Nie masz racji. Założyłaś niechcący bardzo fajny temat. Szkoda byłoby to zmarnować. Z miłą chęcią właczyłabym się do dyskusji ale nie mogłam, bo pisząc o Roztoczu rozwaliłabym wątek o TuPN.
Wersja do druku
Nie masz racji. Założyłaś niechcący bardzo fajny temat. Szkoda byłoby to zmarnować. Z miłą chęcią właczyłabym się do dyskusji ale nie mogłam, bo pisząc o Roztoczu rozwaliłabym wątek o TuPN.
Kluczowy był chyba okres mniej więcej na przełomie XIX i XX w.
Znów porównując z innymi górami (mam nadzieję że to nie OT).
Lasy w które w latach ok. 1870-1920 należały na dużych obszarach do jednego właściciela (przykłady - Żywiecczyzna Habsburgów, Tatry Hohenlohego i innych właścicieli, Gorgany Cerkwii Grekokatolickiej) były intensywnie eksploatowane gospodarczo i w celu szybkiego uzupełnienia sadzono tam na wielkich połaciach świerczyny.
Co summa sumarum bardzo niekorzystnie odbiło się na tych lasach po z górą stu latach.
Lasy które nalezaly do wielu drobniejszych właścicieli - np. Beskid Wyspowy, Łemkowszczyzna, Bojkowszczyzna, Huculszczyzna były też ekspoatowane ale w sposób ekstensywny. Ot, właściciel wyciął z lasu kilka drzew jak były mu potrzebne i niczego celowo nie zalesiał, zalesiło się samo.
Te lasy zachowaly pierwotny skład drzew i są dużo bardziej odporne na klęski ekologiczne niż te co powyżej.
Tam rosną głównie buczyny.
Jak na tym tle ksztaltuje się historia własnosci lasów na Pogórzu Przemyskim, bo tego nie wiem ?
Ale przypuszczam, ze akurat w tym kluczowym okresie były prywatne.
Proszę o potwierdzenie czy tak było faktycznie ?
Bo to co piszę nie wynika z literatury, ale z mojej obserwacji górskich lasów w różnych miejscach Karpat.
Pozdrowienia
Basia
Z całym szacunkiem, ale odkryto nowe dla nauki gatunki roślin i zwierząt. Takie stwierdzenie wraz z danymi funkcjonuje w dokumentacji projektowej parku, którą posiadam. Jutro przedstawię szczegółową systematykę.
Wszystko zależy od gospodarzy jak lasami gospodarowali. Zdarzaja się lasy należące do dużych majątków i zachowane w całkiem dobrym stanie przyrodniczym (np. dawne lasy hrabiowskie w okolicach Leska). Tak zwane lasy chłopskie zazwyczaj mają raczej średnią wartość przyrodniczą. Na klęski ekologiczne przede wszystkim wrażliwe sa lasy iglaste o małym zróżnicowaniu. Historia lasów, a ich obecny stan to jednak zbyt szeroki wątek, żeby tutaj chyba go roztrząsać. Lasy Bieszczadów i przyległego pogórza w znacznym stopniu przez ostatnie sześćdziesiąt lat się zregenerowały. Dawniej były wykorzystywane wszechstronnie - drewno, ściółka, mszaki, płody runa i krzewów leśnych, wypas leśny. Aktualnie obserwuje się intensywnie postępujący proces eutrofizacji siedlisk leśnych. Wiążą się z tym przemiany runa i składu gatunkowego lasów. Wiele lasów to efekt spontanicznej sukcesji wtórnej na opuszczonych terenach dawnych wsi. Spore powierzchnie zostały również zalesione po wojnie (So, Md, Św). Renaturalizacja oraz wkraczanie do lasów porolnych i przedplonowych gatunków roślin typowych dla charakterystycznych dla tego regionu zbiorowisk leśnych zależne jest od wielu czynników.
Witaj
Tak - wpływ jakości gleby, powietrza i wód itd... Bodajże 3 lub 4 lata temu w Nadleśnictwie Baligród była prowadzona inwentaryzacja. Pobierano mn próbki gleb. Wiem, bo akuratnie wtedy mieszkali w Jabłonkach. Szukałem jakichkolwiek wyników, ale nico. Wiesz coś może Marcinie na ten temat?
