Nie dziwi mnie to. To jest ich ulubione miejsce. Więcej na priv.
Wersja do druku
Nie dziwi mnie to. To jest ich ulubione miejsce. Więcej na priv.
W majowy weekend Litwini urządzili sobie przejazd samochodami terenowymi po połoninach Starostyny-Pikuja. Nawet tabliczkę pamiątkową wyskrobaną w drewnie postawili na jakimś kołku. Ręce opadają...
Motocyklista bezkarny na turystycznym szlaku
Jarosław Sidorowicz
2007-05-18, ostatnia aktualizacja 2007-05-18 23:00
http://bi.gazeta.pl/im/4/4089/m4089854.gif
Motocyklista, który jadąc bez prawa jazdy, śmiertelnie potrącił turystę na szlaku wiodącym w kierunku schroniska na Kudłacze, nie poniesie kary. Prokuratura umorzyła wobec niego postępowanie, bo uznała, że ofiara sama weszła mu pod koła.
http://bi.gazeta.pl/im/9/4144/z4144309N.jpg
http://miasta.gazeta.pl/i/37/lup2.gif
Fot. Michał Sierszak / AG
var rTeraz = new Date(1179568929602);function klodka (ddo) { if (rTeraz.getTime()>=ddo.getTime()) document.write('');}ZOBACZ TAKŻE
- Motocrossowcy rozjeżdżają góry i ludzi (25-10-06, 00:00)
- Tę decyzję nie można nazwać inaczej jak skandalem. Każdy człowiek, wchodząc do lasu, winien mieć gwarancję, że nie zostanie tam rozjechany przez pojazd mechaniczny - nie kryje oburzenia mecenas Andrzej Tarnawski reprezentujący rodzinę ofiary. Nie pomogło nawet jego odwołanie do sądu.
- Znowu zwyciężyła bezkarność - mówi rozgoryczona żona potrąconego turysty. 76-letni Wiesław W., inżynier, zapalony podróżnik i filmowiec z Krakowa, był pierwszą ofiarą motocyklistów rozjeżdżających góry. Pod koniec września zeszłego roku, idąc z grupą przyjaciół tzw. czerwoną drogą do schroniska PTTK Kudłacze koło Pcimia, został potrącony przez 25-letniego motocyklistę, który wjechał na szlak. - Nie zatrąbił, usłyszeliśmy go w ostatniej chwili - relacjonuje przyjaciółka ofiary. Motocyklista uderzył w 76-letniego krakowianina. Podróżnik zmarł w krakowskim szpitalu w wyniku uszkodzenia pnia mózgu. Historia opisana przez "Gazetę" wywołała burzę wśród czytelników i miłośników gór.
Tymczasem myślenicka prokuratura po kilkumiesięcznym dochodzeniu sprawę umorzyła. Decydujący dla niej okazał się ruch, jaki wykonał mężczyzna, by ratować przed rozjechaniem psa, który nagle wbiegł na szlak. - Prokuratura mówi o wtargnięciu mojego męża, tymczasem on po prostu wychylił się i został wtedy uderzony w bark - mówi żona ofiary.
Niektórzy świadkowie zeznali, że motocyklista, przejeżdżając koło nich, nawet przyspieszył. Co więcej, on sam przyznał, że widząc grupę turystów, nie zwolnił i jechał z szybkością ok. 40 km/h. Co na to prokuratura? - Prędkość nie ma tu znaczenia. Biegły powołany przez nas jednoznacznie wskazał, że przyczyną wypadku było nagłe wtargnięcie pieszego - mówi rzecznik krakowskiej prokuratury Bogusława Marcinkowska.
Sam ekspert w swojej opinii przyznaje jednak, że prędkość, z jaką jechał sprawca, nie była bezpieczna. Ale zaraz dodaje, że "nawet gdyby jechał wolniej, nie uniknąłby wypadku" - Być może, ale biegły nie zauważa, że redukcja szybkości mogłaby złagodzić skutki najechania na pieszego. Na dodatek motocyklista, wjeżdżając między ludzi, nawet nie dotknął hamulca - podkreśla mecenas Tarnawski.
Na decyzję myślenickiej prokuratury nie miał też wpływu fakt, że sprawca wjechał na trasę, na której nie powinien się znaleźć, i od trzech lat - jak sam zeznał - jeździł motocyklem bez żadnych uprawnień. "Nie ulega wątpliwości, iż kierujący dopuścił się szeregu wykroczeń drogowych, ale naruszenie żadnego z przepisów nie miało związku z zaistnieniem oraz przebiegiem wypadku i może stanowić jedynie podstawę do osobnego postępowania o wykroczenie" - napisano w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu sprawy.
Wyrzucić motocyklistów ze szlaków
Radosława Ślusarczyka ze stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot nie dziwi bezkarność zmotoryzowanych wjeżdżających na turystyczne szlaki. - Miałem zdjęcia quadów rozjeżdżających trasy turystyczne, widać było nawet ich tablice. Na policji usłyszałem, że to niska szkodliwość społeczna - mówi. Stowarzyszenie przygotowuje specjalny program monitorujący ten problem. Po wypadku na Kudłaczach z apelem o zmianę przepisów i zaostrzenie sankcji wobec motocyklistów i quadowców rozjeżdżających góry zwróciło się do parlamentarzystów Polskie Towarzystwo Tatrzańskie.
Poseł Edward Siarka, wiceprzewodniczący komisji administracji, mówi, że w znowelizowanej dwa tygodnie temu ustawie o ruchu drogowym wprowadzono zapis zezwalający m.in. straży leśnej na kontrolowanie pojazdów wjeżdżających do lasu. Przygotowywany jest też projekt nakazujący rejestrowanie motocykli crossowych, dzięki czemu łatwiej będzie identyfikować ich właścicieli.
Źródło: Gazeta Wyborcza - Kraków
Pozostały linki. W działania prawne i zdrowy rozsądek przestałam wierzyć.
Na dodatek motocyklista, wjeżdżając między ludzi, nawet nie dotknął hamulca - podkreśla mecenas Tarnawski.
No przecież to jest zabójstwo!!!
Z tego wniosek taki, że nie mając prawa jazdy mozna jezdzac po lesie bezkarnie zabijac ludzi.
Spokojnie...
U mnie złapany płaci za rekultywację terenu... zwykły sąd cywilny wystarcza :D
Lech
Hej:)
W zasadzie to było do przewidzenia, że gość się wywinie. Dlaczego? Nie będę tu pisał, bo nie chcę politykować. Uważam jedynie, że któregoś dnia wkurzona rodzina kolejnego zabitego na szlaku dopadnie sprawcę i go staropolskim zwyczajem obedrze ze skóry. Ciekawe co na to powiedzą 'mędrcy' z polskich wydziałów prawa?
