http://wilki.bieszczady.pl/
jak ktoś jeszcze nie czytał - polecam. bardzo interesujące.
Wersja do druku
http://wilki.bieszczady.pl/
jak ktoś jeszcze nie czytał - polecam. bardzo interesujące.
Dobra wiadoność dla wilków. Nie będą strzelać. Dziś na naszym terenie był min środowiska i konserwator przyrody. Stwierdził, że wina jest po stronie hodowców, którzy nie zabezpieczają swoich stad. W ciągu kilku lat skarb państwa wypłacił odszkodowania na kwotę ponad miliona zł. Hodowcy nie wykorzystują pieniędzy, które są przeznaczone na zabezpieczenie zagród. Dodatkowo ataki wilków nastąpiły na te stada które były pozostawione na noc bez zabezpieczenia. Nie oznacza to, że jak jakiś wilk bedzie podkradał się do ludzi aby ich skonsumować to nie poniesie konsekwencji. Dziwne wreszcie poczułam się jak w noromalnym kraju.
"stwierdził".....
Wszyscy politycy zgodnie twierdzą że dzieje się źle.... ale widzimy że nie idzie za tym działanie! Poczekamy na regulacje prawne,
Nie strzela sie do wilków...Ludność redukuje ich liczebnosc w inny sposób. Mozna rozkopać nore i wybrać szczeniaki...Mozna czasem trafić na takie miejsca łażąc tu i tam...
Niestety można. Kłusownictwo to u nas temat tabu. Kłusują wszyscy chłopi, myśliwi polscy i ukraińscy. Cud, że jakieś zwierzę jeszcze żyje w lasach. Zesztą nie wiem ,czy też zauważyłeś, że teraz naprawdę trudno jest zobaczyć jakieś dzikie zwierzę.Nie liczę lisów bo to już plaga. Trzy jelenie to już coś. Zredukowali leśnicy bo wyjadały młodniki. Zresztą podobała mi się wypowiedź głównego konserwatora przyrody. Apel do myśliwych o rozsądek.
Naprawde współczuję ci jeżeli w bieszczadach widziałaś tylko trzy Jelenie...Będąc we wrzesniu w okolicach Chryszczatej kilka razy płoszyłem chmary po 15-20 szt... Juz nie powiem o rykowisky pod Otrytem.
A co do lesników to treść art7 ustawy o lasach pozwala stwierdzić że ustawodawca wprowadził wyrazną herarchizację celów gospodarki leśnej w którymi cele ochronne uzyskały priorytet nad celami gospodarczymi...I do tego pamiętaj że nie każdy lesnik to Mysliwy a to myśliwi właśnie wybierają odstrzał...
Pozdrowionka od człeka z lasu...
Piorytet piorytetem a życie swoje. Mówisz o rykowisku a to specyficzne zachowanie jeleni. Z tego co wiem w niektórych nadleśnictwach wystrzlano po kilkaset jeleni. Kłopoty z wilkami są spowodowane zmiejszona ilością jeleniowatych w lasach. To wczorajszy trójgłos konserwatora, pani wojewody i parku narodowego.
Podaję za dzisiejszymi Nowinami:
Cytat:
Pilnujcie stad, to nie będzie strat
USTRZYKI DOLNE Wiceminister środowiska do hodowców:
Renata Kozdęba z Lutowisk tłumaczy urzędnikom z Ministerstwa Środowiska, że odstrzały na wilki są konieczne. - Inaczej zjedzą nam wszystkie owce.
Fot: KRZYSZTOF POTACZAŁA
Powiększ zdjęcie
Główny konserwator przyrody, wiceminister środowiska Andrzej Szweda-Lewandowski podczas wczorajszego spotkania z hodowcami owiec w Ustrzykach Dolnych dał do zrozumienia, że nie mogą liczyć na przywrócenie regularnego odstrzału wilków.
Powód: liczebność tego drapieżnika nie wzrosła. Na pytanie hodowców, dlaczego wilki z roku na rok zabijają więcej domowych zwierząt, odpowiedział:
- Stada owiec i kóz nie są skutecznie zabezpieczane. Na przykład w Magurskim Parku Narodowym wypasa się półtora tysiąca owiec, a strat prawie nie ma, bo ciągle pilnowane są przez ludzi i psy pasterskie.
