Odp: Ewidentne naruszenie granicy, czyli Piszkonia mówi weź mnie.
Bardzo nieśmiało podnoszę rękę ,gdybyście się znów wybierali na taką wyprawę to ja jestem bardzo chętny,niosę się sam na butach, nie narzekam jak nie mam bólu głowy,wytrwale dążę do celu ,byłem w Bieszczadach oraz na KIMB-ie :grin:.Tylko małomówny jestem dlatego tak mało mnie na forum.Gotowość do takiej wyprawy mogę zgłosić w ciągu 3 h od otrzymania zawiadomienia.
Odp: Ewidentne naruszenie granicy, czyli Piszkonia mówi weź mnie.
Cytat:
Zamieszczone przez
tomasz8278
Bardzo nieśmiało podnoszę rękę ,gdybyście się znów wybierali na taką wyprawę to ja jestem bardzo chętny,niosę się sam na butach, nie narzekam jak nie mam bólu głowy,wytrwale dążę do celu ,byłem w Bieszczadach oraz na KIMB-ie :grin:.Tylko małomówny jestem dlatego tak mało mnie na forum.Gotowość do takiej wyprawy mogę zgłosić w ciągu 3 h od otrzymania zawiadomienia.
Tomaszu, nie ma sprawy, jak tylko będzie się coś szykowało damy znać, choć od razu zaznaczę, że następny długi łikend to pewnie dopiero w listopadzie :(
Ja też jestem małomówny i wolę pisać, więc spróbuj tej formy wypowiedzi - brakuje świeżej krwi na forum!
2 załącznik(ów)
Odp: Ewidentne naruszenie granicy, czyli Piszkonia mówi weź mnie.
Gdy dotarliśmy do w miarę płaskiego i osłoniętego terenu, postanowiliśmy zatrzymać się na obiad. Ponieważ jedna z obserwowanych chmur uparcie wędrowała w naszą stronę, szybko rozstawiliśmy schron
Załącznik 40725
i już spokojnie zajęliśmy się przygotowaniem jadła. No z tym spokojem to może przesadziłem, bo nagle usłyszeliśmy lecącą eskadrę myśliwców F-16!!! Wiadomo: obławy w górach przy granicy z Polską a ludzie już widzieli bandy rebeliantów przemieszczające się wzdłuż słupków granicznych koło Lutowisk (to wiadomości co prawda sprzed roku ale mocne i sprawdzone!) więc pewnie gdybyśmy mieli interneta to byśmy mogli wyciągnąć równie ciekawe wnioski kto, kogo i gdzie chce atakować z powietrza. Niestety nie mieliśmy i musieliśmy sami jakoś sobie z tym poradzić i zinterpretować ten huk w zaistniałej sytuacji. A huk jakby dobiegał nie z nieba a z ziemi! Okazało się, że to nie wojna, tylko Jimi odpaliła swoją kuchenkę.
Dziewczyny, stojąc dwa metry od siebie, próbowały przekrzyczeć to ustrojstwo:
- Jimi, CO TO ZA PALNIK?!
Jimi usłyszała, że kuna pyta, więc odkrzykuje:
- MAKARON Z SOSEM! :mrgreen:
Konstrukcja tego urządzenia znana, palnik wolnostojący na rozcapierzonych nóżkach, połączony giętką rurką przykręcaną do kartusza. Ponieważ w pewnym momencie płomieni było znacznie więcej wokół palnika niż wydobywało się z jego głowicy, Jimi zerwała się wywijając świetlistą kulą (trzymając kartusz ze zwisającym na rurce płonącym palnikiem) i tupiąc ściółkę. Był to naprawdę pełen dramaturgii taniec ognia! Hi, hi, co tu ukrywać, trochę mnie to bawiło ale ... do czasu. Zaczęło padać i palnik wylądował w przedsionku mojego namiociku ulubionego!!! Oczyma wyobraźni już widziałem w tym miejscu zamiast namiotu smętnie stojący osmolony stelaż ze zwisającymi strzępami niedopalonego materiału!
Na szczęście mój fiord nansen przetrwał w stanie nienaruszonym tą inwazję :wink:
Teraz przejdźmy do menu:
Jimi pichciła sobie jakieś tajemne mieszanki, dosypując do ustawionej na palniku menażki rozmaite składniki wydobywane z szeregu toreb i torebek. Czy powstał z tego makaron z sosem czy kluski z makaronem, ja tam nie wiem, bo nie będę nikomu do talerza zaglądał. Ale do swojego to i owszem. Na moim talerzu pojawiły się sznycle, ziemniaczki w mundurkach i witaminki :-D
Załącznik 40726
Palce lizać! Jeszcze raz bardzo dziękuję za te frykasy!
Odp: Ewidentne naruszenie granicy, czyli Piszkonia mówi weź mnie.
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Ile ważyły Wasze plecaki? :wink:
Odp: Ewidentne naruszenie granicy, czyli Piszkonia mówi weź mnie.
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Ile ważyły Wasze plecaki? :wink:
Parę kilo w tę czy we w tę nie robi żadnej różnicy ;)
Odp: Ewidentne naruszenie granicy, czyli Piszkonia mówi weź mnie.
Aha czyli podczas tego obiadu miałam już ją zepsutą? Właśnie zastanawiałam się w którym momencie uległa zniszczeniu bo rano jeszcze działała normalnie. Ale wczoraj została naprawiona i już działa normalnie :) Główka palnika się po prostu poluzowała przez co kuchenka bardzo huczała.
