Acha, więc należy przez to rozumieć, że leśniczy już przewiduje, że "turysta-piroman" znowu uderzy :evil:
Wersja do druku
takie piromańskie czasy....
ja wiem ze to rasizm albo cos w tym stylu ale ja bym strzelala do ludzi ktorzy mowia o "europejskich standardach"...
To smutne co piszecie o Negrylowem. Jest oto jedne z niewielu miejsc w Bieszczadach, w głuszy, gdzie nie ma jeszczewielu turystów. Myślę, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. BPN nie stać na remonty i utrzymanie schroniska, które tak naprawdę porzebowało by kilku napraw. Cieszę sie, że chociaż raz udało mi się tam zanocować idąc od Przełęczy Bukowskiej całym szlakiem granicznym, a przejście tej trasy bez noclegu w Negrylowem byłoby trune i przypominało by bardziej sportowe biegi niż wycieczkę turystyczną.
tomasz
O co więc się rozchodzi? Są przecież deszczochrony, punkty usługowe i obiekty noclegowe. Szczegóły na stronach Bieszczadzki Park Narodowy - TurystykaCytat:
Zamieszczone przez Wojomir Wojciechowski
Andrzej, z całą symaptią do Ciebie. Czemu jesteś taki naiwny?
Jeżeli chodzi o szlaki na terenie BdPN są one dobrze oznakowane. Powiedziałabym nawet, że jedne z najlepiej wytyczonych w kraju. Mają prawdziwy skarb czyli Franka Adamczyka jednego z najlepszych znakarzy, perfekcjonistę. System punktów informacyjno-kasowych służy moim zdaniem tylko i wyłącznie sprzedaży biletów. Jest znacznie lepiej niż wcześniej ale moim zdaniem wszystkich pracowników park powinien przeszkolić. Jest taki rodzynek pod Przełęczą Orłowicza, przewodnik, goprowiec, wspaniały gawędziasz. (Pozdrowienia dla Wujka, czytacza tego forum). Ci ludzie przeważnie są przesympatyczni ale niedoinformowani. Jest ośrodek w Lutowiskach, gdzi często zatrzymuję się z grupami aby pooglądać film czy wystawę. To jest wizytówka BdPN. Infrastruktura szaków jest zła. Zejście z Rawki niebieskim kilka skręconych kostek, urazów śródstopia, przebite gwoździem stopy, zejście z Połoniny Wetlińskiej czerwonym na Berehy nawet ja mam problemy ze zejściem po zniszczonych schodkach itd. Jest tylko kilka deszczochronów. Widać, że park stara się, poprawia np. szlak niebieski na Tarnicę, czerwony na Caryńską ale te prace są niewystarczające. Kwestia toalet to jeden z największych problemów. Poprostu jest mi wstyd. Mówię tu o całym regionie recepcyjnym, nie tylko terenie BdPN. Obiekty noclegowe raczej nie mogę się o nich wypowiadać. Nie współpracuję z nimi, nie znam jakości świadczonych usług. Nie mówię tu o ośrodku w Lutowiskach. To miejsce jest godne ze wszech miar polecenia. Mi brakuje bezpłatnych schronów, takich, gdzie można byłoby się schronić w razie niepogody.
no tak - gwoźdź to rzeczywiście czasem sie może zdarzyć, zwłaszcza na tych pomostach.
Lucyna - ale schodki to jest tylko udogodnienie. nawet jeśli są zniszczone to nadal jest tylko udogodnienie, a nie obowiązkowy element infrastruktury.
Jak chcecie pochodzić po schodach to zapraszam do Odessy ;-)
Wiesz nie wiem jakich turystów prowadzasz po Bieszczadach, ale jeśli ktoś nie zakłada obuwia w góry, tylko jakies trampki czy buty na miasto to pretensje nalezy mieć do samych turystów, a nie do BdPN.
czego oczekujesz ? Mają na rawki wjechać buldożery i splantowac teren, żeby turystom się nie skręcały kostki ?
No wybacz, ale to są góry. I albo podchodzi się do nich z szacunkiem i cieszy sie zdrowiem jak nalezy, albo się je ignoruje i potem trzeba się liczyć z problemami.
jak nie chca skrecać kostek, to weź ich do Polańczyka na "deptak".