- Nie jestem pewien, czy na owce napadają tylko czystej krwi wilki, wiele wskazuje, że mogą to być także drapieżniki skrzyżowane z dzikimi psami - dodał Andrzej Szweda-Lewandowski.
Hodowcy: Pilnujemy zwierząt
- Nie zgadzam się - mówiła Renata Kozdęba z Lutowisk. - Moje pastwisko wygląda jak obóz koncentracyjny z wysokimi na 2 metry zasiekami. I co? Owce wciąż są zagryzane.
Wtórował jej Antoni Dydak z Rabego:
- Nic nie pomaga, spróbowałem już chyba wszystkich metod ochrony owiec przed watahami, ale poniosłem porażkę.
Mniej jeleni
Zdaniem dr. Wojciecha Śmietany z PAN, który od lat prowadzi w Bieszczadach badania nad wilkami, istnieją skuteczne sposoby ochrony owczych stad.
- To np. elektryczne pastuchy, są teraz w dwóch gospodarstwach i się sprawdzają. Warto też kupić owczarki podhalańskie - mówił.
Śmietana tłumaczył hodowcom, że owce padają łupem wilków, ponieważ w lasach jest coraz mniej jeleni. Ich liczba spadła w ostatnich latach czterokrotnie.
Wniosek musi być uzasadniony
Wiceminister Szweda-Lewandowski zaznaczył, że resort środowiska rozważy każdy wniosek o interwencyjny odstrzał wilków, ale musi on być dobrze uzasadniony.
- W zeszłym roku wpłynął tylko jeden, wydaliśmy zgodę na zabicie pięciu wilków, ale zabito ponoć tylko trzy. Ponoć, bo do dziś nie dostałem raportu w tej sprawie.
Krzysztof Potaczała
k.potaczala@gcnowiny.pl
17. Października 2006 04:00
Maleńki problem. Krytycznie na forum w Nowinach wypowiedziałam się o tej nagonce na wilki. Treść podobna do tej tu. Niestety wypowiedź się nie ukazała. Przed chwilą sprawdziłam. Niestety, śmiem wątpić w obiektywizm tego człowieka. Sprawdź może się mylę ale większość informacji na temat ataków wilków pochodzi od niego. Szukanie sensacji za wszelką cenę.
No i wreszcie ktoś to zauważył. Ekspert od wilków KP i specjalny korespondent GC Nowiny w terenie, p. Dydak z Rabego od dawna lobbują na rzecz odstrzału - bo te jednostronne artukuły trudno inaczej zakwalifikować . Po strzeleniu sobie samobója w postaci artykułu o turystach strzelających fotki błyskawicom, nie wątpię że artykuły o wilkach powstają podobnie. Co Dydak chlapnie to papier przyjmie a po podkoloryzowaniu i nadaniu odpowiedniego wydźwięku artykuł robi się bardziej poczytny. Przez te lata (już) gdzie p. Dydak biadoli w każdym artykule o wilkach nad swoim stadem za pośrednictwem GC Nowiny - na dobrą sprawę dawno już powinno zabraknąć mu owiec.
A zresztą: "jak nie będzie zgody na odstrzał to będziemy truć" - więc w sumie co za różnica.
-> Lucyna
Przytoczyłem artykuł dla potwierdzenia i rozwinięcia Twojego postu.Co do sensacji to my rozmawiamy na temat wilków a reszta świata ma to w d.Więc każdy,nawet nieobiektywny artykuł jest cenny.
-> Piotr
Ja odebrałem ten artykuł raczej optymistycznie: minister/konserwator spuścił w kanał biadolenie jakie to wilki są okropne.
A moje zdanie na temat wilków jest jasne-nawet jak by odszkodowania za owce miały kosztować nas milion,to warto zapłacić,a od wilków wara.Zaoszczędzoną w ten sposób truciznę i kulki można wykorzystać w zbożnym celu:po równo dla myśliwych i p.AD ;-)
Dla przeciwników odstrzału jest optymistyczny. Ja odnosłem się do całości twórczości gazety w tym temacie, która jest - moim zdaniem - ze szkodą dla wilków, gdyż podsyca (z premedytacją) anty-wilcze nastroje. Póki co na szczęście szkody z tego niewiele a jedynie niepotrzebne emocje.