Pozdrawiam,
Derty
Odrobina dobrej woli i można by problem załatwić, każdy o tym jest przekonany. Pytanie tylko czy prędzej nastąpi ten oczekiwany przejaw dobrej woli, czy może Ziobro znów ułaskawi wykonawców lokalnego i całkiem niezależnego wymiaru sprawiedliwości (lincz we Włodowie).
Swoją droga kiedyś padł pomysł rozciągania linek....
ja sie dziwie ze rodzina i przyjaciele nie obdarli tego goscia ze skory..moze sie dopiero zmawiaja, planuja i czekaja na wlasciwy moment :D.. jak mamy takie zasrane prawo to naprawde by sie przydaly jakies tajne bojowki wymierzajace sprawiedliwosc..
BUBA
Bojówka Ukracająca Bandyckie Akcenty
no, szanowna koleżanko, wydało się :)
Długo jeszcze będziemy sie pławić
"w radosnej atmosferze linczu"?
Długi
Zawsze.
Jako rzecze Albert:
"dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i głupota ludzka,
acz co do pierwszej mam pewne wątpliwości".
By się nie powtarzać:
http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=ar...y&aid=51331748
Serdeczności,
Kuba
Do Kuby,
Masz niezwykłą łatwość klasyfikowania ludzi jako głupków. Pachnie mi to fabryczną mądrością...
Czy nie wpadło Ci do głowy, że ludzie, jacy by nie byli, mają prawo do reakcji emocjonalnych i nie są to bynajmniej przejawy głupoty tylko oburzenia na niezrozumiałą decyzję władzuchny? Gdyby byli głupcami, pobiegliby już obdzierać ze skóry każdego, kto według nich niesłusznie został zwolniony z odpowiedzialności za zbrodnię. Ale oni są mądrzy i mimo wszystko chcą wierzyć w ułomny system wymiaru sprawiedliwości. Chcą wybaczać, nawet i zbrodniarzom, ale po uprzednim stwierdzeniu, że zbrodniarze są właśnie zbrodniarzami. Dlatego wciąż nie rozciąga się linek po górskich drogach:)
Mimo wszystko pozdrawiam,
Derty
By ocenić 'niezwykłą łatwość' warto byłoby mieć jakiś zbiór przykładów.
Ile i jakie masz na mnie?
Jeśli chodzi zaś o pochwałę, czy akceptację linczu
(bo do 'atmosfery linczu', a nie np. 'atmosfery wątpliwości', czy '...merytorycznej krytyki'
się tu - przypominam - odniosłem),
to - tak - uważam takowe postawy za głupie niepomiernie.
Nie znam tego pojęcia. Mógłbyś rozwinąć?
Jeśli ktoś - mając możliwość zastanowienia się i powściągnięcia emocji
- z takowej nie korzystając, albo i właśnie skorzystawszy - pochwala publicznie lincze,
to - w analogiczny sposób korzystając z wolności wypowiedzi - ja nazwę to
głupotą.
Na życzenie - jeśli nie wiesz dlaczego - chętnie, w miarę skromnych możliwości - wyjaśnię.
Wówczas byliby nie tylko głupcami, ale zbrodniarzami.
Ależ ja im tego nie bronię - niechże do woli wybaczają zbrodniarzom.
Nie potrafię tylko na podstawie jeno notki w gazecie stwierdzić autorytatywnie,
że ktoś akurat jest zbroniarzem,
zwłaszcza, kiej prokuratura a bodaj i sąd (do którego się poskrażono), tego nie stwierdziły,
dysponując wiedzą odrobinkę większą.
A jeśli ktoś jest pewien, że potrafi (ocenić wbrew organom na podstawie gazety),
to ja mam (może zazdroszcząc, że ktoś potrafi więcej niż ja) wobec tego pewne obiekcje.
Łaskawcy.
Ależ - jeśli masz z tym jakieś problemy lub przeciwskazania - daruj sobie proszę pozdrawianie.
Jakoś sobie może bez tego poradzę ((-;
Serdeczności,
Kuba
ciekawa jestem czy gdyby ktos z twojej rodziny lub przyjaciol zostal zabity w taki sposob lub zamordowal go ktos inny a wladza ulaskawila morderce ktory by chodzil po ulicy i smial ci sie prosto w pysk tez bys byl taki wspanialomyslny.
jak chodzilam do liceum to zabili chlopaka z sasiedniej klasy. Oczywiscie morderce puscili, bo byl nacpany a taki przeciez nie odpowiada za to co robi. A nasza wspaniala szkola zrobila "marsz przeciw przemocy". Z haslami typu "morderca to tez ofiara" , "smierc za smierc niczego nie rozwiaze" itp. Jeszcze brakowalo zeby dali na msze za "biedna dusze mordercy".. a morderca smial sie do rozpuku...i nikt go nie rozwalil... nadal chodzi nacpany ulicami naszego miasta...wedlug mnie to jest glupota... bo bezkarnosc powoduje ze nikt sobie nie bedzie sobie zalowal rozjezdzac ludzi na szlaku lub dzgac ich nozem..bo co? potem sie jeszcze mozna posmiac..
problem wedlug mnie nie lezy nawet w samej wladzy a w reakcjach ludzi... u nas za zbrodniarza jest uwazany nie ten co napadnie na kogos na ulicy , tylko ten kto sie skutecznie obroni..
ja np. podziwiam ludzi z wlodawy.. ty jacob bys pewnie czekal az szaleniec zabije twoje dzieci a potem bys sie uskarzal na niesprawiedliwosc spoleczna ;)
coz,jak wladza jest do d... to mozna albo siasc, biadolic, zalic sie na los i marudzic albo wziasc sprawe we wlasne rece.. wiem ze marudzenie jest prostsze ;)
Hej:)
Oj Kuba...poczytaj uważnie, co napisał Długi i do kogo skierował swą uwagę. Czy on każe dokonywać linczów? Czy mu się podobają, czy je chwali? Czy ktokolwiek tu woła: zabić motocyklarza? Za fabrycznie mądrego przepraszam ale się wkurzyłem, bo nie trzeba zaraz ludzi od głupków... To mnie wnerwia bardziej niż ten prokuratorski wyczyn.
Wielu z nas mówi o tym, że draństwo odbywające się na szlakach, zagrożenie wypadkami, wreszcie możliwość kolejnych tragedii, doprowadzą do tego, że jacyś ludzie 'pękną' i zrobią coś jeszcze gorszego. Ale czy to jest pochwała? Mnie ani większości z nas nic nie musisz w tej materii wyjaśniać. Barnaba nie rozciągnie linki w krzaczorach. Ale dobra...już spokój...