Nie zgodzę sie z Tobą. Za bezpieczeństwo na terenie parku odpowiada park. Ta infrastruktura ma być ułatwieniem. Służy także ochronie otoczenia szlaku. Przejaskrawiasz, nie potrzeba buldożerów aby poprawić zejście z Rawek i Działu. Jeżeli nie stać parku na naprawy to niech zlikwiduje tę nieszczęsną infrastrukturę. Gwóźdź na szlaku przebił wibramową podeszwę, buty były górskie. Dylowanki są zmurszałe i przez to niebezpieczne. Sama w tym roku stanęłąm tak nieszczęsliwie na spruchniałą deskę, że jedna noga wpadła mi do wnętrza mostka. Na szczęście umiem "bezpiecznie upaść", najadłam się tylko błota. Gdyby to przytrafiło się jakiemuś dzieciakowi nieszczęście murowane. Zejście po zniszczonych schodkach jest bardziej niebezpieczne niż zejście po normalnym szlaku. Jeżeli są poręcze to ludzie oczekują, że są one stabilne i ułatwią im zejście.
Kwestia obuwia. Wybacz ale ten argument do mnie jako przewodnika nie przemawia. Oczywiście, obuwie ma być odpowiednie ale czy koniecznie trekkingowe? Koga stać na to aby jadąc w Bieszczady kupił sobie buty za min. 300 zł? Dzieciaki jadące na wycieczkę szkolną kupią sobie odpowiednia obuwie? Tak naprawdę będzie im potrzebne tylko w ciągu kilku dni.
Już dwukrotnie na terenie Bieszczadów zapłacono wysokie odszkodowanie turystom. Park musi liczysz się, że może dojść do sytuacji, że poszkodowani będą żądać wysokich odszkodowań. Ubezpieczenie OC przewodnika nie zabezpiecza tego rodzaju wypadków. Sprawdziłam w PZU w czasie wykupowania polisy.
Lucyna -oczywiście że przejaskrawiam. Robię to celowo.
Co do gwoździ, to pisałem serio. Zdarza się że wystają gwoździe właśnie na tych pomostach i to jest skandal.
Oczywiście że za bezpieczeństwo na terenie Parku odpowiada Park, jednak turyści nie jada na majówkę posiedzieć na kocyku i wypić piwko, tilko ida w góry. jakiekolwiek by one nie były, w dalszym ciągu sa to Góry i nie pisz proszę że do Ciebie jako przewodnika argument obuwia nie przemawia, bo rzutuje to na Twoją kompetencję.
To TY masz bezpośredni kontakt z "turystami" i od kogo mają się dowiedzieć, że poruszają sie w obuwiu nieodpowiednim na warunki górskie ? Od gościa w punkcie kasowym , od pani w sklepie spozywczym ?
Pewnie że nie jestes w stanie wymagać aby kazdy z którym chodzisz po Bieszczadach zakładał trapery, ale delikatna sugestia czy aluzja z pewnością da niejednemu do myślenia.
Nigdzie nie napisałem że musi to byc obuwie trekkingowe. napisałem "buty w góry", czyli na pewno trampki, adidasy czy inne kierpce odpadają.
Jesli nawet jeden z 50 zastanowi się następnym razem zanim pojedzie w góry w półbutach, to będzie warto.
Oczywiście że odpowiedni but nie jest gwarantem bezpieczeństwa, ale zdecydowanie je podnosi.
Zresztą inna kwestia jest taka, że niektóre osoby wogole w góry nie powinny wychodzic.
Każdy przewodnik zwraca uwagę na obuwie. Gdybyśmy kierowali się tym, że w góry nie mogą wejść osoby w adidasach to często 100 % musielibyśmy zostawić u podnóży. Dobrze, że nie mają klapek na wysokim obcasie czy szpilek. Ostatnio był płacz, bo na integracji zostawiłam kilkoro młodych z odsłonietymi nogami i pepkami. Padało, temperatura było około 10 stopni na przełęczy. Naszymi sprzymierzeńcami sa goprowcy. Ich ludzie słychają.
Wysyłając oferte każdorazowo piszę przeście górskie, czas przejścia około X godzin, wymagane obuwie górskie lub sportowe. Tylko tyle mogę zrobić.
I to się chwali. Tylko czemu piszesz wcześniej że argument obuwia do Ciebie nie przemawia ?