Witam. Browar tak to odebrałam. Dziękuję za zamieszczenie tego artykułu. Niestety, muszę podpisać się pod słowami Piotra. Jątrzenie to jest najlepsze określenie.
bałem się tej wizyty, ale na szczęście politycy nie zawiedli tym razem. ztego co wiem to ci wszyscy chodowcy nie podchodządo tego poważnie. może i mająogrodzenia itp. ale pamiętajmy, że te owce to tylko jakis tam dorobek i w związku z ty ludzie nie przywiązują do tego takiej wagi jak trzeba i wefekcie często owce pasą siętam gdzie nie powinny, i zostawiane są na łąkach znacznie dłuzej niż trzeba. I to jest przyczyna wilczych ataków. łowiecki są im wystawiane przwie ze jak na tacy, a "bace" potem biadolą, że im wilki wyżarły pół stada. Ludzię maja ważniejsze rzeczy na głowie niż pilnowanie owiec i taka jest prawda. W Hoszofczyku jest taki prawdziwy baca. On ma potężne stado kóz. jak ktoś jechał obok cerkwi latem to pewnie widział je.
Gadałem z tym facetem parę razy. on mówił własnie o tym. Facet cały czas jest przy stadzie. Pilnuje wrazz pieskiem żeby kózki się nie rozbiegały. zawsze o określonej porze prowadzi stado do cdhałupy. Dokładnie sprawdza i zamyka wszystko. mówił, że nie ma a specjalnych ogrodzeń, ale bardzo rzadko jakaś sztuka zostaje pożarta. I o to chodzi. odpowiednie podejście do sprawy wszystko załatwi. Odstrzał jest droga ajłatwiejsza ale nieskuteczna. Po odstrzale i tak ochrona została by wznowiona i nawet bardziej radykalna, i problem by powrócił.
Dnia 24 lipca biezacego roku Komisja Ochrony Zwierząt i
Ogrodów Zoologicznych Państwowej Rady Ochrony Przyrody wniosek Zarządu
Głównego Polskiego Związku Łowieckiego o zmianę statusu prawnego wilka Canis Lupus na zwierze łowne zaopiniował negatywnie. I także w tym mądrym dokumencie jest taki punkt...O!
I. Propozycje działań ochronnych
1. Propozycje względem siedlisk gatunku Canis lupus.
a). Wyznaczenie i ochrona sieci korytarzy migracyjnych.
b). Zabezpieczenie odpowiedniej liczby przejść dla zwierząt przez nowo budowane i
modernizowane drogi krajowe, ekspresowe i autostrady.
c). Ochrona miejsc rozrodu wilków poprzez utworzenie stref ochronnych.
d). Ograniczanie rozwoju turystyki w miejscach szczególnie ważnych dla bytowania i
rozrodu wilków.
2. Propozycje względem gatunku Canis lupus.
a). Utrzymanie ochrony gatunkowej, z odstrzałami eliminacyjnymi osobników
wyspecjalizowanych w polowaniach na zwierzęta hodowlane.
b). Przeciwdziałanie konfliktom wywoływanym atakami wilków na zwierzęta
hodowlane.
Pozdrawiam leśnych ludzi:)
Bison! Zaimponowałżeś mi! Gdzie to wymarałeś?
Taaaaa. A ja dzisiaj byłem w Stobnicy. Miejscu tak bardzo tu krytykowanym. Wcześniej rozmawiałem z oprowadzającymi.... i było jak było. Teraz wszystko wyjaśnił mi wszystko prof. Bereszyński. Chciałbym tu uciąć wszelkie dyskusje na temat celowości stacji. To tak jak by dyskutować o zoo. Jedni są za, inni przeciw. Miałem okazję .... tak! Oj miałem możliwość wleźć do wolier. Pofotografować. To co zobaczyłem, utwierdziło mnie że to nie tak do końca "duże psy" jak niektórzy z Was mówią. Podaję tu link do strony z tymi zdjęciami co to je zrobiłem. Uwaga! DANGER, BRUTALNE i w ogóle- choć to wszystko kwestia obyczajów zapewne.
foto
A zdjecia też bardziej dla własnej refleksji
Zazdroszczę Ci wizyty w Stobnicy. Mam nadzieję, że kiedyś też będę mogła jeszcze raz zobaczyć wilki będąc w środku watahy.Ciekawe zdjęcia. Sączę, że nikt nie spodziewał się, że wilki zasiadają do stołu uzbrojeni w sztućce.