Pozdrawiam
Edit - znowu nie na temat. Kurna!
Na temat.
Sama jestem zainteresowana tym tematem.
@ Marcin zwróć uwagę na jedno. Właściciele lasów wokół Leska ( August Krasicki był z zamiłowania dendrologiem) jak i Akademia zarządzająca częścią lasów birczańskich zatrudniali dobrych leśników i nigdy nie dopuścili do rabunkowej gospodarki. Na ten temat coś pisał z tego co pamiętam Schramm. Chyba Edek Marszałek poświęcił temu książkę.
Czyli jak widać - za bardzo uogólniam.
A jak na tym tle wyglądają lasy w rejonie Turnicy ?
Szkoda, bo temat jak dla mnie bardzo ciekawy.
Ale też zdecydowanie za mało o tej historii wiem.
Zawsze mnie intrygują takie rzeczy jak np. - dlaczego w Bieszczadach nie rośnie kosówka, a w sąsiednich Gorganach - jest (nawet w nadmiernej ilości ;) ). Takie pytania sobie zadaję zwłaszcza przedzierając się przez tą kosówkę. ;)
Temat na pracę doktorską ;)
A może podasz gdzie można na ten temat poczytać ?
Pozdrowienia
Basia
Jak obiecałem, tak też robię.
Cytat za "Turnicki Park Narodowy. Dokumentacja Projektowa", Warszawa 1995
Część - Fauna autorstwa: J. Pawłowski, K. Walasz, P. Sura, J. Wytwer, M. Sterzyńska, A. Palaczyk, A. Dyduch pod kierunkiem W. Krzemińskiego
"Wskaźnikiem wartości obszaru jest liczba gatunków nie notowanych jeszcze w naszym kraju. W trakcie dwóch sezonów stwierdziliśmy już na badanym obszarze 12 gatunków nowych dla Polski, w tym prawdopodobnie 2 nowe dla wiedzy.
Są to: Lithobius subtilis (Chilopoda), Onychiurus uliginatus, O. montanus(lub sp.n.ex gr. "sibiricus"), O. humatus, Folsomia nana, Isotomurus viridipalustris, I. maculatus (Collembola), Gloma fuscipennis, Rhamphomyia tipulatia, Eukiefferiella sp.n., Molophilus strobnilianus, Rhyphidia punctiplena (Diptera)."
No i gdzie tu mowa o gatunkach nieznanych nauce?
Wróciłam z Turnicy. To jest wyjątkowy teren. Jestem nim coraz bardziej zafascynowana. Pracowałam z Kolegą.
Jadąc samochodem rankiem non stop widzieliśmy zwierzaki. Najczęściej sarny. Wracając do Arłamowa autokarem, tuż za Kwaszeniną, spotykamy 16 łań.
W drodze powrotnej do domu widzimy przecudną scenerię. Dzień byłbardzo ciepły,słoneczny. Popołudniu spadł zimnawy deszcz.Ziemia parowała. Całaokolica tonęła w lekkiej mgiełce,które spowiła zielone trawy. Oliwkowe buki były naznaczone miejscami plamami żółci. Wród nich dumnie sterczały wysokie,smukłe jodły.
Kolega jechał bardzo wolno. Tuż przed maską samochodu przedefilowała mamcia sarna,a za nią rozgladając się trwożliwie 2 młodych.