A ta akcja z palącą się trawą to była następnego dnia rano -a nie podczas deszczu. Wy schodzwaliście sie w namiocie a ja gotowąłam na deszczu, więc jak mogliście mnie widzieć :> Wtedy, gdy zaczęło mocniej padać, uniosłam palnik wyłączony (a więc nie palący się) za rurkę bo był za ciepły by wziąć go do ręki zaraz po wyłączneniu. Wydaje mi się że to właśnie w tym momencie kuchenka dopiero uległa zniszczeniu. Więc nie opisujcie głupawo scen :P Następnego dnia rano faktycznie paliłam na trawie i się lekko zajęła ale bez paniki -zapaliły się z 5 źdźbełek trawy co jest normalne przy takiej konstrukcji kuchenki. Nienormalne było że nie wiedziałam w którą stronę ją się zakręca a w którą odkręca dlatego nie umiałam jej wyłączyć ;p Zanim gaz przepłynie przez rurkę jest kilka sekund rezerwy do samego wyłączenia i to jest właśnie minus tej kuchenki - że nie wyłącza się od razu po przekręcenmiu ale zanim cały gaz wyleci czyli za 2-3 sekundy.
I jeszcze jednbo sprostowanie - mój obiad nie był z proszku. Był to normalny makaron z normalnym serem :> Jedynym proszkiem była sól a przyprawą oregano.
Odp: Ewidentne naruszenie granicy, czyli Piszkonia mówi weź mnie.
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
... Więc nie opisujcie głupawo scen :P
Dlaczego piszecie do mnie przez Wy? Nie będę się licytował gdzie, kto i ile razy używał kuchenki. Widzę, że nastały takie czasy, że bez umieszczania co dwa słowa emotikonów można być niezrozumianym. Miało być zabawnie i nie wyszło. Przepraszam, choć nie mogę obiecać, że już nie będzie głupawych opisów - tak już mam niestety :( . Więcej luzu proponuję.
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
(...)
I jeszcze jednbo sprostowanie - mój obiad nie był z proszku. Był to normalny makaron z normalnym serem :> Jedynym proszkiem była sól a przyprawą oregano.
Nigdzie nie pisałem o proszku tylko o składnikach.
8 załącznik(ów)
Odp: Ewidentne naruszenie granicy, czyli Piszkonia mówi weź mnie.
Przelotny deszcz szybko minął i wyszliśmy z namiotu spojrzeć na świat. Góry i doliny oddawały niebu nadmiar wilgoci:
Załącznik 40727 Załącznik 40728
Ponieważ nigdzie nam się nie spieszyło, a niebo coś tam sobie pomrukiwało delikatnie, zdecydowaliśmy, że obozowisko założymy na nieodległej już przełęczy pod Jasnowcem. Już po kilkudziesięciu minutach rozstawialiśmy tam namioty z widokiem w jedną stronę na Horb:
Załącznik 40729
a w drugą na Jasnowiec:
Załącznik 40730
Wałkoniąc się na karimatach obserwowaliśmy wędrujące po stokach Horbu promienie słońca
Załącznik 40732
i porośniętą kosodrzewiną, rozświetloną czapę Jasnowca
Załącznik 40733
Po uwieńczonym sukcesem poszukiwaniu źródła
Załącznik 40731
poznosiliśmy z okolicy drewno i na wieczór zapłonęło kolejne ognisko
Załącznik 40734
Odp: Ewidentne naruszenie granicy, czyli Piszkonia mówi weź mnie.
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Parę kilo w tę czy we w tę nie robi żadnej różnicy ;)
Podziwiam! Widziałem co Kuna potrafi z plecaka wyciągnąć i za każdym razem wgniatało mnie to w ziemię :smile: Trzeba mieć krzepę do tego :wink:
Odp: Ewidentne naruszenie granicy, czyli Piszkonia mówi weź mnie.
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Palce lizać! Jeszcze raz bardzo dziękuję za te frykasy!
Polecam się na przyszłość.
- - - Updated - - -
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Podziwiam! Widziałem co Kuna potrafi z plecaka wyciągnąć i za każdym razem wgniatało mnie to w ziemię :smile: Trzeba mieć krzepę do tego :wink:
Bartku, puree ziemniaczane jakoś ostatnio mi w buzi rośnie. Fakt jest taki, że trzeba było się podzielić ciężarem, Bazyl niesie namiot to ja zaopatrzenie.
- - - Updated - - -
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Nienormalne było że nie wiedziałam w którą stronę ją się zakręca a w którą odkręca dlatego nie umiałam jej..............
Jimi, przepraszam ale nie mogę przestać się śmiać, przypomniałam sobie tą scenę. Chociaż wówczas troszkę panikowałam. a Bazyl ma rację, gotowanie dokończyłaś w namiocie i jedno ździebełko się zapaliło. Lenistwo was ogarnęło po tych sowitych posiłkach i ni jak nie można było was zmusić do dalszej drogi, upieraliście się, że burza nadciąga i trzeba poczekać
- - - Updated - - -
Cytat:
Zamieszczone przez
tomasz8278
Bardzo nieśmiało podnoszę rękę ,gdybyście się znów wybierali na taką wyprawę to ja jestem bardzo chętny,niosę się sam na butach, nie narzekam jak nie mam bólu głowy
Niedobrze, niedobrze, hii a szkoda, szkoda, myślałam że już jakieś wsparcie będę mieć bo już Bazyl obiecał kupić mi przywieszkę do plecaka.....Smerfa Marudy
- - - Updated - - -
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Do tej pory mam ślady tego źródełka, paskudne meszki zjadły mnie w całości.