To wlasnie do Ciebie powinien przemawiać najbardziej jako opiekuna grupy.
A jakie sa realia to doskonale wiem, bo sam 2 razy w roku jeżdżę na wycieczki integracyjne gdzie 80% ludzi chadza w obuwiu sportowym po górach.
Co do wiaty w okolicy GOPRówki to nie uważam aby to był dobry pomysł.
To własnie w Bieszczadach jest "solą tej ziemi", że trzeba się nachodzić.
Najpierw wiata, potem schronisko, a potem hotel ?
Akurat tam wiata nie jest konieczna. jedna jest na Przeł Bukowskiej, druga pod Tarnicą, i dwie na szlaku z UG na Szeroki Wierch. To mało ?
Pozorna sprzeczność. Raczej kwestia piorytetów. Dla mnie najważniejsi są ludzie, goście, ta "stonka", która mi towarzyszy. Buty są tylko dodatkiem do człowieka. Zwróć uwagę na jedno. Buty górskie, trekkingowe to wymysł XX w. Wcześniej także chodzono po górach. W łapciach, kierpcach, drewniakach i boso. Oczywiście obuwie jest ważne. Dobry but "pomaga" w wedrówce ale czy jest aż tak istotny.
Kwestia wiaty w okolicy sezonowej GOPRówki. Zwróć uwage na rozmieszczenie deszczochronów w tej okolicy. Ten Na Przełęczy Bukowskiej jest wg mnie dobrze zlokalizowany. Wiata na Hudów W. pod Tarnicą także spełnia swoje podstawowe parametry jeżeli chodzi o bezpieczeństwo w górach. Można tam zbiec i schronic się w czasie burzy. Nie rozumiem przyczyn lokalizacji deszczochronów przy zejściu z Szerokiego Wierchu. Jeden oczywiście jest potrzenby. Po co ten drugi?
Ty odpowiadasz w górach za siebie i za towarzyszy wędrówki. Ja za grupę, często są to dzieci. Nasze spojrzenie na góry musi być inne. Jeżeli chodzi o Tarnicę i Połoninę Wetlińską są one podobne do tatrzańskiego MOK. Służą masowej turystyce.
Przepraszam bardzo Autora - ja oglądałam film "Pożegnanie z O." Pod zapodanym adresem. Film po prostu bardzo mi się podobał jako pożegnanie miejsca, pewnej epoki.
Jeszcze raz dziękuję AUTOROWI filmu.
dorota z Krakowa
mi tez ten filmik sie bardzo podobal, taki z klimatem..
a odnosnie deszczochronow i wiat w bieszczadach- co z tego ze sa , jak spac w nich nie mozna bo przeganiaja i wlepiaja mandaty??? gdzie lezy granica miedzy korzystaniem ze schronu bo na cos zostal postawiony a zakazanym "biwakowniem"?? czy kanapke mozna zjesc?? a czy zupke na butli ugotowac?? odpoczac mozna?? jak dlugo?? a jak zimno mozna wejsc do spiwora?? bo sprawa z tymi wiatami zawsze byla dla mnie mocno niejasna....
Wiata służy odpoczynkowi, jest schronieniem. Nie rozumiem dlaczego nie można w niej odpocząć w śpiworze. Za starych, dobrych czasów spaliśmy nawet na przystankach i nikt nas nie przeganiał. Coś się zmieniło?
no wlasnie na przystankach zawsze bylo ok, w calych bieszczadach... a w wiatach parkowych wiele razy mnie przeganiali- zwykle bylo tak: albo mandat albo sie stad zmywajcie, bo park i tu nie mozna...znajomych nawet kiedys przegonili zima jak zrobili sobie z folii zaciszne gniazdko w wiacie pod haliczem...nie wiem wlasnie czy sa jakies podstawy prawne ze nie wolno spac w wiatach w parku, moze jest jakas zasada ze nie mozna przebywac noca?? nie wiem..
Z tym, że czasy i warunki się zmieniają trzeba się pogodzić.
Teraz już nie da sie kimać w tych kilkunastu (!) miejscach wokół Ustrzyk, gdzie namiocik stał sobie spokojnie przez tydzień, a ja widziałem ludzi idących na szlak.... Zaraz napatoczy się jakaś kontrola, czy straż graniczna.