Po chwili widzimy ponownie to samo stado łań. Zatrzymujemy się. Panie jeleniowe patrzą się na nas. Jedna daje znak i stado powoli oddala się. Gdzieś 300 m Mariusz krzyczy: patrz-piękny koziołek. Po chwili ja przyglądam się stadku łań, a w tym samym czasie Kolega wypatruje dwie sarny. Itd
Chilopoda to wije, Collembola to skoczogonki (takie małe owady żyjące najczęściej w ściółce leśnej, na odwłoku posiadają ciekawy narząd skoczny służący do szybkiej ucieczki w bliżej nie znanym kierunku), natomiast Diptera to muchówki. Zarówno skoczogonki jak i niektóre grupy muchówek należą do organizmów stosunkowo słabo poznanych - niewielkie rozmiary, skryty tryb życia. W cytowanej pracy jest tylko przypuszczenie, że mogą to być gatunki nowe dla nauki (to te dwa ze skrótem sp.n.). Równie dobrze mogą to być gatunki nierozpoznane lub oznaczone błędnie. Gatunek muchówki jest rozpoznany tylko do rodzaju. Z cytatu nie wynika również, że są to gatunki nie występujące nigdzie indziej w Polsce. Nasz kraj jest mówiąc ogólnikowo dość nierówno rozpoznany pod kontem przyrodniczym. Są obszary rozpoznane doskono, ale i są takie, które są rozpoznane słabiej. Obszar Pogórza Przemyskiego (zresztą jak wiele innych) zapewne należy do tych słabiej rozpoznanych.
Natomiast nie ma tu ani słowa o nowych gatunkach roślin.
Właśnie zastanawiam się nad tym. Ssaki spokojnie pasą się obok drogi. Wczoraj widziałam jak sarny stały tuż przy szopie w Tarnawie Wołoskiej. W Olszanicy stada znajdują się nieopodal "rogatek", ze 150 m od mojego domu. Nie można ich spotkać w głębi kopleksów lęśnych.
A może obawiają się drapieżników?
Lucyna kup sobie flintę i z okienka chałupy będziesz mogła upolować sobie coś na obiad.
Wpadła mi w ręce gazeta jakaś lokalna gdzie jak byk stoi ustami młodego piękngo starosty bieszczadzkiego ,że powstanie TPN zagroziłoby interesom Arłamowa. Nie mógłby sie rozbudowywać . Zupełnie przypadkiem Pan Korczak ( nie Janusz) jest przewodniczącym Rady Miasta i szefem BSS (to nie bank). Racje przedstawione przez Starostę są delikatnie mowiąc .......... (piiiiiiiiiiiiiiiiiiii) Więc pewnie jeszcze długo nie powstanie ten park.
Grunt to umiec czytać
"Wskaźnikiem wartości obszaru jest liczba gatunków nie notowanych jeszcze w naszym kraju. W trakcie dwóch sezonów stwierdziliśmy już na badanym obszarze 12 gatunków nowych dla Polski, w tym prawdopodobnie 2 nowe dla wiedzy.
A nawiązując do interesów Arłamowa - nie widzą sprzeczności pomiędzy powstaniem parku a inwestycjami w Arłamowie. Jeśli ktoś je widzi to znaczy,że szuka tematów zastępczych i słów wytrychów.
Ale jeśli słyszę wypowiedzi władz samorządowych jakoby park miał zatrzymać PRYWATNE inwestycje PRYWATNEGO inwestora to (autocenzura) .Oczywiście będzie mowa o miejscach parcy w Arłamowie...takich jak parobek, sprzątaczka,,,itd. Oczywiście praca nie hańba, ale czy mieszkańców regionu nie stać na rozwój własnymi rękoma, rozwój w oparciu o to co mają. Czy młodzież ma miec ograniczone perspektywy tylko do pracy w Arłamowie , ewentualnie w LP. Poza tym spójrzmy prawdzie w oczy - ile Arłamów zapewni tych miejsc pracy a ile zapewnic może ich park. Moim zdaniem park - przynajmniej dwa razy tyle.
Marcinie. Tak przyroda jest w tym wszystkim najważniejsza. Nie wiem jak dla innych,ale dla mnie tak. Co do obrażania - podaj jakikolwiek przykład. Czy obrażaniem jest wolność słowa i rzeczowa krytyka? Czy obrażaniem jest kontrola społeczna, dyskusja. Tak - zarzucam lesnikom z Nadleśnictwa Bircza, że traktują lasy niedoszłego parku narodowego nieodpowiednio a nawet źle - to moje święte prawo w państwie demokratycznym,
Widzę jak te lasy zmieniają sie z roku na rok...idąc twoim tokiem rozumowania podąząją w kierunku tu cyt. za Tobą "patyków nie grubszych niż ręka".
Zawsze łatwiej puścic zasłonę dymną rzekomego braku znajomości ekosytemów leśnych u tych, którzy chcą je chronić.
