Bardzo jestem ciekawa opinii i wraźeń tych,co ogladali dzisiejsze relacje na żywo z Polańczyka.
Jako osoba,która kilkanaście lat mieszkała na stałe w Bieszczadach,jestem uczulona na "udziczanie"na siłę tego miejsca.Pamiętam jak jak jedna z moich znajomych powiedziała na powitanie kiedy przyjechałam w odwiedziny:"Wcale nie w y g l a d a s z ,że mieszkasz w Bieszczadach"!Nie wiem czego się spodziewała-baranicy na plecach,złotych zębów czy gumofilców.Kiedy wiec dziennikarka zadała durne pytanie dziecku czy chodzi do szkoły,zaraz mnie zatrzęsło.A co?Moze siedzi całą zimę na piecu ,bo mróz i jedna para butów na rodzinę?
Z jednej strony "karnawał"-przyjeżdżajcie,jedzcie zdrowo,dajcie się porwać kowbojom itd a z drugiej "o,rety!jak tu boharersko ludzie walczą z brakiem cywilizacji".
Albo "państwo
przyjechali z Poznania i tu sie osiedlili?"? "Nie,spod Poznania"-odpowiada zapytana.Czyli co?z wioski do wioski i to ma być zaraz STRASZNE wyzwanie?
Mieszkałam 16 lat w bardzo trudnych warunkach ale ani mi w głowie robic z tego wielkie halo!Zawsze jest coś za coś!


Odpowiedz z cytatem