W kwestii zbrodniczości czynu motocyklarza - we wszystkich przypadkach, w których przekraczając jakąś zdawałoby się niewinną normę sprowadzamy zagrożenie dla życia innych stajemy się potencjalnymi zabójcami. Zazwyczaj świetnie wiemy, że te normy ustalano właśnie dla ochrony przed wypadkami, przed śmiercią, a jednak jakże często je łamiemy. Faceci od konstrukcji dachu hali na Śląsku pójdą siedzieć za zabicie wielu osób. A przecież tylko nie przykręcili jakiejś śrubki. Znali konsekwencje tego zaniedbania;> Nawalony typek wsiada do bryki i rozgniata pół przystanku ludzi. Doskonale wiedział, że może zabić. Czy pójdzie siedzieć? Gość wpakował się motocyklem na szlak dla pieszych - może długo udawać, ale ja nigdy nie uwierzę, że nic a nic nie wiedział, gdzie jedzie i co robi. Później, gdy zabił, mógł wykorzystać każdy kruczek prawny, aby się wywinąć od odpowiedzialności. Lecz pozostał zabójcą. Dla mnie tak. Jest ODPOWIEDZIALNY choć prawo może pomóc uniknąć kary. Takie prawo...i taaaaaki problem. Ale dalej to już polityka.
Derty
Jakby kalka z odzywki nauczyciela PW / członka WKU / kaprala służby zasadniczej itd.
wobec pacyfistów itp. 'antysocjalistycznych emelementów':
"a co byście, Kowalski, zrobili, gdyby nieprzyjaciel zgwałcił waszą matkę?!"
Tyle, że to był stary dowcip/anegdota, a Ty do mnie chyba tak na poważnie...
W podobnej konwencji wyobraźmy:
Twój ojciec/stryj/teść pojechał sobie motorowerem na grzyby,
chciał wjechać te dwieście metrów w las (nizinny, sadzony, mono-sosnowy),
był wprawdzie zakaz, no ale wszak nic wielkiego by się rozjeżdżonej drodze nie stało. Pewnie zaś on sam złapany dostałby niewielki mandat.
Jadąc tak zobaczył idącego bezpiecznie poboczem jagodziarza,
już chciał doń usta (nie pysk) otworzyć w pozdrawieniu,
gdy ów nagle dał czemuś nura wprost na środek drogi,
a jego skroń spotkała się nagle i mocno z reflektorem.
Zginął.
Ojciec/stryj/teść jest w szoku, obwinia się, rozpacza,
a tu biorą go do aresztu - będzie sądzony za zabójstwo,
a Ty jesteś przez sąsiadów wytykana jako córka/bratanica/synowa mordercy.
Czy bliższa sytuacji jest Twoja, czy moja analogia?
Proponuję, by nie oceniać tragedii - zbyt mało wiemy o przebiegu zdarzenia.
A poważniej: jesteśmy tu w pełni władz umysłowych i dzięki temu możemy myśleć logicznie.
Nie upośledzajmy dla zabawy swego rozumowania
udając dla rozrywki oszalałych z bólu osieroconych bliskich.
Myślmy o sprawiedliwości i prawdzie, nie o 'ukojeniu' czyjejś krzywdy kolejną.
Nieprawda.
Konstrukcja obrony koniecznej jest analogiczna jak w innych krajach kontynentu europejskiego
(w systemie anglosaskim bywa AFAIK 'mocniejsza'),
zaś interpretacja jest aktualnie raczej rozszerzająca.
No to ciekawy jestem za co podziwiasz ludzi z Włodawy.
Bo gdybyś ewentualnie 'podziwiała' ludzi z Włodowa - to jakoś może mógłbym się domyślać powodu.
I taka ewentualność Cię śmieszy?
No to tylko pogratulować subtelnego poczucia humoru i manier,
łącznie ze znajomością geografii, tudzież rozróżnianiem recydywisty
ustawicznie grożącego sąsiadom i sprawcy wypadku komunikacyjnego etc.
To trudne słowo pisze się prawidłowo 'wziąć'.
Natomiast ad meritum:
jak już weźmiesz, to sprawdź, czy ta druga strona aby nie wzięła także,
i czy wzięta przez nią maczuga i kamień łupany nie są większe od Twoich.
W linczu nie wygrywa sprawiedliwszy, ale silniejszy i bardziej cyniczny.
Tzw. ludzkość się o tym przekonała (pomijając bardzo specyficzne warunki)
setki lat temu. Jak widać nie cała.
Na koniec jeszcze przypomnę
(bo mam powody do obaw, czy wcześniej nie pisałem tego w sposób zbyt trudny):
nie jestem za tolerowaniem przestępców.
Jestem jednak za tym, by mianowanie kogoś przestępcą pozostawało w gestii stosownych organów
(nawet jeśli onym zdarza się mylić),
a nie internetowych forów.
Serdeczności,
Kuba
Czytałem uważnie.
Wydaje mi się (acz może mylę się sromotnie), że z Długim współdźwieczę
w krytyce nawoływania/aprobowania linczu.
Takowe natomiast 'wołanie' łatwo zacytować.
Nie ma za co, nie czułem się obrażony, interesował mnie sam termin.
Niestety nawoływanie publiczne do linczu, czy takowego aprobowanie,
(o ile np. śmierć kogoś bliskiego lub inna tragedia/poważne zagrożenie
nie tłumaczą wzburzenia) - pozostaje dla mnie głupotą.
Nieprawda.
Prawo zna pojęcie normalnego związku przyczynowo-skutkowego.
Jeśli w przedziale kolejowym dla niepalących zakopcę (faktycznie nie palę),
jeden współpasażer się wkurzy i zacznie bardzo głośno wrzeszczeć,
a śpiacy dotad inny tak się tym wrzaskiem przestrzaszy,
że się zaksztusi protezą i udusi
- to ja jestem zabójcą?
W tym prawdziwym tragicznym wypadku zachodzić mogło zachowanie
ofiary,
na tyle nieprawdopodobne, by motocyklista w danych warunkach nie był w stanie przewidzieć.
W zwiazku z czym jest winien wykroczenia, ale jednak nie zabójstwa.
Tak mogło być - nie wiem.
Podkreślam _nie wiem_, w odróżnieniu od wszystkich Szanownych Mędrszych od Prokuratury
(a i sądu, bo AFAIK były ponoć środki odwoławcze),
którzy nawet nie używają 'być może', ani 'moim zdaniem'.