Widziałam stado owiec pozagryzane pezez te drapieżniki. Horror. Tylko, że takie zachowanie wilków jest normą. Uczyły mode zabijać. Złość mnie ogarneła na biadającego gospodarza, który do tego dopuścił.
Według tego co mi mówiono tam, wilki jako takie nie uczą zabijać młodych polując na jelenie czy cuś.Mają tę umiejętność już w genach. Widziałem jak zasiadały do stołu. Te stworzenia nigdy nie widziały biegającego jelenia, nigdy nic nie upolowały, a dobierały się do niego z wielką wprawą- dlatego też uwierzyłem w to dziedziczenie umiejętności z genami. Kwestia porzuconych zwierząt? W Stobnicy mówiono, że wilk jest bardzo płochliwym zwierzęciem, i jeśli raz go coś od zwierzęcia wypłoszy to już do swojej zdobyczy nie wraca. Nie wiem dlaczego, bo w przeliczeniu na watachę bieszczadzką i średnią masę dorosłego jelenia, to jeden taki powinien im na niecały tydzień wystarczyć. Zjedliby i byłby spokój. No ale się płoszą i muszą tyrać na następne polowanie.
Z resztą, warto tam jechać, bo to co Ci ludzie tam mówią, mimo że czasem jest trudne do przyjęcia- popierają to twardymi argumentami, i mówią jak samemu to zauważyć. Cały czas w kółko, podkreślano, że wilk boi się człowieka, po pewnym czasie do woliery wszedł opiekun wilków, i zachowanie wilków nijak nie miało się do tego co mówiono. Jednak, przypomniałem sobie, ze ten człowiek wychowywał (czytaj przebywał) z wilkami od pierwszych dni ich życia. Kiedy natomiast wlazłem tam taki ja, to jak podchodziły do mnie zachowywały tak wielką czujność, że kiedy chciałem je pogłaskać i wyciągnąłem dłoń to one w mgnieniu oka zwiały. Mimo że na co dzień przebywają z człowiekiem!
a wedlug mnie polowanie na zwierzeta byloby duzo bardziej sprawiedliwe gdyby mysliwy szedl w las na niedzwiedzia z dzida albo siekiera. Moglby to byc bardzo ciekawy "sport". Raz by wygrywal mysliwy raz zwierz... kiedys chyba tak bylo.. mysliwy to musial byc ktos, miec jakies umiejetnosci , sile i szczescie ;) i znac prawa i klimaty lasu.. a teraz taki dupek sobie siedzi na ambonie (jeszcze czesto ogrzewanej ), auto zostawil 10min dalej na parkingu, ma spluwe z celownikiem optycznym i mu sie wydaje ze on jest wielki łowca..
a odnosnie klusownikow- fajna sprawa byla na ukrainie ostatnio jak bylam w gorganach- jeden klusownik zlapal sie we wnyk zastawiony przez swojego sasiada ;) ;) ale bylo wesolo ;)
heh i dobrze :), ale podejrzewam, że nie wiele mu to uświadomi.
szkoda, że myślistwo dzisiaj to hobby. kiedyś to się polowało z konieczności.
wracająć do wilków. Bardzo fajne zdjęcia. Pamiętam,że kiedyś jak byłem z tatą na grzybach gdzies na Strwiążku to znaleźliśmy takiego własnie jelonka na wpół zjedzonego. Był bardzo świeży. Jakby to było wczoraj.
Pewnie ze kombinują i myślą.... ale myślisz ze aż tak? hmmmm Pewnie masz rację...
Tutaj następna prowokacja(?):
http://www.gb.media.pl/index.htm
Strach się bać-miałem jechać w Bieszczad za tydzień
ale chyba odpuszczę ;-)
Świetne, sam Stephen King by się nie powstydził:mrgreen:
Problem w tym, że ludzie niestety w te historyjki wierzą...