7 lat temu ostatni raz mieszkałem tydzień pod namiotem w Górnych nie niepokojony przez nikogo, jakieś 20 metrów od szlaku na Caryńską (tam była przepiękna polanka zaraz za iglastym laskiem w prawo.)
Wiata na awaryjne nocowanie koło hydroforni tez przeszła do historii.
O reszcie miejsc nawet nie ma co wspominać:)
Cóż, jak ktoś chce jeszcze zakosztować "traperki" to zostają Pogórza, Ukraina, Rumunia i Rosja, o dziwo Skandynawia( jeszcze nie byłem ale pracuję nad tym intensywnie). No i niziny....serio.
Nawet w Łopience atmosfera się zagęszcza, ale bez przesady póki co....
Lech
Poruszyliście ciekawy temat nocowania w chronach/namiotach na terenie parku. Pozwolicie, że opowiem jak to jest np. w parku Wisconsin w USA. Płynie się canoe od jednego do drugiego biwaku z własnym namiotem no i zapasem jedzenia na kilka dni. Biwaki są specjalnie przygotowane z miejscem na ognisko, stoły ławeczki itp. Wiat raczej nie ma. Ale gdyby straż parku podczas kontroli na rzece nie znalazła zabranych śmieci - horendalna kara. I tam tam nikt nie śmieci. Można?, można.
Dlaczego by przepisów BPN trochę nie "ucywilizować?
Co do "turystów" w trampkach, znów powołam się na Stany. Tam w góry nikt nie idzie jeśli nie ma asfaltowej drogi. Jeśli ktoś idzie w skały (z reguły nie ma szlaków) to na własną odpowidzialność i wie co ma wziąść ze sobą. Ale chyba nie chodzi nam o to żeby w Bieszczadach brukować ścieżki.
Jeśli ktoś z grupy bieszczadzkich wszasowiczów nie jest przygotowany kondycyjnie i odpowiednio wyposażony to też niech nie idzie, albo na własną odpowiedzialność po wykupieniu obowiązkowej polisy ubezpieczeniowej, tak aby GOPR też coś z tego miał.
tomasz
Ano dlatego że najpierw należałoby ucywilizować "turystów"
W Polsce nie ma odruchu zabierania ze sobą smieci. jak jest miejsce na ognisko, to przeciez ja musze mieć nowe, bo to, które jest, jest za daleko/za blisko ławki na której siedzę, a ławkę trzeba spalić, jak braknie drewna bo do lasu jest przecież daleko.
takie są realia w Polsce.
Więc aby Park miał jakotakie racje bytu i aby cokolwiek ochronić stosuje politykę restrykcyjną.
-> Doczu
Cywilizowanie śmieciowe należałoby zacząć od sejmu oraz gmin.To przecież w sejmie stanowione jest prawo i tam należałoby popracować nad recyklingiem.Na przykład nie rozumiem dlaczego nie ma ustawowego obowiązku sprzedaży napojów w pojemnikach zwrotnych?Przykłady można mnożyć.A wszystko się i tak rozstrzyga na poziomie gminy-to ona odpowiada za gospodarkę śmieciami na swoim terenie.Jedne gminy wystawiają kontenery na śmieci, bo taniej kosztuje wywóz kontenera niż likwidowanie dzikich wysypisk.W takich gminach zazwyczaj nie brakuje koszy na śmieci w miejscach potrzebnych.Dla przykładu Drohiczyn-szczęka mi spadła jak zobaczyłem na polnej drodze prowadzącej do dzikiej plaży nad Bugiem co 100 metrów rozstawiony worek na śmieci.Spróbuj w Bieszczadzie znaleźć kontener(w Diablogrodzie za rynkiem ukryty) albo kosze np przy wejściu/wyjściu na bardziej uczęszczane szlaki,w UG itd.W praktyce jak jadę na tydzień w Bieszczad,to przywożę swoje śmieci ze sobą z powrotem.Nie korzystam ze schronisk czy hoteli,więc muszę te śmieci zbierać.Ale ja mam auto w które mogę wziąć wór ze śmieciem.A ci,którzy nie pojechali własnym transportem?Co oni mogą zrobić ze śmieciami?Reasumując uważam że przynajmniej gminy turystyczne powinny zarządzać śmieciami centralnie,a odbić sobie koszty np z opłaty klimatyczno-śmieciowej itp.