Serdeczności,
Kuba
ale się porobiło w wątku.... parę godzin a tyle czytania jak bym zaczął od czytać nowa.
i powiem po raz wtóry
"każdy powiedział to co wiedział,
a będzie nadal tak jak jest"
dla mnie kierujacy rozpedzonym pojazdem na lesnej sciezce czy chodniku zawsze bedzie potencjalnym zabojca... a jak widac na zalaczonym obrazku nie tylko potencjalnym...
ale coz, zawsze mozna ucalowac zderzak motocykla i bardziej potepiac ofiare niz sprawce ze sama wskoczyla pod kola... moze jeszcze od rodziny ofiary domagac sie odszkodowania za uszkodzony motor?? ;) ;)
skoro lincz i linki ci nie odpowiadaja co bys wymyslil wzamian zeby uniknac na przyszlosc takich przypadkow? masz jakis konkretny pomysl?? oprocz biadolenia ze zle sie dzieje i "panie, jakich to czasow dozylismy" ;)
No na Paniszczewie te motory mnie nieco zeźliły. Mogliby przecie jakimiś stokówkami, albo coś. Najbardziej śmieszą mnie potem wypowiedzi typu
- tak, znam Bieszczady, byłem tam raz, motorem, 3 dni w Ustrzykach siedzieliśmy.
Nie żebym znał te góry, bo z każdym wyjazdem przekonuje się że tak nie jest, ale takie przechwałki to serio nieco na wyrost
ja kiedys spotkalam goscia ktory jezdzil po bieszczadzkich stokowkach starym iżem (takim z przyczepka :) jego motorek nie rozwijal chyba wiekszej predkosci niz 20km/h wiec mial kiedy sie rozgladac. No i psul sie co chwile wiec musial czesto nawiedzac bieszczadzkie wsie :) on to chyba znal kazdy centymetr wiekszosci stokowek.
W tym wypadku chodziło AFAIK o drogę leśną,
a to różnica zasadnicza, bo takowa ma (wbrew pozorom) całą masę legalnych użytkowników
Właśnie 'osądziłaś i skazałaś' licznych GOPRowców, funkcjonariuszy SG,
a biorąc pod uwagę drogi leśne - także leśników, pracowników PNów,
oraz prywatnych właścieli np. pastwisk czy pasiek, dzierżawców schronisk etc.
A co sama widzisz to już Twój problem / Twoje prawo;
do legalnego określania kogoś jako zabójcy są odpowiednie organy (z gamą srodków odwoławczych),
takowe zaś (dotąd przynajmniej) zabójstwa nie stwierdziły
Jak lubisz - to całuj, potępiaj, domagaj się
(poza Tobą nikt tu AFAIK o tym nie pisał);
internet - jak papier - wiele zniesie.
A któż niby tutaj tak biadoli?
Co do 'wymyślania w zamian' - nie jestem fachowcem ani od polityki legislacyjnej,
ani od działania organów ścigania, ani od problemu turystycznego udostępniania gór.
Oczywiście też dużo łatwiej stwierdzić, że kilka osób na jakiś szczegółowy temat,
blabla sobie słodko bez sensu i wiedzy,
niż zaproponować rozwiązanie całościowe, spójne i osadzone tak w warunkach prawnych,
jak praktycznych, finansowych, społecznych etc.
Nie uważam się za mędrszego od szeregu instytucji państwowych i samorządowych razem wziętych.
Naturalnie mam jednak własne, dość ogólne zdanie odnośnie crossowców/quadowców/offroadowców.
Nie widzę potrzeby rewolucyjnych zmiany prawa (ewentualnie regulacja ruchu jednośladów
po drogach niepublicznych, czy zaostrzenie sankcji za takowy po obszarach chronionych
- nie znam tu właściwie stanu aktualnego).
IMVHO generalnie starczy egzekwowanie istniejącego prawa tj. brak tolerancji
ze strony policji, straży leśnej, SG etc. dla choćby niewielkich wykroczeń tego typu.
W szczególności zaś my, jako turyści, powinniśmy o każdym przypadku wjazdu do lasu,
wyglądającym na nieuprawniony, zbierać informacje (np. foto numeru lub jeźdźca),
informować wspomniane organy, a w razie dość prawdopodobnej odmowy interwencji
- prosić o nr służbowy rozmówcy i informację o sposobie wniesienia nań skargi,
ewentualnie też zapowiadać zamiar zatrzymania obywatelskiego
(co potencjalnie grozi rękoczynami, zatem mocno 'alarmuje' policjantów),
a - jeśli to bezpieczne, a adekwatne - nawet takowe realizować.
Wiem, że - ogględnei mówiąc - nie zawsze skutkuje, ale znam i udane przypadki,
zaś 'kropla drąży kamień'.
Z drugiej strony cenna byłaby świadomość problemu i aktywność lokalnych mieszkańców;
tu jednak jest problem, bo bywa, że i spośród nich wywodzą się takowi jeźdźcy.
Tudzież, że bywają oni dużo lepszymi (majętniejszymi) klientami niż "piesi-plecakowi".
Z tego (m.in.) też względu _być może_ warto byłoby _zastanowić się_ nad 'pokojowym współistnieniem'?
Możemy nie lubić tego typu sportów w górach (ja np. nie lubię bardzo),
ale obiektywnie jest to już niestety jeden z wielu sposobów 'konsumpcji' gór
i w jakimś zakresie 'skanalizowany' na wyznaczone, najmniej cenne przyrodniczo, tereny
_mógłby_ stanowić legalną i stosunkowo nieszkodliwą alternatywę
dla obecnej sytuacji,
gdy - skoro nie można nigdzie - to jeżdżą wszędzie.
Serdeczności,
Kuba
26 marca 2007r w Krakowie z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego
odbyło się spotkanie konsultacyjne poświęcone problemowi obecności pojazdów
silnikowych na górskich szlakach.
W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele: parlamentu, Urzędu
Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego, Komendy Wojewódzkiej Policji,
Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, małopolskich władz samorządowych,
Babiogórskiego Parku Narodowego, Gorczańskiego Parku Narodowego,
Pienińskiego Parku Narodowego, Zespołu Jurajskich Parków Krajobrazowych oraz
środowisk przewodnickich i GOPR.
Gospodarzem spotkania był Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.
Przedmiot konsultacji
W ostatnich latach obserwuje się na górskich szlakach turystycznych, w
lasach i na terenach przyrodniczo cennych rosnącą obecność quadów, motocykli
crossowych oraz skuterów śnieżnych. Obecność tych pojazdów stanowi
zagrożenie zarówno dla ludzi jak i dla przyrody. Poruszając się z dużą
prędkością stanowią one duże zagrożenie dla turystów pieszych – w roku 2006
doszło do pierwszego wypadku śmiertelnego. Niszczą także roślinność parków
narodowych, krajobrazowych oraz zagrażają siedliskom zwierząt. Obowiązujące
przepisy prawne, regulujące poruszanie się w lasach i parkach narodowych
pojazdów silnikowych, są nagminnie łamane. Bezkarność kierujących nimi, w
dużej mierze spowodowana jest brakiem obowiązku znakowania tego typu
pojazdów, jak również tym, że do ich prowadzenia nie są wymagane
jakiekolwiek uprawnienia. W konsekwencji służby parkowe i leśne, a nawet
policja, widząc ewidentne naruszenie prawa, nie są w stanie zidentyfikować
sprawcy.