Ponadto w dokumentacji projektowej natknąłem sie na informację , iz nie były rzadkością drzewostany jodłowe o zasobności 700 - 800 i więcej m3/ha (w l. 50 i 60) Teraz takich drzewostanów już nie ma.
Było wiele drzew o wymiarach pomnikowych (głównie jodeł) - teraz połowy z tego co było - już nie ma.
Marcinie piszesz o TRWAŁOŚCI lasu, która to trwałość oczywiście NIE jest zagrożona. Ja natomiast piszę o JAKOŚCI lasu i moim zdaniem z każdym rokiem jest coraz gorzej.
Nie są to tylko moje indywidualne obserwacje. Gospodarka lesna na obszarze projektowanego parku nie zagraża TRWANIU lasu , ale jego JAKOŚCI.
Szanowny Panie Prezesie umiem czytać i mam zielone pojęcie o turnickiej przyrodzie. Proszę mi wierzyć na słowo lub sprawdzić u naukowców będących członkami stowarzyszenia. Ja to zrobiłam i przed napisaniem postu rozmawiałam z kilkoma biologami:twisted:
Przyroda Turnicy jest wartością samą w sobie i moim zdaniem nie potrzeba jej ozdabiać tego rodzaju "kwiatuszkami" jak gatunki roślin i zwierząt nieznane nauce.:twisted:
Starodrzew nie będzie wiecznie starodrzewem. Ważne jest aby lasy miały taka proporcję poszczególnych faz rozwojowych, aby obraz całości w czasie był mniej więcej ten sam.
Poza tym jeśli widzisz jakieś nieprawidłowości Zefir to powinieneś je rozwiązywać zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami i prawem, a nie tylko o nich mówić. Nawet gospodarka leśna podlega ściśle określonym zasadom i przepisom.
"Jakość lasu" to dość relatywne pojęcie - jedni patrza na deski, inni na wrażenia estetyczne, inni na różnorodność przyrodniczą itd. Stare i duże drzewa nie cechują się najczęściej jakimiś wielkim walorami gospodarczymi - zgnilizna, dziuple, wymiary nieodpowiednie dla wiekszości tartaków. Las o charakterze pierwotnym nie jest jakoś wyjątkowo zasobny w cenne sortymenty.
Od lat 50-60, o których piszesz minęło pół wieku. Jeśli wtedy jodły te były stare i poteżne to teraz pewnie zostały zastapione już przez nowe pokolenie. Co teraz rośnie na miejscu tych starodrzewi, o których piszesz? Przeglądając stare plany urządzania lasu możesz to wszystko sprawdzić i porównać co jest na miejscu tych starodrzewów.
Nie ma się również co dziwić leśnikom, że wycinaja drzewa, bo to ich zawód i z tego zyją. Ważne, żeby robić to z jak najmniejszą szkodą dla środowiska. Pamiętaj, że las naturalny ma zawsze wiekszą wartość przyrodniczą niż plantacja.
Dynamika lasu pierwotnego jodłowo-bukowego w reglu dolnym wg Korpela:
Cytat " Dokonaliśmy szczegółowej analizy wszystkich za i przeciw i doszliśmy do jednoznacznego wniosku ,że utworzenie TPN przyniesie duże szkody dla mieszkańców obszarów na ktorych ma zostać utworzony" i dalej "Według naszych wyliczeń utworzenie parku przyniesie około 40 nowych miejsc pracy ale rownocześnie pozbawi dotychczasowych zajęć prawie 600 osób"(sic!) i dalej "W gminie Ustrzyki Dolne spowoduje miedzy innymi(? )przp. mój) zablokowanie planowanej rozbudowy ośrodka w Arłamowie co pozbawi nasz rynek pracy około 200 miejsc" To tylko między innymi straty jakie poniesie powiat, co jeszcze straci?
Czyli jak wynika ze słów Starosty 800 osób będzie bez pracy. Ciekawi mnie jak to się ma do prawdy. Czy rzeczywiście na terenie 10 tys h(taki jest planowany obszar TPN) pracuje 600 osób jak się domyślam w leśnictwie oraz czy rozbudowa Arłamowa rzeczywiście stworzy 200 miejsc pracy?
