Może warto dodać, że Program I Polskiego Radia.
Wersja do druku
Ktoś zamierza nagrywać?
Wydaje mi się ,że (przez kilka dni od emisji) można sobie ściągnąć ze strony PR.
http://www.polskieradio.pl/podcasting/ po lewej stronie wyszukać Studio Reportażu, może będzie.
Niedziela, 25 stycznia, program „Kino Polska”, godzina 00.00 film fabularny „Ogniomistrz Kaleń”, po filmie o godz. 1.50 film dokumentalny „Bieszczady”. (info. za „To & Owo TV”)
Ostatnio w TV (prawie codziennie) można oglądać ekranizację wszystkich części "Trylogii" H. Sienkiewicza w reż. J. Hoffmana.
W programach TVP Polonia, Kino Polska (PL) i chyba także innych stacji telewizyjnych.
Pokazywane są wersje kinowe i telewizyjne, różniące się nie tylko czasem projekcji, ale niekiedy też obsadą aktorską (np. kto inny gra Ketlinga w wersji kinowej "Pana Wołodyjowskiego", a kto inny w wersji filmu telewizyjnego).
Ale do rzeczy - bynajmniej nie "rozwadniam" tego wątku tematycznego.
Oglądając w "Panu Wołodyjowskim" sceny ze stanicy w Chreptiowie, widzimy w rzeczywistości Skorodne, a przeżywając pożar Raszkowa - jesteśmy w Chmielu.
O ile się nie mylę to nie są tereny należące do Skorodnego, mówię to o pięknej stanicy Chreptiowskiej. Popytaj ludzi z Lutowisk. Lokalizacja to jakbyś stanął w rejonie bloków /najpierw PGR a potem Iglopol/ i popatrzył w stronę pasma Otrytu to na pierwszym wzniesieniu przed Otrytem stała stanica. Można było dojść właśnie w dół od bloków przez strumyk i do góry szeroką łąką, lub dojechać przez tz. Tajwan. Stanica była zbudowana w 2/3. To znaczy że tył stanicy i tyły budynków nie były dokończone. A co do Chmiela masz rację, spalono wtedy kilka starych chałup niedaleko dzisiejszej cerkwi, a dzielni członkowie OSP Lutowiska później to dogaszali.
W tej chwili trudno mi ocenić, czy to Ty masz rację, czy ja.
Na str. 359 przewodnika wydanego przez Rewasz (wydanie X, aktualizowane, Pruszków 2004), w części pt. "Słownik miejscowości", pod hasłem "Skorodne" czytamy m.in. (cyt.) "Pod koniec lat sześćdziesiątych w Skorodnem kręcono część plenerów filmu "Pan Wołodyjowski", m.in. sceny w stanicy w Chreptiowie".
I na tym się moja wiedza na ten temat kończy - pochodziła bowiem tylko z ww. przewodnika Rewaszu (być może jest w nim błąd).
A kto to rozstrzygnie ? Któż by inny, jak nie Piotr.
Piotrze (jeśli czytasz ten post), to gdzie w końcu był ów bieszczadzki Chreptiów ?
A którą to cerkiew chcieli spalić podczas kręcenia "Pana Wołodyjowskiego", bo mi wyleciało z głowy...?
No proszę obciachowy ;) Polańczyk na wizji...
W najbliższy piątek (6 luty) znany i lubiany program poranny "dzień dobry tvn". Zapraszamy wszystkich do Polańczyka lub przed telewizory .
Program emitowany jest w godz. 8.30 - 11.00.
http://www.bieszczady.net.pl/
Bardzo jestem ciekawa opinii i wraźeń tych,co ogladali dzisiejsze relacje na żywo z Polańczyka.
Jako osoba,która kilkanaście lat mieszkała na stałe w Bieszczadach,jestem uczulona na "udziczanie"na siłę tego miejsca.Pamiętam jak jak jedna z moich znajomych powiedziała na powitanie kiedy przyjechałam w odwiedziny:"Wcale nie w y g l a d a s z ,że mieszkasz w Bieszczadach"!Nie wiem czego się spodziewała-baranicy na plecach,złotych zębów czy gumofilców.Kiedy wiec dziennikarka zadała durne pytanie dziecku czy chodzi do szkoły,zaraz mnie zatrzęsło.A co?Moze siedzi całą zimę na piecu ,bo mróz i jedna para butów na rodzinę?
Z jednej strony "karnawał"-przyjeżdżajcie,jedzcie zdrowo,dajcie się porwać kowbojom itd a z drugiej "o,rety!jak tu boharersko ludzie walczą z brakiem cywilizacji".