Postulaty
Uczestnicy spotkania uzgodnili następujące postulaty w celu uregulowania
obecności pojazdów silnikowych na górskich szlakach turystycznych, w lasach
oraz na terenach przyrodniczo cennych:
1. Obowiązek ewidencji i znakowania wszystkich pojazdów silnikowych
2. Zapewnienie egzekwowania przez właściwe służby obowiązujących przepisów
prawa, dotyczących poruszania się pojazdów silnikowych w parkach narodowych
i w lasach.
3. Zaostrzenie kar dla osób łamiących prawo i jeżdżących pojazdami
silnikowymi po parkach narodowych i lasach.
4. Zacieśnienie i koordynacja współpracy policji oraz służb leśnych i parków
narodowych.
5. Kontrolowanie przez policję punktów sprzedaży i wynajmu pojazdów
silnikowych.
6. Nałożenie na właścicieli punktów wynajmu pojazdów silnikowych obowiązku
wskazania miejsca legalnego korzystania z tychże pojazdów.
7. Wprowadzenie zakazu poruszania się pojazdów silnikowych poza drogami
publicznymi na terenie parków krajobrazowych.
8. Podjęcie przez władze samorządowe działań w celu wskazania terenów i
wyznaczenia odpowiednich tras dla pojazdów silnikowych takich jak quady,
motocykle crossowe czy skutery śnieżne.
Postulaty w sprawie uregulowania obecności pojazdów silnikowych na górskich
szlakach turystycznych, w lasach i na terenach przyrodniczo cennych poparli
wszyscy uczestnicy spotkania z dnia 26 marca 2007r zorganizowanego przez
Polskie Towarzystwo Tatrzańskie
Szczegółowych informacji udziela rzecznik prasowy PTT dr Antonina Sebesta
tel.: (012) 272024084, e-mail: tsebesta@interia.pl
Lista poparcia => www.ptt.org.pl/ptt/poparcie.doc
Może w końcu mamy mały konkret-tylko jak będzie z realizacją?
Piękny cytat. Moim zdaniem należy jeszcze dodać jedno zwykłe chamstwo.Tylko tak mogę skomentować Twoją obecność na tym forum. Rozumiem jesteś wspólczesnym Katonem zwalczającym głupotę, bezprawie, nieetyczne zachowania i coś tam jeszcze. Dzięki nienachalnej kampanii promocyjnej prowadzonej na niektórych forach internetowych np.
www.321gory.pl/phpBB2/viewtopic.php?=4576&start=20
www.tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=3665&postdays=0&postorder=asc&star t=60
wiem iż jesteś człowiekiem nietuzinkowym, wyjątkowo etycznymi, mądrym.
Chylę czoło. Mam tylko jedną prośbę. Pozwól temu forum aby pozostało sobą.
Tu ludzie głupi, niewykształceni, nawet ostatnie świnie połączeni są jednym: miłością do Bieszczadów. Tu nikt nikogo nie ocenia, ludzie mają duży kredyt wzajemnego zaufania.
Pozwól nacieszyć się nam swoją ułomnością.
Bez serdeczności, bez pozdrowień
z życzeniem
pisz na Berdyczów.
beata
Witam wszystkich !
Przede wszystkim na początek bardzo przepraszam za OT i ewentualnie uprzejmie proszę admina o wydzielenie tego wątku.
Czytam bieszczadzkie forum od jakichś dwóch tygodni, ale dopiero dziś zalogowałam się po raz pierwszy, bo muszę koniecznie coś wyjaśnić.
Chciałam tylko napisać, że to ja reklamowałam artykuł Kuby na tamtych forach internetowych, gdyż uważam że na tą reklamę zasłużył poprzez swoją interesującą treść.
Od samego początku istnienia magazynu "npm" jestem stałym współpracownikiem redakcji i między innymi wyszukuję tematy krajoznawcze, którymi mogliby być zainteresowani nasi Czytelnicy.
Temat cerkwi, ikonostasu, symboliki ikon wydawał mi się na tyle ciekawy, że poprosiłam Kubę aby napisał na ten temat artykuł. Mało że poprosiłam - poganiałam przez kilka tygodni :wink:
Wybrałam jego jako autora, gdyż już kiedyś wcześniej pisał coś do "npm" i znany jest mi jego styl, a po drugie - jak pisałam w tej "reklamie" uważam go za najlepszego znawcę tematyki religijnej spośród przewodników studenckich.
Całkiem możliwe, że są lepsi ale ja ich akurat nie znam.
Natomiast razem z Kubą miałam okazję uczestniczyć w kilku autokarówkach szkoleniowych rożnych studenckich kół przewodnickich i miałam niewątpliwą przyjemność słuchać tego o czym na tych autokarówkach opowiadał.
Pani przewodniczka w skansenie w Nowym Sączu miała okazję się sporo od niego nauczyć :wink:
Moje zdanie podzielają kursanci mojego koła (SKPG "Harnasie" Gliwice), którzy uczestniczyli w szkoleniowej autokarówce, a z którymi miałam okazję rozmawiać.
Już po ukazaniu się artykułu uznałam za słuszne (podkreślam - ja, a nikt inny) aby go zareklamować. Na tamtych forach, gdyż były akurat związane z tematami wątków, które były dyskutowane.
Poza tym - tam z racji nieco bardziej bardziej "tatrzańskich" niż "bieszczadzkich" zainteresowań jestem stałym czytelnikiem.
Na "bieszczadzkie" forum nie zamierzałam się w ogóle logować, nie mam tyle czasu aby pisać na piąte z kolei forum i uważam, że nie znam się tak głęboko na problematyce bieszczadzkiej, aby zabierać tutaj głos.
Niemniej czuję się zobowiązana do wyjaśnień.
Kuba już wystarczająco mnie opieprzył wcześniej, teraz jeszcze ten wybuch Lucyny.
Nie da się ukryć ze jestem mocno zdołowana - bo zwyczajnie czuję się winna temu wszystkiemu.
Podkreślam - to reklama artykułu z "npm" - to był wyłącznie mój i tylko mój pomysł.
Jeszcze raz bardzo przepraszam wszystkich za zabieranie głosu całkowicie OT, a w szczególności przepraszam Kubę za to co spowodowałam.
A teraz znikam.
Nie usuwam jednak z forum swojego nicka, bo może jeszcze kiedyś na coś się przyda.
8-)
Pozdrawiam serdecznie, również Lucynę.
Basia Z.