Samorządowcy rozpatrują wariant 30 000 ha. Innymi danymi nie dysponują.
Trudno mi powiedzieć. Nie analizowałam ich analizy.
w cytowanej rozmowie jest mowa o 10 tys. h.
Co toza gazeta?chciałabym zapoznać się z całością?
Nasze Połoniny (?)
Nie czytuję tej gazetki i raczej nie jestem zwolenniczką rozwiązywania problemów poprzez awantury.
Hej:)
Samorządowcy jak zwykle układami powiązani z leśnymi, to buczą, jak im nadlesny podpowiada?:> Na 30 tys. ha lasu 300-500 osób do roboty?:O Co to za brednie??!! A ile osób w Arłamowie tyra? I czy ktoś powiedział, że PN zamknie ośrodki wypoczyńkowe?:P
No wiadomo, na 10 tysiakach ha lasu skończy się polowanie, zbieranie jagód grzebieniami (to raczej na papierku). I jakie jeszcze klęski od PN-u na ludek boży spadną? Tartaki padną?:O A ile tam po okolicy tartaków?! 50-100?? Może ...bo skądś te setki zatrudnionych muszą się znaleźć:P A ja sobie myślę, ze ból bierze się chyba stąd, ze nikt nie ma tam hektarów pola, które by można korzystnie sprzedać pod jakieś inwestycje. Co za strata;> To podłozyć niunię innym. a co!!;> Blokować q... za wszelką cenę!!
A jak się komuś nie podoba mój komentarz, to zawczasu mu powiem: napatrzyłm się na samorzady tutaj, w kotlinie jeleniogórskiej i obok. Myślę, że nigdzie w Polsce inne niczym się nie różnią od tutejszych:P
Pozdrawiam i życzę sukcesu zwolennikom PN-u
Derty
Poszło mi 2x
Mówiłam o gazetce.
Derty na razie rozmawiamy o artykule, którego nie czytaliśmy. Trudno mi odnieść się do pisanych słów, których nie widziałam na oczy. Nie wiem co powiedział w wywiadzie pan Korczak.
Na pewno jest przeciwny powstaniu parku narodowego. Rozmawiałam telefonicznie na ten temat z Prezesem Arłamowa. Nie była to miła rozmowa.
Nie wydaje mi się aby w artykule mówiono o 10 tys ha. Te dane pojawiły się tylko w czasie debaty w Radiu Rzeszów,na forum i są popularne wśród ekologów. W ministerstwie czy w województwie nikt nie bierze poważnie owych 10 tys ha. Operat sprzed lat opracowany przez autorytety stwierdza iż najbardziej odpowiednia byłaby powierzchnia 30 tys. Obecnie mówi się o 18-13 tys ha.
10 tys to tylko i wyłącznie okolice Suchego Obycza. Z tego co wiem wariant rozpatrywany to także ochrona części Chwaniowa.
Moim zdaniem, a mówię to prywatnie, najlepszym rozwiązaniem byłyby kompromis czyli 13-18 tys ha. Jestem zwolenniczką ochrony w miarę kompleksowej obejmującej najcenniejsze ekosystemy. Ona są także w obrębie Chwaniowa.
Aby nie było niedomówień. Dziś jadę do Arłamowa. Nie zmieniłam zdania ale chodzi mi o to abyśmy poważnie rozmawiali o ochronie Turnicy. Posługiwali się argumentami,wiedzą. Zależy mi na pozyskaniu zwolenników do idei ochrony części Gór sanocko-Turczańskich. To mój dom i dom bardzo wielu ludzi tu mieszkajacych.
Derty ludzie nas się boją. Nie wiedzą dlaczego chcemy chronić ten obszar. Są pomiędzy młotem, a kowadłem. Coś się dla ich może skończyć. Nie mogę rozmawiając z pilarzem powiedzieć mu, że straci pracę w lesie ale my ochroniarze damy mu pracę w sektorze turystycznym. Przecież to bzdura. Tym bardziej, że moim marzeniem jest ochrona Turnicy, rzeczywista ochrona czyli w wariancie podobnym do BdPN ( około 75 % pow to ochrona ścisła) bez możliwości turystycznej penetracji.
