o nie
no kolejna
Tylko dzieci się obrażają!!!
Wersja do druku
Kiedy mówiłam o pieniądzach za oprowadzanie. Jasno stwierdziłam, że jestem do Waszej dyspozycji.
Spływ uzalezniony jest od stanu wody. Koszt 40 zł/os w krainie wilka
eeee chyba reagujesz zbyt nerwowo-ja tego co SB napisał tak nie odebrałam jak Ty
Dzięki za info o spływie-kiedyś sobie spłynę;-))
W pierwszym poście Stary Bywalec napisał m. in. ... "Natomiast nie piszmy tu nic o programie KIMB, przewidywanej obecności lub nieobecności na nim, itp. Tym zajmiemy się później. Do połowy maja mamy jeszcze prawie pół roku."
Czy umknęła mi zmiana Zarządzenia Prezesa? ;)
Być może. Dla mnie KIMB to jest możliwość spotkania Kolegów z forum. Cieszę się na owo spotkanie i dla mnie nie ważne jest gdzie ono odbędzie się i jaki będzie miało charakter. Oczywiście wolę zjeść skibkę chleba na szlaku lub ugotować wspólnie zupę ze ścierwa niż brylować w sali konferencyjnej.
Zatem przepraszam, chociaż nie za bardzo się poczuwam do winy. To była absolutnie niezłośliwa ironia - to wyrażenie "niestety społeczna robota".
Przy okazji przepraszam ryczałtem także za dwa moje ew. przyszłe wybryki słowne. Skoro księża mogli kiedyś udzielać rozgrzeszenia za grzechy przyszłe, to i ja pozwolę sobie Lucy z góry przeprosić. Na razie 2 razy. Jak się limit wyczerpie, to proszę mi przypomniec.
Orsini - ta oferta, którą znalazłaś, jest b. ciekawa. Żeby tylko godzinę powrotu poznać. Nie wydaje mi się, aby to była aż godz. 22-ga.
Basiu, czy pisząc o tych postojach przygranicznych miałaś na myśli podróż pociągiem ? Pociąg, o którym ja pisałem, i którym jechałem w 1998 r., to był lokalny pociąg osobowy, taki "włóczęga" z Podkarpacia na bliską Ukrainę. Takich chyba nie trzymają godzinami na granicy.
Godziny powrotu nie pamiętam. Przypominam sobie tylko, że jak w drodze powrotnej wsiadałem w Chyrowie do pociągu, to było jeszcze widno, a gdy wysiadałem w Krościenku, to już szaro, ale jeszcze nie ciemno (połowa września).
Lucy - faktycznie podajesz ceny niższe, ale czy uzbiera się wśród nas grupa pow. 30 osób ? Poza tym wydatki będą praktycznie i tak trochę wyższe. Nasi wejdą do sklepu, spojrzą na ceny, przeliczą na złotówki i ... dawaj kupować. Sam tak zrobię (i to w sklepie monopolowym), nikogo więc teraz nie obrażam.
Jeszcze raz Lucy - czy mogłabyś zaktualizować to, co ja napisałem o tej kombinacji "bus polski - pociąg - bus ukraiński" ? Bo może tak było 10 lat temu, a teraz jest inaczej. Jeśli tak jest nadal, i nadal dotyczy to lokalnego pociągu osobowego, to myślę, iż godzinę powrotu możemy określić w 95%.
Reconie - wdzięczny jestem za dokładną egzegezę mojego tekstu. Poruszamy jednak tematy bardziej uniwersalne, pasujące do różnych lokalizacji KIMB.
Poza tym, na ew. wycieczkę do Lwowa wybralibyśmy się chyba w piątek (dzień powszedni), czyli byłoby to niejako poza naszymi głównymi obradami. A do soboty (to do Basi) zdążylibyśmy wypocząć.
to jest myśl jechać w piątek!
dobrze to wieczorem poszukam wszelkich dostępnych w necie opcji, bo tak jak juz pisałam to była pierwsze lepsza, którą mi gugle wyrzuciło :mrgreen:
Ja miałam na myśli przejście piesze.
A co do pociągów:
Sprawdziłam na www.pkp.com.pl.
Są dwa, jeden Krościenko - Chyrów wyjazd z Krościenka 7.17, przyjazd do Chyrowa 9.55, drugi późnym popołudniem.
W drugą stronę jest lepiej:
Chyrów - 20:05, przyjazd do Krościenka 20:54 (to dlatego ze w jedną stronę godzinę się traci, w drugą zyskuje, sam przejazd trwa ok 2 godz.).
Ceny przejazdu niestety nie podają.
W Medyce niestety polikwidowali większość pociągów transgranicznych. Został jeden pociąg Lwów - Przemyśl, wyjazd ze Lwowa rano, coś ok 7.
No i przede wszystkim cena niestety zaporowa - coś ok 150 UAH na trasie Lwów - Przemyśl (cena z lipca ub. roku, pociag pospieszny, tylko wagony sypialne, znam tą cenę, bo dwóch uczestników mojego wyjazdu było zmuszonych tak wracać).