(czyli Barbara Zygmańska)
:lol: :lol: :lol: Kampanię reklamową uważam za rozpoczętą.
Bez serdeczności, bez pozdrowień, bez chęci podania ręki na powitanie
z życzeniem
pisz na Berdyczów
beata
Hej:)
To rzeczywiście może być przełom w wojnach o pojazdy silnikowe w lesie. Mnie się podobają pkt-y: 1, 3, 5, 6, a nade wszystko 7 i 8. Skanalizowano onegdaj np 'dzikie' biwaki turystyczne na terenie LP i nie tylko. A więc przyszedł czas na pojazdy terenowe wszelkiej maści na terenach objętych jakimiś formami ochrony.
Co do karania sprawców wykroczeń: okrutną karą dla faciów, którzy celowo zdejmują z samochodów i innych pojazdów terenowych tablice rejestracyjne byłoby zatrzymywanie ich pojazdów, odholowywanie na ich koszt na najbliższy parking powiatowy (może nawet przy komendach wojewódzkich?):D i pozostawianie tam do chwili wyjaśnienia sprawy, wyznaczenia kary i rozliczenia się z władzami. Gdyby dobrze to urządzić, to procedury mogłyby trwać pół roku, a więc właściciel przez pół roku mógłby trenować sprężystość mięśni nóg;> Byłoby zdrowiej i milej dla wszystkich.
Co do artykułu Kuby i jego świętej wiary w to, że niefachowcom nie wolno pisać na Forum o sprawach ich dotyczących - to mi pachnie bywszym ustrojem i zdecydowanie potępiam takie postawy. Choć przyznam - z argumentacją Kuby dotyczącą postępowania prokuratury zgadzam się niemal całkowicie. Niemal - bo jednak nie do końca przekonuje mnie jeden argument, o niemożności przewidzenia przez motocyklarza zachowania się pieszych. Po pierwsze - takie postawienie sprawy daje rękojmię motocyklistom jeżdżącym po chodnikach, że włos im z głowy nie spadnie, gdy kogoś 'przelecą'. Po drugie - istnieje wyraźny związek przyczynowo-skutkowy w omawianym przypadku. To nie jest tak, jak z tym gościem dławiącym się swą protezą na skutek okrzyku wroga palenia. Są przepisy, których łamanie wprost może prowadzić do wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Za taki uważam przypadek z Kudłaczy. Reakcja ofiary była reakcją wprost na zachowanie sprawcy. Reakcja sprawcy wskazuje (jak twierdzi adwokat ofiary) że sprawca nie zrobił nic, aby uniknć wypadku. Po trzecie: jakoś nie słychać o zderzeniach turystów z gazikami leśników. Kto miał szczęście być niemal przejechany przez motocyklistów, ten wie o co chodzi. 1 na 100 zwalnia, gdy widzi pieszych. To zwykle są młode gnojki z zawyżonym poczuciem wartości. Tym bardziej przypadek z Kudłaczy powinien być poddany przynajmniej ocenie sądu, a nie broniony z całych sił przez prokuratora. Wcale sąd nie musi uznać dowodów 'za', ani też dowodów 'przeciw' winie. Ale nawet nie dojdzie do takiej konfrontacji i pozostanie powszechne przekonanie, że znów prokuratorzy coś spieprzyli, a może nawet wzięli w łapę...
Pozdrawiam,
Derty
Prawda?. Znał się i na fizyce, i na psychice...
I właśnie teraz to czynisz?
Czy też czemuś (czemu?) komuś (komu, dlaczego?) je przypisujesz?
(bo powyższe zdanie jakoś nie grzeszy precyzyją...)
Skoro tylko tak możesz - to wyrazy współczucia.
Ale właściwie może wyjaśnisz dlaczego tylko tak możesz?
Nie jestem.
Głupoty (zwłaszcza z premedytacją) etc. faktycznie nie lubię
(i w konkretnych przypadkach mogę wytłumaczyć, dlaczego).
To źle?
Primo:
to po co ją z tamtych e-pogadalni tutaj przenosisz?
Secundo:
mi się też ta promocja mocno nie podoba i uważam peany Basi za bzdurne (co Jej nieraz pisałem),
jednak - obiektywnie - jako Redaktorka "n.p.m."-u ma prawo jakoś tam promować swoje czasopismo.
Tertio:
'przyganiał kocioł garnkowi' - sama gdzie popadnie wklejasz link do strony reklamującej Twoje usługi,
a na 321 miałaś w 'stopce' bodaj 8 adresów www, o plagiatowej promocji 'opracowała .... przewodnik beskidzki'
na .net.pl już litościwie nie wspominając dokładniej...
Zupełnie niepotrzebnie,
zwłaszcza, że, można zeń robić dużo lepszy użytek.
A kimże jestem by je samemu zmienić?
I co mi dokładnie zarzucasz?
Że dzięki moim informacjom Forumowicze pomogli sobie zdobyć interesujęce wydawnictwa?
Że ktoś mógł dowiedzieć się jakichś dupereli o kwiatkach czy ikonach?
W okolicy mego tutaj przyjścia wypisywałaś w szałtboksie coś w stylu:
'przyszło kilku za mną', 'nie chcę tu burdelu',
teraz zaś to Ty sama rozpoczynasz tutaj, nie wiedzieć czemu, subwątek wybitnie personalny.
Czy Twojej ochoty na flejma nie zaspokoiły pyskówki z Forumowiczami z 321góry?
Nie wiem, czy to - jak sama przedstawiasz - 'syndrom oblężonej twierdzy',
ale czy nie masz jednak jakiegoś problemu nie ze mną wcale, lecz ze sobą?
Mało jeszcze znam tutejsze Forum,
jednak na podstawie znajomości kilku Osób z innych zakatków netu, tudzież pobieżnej lektury paru innych,
mam wrażenie, że w ten sposób ubliżasz Forumowiczom
dużo bardziej niż - ewentualnie - można byłoby przypisać to mi, gdym w niniejszym wątku pisał
o głupocie odnośnie _konkretnych poglądów/wypowiedzi_
Ależ ja także mam spory sentyment (słowo 'miłość' rezerwuję dla innych sytuacji ) do Bieszczadów, od ca. 2 dekad.
Tylko co to ma do rzeczy?
Oczywista nieprawda, albo amnezja. Czytałem tu już wiele dość ostrych ocen i mocno nieufnych polemik.
Primo:
Ktoś Cię upoważnił do przemawiania w swoim imieniu, czy używasz pluralis maiestatis?
Secundo:
Cóż za radykalna zmiana samooceny w stosunku do np. 321:
"Jestem przewodnikiem górskim, pilotem, przewdnikiem BdPN, bioróżnorodności Karpat no i programistką imprez i koordynatorem nieformalnego klastra."