Lucyno.Zwracam honory...:grin: :mrgreen:
Nawiązując jeszcze do wypowiedzi Marcina Sceliny.
To nie nastepstwo pokoleń i fluktuacja ale wycinka spowodowała,że dziś lasy Turnicy straciły wiele ze swoich dawnych walorów. To lasy wyjątkowe i powinny być wyjątkowo traktowane. Marcinie piszesz o racjonalnej gospodarce leśnej. Ok - zgadzam się. Tylko,że niektóre powierzcnie lasów naturalnych powinny być wyłączone z gospodarki lesnej lub przynajmniej ta gospodarka powinna być w nich znacznie ograniczona.
A jak było przez 15 lat i jak jest obecnie. Z wypowiedzi moich kolegów wynika,iż wycinki koncentrowane były właśnie w obszarach o największych walorach. Nie oszczędzano zdrowych(tak Marcinie - zdrowych) drzew, które spełniały formalne kryteria uzanania za drzewo pomnikowe. Dodatkowym problemem sa coraz to nowe drogi lesne w regionie związane z intensyfikacją pozyskani, takie drogi podcinają wody gruntowe, powodują niewyobrażalną erozję i spływ gruntowy. Doskonałym przykładem sa cięcia przeprowadzane niegdys w projektowanym rezerwacie Łeg nad Turnicą - dawniej stanowisko wielu rzadkich, endemicznych gat. roslin, które po nadmiernym przeswietleniu ustapiły z tego obszaru.
Rozumię,że las to także produkt gospodarczy, ale dlaczego na miłość Boską... nie można wydzielić tych paru tysięcy ha z 30 tysięcznego nadlesnictwa, dla ochrony chociaż częsci lasów naturalnych.
Jak wygląda naturalna buczyna i jedlina - proszę wybrać się do rezerwatu Bukowa Góra w Roztoczańskim PN. Tam są fluktuacje i dynamika, ale las ten nie zmienia diametralnie swojej zasobności i struktury - w przeciwnieństwie do lasów uzytkowanych gospodarczo.
W lasach Turnicy zaobserwowac mozna zjawiko DEKAPITALIZACJI - czyli wybierania najdorodniejszych drzew do wycinki.
Mówisz masz
teraz
Jak skomentowac takie brednie. Brak słów. 200 osób zatrudnionych w Arłamowie, smiechu warte, chyba do czyszczenia butów lokalnym dygnitarzom z nadania łaskawie panującej gospodarki wolnorynkowej. Bzdety i bajanie.\
200 osób to zatrudnia, ale średniej wielkości fabryka. No chyba,że zgodnie ze swoimi populistycznymi hasłami samorządowcy zechcą -zresztą niezgodnie z prawem - budować wiatraki, robić quadowe spędy, rozjechać wszytsko co zywe, popudować kilka stacji naeciarskich, stworzyc lotnisko dla biznesmenów (jakos dziwnie mam skojarzenia z państwem arłamowskim) Ha, i oni mówią o tym ,że park narodowy nie jest potrzebny po przyroda jest właściwie chroniona w tej chwili.
Wracjajac jeszcze do Arłamowa - po raz kolejny powtarzam - ośrodek w Arłamowie jako enklawa wyłączona z obszaru parku to wariant nie tyle mozliwy co konieczny. Nie widzę problemu aby te 50 - 100 ha ośrodka nie było w parku. To tylko moje prywatne zdanie, ale jeśli rozbudowa będzie prowadzona sensownie i zachowaniem przepisów o ochronie środowiska, a przy tym dalsza działalnośc ośrodka poza tradycyjnym hotelarstwem, jazda konną i narciarstwem nie będzeie sprowadzała się do sportów typu:quad,motolotnia, itp to Arłamów na powstaniu parku może tylko zyskać, a park na istnieniu Arłamowa. Grunt to równowaga.