Browar - wierzaj mi, z Bieszczadami nie jest tak źle jak to na pozór wygląda.
Tyle pojemników na posegregowane odpady co widziałem w Bieszczadach i kololicy, to nie widziałemw Katowicach, czy miescie w którym mieszkam (prawie 300 tys.) Sosnowcu. naprawdę w woj. podkarpackim nie jest tak źle z tymi odpadami. powiem więcej - jest lepiej niż w niejednym wiekszym mieście.
Na pewno nie będzie nigdy tak jakbyśmy chcieli. przykład znosze smieciory do Mucznego i nie mam ich gdzie wyrzucić. Halina mówi że takiej ilości nie przyjmie, bo nie ma gdzie, więc wrzucilismy je na dziko do kontenera za Hotelem. Ale co ja, idacy z góy ponad godzinę i dźwigający plecak pełen śmieci mogę sobie pomysleć ?
gdyby kazdy z tych biesiadników, którzy w "chacie, która sie spaliła" zabrał to co przyniósł ze sobą, to nie byłoby problemu, ale 2 plecaki 60L butelek plastikowych i szklanych stanowią już problem nie do przeskoczenia :/
Natomiast co do opakowań zwrotnych - 100% poparcia.
Gdyby większośc opakowań była zwrotna, to problem można by znacznie zminimalizowac.
Przykładem niech będzie złom. jeszcze 20 lat temu w lesie gniły porzucone syreny, zuki i inne pojazdy. obecnie ani grama zlomu nie znajdziesz w lesie.
Nie zmienia to jednak faktu że polscy turyści to jednak śmiecioroby, choć jeszcze nam brakuje do powiedzmy takich ukraińców :-)
Pomarzyć zawsze możesz. Nasze bieszczadzkie gminy i gospodarka śmieciami. Park i gospodarka śmieciami. Sądzę, że należy zacząć od dzieci. Moje grupy nie śmiecą. Przy wejściu na szlak "uświadomienie" ludziom, że jesteśmy w parku narodowym=świątyni natury. Jak zobaczę wyrzucony papierek to od razu śledztwo: kto i dlaczego. Dla dzieci organizuję coś w rodzaju warsztatów. Wejście na szlak=wejściu na ścieżkę dydaktyczną. Zbieramy śmieci. Jest jednak mały problem. Co z tymi "zbiorami" dalej robić. Kosze są obok punktów informacyjnych ale zdażają się wypadki, że osoby tam pracujące robią awantury jeżeli znosi się zbyt dużo śmieci. Trudno dziecku wytłumaczyć dlaczego nauczyciele i przewodnik są z nich dumni, a pan/i w punkcie na nich krzyczy.
W długi nauczycielski weekend spotkałam przesympatycznego starszego wiekiem i stażem przewodnika z Gór Świętokrzyskich. Zgadaliśmy się na temat śmiecenia. Okazało się, że to On był pomysłodawcą akcji harcerskiej "Zielony patrol". Młodzi ludzie pilnowali szlaków w dość specyficzny sposób. Gdy zobaczyli jakiegoś śmieciarza to podchodzili do niego z uśmiechem i prosili o podniesienie rzeczy która im "niechcący wypadła". Następnie proponowali takiemu turyście kilka broszurek o ochronie środowiska za powiedzmy 8 zł. Ludzie je w większości kupowali. W tym roku latem spotkałam się z fajną harcerską akcją. Na szlaku czerwonym w miejscu znalezionego śmiecia dzieciaki w mundurkach zastawiały wbite w ziemie karteczki z inf., że w tym miejscu znaleziono to i to. Następnego dnia te kartoniki pozbierali.
Nie, nie powiedziałam. Nie chcę donosić na tych ludzi. Zarabiają grosze siedząc od świtu do zmroku świątek, piątek i niedzielę. Sama rozwiązuję takie problemy. Tak i tak mam opinię osoby, która wykańcza wszystkich, którzy staną jej na drodze. Dzwonię w wyjatkowych wypadkach, kiedy przez nieodpowiednie zachowanie grupy turystów zagrożone jest bezpieczeństwo czy życie innych ludzi lub zwierząt.
Lucyna, nie musisz donosić na konkretną osobę. Wystarczy jak zgłosisz problem i odmówisz podania czasu i miejsca akcji. Można też to ubrać w słowa nie stawiające pani z budki w bardzo negatywnym świetle.