"technik obsługi ruchu turystycznego, policealne studium obsługi ruchu turystycznego, mgr organizacji turystyki. Mam w sumie 9 zawodów, teraz mi się marzy licencjat kulturoznastwo Karpat"
"Pisałam kilka prac mgr"
"Egzamin przewodnicki, szczególnie na przewodnika wschodniobeskidzkiego jest jednym z najtrudniejszych egzaminów państwowych w kraju [...] Horror dwudniowy, wielostopniowy [...] Sito, przez które przechodzą najlepsi"
"Może Ci opowiem o moim egzaminie. Najlepsza na kursie {...} Test mamy 30 min, rozwiązuję w 4 min. [...] Łatwizna. Parskam śmiechem [...] Ogłoszenie wyników. przy moim nazwisku komisja wstaje i mi się kłania"
"Przewodnicy, a konkretnie ja zarabiają w granicach 250-1000 zł brutto za jednodniową usługę przewodnicką, mają darmowe obiady, napiwek rzędu 20-300 % i nawet opłaconą taksówkę aby dostać się do grupy"
"Moja maleńka firma dała w tym roku 20 tys na reklamę i promocję. to gwarantuje nam silną pozycję na rynku."
"wydłużyłam sezon na 12 miesięcy i czasami goście zamawiają oje usługi z półrocznym wyprzedzeniem"
"w moich genach jest także wpisana pracowitość i rozwiązywanie sytuacji konfliktowych i beznadziejnych"
(((-;
Czy jesteś pewna, Lucyno, że masz ochotę na konflikt?
Bo ja dużo bardziej wolałbym jednak pisać o Bieszczadach i powiązanych tematach, niż o Tobie.
Serdeczności,
Kuba
@ blues
Też już to czytałem - całkiem ciekawie i konkretnie brzmi.
Ależ ja takiej wiary w żadnym wypadku nie wyznaję (-;
a na to, co komu wolno nie mam najmniejszego wpływu
- i bardzo dobrze, i wcale go nie potrzebuję.
Piszę o sposobie rozumowania - tak w stosunku do siebie jak innych
- że należy liczyć się z własną niewystarczającą wiedzą
i uważać z kategorycznymi sądami.
Niczyjej wolności wypowiedzi w ten sposób nie ograniczam,
odwrotnie - realizuję takową dyskutując i polemizując wespół z innymi.
Poprzedni ustrój to wszak prawna i faktyczna blokada dyskusji i opinii,
a nie dialog 'zastanówmy się, może wiemy zbyt mało?'
Ależ ja nigdzie wszak nie piszę, że _tak było_,
jeno, że prokuratura _mogła mieć swoje podstawy_, by tak twierdzić.
Chodnik jest właściwie wyłącznie dla pieszych.
Droga leśna (nawet ze szlakiem znakowanym) - nie.
Związek przyczynowy występuje - ale właśnie podlega ocenie, na ile był typowy/normalny/prawdopodobny...
Adwokatowi się płaci za to, by twierdził na rzecz klienta - i to robi.
Prokuraturze zaś by oskarżała - i to jej zrobić najłatwiej,
i skoro tego w tym przypadku nie zrobiła - to pewnie miała jakieś mocne powody.
Tym bardziej, że mogła się liczyć z zaistniałą reakcją mediów, środowisk turystycznych,
włącznie z takimi posądzeniami o 'wzięcie w łapę' etc.
Do sądu (wg Gazety AFAIR) ponoć sprawa doszła
- w formie zażalenia/odwołania adwokata.
Sąd się prokuratury nie czepił.
Powtórzę:
- też bardzo nie lubię crossowców, ale to nie powód, by uznać kogos nielubianego za zabójcę
- nie twierdzę, że jest niewinny;
- twierdzę, że _ja tego nie wiem_ i że _prokuratura mogła mieć podstawy_ by tak stwierdzić,
tym bardziej, że inaczej niż my - sprawę znała nie tylko z gazet,
a robiąc co zrobiła - zadziałała niejako wbrew własnemu interesowi.
Stąd nie mówię
_crossowiec jest niewinny_ a _prokurator cacy_,
ale
_nie mówmy_ zbyt pochopnie, że _jest winny_ a _prokutrator be_
Miejmy odwagę przyznać czasem, że nie wiemy wszystkiego.
(-;
Serdeczności,
Kuba
nie czesto sie zgadzam z lucyna ale tym razem sie podpisuje pod jej postem obiema rekami :)
mnie rowniez irytuja wypowiedzi ludzi, ktorzy uwazaja ze tylko ich racja i ich poglady sa wspaniale i jedynie prawdziwe, a wszyscy co sadza inaczej sa glupi i niedouczeni.. w przekonaniu o wlasnej nieomylnosci i nieskonczenie szerokiej wiedzy nie dopuszczaja do siebie mysli ze ktos inny tez moze miec troche racji... ciekawe ze piszac "nieskonczona jest glupota ludzka" probujesz stawiac siebie gdzies poza gatunkiem jako przedstawiciela myslacej elity ;)
Muszę i ja odezwać się w tym temacie ,rzadko to robię bo nie lubię tego typu dyskusji.Myślę obie panie że trochę pokory by wam się przydało.Ja nie dyskwalifikuję nikogo za to że gdzieś pisał(Tobie Lucyno gdzie indziej wolno,ale forum bieszczadzckie jest wyłacznie twoje)ani za to co pisze.Ci którzy mnie znają w realu wiedzą. .ze jestem niespotykanie spokojny człowiek,tylko lekko mnie irytuje że na merytoryczne argumenty odpowiadacie nienawiścią.
Nie znam Kuby ani was ,ale to Wy nie potraficie dyskutować .
jakoś czytają Kubę nie zauważyłem żeby mowił że tylko on ma racjię za
to z waszych postów bije to w oczy .Nie staję po niczyjej stronie ale obiektywnie przeczytajcie cała dyskusję ale jako osoby które tam nie pisały i oceńcie same.A może zastosować mentalnośc Pawlaka i powiedzieć "sąd sądem a sprawiedliwośc musi być po mojej stronie" Pozdrawiam serdeczniwe adwersarzy Manio :-) P.S Nienawidzę motorów na szlaku bezc wyjątku czy to cross czy quad
Hej:)
Dajcie baby spokój :P
Uważam, że mimo wszystko trzeba się cieszyć, że ktoś na poważnie spróbował się zająć sprawą kłusowania krosowców po szlakach turystycznych.
Stan prawny szlaków nie jest regulowany żadną odrębną ustawą, która dokładnie określałaby co komu gdzie wolno na szlakach. Nie ma zakazu poruszania się po szlakach pieszych pojazdów mechanicznych. Jedyny zakaz, to wynikający z zarządzeń nadleśniczych zakaz wjazdu do lasu oparty na ustawie o lasach. Ponadto crossowców można by chyba karać za niszczenie szlaku lecz to rzecz wątpliwa.