To, że lasy terenów podgórskich powinny podlegać ochronie nie podlega dyskusji. Drzewostany, które opisujesz zagospodarowane są najprawdopodobniej rebnią stopniową gniazdową udoskonaloną. Drzewa dziuplaste i zasiedlone przez ptaki powinny zostać nienaruszone. W trakcie szacunków brakarskich cenne przyrodniczo drzewa są najczęściej oznaczane przez leśników literką E - mają one pozostać na powierzchni. W rębni st.gn.udoskonalonej dozwolone są wszystkie rodzaje cięć - nawet zupełne, ale tylko na małych powierzchniach. Drzewostan odnawiany jest naturalnie przez samosiew lub sztucznie przez sadzenie młodego pokolenia, gdy wiąże się z przebudową składu gatunkowego.
Zbyt silne przecięcie drzewostanu negatywnie odbija się na roślinach runa leśnego. Gatunki wrażliwe na silne nasłonecznienie - typowe dla cienistych lasów ustępują tym bardziej odpornym, porębowym i zwiazanym z zaburzonymi siedliskami. Wskaźnikiem nadmiernego prześwietlenia drzewostanu jest również fruticetyzacja - nadmierny rozwój krzewów - bzu czarnego, jeżyn, malin, leszczyny. Jakie rzadkie i endemiczne gatunki ustąpiły z runa? Czy jest prowadzony monitoring zmian runa lesnego lub związane z tym prace naukowe? Czy forsowanie idei parku narodowego zamiast stopniowego zwiększania liczby rezerwatów ścisłych chroniących ekosysstemy leśne nie jest mniej efektywną formą działania jeśli chodzi o ochronę przyrody? Rezerwaty ścisłe są również tańszą formą ochrony ścisłej niż p.n., no i szybciej da się je powołać.
Szlaki zrywkowe - drogi o których piszesz - powinny być tak projektowane przez leśników, żeby minimalizpwać szkody od erozji wodnej. Zrywka drewna przy dużej wilgotności podłoża wiąże się z dużymi kosztami - zwiększone spalanie paliwa, awarie. Ważne jest również bieżące odwadninie szlaków przez odpuszczanie wody. Znacznie zmniejsza to erozję liniową i szlak taki może być użytkowany przez dłuższy czas.
Na terenie Pogórza Przemyskiego i Gór Słonnych istnieje już kilka rezerwatów leśnych, czy są projektowane kolejne?
Chcąc nie chcąc gospodarka leśna wiąże się z pozyskaniem drewna - to, co normalnie ulegałoby obumieraniu i mineralizacji jest z lasu pozyskiwane. Pozyskanie drewna z lasów górskich i podgórskich można prowadzić z nasileniem nie zmieniającym drastycznie warunków panujących na dnie lasu. Wartościowych i bogatych przyrodniczo lasów, jednocześnie będących lasami gospodarczymi jest sporo w okolicach Leska.
Po części zgadzam się z Twoją opinią. Wszystko pieknie brzmi, gdyby nie to...że nie ma już takiego pojęcia jak rezerwat ścisły, częściowy. Wszytsko określa plan ochrony, którego po dzis dzień nie ma wiekszość rezerwatów. Inaczej - mają je jedynie dwa rezerwaty w dalszej okolicy parku - Dyrbek i Dolina Hołubli.
Scisle rezerwaty przyrody (czytaj - z dobrym planem ochrony, dodatkowo egzekwowanym przez Konserwatora Przyrody)chroniące w sumie 5 - 6 tyś ha najbardziej naturalnych lasów to pomysł bardzo dobry. Jednak nawet najbardziej reprezentatywny rezerwat _ Turnica po dzis dzień de facto , tj w praktyce statusu "rezerwatu ścisłego" nie uzyskał. Świadczą o tym cięcia nie tak dawno dokonywane na jego terenie:
http://www.pracownia.org.pl/dz/index...&nr=111&id=355
Jeżeli zminiłoby się nastawienie LP do rezerwatów (kazus rezerwatów w RDLP Białystok) a dodatkowo powróconoby, przynajmniej w stosunku do rezerwatów leśnych, do podziału na ścisłe i częściowe, to warto zastanowić się nad objęciem terenu wielkoobszarowymi rezerwatami ścisłymi. Ale to zależy od zmian w prawie i zmiany mentalności lesników....(rzecz jasna nie wszystkich, bo niektórzy juz maja inną mentalność - unikam generalizowania).