Po prostu kosmos, skoro marszrutka do granicy kosztuje coś ok 15 UAH.
A to całkiem co innego.
Pozdrowienia
Basia
łe a w sobotę co???
A, to już będzie zależeć od dokonanego wyboru lokalizacji VIII KIMB.
Gdyby wygrało Krywe, moglibyśmy wybrać się w odwiedziny do samotników w Hulskiem (słyszałem, że dość chętnie przyjmują gości nie przychodzących z pustymi rękami).
Gdyby Sękowiec - moglibyśmy kopnąć się do Chaty Socjologa.
Gdyby Ustrzyki Grn. - może poszlibyśmy na Rawki.
Gdyby Bystre, to ...
O Boże, nie wiem.
Ww. warianty dotyczą pogody trwale bezdeszczowej. Gdyby trafiła się nam (odpukać !) inna, moglibyśmy gdzieś się przejechać. Np. do Ustrzyk Dln. - do muzeum i na pyszną kawę i słodycze do Szelców.
Albo do Olszanicy - aby policzyć koty Lucyny.
A ja się już kurna pogubiłem...Sękowce, Krywe, Ustrzyki, później już niemal uwierzyłem, że na jakimś cmentarzu nocować we Lwowie KIMBowicze będą, teraz Bystre znowu....:shock:
... dobrze Stały Bywalcu, że założyłeś wątek w grudniu, do maja się coś wykrystalizuje:mrgreen:
spokojnie
to się nazywa burza mózgów;-)))
najpierw i tak głosowanie już niedługo :mrgreen:
Dobrze, że jest ta burza mózgów. Powtarzam w kółko. Nie przyjeżdżamy w Bieszczady tylko na jeden wieczór, przynajmniej większość z nas. Chodzi o to, aby poza sobotnią biesiadą udało się zorganizować jakieś wspólne wyprawy. Z resztą w mniejszym gronie tak właściwie robimy.
Stały Bywalcze, w ile czasu robisz pętlę Sękowiec-Tworylne-Sękowiec przez Krywe?
Wydaje mi się, ze jest to w granicach moich możliwości. Chociaż zawsze łatwiej się maszeruje siedząc przy ekranie komputera niż będąc w terenie. Na wszelki wypadek wezmę jednak buty do chodzenia przez brody.
1. Masz szczęście, że Cię lubię.
2. Godzina wyjazdu do Lwowa to 5 rano, a wyjazdu z miasta 16. To od pilota zależy jak pociągnie przez granicę i od jak to koledzy mawiają premii motywacyjnej dla pograniczników ukraińskich.
3. To 20 osób pojedzie za 90 zł lub przyłączymy się do innej grupy zorganizowanej.
4. Nie lubię kombinować w ten sposób, bo i po co?
5. Wybór teminu. Na pewno w weekend będzie dużo grup więc więcej czasu zmarnujecie na granicy.
Jeśli jedziemy na KIMB to jedziemy w Bieszczady i koniec kropka. Do Lwowa możemy zorganizować się w innym terminie, jeśli będzie tyle zapału i chęci co teraz.
Przejdźmy więc do tematu pt. lokalizacja KIMB, bo póki co żadnych konkretów nie mamy.
A czas głosowania się zbliża.
Andrzeju, trzeba dojść aż do Studennego, tj. tam, gdzie w maju br. zostawiliśmy Wojtkowy samochód pilnowany przez Wojtkową Anię.
Pętla z Sękowca, po obu stronach Sanu, to trasa ok. 32 km, całodniowa.
Ostatni raz szedłem tamtędy w ubiegłym roku, a pisałem o tym na forum dn. 5 listopada 2007 r. Relację możesz przeczytać tu (po znalezieniu mojego postu z 5.11.2007 r., opisującego dzień 26 września):
http://forum.bieszczady.info.pl/show...?t=3867&page=3
Teraz do Lucy.
Dzięki za przyjęcie przeprosin.
A co do kombinacji "polski bus - pociąg - ukraiński bus", to była ona stosowana przez organizatora wycieczki do Lwowa właśnie w celu uniknięcia złośliwego przetrzymania samochodu na granicy. Granicę w obie strony przekraczaliśmy pociągiem (osobowym, lokalnym), którego tak, ot, dla celniczego kaprysu, raczej nie można przetrzymywać na granicy. A w każdym razie można to robić rzadko, bo inaczej sprawa zaczyna nabierać rozgłosu i zajmują się nią dyplomaci. Co innego busik z kilkunastoma turystami, w tej sprawie nikt palcem nie kiwnie.
Lucy - ośmielę się powtórzyć moje pytanie. Czy tak jest nadal, czy organizatorzy krótkich, jednodniowych wypraw do Lwowa znaleźli może jakiś inny sposób na rusińskich celników i pograniczników ?
Ależ Matyldo, mamy już "cztery konkrety", chyba nie czytasz tego wątku uwaznie.
Oto one:
www.orwbystre.com
www.krywe.webpark.pl
www.sekowiec.net
www.carynska.pl
Listę zgłoszeń zamknę dopiero 15 stycznia. Może do tego czasu jeszcze ktoś zaproponuje jakąś inną lokalizację ?