W Gościńcu znalazłem taki oto artykuł: http://gosciniec.pttk.pl/15_2004/index.php?co=004
Wynika z niego, że ktoś gdzieś piszczy w trawie, żeby zapisać ustawową ochronę szlaków, prawo wstępu/wjazdu na odpowiednie odcinki tras itd.
W przypadkach drastycznych, jak ten pod Kudłaczami, prokuratorom zostaje b. mało argumentów do wprowadzenia spraw przed sąd. Mogą się odwoływać tylko do przepisów A.L.P. lub Ustawy o Ochronie Przyrody, a to stanowczo za mało. Musi być wyraźnie rozgraniczone i wskazane w prawodawstwie, co wolno motocrosowcom, a czego nie. Inaczej wygniotą nas jak mrówki:P Zawsze się wybronią tym, że kluczyliśmy bezładnie i nieprzewidywalnie po ścieżce i oni nie mogli już nic poradzić;/ A gdyby był zapis, że za wypadki na pieszych szlakach turystycznych odpowiada motocyklista, dokładnie tak jak na chodniku, to zrobiłoby się nieco ciszej na górskich ścieżkach.
Pozdrawiam,
Derty
Mam okazję od czasu do czasu czytać posty Kuby, od jakiś 2 lat chyba.
I musze powiedzieć, że bez względu na temat dyskusji i jej "temperaturę", Kuba objawiał mi sie zawsze jako ten "zrównoważony" głos.
nie jednokrotnie studził emocje, a w jego wypowiedziach zawsze rzuca się mi w oczy spokój i obiektywizm.
W posatch swych w tym wątku, z czym sie zgadzam, choć na myśl o zapindalającym za mną motorkiem dostaję dreszczy, starał sie jedynie powiedzieć, że nie powinniśmy podchodzić do wyroków sądu zbyt emocjonalnie. Wszak wynika to z "bezduszności" przepisów.
jeśli cos jest dozwolone, czy nie zabronione, to wtedy nielegalnym nie jest.
Nasza wiedzę opieramy na doniesieniach prasowych, które przecież mogą być nieprecyzyjne, czy tendencyjne.
Znając wyrok, możemy jedynie dziwić się i zastanawiać, co było przyczyna takiej, a nie innej decyzji sądu.
Ale na pewno bezcelowe i bezsensowne jest stawianie znaku równości między tym jeźdźcem a mordercą.
Może nie była to jego wina, a może zawinił, jeno w sądzie sprytne gierki adwokata sprawę załatwiły?
Poczekajmy, może pojawią sie dokładniejsze wyjaśnienia.
Mnie osobiście dziwi ta decyzja, bo nawet jeśli człek ten miał prawo korzystać z tej drogi, to rezultat jego "wycieczki" wskazuje raczej na szaleńczą jazdę, a za skutki takowej odpowiada kierujący, choćby jechał nie leśną, czy polna drogą, a autostradą.
Kilka fajnych pomysłów jak ten problem na przyszłość rozwiązać juz sie pojawiło, chyba Ameryki juz nikt nie odkryje.
@ Kuba
Polemizowałbym ze zrównywaniem ryzyka wynikającego z poruszania się takimi drogami służb wszelakich (GOPR, LP itp.) i tych "pasjonatów", bo zaś tajemnica poliszynela jest, że przyjemność im sprawia dopierdzielanie po wertepach. A tak można wywniozkowac z Twojej wypowiedzi.
W/w służby chyba jednak użytkują te drogi w innym celu, no i na większą wyobraźnię, jak i rozsądek bym u nich liczył.
Stąd łamaniem Konstytucji nie będzie zakaz dotyczący wybranych jeno pojazdów (prywatnych oczywiście)
Pozdrawiam :)
(piechur z zamiłowania)
Nic nowego do wątku nie wniosę. Chcę jedynie zaznaczyć, że w pełni zgadzam się z poglądami Jacoba na ten temat i wyrazić moje słowa otuchy. Nie wszyscy są tutaj przeciwko tobie. A Lucyną się nie przejmuj i nie daj się wciągnąć w pyskówkę. Widziałem/słyszałem ją kiedyś na żywo "w akcji", co wystarczyło żeby wyrobić sobie niezbyt pochlebną opinię co do jej osoby.
@ Kuba
Ad1 Ironia
Ad2 Kpina
Ad3 Subwątek osobisty i to wybitnie.
Ad4 Uważam, że każdy może wypowiadać się na forum, nie widzę powodu aby głupcem nazywać kogoś tylko dlatego iż nie podoba nam się czyjaś emocjonalność .
Primo
To Ty przeniosłeś śmieci z tamtego forum vide bibliografia Bieszczadów
Sekundo
Oczywiście może. Śmieszy mnie jednak Wasze święte oburzenie.
Tetrio
Forum górskie jest częścią e marketingu. Służy mi do promocji Bieszczadów. I to skutecznie. Kilka wortali reklamuję zarówno w internecie jak i w kampanii reklamowej "drukowanej". To mój psi obowiązek. Ten region mnie karmi, niewiele więcej jeszcze mogę zrobić.
Ad5 Kpina
Ad6. Bez komentarza.
Ad7. Głupi, niewykształceni i swinie mówiłam o sobie,ironia
Ad8. To jest forum bieszczadzkie, nie raz ostro ze sobą rozmawiamy ale to nie oznacza, że się nie szanujemy. Nikt nikogo tu głupcem nie określa. Nawet jak to zrobi to po pewnym czasie przeprosi. Dowód prawie wszystkie osoby z którymi ostro ścierałam się znam, z częścią wspłpracuję. Zdobyli mój szacunek.
Ad 9. No nieźle w którym to punkcie zarzucałeś mi przenoszenie śmieci z innego forum.
Ad10. Konflikt z trolem zabawne. Zrozum mnie codziennie oceniają za to co robię, a nie za to co piszę. Jeżeli będę miała ochotę to znowu zastosuję chwyty e marketingu na innych forach. Tobie nic do tego. Kończę te urocze dyskusje z Tobą.
Bez sedeczności itd
Uprasza się o powściągnięcie emocji, ukrócenie osobistych wycieczek i zaprzestanie offtopowania. W przeciwnym wypadku - zgodnie z tutejszą świecką tradycją - wątek zostanie zamknięty. A chyba szkoda by było, bo posty odnoszące się do tematu tytułowego są przednie :)
Zgadzam się z przedpiścą. Nie ja jednak konflikt rozpoczełam. Piotrze czyń swą powinność, łącznie z opieprzeniem mnie za trollowanie.