Albo "państwo
przyjechali z Poznania i tu sie osiedlili?"? "Nie,spod Poznania"-odpowiada zapytana.Czyli co?z wioski do wioski i to ma być zaraz STRASZNE wyzwanie?
Mieszkałam 16 lat w bardzo trudnych warunkach ale ani mi w głowie robic z tego wielkie halo!Zawsze jest coś za coś!
Jeszcze tego programu nie widziałem, ale mam nadzieję, że go zobaczę. Widziałem za to chyba w ub. roku wywiad w TVN /tak myślę/ z Bodziem Sikorką. Pytanie PANI REDAKTOR: Pan taki wysoki, to chyba w koszykówkę Pan gra? Trochę zaskoczyło biednego w tym momencie Bodzia. Nie takiego chyba się spodziewał pytania o Bieszczady i życie w nich...
Pozdrawiam
A,jeszcze w pasku leciało hasło "Zostawili KARIERY w wielkim mieście i przenieśli sie w Bieszczady".Oj,biada,biada !Szkoda tych wielkich karier,wielkich miast - no,co za poświęcenie,pomników godne!
Zerkałem czasami na wejścia pogody (prezentował to pan w kapeluszu ze skóry) z Bieszczad i jakieś wstawki z wianuszkiem kuracjuszy. Coś było z knajpki (to tylko słyszałem) o jedzeniu łemków i bojków jak to oni kiedyś jedli sporo wołowiny. Więcej było gadania przy stole z Warszawy niż wstawek z Polańczyka. Widziałem: kuracjuszy (machali na zawołanie do telewidzów), zakapiorów, kowbojów, którzy czasami napadają na pociąg i ogólny brak śniegu. Obraz poszedł w Polskę i teraz telewidzowwie mają jako takie pojęcie o Bieszczadach.
No bo taka to jest promocja Bieszczadów.
Jak słyszę słowo "promocja" robi mi się niedobrze.
Zamiast pokazać to o czym pisaliśmy kilka wątków wcześniej - coś o rzeczywiście ciekawej historii tego miejsca, o ludziach związanych z Bieszczadami, o zabytkach i o wielokulturowej tradycji właśnie na siłę się Bieszczady "udzicza".
Przyznam, że ja poprawiając kiedyś tekst do druku (o Bieszczadach właśnie) wszędzie wykreślałam zdania jakie to "strasznie dzikie" są te góry.
Ale chyba nie pomaga, ludzie (a przede wszystkim redachtorzy) nadal tak kojarzą Bieszczady
Pozdrowienia
Basia
A czego Wy żeście się spodziewali po "Dzień dobry TVN"?
Publicystyki?
Dobrego dokumentu?
To typowa TV XXI wieku - badziew, byle szybko parę bzdur powiedzieć, resztę doczytają na pasku.
W prognozie pogody już nie mówi się o izobarach, a i hPa odchodzą w niepamięć - teraz jakiś głupek poskacze na jednej nodze, głupkowatym żartem rzuci i gwiazda okrzyknięty zostaje.
Nasz gatunek kretynieje niestety:(
Bieszczady to najdziksze góry w Polsce i jedno z najdzikszych miejsc ogólnie w Polsce.Nie widzę więc niczego specjalnego w nazywaniu Bieszczad ,,dzikimi".Z tym określeniem się w pełni zgadzam.Oczywiście już zachodnie wybrzeże jeziora Solińskiego czy okolice Wetliny do tego określenia nie pasuje ale miejsc ,,dzikich"jest nadal bardzo dużo w Bieszczadach. Jedank powtarzaniem w nieskończoność o dzikości Bieszczadów turystów się nie przyciągnie, gdy dodatkowo w lutym nie ma śniegu.
Może to i lepiej :-o
SB, Chreptiów był tam, gdzie pisze Zbyszek - o ile go dobrze zrozumiałem. od razu widać, że będąc co roku w Sekowcu nie chciało Ci sie ruszyć tyłka na flagową ścieżkę Eko-blabla wokół Lutowisk. Stanica Chreptiów stanowi 15 przystanek owej ścieżki, a dokładnie pokazuje gdzie się mieścił - jednak wejść tam za bardzo nie można gdyż jest to obecnie teren prywatny. Załączam fotki - niestety podłe bo strasznie pluło żabami.
VM2301 - Chmiel.
Polecam przeczytać i rzucić okiem na foty: "Raszków płonie w Chmielu":
http://www.twojebieszczady.pl/film.php
No to dopowiem sobie sam.