Ależ Mati … Ty zazwyczaj jedziesz na 2-3 dni a ja chce na 10 , żaden tam inny termin mi nie pasuje bo w Bieszczady mam wystarczająco daleko . Dwa dni mi w samochodzie całkiem wystarczy – nie planuje kolejnych „straconych” dni . W innym terminie to i owszem Ty możesz bo masz bliziutko ( wpadnij do mnie po Nowym Roku to podjedziemy do Kaliningradu ;) )
Co do lokalizacji to ja jednak zostaje przy UG – swojsko , wygodnie i „bezpiecznie „
Co do Lwowa czy cokolwiek innego (Ukraina ) proszę mnie na zapisać pro-forma (bez mojego auta )
Co do Krywe to i owszem idę - sama, to nie jest miejsce na grupową eskapadę .
P.S
Czy do Lwowa czasem nie wypada w kapeluszu jechać ?
[QUOTE=iza;69807] wpadnij do mnie po Nowym Roku to podjedziemy do Kaliningradu ;)
Bardzo chętnie, jak tylko załatwię życiowe sprawy to przyjadę!
To ja już przystaję na te konkrety!
A ja mylę, ze to wszystko są tylko propozycje, przecież nie ma żadnego przymusu lub obowiązku.
B.
Jest coś co się nazywa WEWNĘTRZNA POTRZEBA!
Jeżeli Krywe lub Sękowiec, to z niewielką grupą przejdę się na Stoły, lub w pobliże, żeby Parku nie spostponować
Długi
Z Sękowca można się przejść na Dwernik- Kamień, a stamtąd nowo wytyczoną ścieżką na wodospad Szepit na Hylatym. Zaprawdę powiadam wam, wyjątkowo przyjemna trasa. Stały Bywalec na pewno potwierdzi.
No właśnie, Staly Bywalcze, niechcący poruszyłeś inny temat, o którym nieraz dyskutujemy w mniejszym gronie.
Po cholerę wracać z gór na godz. 17? Aby oglądać piękne oczy bufetowej? Na to będzie czas wieczorem. Według mnie trzeba jak najdłużej przebywać na szlaku, a schodzić do miejsca zakwaterowania jak najpóźniej.
Bufetowa może poczekać.
A my teraz z Piskalem trzymamy się za brzuchy ze śmiechu.
Waść nie rozumiesz, co owa godz. 17-ta oznacza w Zatwarnicy. A jest to b. ważna godzina, niemalże tak, jak sławetna "godz. 13-ta" w czasach PRL.
Już wyjaśniam.
O godzinie 17-tej jest zamykany sklep w Zatwarnicy leżący na końcu wsi. Ten, na który wychodzi się wracając z wycieczki, jaką zaproponował Piskal. Jak się zdąży przed tą godz. 17-tą, to jeszcze można się "obkupić" i zasiąść przy stołach pod wiatą przy sklepie. Aby sobie tam spokojnie wypić i zjeść to, co się przed chwilą zakupiło. Aby też sobie spokojnie pokonwersować - między sobą oraz z miejscową śmietanką towarzyską, która też tam często urzęduje.
A jak wyjdziesz na ten sklep już po godz. 17-tej, to tylko smętnie popatrzysz na "biesiadników" i powleczesz się do swojej kwatery.
Ale w lipcu byli bardziej łaskawi i zamykali sklep o 20, ale jak się okazało i po tej godzinie też w Zatwarnicy kupiłem piwo ;)
Dodam dla przypomnienia :)
No tak.
Nie powiem żebym się nie wzruszył.
Byliśmy kiedyś na kwaterze w Cisnej, gdzie na powracających z gór wczasowiczów czekała na miejscu samoobsługowa beczka piwa.
Powtarzam, a Wy możecie się z tego śmiać, ile chcecie. Nie mam zamiaru się spieszyć z powrotem z gór, bo tam gdzieś coś zamykają. Pies ich trącał, jak zamykają. Wolę pojechać tam, gdzie uśmiechnięte bufetowe czekają na mnie aż wrócę z gór o takiej porze, jak mi się podoba. To jest warunek sine qua non wyboru miejsca zakwaterowania.
Nie pogniewaj się Andrzeju, ale ja napiszę tak: gdybym nigdy nie siedział pod tą wiatą, to bym rozumował tak jak Ty.
Ale jest to wiata - kultowa. Poezja. I w przenośni, i dosłownie.
Reconie, masz może zdjęcie tabliczki z wierszem o "czerwieni jarzębin" ?
Schodzi się z trasy. Jest się w miarę zmęczonym, do domu jeszcze jakieś 2 km. I zasiadasz pod tą wiatą. Widok na Zatwarnicę, a z tyłu rzeczka i chaszcze. Obok pasą się konie, pragnące nawiązać jakiś kontakt z siedzącymi przy stole. Tabliczka z pięknym bieszczadzkim wierszem.
Wtedy piwo smakuje naprawdę.
Andrzeju, czujesz już bluesa ?