Czy Park zrobi z informacji jakiś pożytek, to już nie mamy na to wpływu. Ale chyba nie ukarze profilaktycznie wszystkich kasjerów/ek.
kiedys czytalam ale nie pamietam punktu "mozna spac we wiatach" ani "nie mozna spac we wiatach" ;) poza tym nie wiem czy regulamin parku zmienil sie w ciagu ostatnich 10 lat?? bo jesli chodzi o straznikow i ich zachowanie to zmienilo sie wiele od czasu kiedy pierwszy raz bylam w bieszczadach...a to nie tak dawno..97 rok..
Sądzę, że problem jest znany pracownikom BdPN.
Lucyna, nie namawiałem Cię do robienia donosów. Widzę jednak, że lubisz pisać. Jeżeli w jakiejś sprawie chciałabyś wystąpić z prośbą o interwencję, to podaję Ci lepsze adresy niż forum:
Bieszczadzki Park Narodowy: dyrekcja@bdpn.pl
Departament Parków Narodowych i Obszarów Natura 2000: WNiPN@mos.gov.pl
Państwowe Gospodarstwo Leśne "Lasy Państwowe": sekretariat@lasy.gov.pl
Departament Leśnictwa, Ochrony Przyrody i Krajobrazu: Departament.Lesnictwa.Ochrony.Przyro... u@mos.gov.pl
Minister Środowiska: Biuro.Ministra@mos.gov.pl
Pisz do dyrekcji Parku lub Lasów, kopia do odpowiedniego departamentu i ministra środowiska. Efekt będzie na pewno lepszy. My tu na forum o niczym nie decydujemy.
Wyobraź sobie, że pan Winnicki dostaje taki telefon z ministerstwa:
Co tam się u was dzieje? Turyści się skarżą, że nie dbacie o infrastrukturę. Na zejściu z Rawki ludzie kaleczą się o gwoździe wystające ze schodów. Nie dbacie o bezpieczeństwo turystów. Zróbcie z tym porządek. Dostajemy pisma, że w Parku nie ma wystarczającej ilości schronów, a wy zamiast je budować, to jeszcze zamykacie istniejące. O co chodzi z tym Negrylowem?
-> Andrzej
Twoja naiwność jest "porażająca" w sposób "oczywiście oczywisty".
A Lucyna napisała już "donos",tu, na forum.Na pewno został przeczytany przez kogo trzeba.
Co tu jest naiwnego? Czy to, że podaję adresy tych, co rządzą Bieszczadami i ich zwierzchników? Czy to, że uważam, że samo biadolenie na forum nic nie daje?
Mój wyimaginowany "telefon z ministerstwa" tylko z pozoru wygląda naiwnie. Nie jestem na tyle naiwny, aby sądzić, że po jednym emailu Lucyny ktoś będzie interweniował. A co gdyby tak w jakiejś sprawie dostali tysiące emaili, listów i telefonów? Browar, pomyśl. Czy my, uczestnicy tego forum, gdybyśmy chcieli, nie dalibyśmy rady, spróbować razem wpływać na zmiany w Bieszczadach? Czy też uważasz, że takie rozumowanie jest naiwne?
Mam nadzieję, że moja "naiwność" pobudzi niektórych do większej aktywności i przestaną tylko narzekać i użalać się.
Kogo masz właściwie na myśli? Nie potrzeba pisać do kogo innego? Wystarczy na forum?
->Andrzej
Zacznę od "donosu":ponoć(pewnie tak jest) forum jest czytane przez kogoś z BdPN-u.Jeśli tak, to przeczytany został post Lucyny.Ale też brak oficjalnego głosu na forum ze strony parku świadczy o lekceważeniu Twoich czy kogokolwiek spostrzeżeń czy wniosków.Czysta partyzantka.Tym bardziej wysłanie maila "wyżej",gdzie goście muszą działać(myśleć) bardziej globalnie,ogólnie moim zdaniem sprowokuje tylko zdawkową odpowiedź typu:"Szanowny Pan ma rację,zajmiemy się tą sprawą" i tyle.A biadolenie nie ma sensu.Chcesz działać to działaj.
PS Skąd chcesz wziąć te tysiące głosów??