Tak, skoro smok Wawelski ma być dowodem, że teoria Darwina jest błędna, to za chwilę wilkom wypomni się Czerwonego Kapturka i jego babcię.... i to właśnie może być powodem....
No uważaj, bo tam koło Bandrowa to ze 100 wilków biega, a może nawet 200:twisted: W zasadzie to już chyba zaczynają żreć dzieci, ale na razie jakoś jeszcze nie pożarły żadnego - może czekają na większy mrok na ulicy? A tej Grzesikowej to trza nagadać, że będzie jeszcze gorzej, bo w buszu to jeszcze lwy, pantery, nosorożce, szarańcza i czarna mamba się czai:D A żyrafa wiśnie jej z drzewa zeżre:) Powinna się do miasta przeprowadzić, ale tu też źle, bo i szczury w piwnicach i mafia na ulicach... No może gdy minister od środowiska obejmie tych ludzi należną ochroną i na liście w ustawie wymieni zaraz za biegaczami i kusakami, to ich sytuacja się poprawi :) Te sukinkoty wilki czytają każdą nowelizację, to napewno oszczędzą gatunek chroniony :)
Tak...chłop żywemu nie przepuści. I ma rację. W końcu żywi y broni:)
Wobec tak wielkiego wzrostu zagrożeń ze strony wilczych hord proponuję napisać list otwarty do redakotra GB - niech idzie na zasłużony urlop bezterminowy i wypocznie z dala od bieszczadzkich potworności, najlepiej z Panią Grzesikową, na Księżycu, bo tam żywiny dzikiej nie ma. Inaczej zacznie się moczyć w nocy albo co inne go złapie z tego lęku niezmierzonego...
a mnie jak bylam mala to sasiadka straszyla ze przyjdzie "bebok" i mnie wezmie ;) moze w bandrowie zagniezdzily sie beboki??? ;) ;) ;)
A propos wilków.... :mrgreen: ;-)
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/...98c422f7c.html
Nie taki wilk straszny..... jak go malują
Znowu zadrżałem ze strachu:
Niestety w necie jest tylko zwiastun,ale może ktoś kupuje w realu tą gazetę,może wklei całość...Cytat:
Dadzą czy nie?
Wieczorem 16 września wilki zaatakowały stado krów w Jureczkowej. - Krowy z pastwiska wpadły spłoszone między zabudowania - opowiada Barbara Szewczyk. - Zapędziliśmy je z powrotem. Policzyliśmy. Były wszystkie.
Rano następnego dnia okazało się, że jedna z krów nie żyje. Miała ranę szarpaną wymienia i przeciętą tętnicę na podbrzuszu. Wykrwawiła się przez noc. - To była bardzo dobra krowa, 10-letnia. Wtedy była cielna. Liczyliśmy, że zostawimy sobie jałówkę od niej, a ją sprzedamy.
Rolnicy zgłosili stratę krowy wskutek ataku wilków do Państwowej Straży Łowieckiej. Przyjechała czteroosobowa komisja. - Obejrzeli zdechłą krowę, obfotografowali ją - relacjonuje hodowczyni. - Powiedzieli, że gdyby pół krowy było zjedzone, to nie byłoby żadnego problemu. Ale w takim wypadku to nie wiemy, co będzie. Do miesiąca mieliśmy czekać na decyzję.
Choć od ataku wilków mijają dwa miesiące, żadnego rozstrzygnięcia...
(więcej ,,Gazeta Bieszczadzka" 23)
Kupuję, przeczytałam ale nie zwróciłam uwagi na ten tekst. Borys niestety też 'czytał". Postaram się zdobyć drugi egzemplarz o ile 23 to ostatni. Nie umiem jednak wklejać. Skaneru też nie mam. Mogę Ci wysła.
Fajny tekst jest u Stacha na www.bieszczady.pl. Troszeczkę związany z wilkami.
"Nie wiadomo, czy Szeczykowie notrzymają jakieś odszkodowanie za utraconą krowę czy nie dostaną nic i swoich racji będą musieli dochodzić w sądzie.