Naczelny Doradca Dwóch Lat śpi po świętowaniu kolejnej wiktorii, więc rzuciłem okiem sam.
Wg przewodnika Rewasza, który mówi: "Było już nawet zezwolenie na spalenie dla potrzeb filmu cerkwi i tylko dzięki protestom środowiska konserwatorów zabytków udalo się świątynię uratować", była to cerkiew w Chmielu
OOps, nie zauważyłem Piotrze, że w międzyczasie odpowiedziałeś;)
Michale 52,niech Bieszczady swoja naturalność i dzikość zachowają na zawsze,ale dlaczego utożsamiać z tą dzikością ludzi,którzy tam żyją?Jakoś to dziwnie idzie w parze w tych,pozal sie Boże,relacjach stamtąd.Nie bedę opisywać "darów"jakie spływały swego czasu dla biednych dzieci,bo wstyd!Zadowoleni i uspokojeni moralnie,bogaci darczyńcy uważali widać ,ze najgorszy brudny chłam to wielkie "wspomożenie"!Nie chcę uogólniać,bo na prośbę moją,żeby wyposażyć szkolną świetlicę w konkretne rzeczy,przychodziły też nowe przybory szkolne,słodycze (nie przeterminowane!!!!)Były to jednak najczęściej paczuszki od osób niezamożnych itp.Temat biedy był poruszany w innym wątku i nie chcę tu zajmować nim miejsca.Powiem tylko,że można być człowiekiem światłym w dziczy i ciemniakiem w wielkiej metropolii.
A te blondyny ze zdjęć, to jakiś produkt lokalny?
http://dziendobrytvn.plejada.pl/30,1...sci_detal.html
Cytat:
Michał Giercuszkiewicz: ...Są spotkania właśnie zakapiorów. Jeżeli mogę tylko terminowo to jestem. Jestem zawsze... i jest fajnie.
Prezenterka: No i fajnie jest.
Niezły Rejs...
Cukierkowe sprzedawanie się nie wychodzi Bieszczadom na dobre
Po obejrzeniu,"Dzieńdobrytvn"mam mieszane uczucia,niby było wszystko co trzeba,bieszczadzkie widoki,bieszczadzka kuchnia,bieszczadzkie wyroby(chociaż ten bojkowski łapacz snów wywołał we mnie zdumienie,czy naprawdę coś takiego było czy to dalsza częsc amerykanizacji Bieszczadów!?) i ludzie tam mieszkajacy.
Jednak sposób w jaki zrealizowano program,był co najmniej dziwny a już strzelający "cowboye"na koniach to dla mnie żenada,cowboy to zwykły amerykański pastuch,a czy np. Jędrka Połoninę wypada nazywac pastuchem?
Ale ludzie, przecież oni nie produkują programu ze względu na swoje widzimisię.
Takie są oczekiwania widzów i potencjalnych klientów.
Bieszczady, jak wszystko, to produkt, który ma się sprzedać, a w jaki sposób, to już spece od marketingu obmyślają.
:)
Tu chodzi o target. O reklamodawców, a nie o oczekiwania osób mieszkających w Bieszczadach. Jak Wam mówiłam kilka osob zebrało się aby przedstawić atrakcje. Niewiele z tego zostało wykorzystane.
Atrakcje pokazywali dziennikarzom Adam Radwański i Andrzej Niepołomski Dziennikarze wybrali, a raczej przychechali mając już pewną koncepcję programu. Nie oglądałam więc nie mam pojęcia co pokazali. Mówiąc wprost to Adam i ja wybralismy Łysego. Moim zdaniem to było dobre rozwiązanie. Alternatywą był niejaki Bross zapewne Wam znany zakapior. Ja określam go naczelnym żebrakiem w Bieszczadach.
O łapaczach snu nic nie wiem. Nigdy nie spotkałam się z czymś podobnym w wierzeniach Bojków czy Łemków. Jest to bieszczadzki produkt turystyczny zcertyfikowany przez Fundację Bieszczadzką. Co do koni Francuza. Tego nikt nie przeskoczy. Ma swoje układy w urzędzie marszałkowskim i w wśród dziennikarzy. Ten produkt turystyczny jest tak rozklamowany iż turyści domagają się go. Muszę napady wkładać do programów chociaż uważam je za obciach. Dopiero po realizowanym programie część gości wie, że kupiło kota w worku.
W ubiegłym roku o mało nie doszło do tragedii w czasie realizacji programu. To nie był napad realizowany przez Francuza ale przez kogoś innego. Ja prowadziłam grupę super hiper integracyną. Jakiś idiota przywiązał konia na krótkiej linie do szyny. Maszynista nie mógł wyhamować i wjechał na linę, prosto na konia. Na szczęście zwierzę w ostatniej chwili rozerwało kantar. Myślałam, że maszynista ich rozszarpie.
