniem, spaniem i zrobieniem od czasu do czasu jakiegoś zdjęcia. A w nielicznych wolnych chwilach przejechaliśmy kawałek na rowerach (co zostanie udokumentowane przez pokazanie tracka z podróży).
Odp: Po ściernisku na Ukrainę. Bełz, Sokal i okolice.
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
A w nielicznych wolnych chwilach przejechaliśmy kawałek na rowerach
Dobre sobie, ja jeszcze dziś jak popatrzę na mój rower mam bolesne wspomnienia :mrgreen:
Odp: Po ściernisku na Ukrainę. Bełz, Sokal i okolice.
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Ale Bazyl ostro poleciał! Toć my głównie zajmowaliśmy się jedzeniem, spaniem i zrobieniem od czasu do czasu jakiegoś zdjęcia. A w nielicznych wolnych chwilach przejechaliśmy kawałek na rowerach (co zostanie udokumentowane przez pokazanie tracka z podróży).
Odsłoniłeś nasz zmowną tajemnicę , a mieliśmy już taki dobry wizerunek turystów oglądających zabytki.
Jak teraz uzasadnię nasz pobyt w tym ogródku ?
.
https://lh3.googleusercontent.com/-X...15.1010578.jpg
.
Deptak w Krystynopolu to jeden wielki piknik z dziećmi bawiącymi się przy fontannie.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-H...15.1010579.jpg
.
Miasto to miało w swej historii dwa oblicza. Od wieków do 1951 nazywało się Krystynopol i pełniło rolę magnackiej siedziby z pokazanym wcześniej pałacem otoczonym dawniej pięknymi ogrodami.
Po 1951 roku w wyniku umowy przekazane zostało do ZSRR i nazwę zmieniono na Czerwonograd. Od tego momentu zaczęły powstawać tu jak grzyby po deszczu kopalnie węgla kamiennego
które zmieniły charakter tego miejsca.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-X...15.1010592.jpg
Odp: Po ściernisku na Ukrainę. Bełz, Sokal i okolice.
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Jak teraz uzasadnię nasz pobyt w tym ogródku ?
Widzę tam napis: "Zlata Praha". Wstąpiliśmy, żeby poczytać o zabytkach tego pięknego miasta.
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Od tego momentu zaczęły powstawać tu jak grzyby po deszczu kopalnie węgla kamiennego które zmieniły charakter tego miejsca.
No to ja dodam drugiego grzyba.
http://ciekawe.tematy.net/2015/sokal...7_P1040799.JPG
Teraz znów jedziemy do Bełza, tylko z innej, trzeciej już strony. Po drodze był cmentarz z nagrobkami bruśnieńskimi, ale nie będę czytelników przynudzał. Za to nie odmówię sobie pokazania bełzkiego dworca kolejowego. Dworzec, to za wiele powiedziane, ale czy można powiedzieć "przystanek", pisząc o wojewódzkim (jeszcze niedawno) mieście? Dworzec tętni życiem. Te białe plamy na peronie, to kaczki a te rude na torach, to kury.
http://ciekawe.tematy.net/2015/sokal...5_P1040809.JPG
Odp: Po ściernisku na Ukrainę. Bełz, Sokal i okolice.
I tym sposobem wróciliśmy do miasteczka Bełz , które tym razem przywitało nas świąteczną atmosferą.
Na ryneczku rozłożyło się sporo straganów z różnościami i balonami.
Można było się posilić bo miejscowe gospodynie prezentowały regionalną kuchnię
.
https://lh3.googleusercontent.com/-z...15.1010600.jpg
.
Na postawionej estradzie produkowali się najpierw oficeje tłumacząc powód tego festynu. Jego nazwa to dni dobrosąsiedzkie.
Później na estradę wkroczyli kolarze i opowiadali o tym jak to przez 10 dni jeździli po Polsce, co tam widzieli i przez kogo byli goszczeni.
Nas na estradę niestety nikt nie zaprosił. A szkoda , bo było by co opowiadać.
W tej relacji wymienionych zostało wiele nazw które przeciętnemu śmiertelnikowi nic nie mówią,
aby przybliżyć rejon naszej wędrówki narysowałem ręcznie jej ślad na mapie widoczny pod tym linkiem