-To nie nasza wina, że wilki nie zjadłycałej krowy ani przynajmniej połowy. to nie zmieniłoby wielkości naszej straty. krowa i tak by nie żyła.
Szewczykowie hodują 10 krów mleczno-mięsnej rasy simental. Z tego praktycznie zyja. Od jednej krowy uzyskują rocznie ok. 3000 litrów mleka.
- Musimy jak najszybciej w miejsce krowy zabitej przez wilki kupić następną, bo musimy się wywiązać z przyznanej kwoty mleznej. Taka krowa kosztuje przynajmniek 5-6 tysięcy zł. gdybyśmy dostali odszkodowanie , moglibyśmy nasze stado uzupełnić.
Przepisałam Ci tekst prawie wiernie. Jedno mnie zastanawia jako miłośnika zwierząt i osobę wychowaną i żyjącą na wsi. Jak jest to możliwe, że nikt nie zauważył iż zwierze jest tak poważnie zranione. Przecież krowa musiała potwornie krwawić. Mówiąc wprost ja bym tych ludzi oskarżyła o znęcanie się nad zwierzętami. To d... a nie rolnicy tak się u nas o takich ludziach mówi.
Klacz z rzędem temu kto ustrzeli w pojedynkę zdrowego wilka. ;)
Coś na ząb dyskusji
Cytat:
BIESZCZADY
20 grudnia 2006 - 15:58
Dostaje sms-y od wilków
Doktor Wojciech Śmietana najpewniej jako pierwszy naukowiec na świecie "porozumiewa się” z wilkami za pomocą przerobionych telefonów komórkowych. Kiedy wpadną w pułapkę, dostaje od nich sms-a.
- Kiedyś musiałem co godzinę wstawać w nocy i włączać nadajnik, by sprawdzić, czy jakiś wilk nie złapał się w zastawioną przeze mnie pułapkę - opowiada. - Teraz spokojnie śpię, a jeśli zwierzę rzeczywiście złapało się, automatycznie dostaję sms-a. Jakim sposobem? Przy pułapkach są zainstalowane przerobione komórki i to one mnie informują.
Metodą Wojciecha Śmietany zainteresował się Plus GSM. W najbliższym czasie w Bieszczadach zostanie przetestowany prototyp sterownika do monitorowania wilczych pułapek.
- Będzie on wysyłał m.in. informacje o stanie baterii, a jeśli jakieś zwierzę podobnych rozmiarów złapie się, błyskawicznie zadzwoni mój telefon i będę mógł jechać je uwolnić. Tego chyba nie robi jeszcze nikt na świecie!
Śmietana bada bieszczadzkie wilki od 1991 r. Dotąd do namierzania drapieżników używał zwykłych nadajników radiowych. W tym roku zaczął się posługiwać nowocześniejszą technologią GPS/GSM, która daje większe możliwości lokalizacji zwierzęcia, z dokładnością do 6 metrów.
- 500-gramową obrożę telemetryczną wilk nosi przez rok, potem rozrywa ją umieszczony wewnątrz niewielki ładunek, bez szkody dla zwierzęcia - tłumaczy.
Za projekt "Wykorzystanie telemetrii GPS/GSM w badaniach wilka w Bieszczadach” Śmietana otrzymał nagrodę w konkursie Przedsiębiorstwo Plus Technologia (10 tys. zł, statuetka, dyplom). Tą metodą posługują się nieliczni naukowcy w USA, Kanadzie, Szwecji, Finlandii i Hiszpanii. W Polsce robi to tylko Instytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie, którego dr Śmietana jest pracownikiem.
Krzysztof Potaczała
k.potaczala@gcnowiny.pl
Zobacz wizytówkę autora.
Wiadomość dla Tych, którzy uważają, że w Bieszczadach wilków jest "w sam raz" albo wręcz za mało.
Zawsze mi się wydawało, że w przyrodzie powinna panować jakaś sensowna równowaga, a rolą człowieka są również działania, lub próby działań, na rzecz przywrócenia tej równowagi.
Tegoroczne fakty z Wetliny:
1) Na początku grudnia Pani Kazi (żona leśniczego Fursa, jest jego galeria zdjęć na bieszczady.pl) sympatyczny wilk "wziął" z samego obejścia - w pobliżu kilka domów, obejście ogrodzone solidną "leśną" siatką - najukochańszego kundelka.