I jeszcze jedno. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Inne regiony płacą niezłą kasę w granicach 30-50 tys zł za realizację takich programów. Myśmy nie mieli ani grosza więc w ramach współpracy Adama z TVN ten program został zrealizowany.
Lucyno,
A jakie sa oczekiwania ludzi mieszkających w Bieszczadach, którym zależało na tym programie?
Turyści, coraz więcej turystów!!!
Więc trza im zaoferować to na co polecą.
A ludzie hurtem to na chłam lecą i tyle.
A quadów nie było?
Nie było, Daniel nie zgodził się. Mieliśmy się spotkać aby pogadać na ten temat ale zwiał przede mną w masyw Jasła. Nie mogłam go znaleźć. Samochód nie mógł w Strubowiskach wjechać pod górkę. Trzeba przyznać, że to jeden z najlepszych przewodników jakich znam.
Także nie było Księdza Bartnika. Nie znam szczegółów. Zapobiegli awanturze pomiędzy mną, a samorządowcami. Potrafię nie zważając na konsekwecję opierdalać ludzi. Nie wytrzymałabym, gdyby przy mnie samorządowiec gminy Solina powiedział iż Ksiądz wprowadza Ukrainę w Bieszczady i że szerzy prawosławie. Radnemu pomylił się grekokatolicyzm z prawosławiem, a ikonostas z wprowadzaniem prawosławia. Według tego samorządowca występ w telewizji Księdza byłby jego rehabilitacją.
Ktoś takich głupków wybiera, no nie?
Obejrzałem dzisiaj. Miałem taką możliwość. Jestem pod dużym wrażeniem. Dla mnie jest to program, który powinno się pokazywać w szkołach młodym adeptom dziennikarstwa, jako wzorcowy przykład, jak nie należy przeprowadzać promocji /miasta, regionu, ludzi itp./
Na usprawiedliwienie realizatorzy mają tylko jedno: zaledwie kilka minut programu pochlastane na kilka części. Nie wiem, czy w tak krótkim czasie można zrobić coś sensownego. Jeżeli jednak nie można, to chyba lepiej ten czas można byłoby wykorzystać np. na pokazanie Tośki i miejsca, gdzie swoje sery wyrabia z akcentem na miejsce. Opowiadanie z czego Tośka robi ser mało kogo chyba interesuje. Może sie mylę...
Pozdrawiam
Jacek Kleyf - Telewizja.
Najleprze jest wykonanie tego utworu przez grupę "Bez Jacka"... Krążył kiedyś po necie taki folder z mp3: Yapa powojenna...
Cała metafizyka telewizjiCytat:
Wykrył pies bimbrownię na czas, wycinanki robi wujek,
jak smarować margaryną telewizja transmituje.
...
Usia, siusia, cepeliada, w ogródeczku panna Mania.
Chmurka się przejęzyczyła, jaja nie do wytrzymania
...
Z telewizji jego matka, z gazet dzieci do zrobienia,
żona jakby trochę z radia a on cały z obwieszczenia
Nie wiem czy ktoś z was ogląda z tvn meteo ale ostatnio coś mnie zdziwiło, a przy okazji zaniepokoiło.Co pół godzinie(nie jestem pewien czy dokłądnie) na tvn meteo opisywana jest pogoda w polskich kurortach narciarskich. Kilka lat temu pamiętam że właśnie w tym programie opisywane były stacje w Bieszczadach(i okolicach bliższych lub dalszych) między innymi ustrzyki górne arłamów, ustzryki dolne.Obecnie nie ma tam opisu żadnej z powyższych stacji. Jak tu się nie dziwić, że do Ustrzyk Dolnych przyjeżdza coraz mniej ludzi:?:
Witajcie,
Nie wiem jaki jest target, darowany kuń, oczekiwania...widzialam kawałek tego programu - jedno wielkie zażenowanie...na miejscu tej pani z telewizji zapadłabym sie pod ziemie! Bertrand ma racje - klasyka gatunku " jak nie nalezy" robić takich programów..szkoda...zeby nie wiem kto tam byl zaproszony jako "produkt regionalny" to taka pozal sie Boze dziennikara kladzie wszystko swoimi glupawymi pytaniami i komentarzami ...szkoda....
no ale po Jackowemu "i Salonowemu |"Telewizja pokazala, a uczeni podchwycili ....." jak pieknie! ach och ..bleeeee
pozdro