Czy są plany nowych rezerwatów. Pewnie tak... Ale jeden plan powoduje ,że inne plany są wykonywane z większą gorliwością :twisted:
W takim razie należy dociekać czemy rezerwaty te nie posiadają planów ochrony? Również utworzenie rezerwatu częściowego nie musi wiazać się z prowadzeniem cięć. Rezerwat czynny powinien być tworzony dla obiektów wymagających czynnej ochrony np.: zbiorowisk roslinnych wymagających takich zabiegów jak wykaszanie, wypasanie; stanowisk roślin, dla ochrony których stworzony był rezerwat. Generalnie brakuje rezerwatów, w których ochronie podlegałyby naturalne procesy zachodzące w ekosystemie.
Dylemat ochrony ścisłej czy częściowej dotyczy również parku narodowego np.: problemy z różnymi klęskami żywiołowymi czy gradacje szkodników - np.: Gorczański PN. Dlatego tworzenie rezerwatów częściowych chroniących kompleksy leśne ma chyba raczej charakter asekuracyjny i "na wszelki wypadek".
PS A lasy RPN-u miło wspominam. Na Bukowej Górze byłem pierwszy raz gdzieś w połowie lat 90, a ostatnio w 2005. Tam też pewne jakościowe zmiany drzewostanu dają się zaobserwować...
PPS Z jodłą nie jest aż tak źle i nie obserwuje się obecnie pogorszenia kondycji tego gatunku. Najtrwalsze są jedliny o zróżnicowanej budowie i strukturze wiekowej - uzyskuje się je poprzez właściwe zabiegi hodowlane i odnowienie naturalne. Drzewostany jodłowe ze sztucznych odnowień zazwyczaj charakteryzyją się brakiem zmienności wieku i prostą budową jednopietrową.
Zgadzam się w pełni z przedmówcą. Warto zatem walczyć o nalezytą ochronę G. Turczańsko- Sanockich. Kompromis i dyskusja to podstawa. Nikt nie chce robic z regionu skansenu, ale z drugiej strony nie mozna tworzyć "lunaparku" lub "drugiej Brazylii"(dot. gosp. lesnej). Koegzystencja parku narodowego (bądź sieci wielkoobszarowych rezerwatów) z lasami gospodarczymi to wzorcowy model - który, wydaje się, godzi interesy wszystkich.
Skoro się zgadzasz to w takim razie bierz się do roboty, lepiej zaczynać od rzeczy małych. Żeby stworzyć projekt rezerwatu i go powołać nie trzeba ani wiele środków ani czasu. A efekt będzie wymierny, natomiast park będzie albo i nie. Z ochroną przyrody nie można zwlekać, więc przy okazji całej kampanii na rzecz ochrony Pogórza Przemyskiego warto zostawić po wszystkim jakiś ślad w postaci jednego czy kilku rezerwatów, co w cale nie będzie kolidować z ewentualnym powstaniem parku narodowego. Z samego gadania i nagłaśninia problemu i tak nic nie wyniknie. Trzeba działać, aktywnie działać.
Życzę również odrobiny spokoju i powściagliwości, z pewnością będzie to sprzyjać powstawaniu mniejszej liczby antagonizmów wokół całej sprawy. Myślę również, że przedstawiona przez Ciebie wizja "drugiej Brazylii" nam nie grozi. Mimo wszystko jest to dość przejaskrawione i nieuzasadnione porównanie, które niczemu nie sprzyja, a w szczególności ochronie przurody Pogórza. Powodzenia.
PS Warto może również rozważyć, aby ewentualny obszar TuPN podlegał pod zarząd BdPN. Koszty będą niższe (dyrekcja, administracja), a ośrodek naukowy jest i tak w Ustrzykach Dolnych. Takie rozwiązania też są w innych krajach. Po prostu BdPN składałby się z dwuch kompleksów. Tym bardziej, że do zarządzania 10tys. ha lasów nie potrzeba wielu ludzi, a problemy lasów Pogórza Wschodniobeskidzkiego nie odbiegają od problemów ochrony lasów bieszczadzkich.