Komentarzy bezpośrednich Pani Kazi na temat tego wilka i całej bieszczadzkiej populacji, z uwagi na dzieci przeglądające Forum, niestety nie mogę przytoczyć.
Warty jest zacytowania jej komentarz "zdrowotny" - "on (piesek) życie od zawału mi uratował, bez przerwy na spacery mnie ciągnął".
2) Rzecz się działa w niedzielę 10. grudnia, ok. godz. 20.00, w znanej kawiarni "Stare Sioło - według relacji Aleksego.
"Siedzę w kawiarni sam, robię jakieś papiery, żadnego gościa. Z godzinę temu wyszedł znajomy, który przychodził zazwyczaj z pieskiem. Piesek czasami "wpadał" do kawiarni szukając właściciela.
Nagle słyszę w przedsionku łomot i jakiś skowyt. Nie zareagowałem, myśląc, że to jakiś pies użera się z kotami. Po chwili znowu skowyt, więc postanowiłem wyjść i zrobić porządek z towarzystwem. Wychodzę - a tu na placu przed kawiarnią widzę uciekającego wilka, ciągnącego psa, przebiegł przez szosę i dalej w kierunku cmentarza". Koniec historii.
Nie interesuję się szczegółowo tematem, ale wydaje mi się, że gdzieś czytałem - w Bieszczadach populacja wilków liczy sobie:
- wg ekologów - ok. 150 szt
- wg leśników - ok. 450 szt
Pytanie do fachowców - ile sobie liczy szacunkowa populacja wilków w takich maleńkich, bezleśnych i bez gór kraikach jak:
- Norwegia
- Francja
pozdrawiam
Jedyny Pulpicie na Forum :),
Ja wiem, że to spec prowokacja, bo duch zamiera na Forum. Ale dam się podpuścić.
Kilka słów własnych przemyśleń o porównaniu Norwegii i Francji do Polski i o problemie wilców. Te dwa kraje po pierwsze mają takie usytuowanie na kontynencie, że odtwarzanie populacji dużych drapieżników jest tam utrudnione, a nawet czasem niemożliwe. Napór ludzkich osiedli na takie 'dzikie' tereny, jak np Masyw Centralny doprowadził już wieki temu do całkowitej rozprawy nie tylko z wilkami, ale i z tamtejszymi lasami. W Norwegii choć lasy się ostały. Polska ma to szczęście, że łączy się po Łuku Karpat z dzikimi jeszcze obszarami Ukrainy i Rumunii. Ukraina w ogóle jest słabą granicą dloa wilków, bo i gęstość zaludnienia tam niska - niższa niż w Polsce. Więc wilki migrują tu częściej choć już tam dostają tęgie baty od wyposzczonego ludu.
Co do ludzkiego stosunku do wilców. Mechanizm myślenia zazwyczaj jest następujący - wilki żyją w kniei, mało kto o nich wie, mało kto je widzi. Człowiek wkracza w knieje i zaczyna 'regulować' oraz zamieniać lasy w łąki - wilki uczą się, że zamiast kniei mają teraz wypaśne zasoby mięcha na łąkach. W tym momencie pojawia się konflikt, w którym naturalną chęć zaspokajania głodu przez stwory wilcze przeciwnicy tego gatunku ukazują w sposób przesadny, żeby nie powiedzieć, że śmieszny. Czemu właściciel kundli podwórkowych nie każą strzelać do kierowców za przejechane zwierzaki? To im nie przeszkadza? Nie przeszkadza im, że zachlany sąsiad rwący po osi szosą swoim Maluchem może za chwilę zabić kogoś z ich rodziny? Sami za chwilę wsiądą po kielichu do swej bryki i będą groźniejszymi mordercami niż cała wataha wilków w okolicy. I nie krowy będą rozjeżdżać;> Radziłbym wpierw tym ludziom zastanowić się nad własną wrogością do wilka. Nad swoimi uprzedzeniami, które są wynikiem wiary w powtarzane bez końca brednie o krwiożerczych bestiach. Całe tomy napisano o preferencjach pokarmowych, strategiach łowieckich wilków, relacji wilków do ludzi i ludzi do wilków. Ta ostatnia jakże często jest podszyta zwyczajnym strachem. Zupełnie bezzasadnym, bo więcej ludzi ukatrupiły w ostatnim wieku rotwailery niż wilki i lwy razem wzięte:) Krogulec, który potrafi wprost spod nóg gospodarza porwać śliczne kaczątko, też jest wredny i chłopi od wieków tępią te pożyteczne ptaki. Ale w tym jest tylko taka tępa zawziętość bez nienawiści. Co innego z wilkami - te dałyby radę każdemu chłopu - stąd wściekłość i nienawiść podszyte strachem są tak wielkie. Nie słucham opowieści z knajp, bo wiem, że za chwilę ci wszyscy pijani goście pójdą rozjeżdżać swych sąsiadów, bić swoje dzieci i żony. Wpierw radziłbym im zastanowić się nad sobą, a nie nad problemem wilka.
Co do ocen gęstości populacji - leśnicy to lobby myśliwych. A dokładniej - myśliwi mają obowiązek zliczania żywiny w swojej dziedzinie. Podejrzewam, że obowiazuje w tym środowisku zasada: zróbmy tego więcej, to łatwiej będzie w razie czego pozwoleństwo na odstrzał dostać. 'Ekolodzy' od lat prowadzą staranne badania migracji wilków, używają do tego telemetrii i innych dziwnych sztuczek. Pochodzących z krajów, gdzie na oko to nic się nie robi, nawet nie umiera... Mam wierzyć w liczenie wilków w wykonaniu leśnika, metodą 'na oko', który wilka widział dwa razy w życiu? Bo nie ma czasu go tropić, a raczej siedzi przy sągach drewna i kwituje WZ-ki i WOD-y?
Moim zdaniem w sprawie wilków po pierwsze trzeba obiektywizmu, a po drugie trzeba sobie umieć powiedzieć, że nie czuje się do nich nienawiści. Wtedy można już dyskutować, jak się przed nimi bronić, gdy zajdzie potrzeba.
Szanowny Pulpicie polecam Ci książeczkę "Rola wilka w lasach" Sabiny Nowak i Roberta Mysłajeka wydaną przez Stowarzyszenie dla Natury Wilk. Wyjątkowo ciekawa publikacja. Książeczkę ofiarowali mi leśnicy. Sądzę, że w którymś bieszczadzkim nadleśnictwie ją dostaniesz.
Hej:)
Jeszcze zapomniałem dodać: nie uważam akurat właścicieli knajp (np w St. Siole) za pijaków:P Pisałem raczej ogólnie o pewnym mechanizmie szerzenia nienawistnych mitologii...
Co do pytania o liczebność - mniej więcej jest tak: Francja - 55- 70, Norwegia <20. Ale to nie powód do rozprawy z naszymi wilkami.
Tu skrót z pewnego portaliku wilczego o wielkiej akcji odwilczania właśnie Norwegii:
"...W czasie polowań do pewnego momentu norwescy ekoaktywiści starali się ratować wilki krażąc po terenie polowań, by odstraszyć drapieżniki i utrudnić myśliwym dokonanie masakry. Niesetety - w pewnym momencie przedstawiciele lobby hodowców zaczęli niszczyć im namioty, sprzęt, a sami aktywiści zostali pobici. Czworo z tych, którzy dokonali dewastacji obozu aktywistów stanęło już przed sądem - wszyscy pozwani w momencie ataku byli pod wpływem alkoholu. Sąd w czasie procesu potraktował owo upojenie jako okoliczność łagodzącą. W internecie pojawiło się retoryczne pytanie: czyżby te same czyny po pijaku były mniej niebezpieczne?
Polecam to szczególnie poczytać, żeby unaocznić skalę zapiekłej nienawiści farmerów do wilków, przenoszonej nawet na ludzi wyrażających odmienne poglądy. I ten alkohol...
Jako ciwekawostkę podam fakt, że we Włoszech mają około 700 wilców i jakoś sobie z nimi radzą. Nie gorzeją tam krwawe konflikty, nie tłucze się wilkofilów.