Zastanawia mnie jeden fakt - przez 60 z górą lat lasy Pogórza Przemyskiego były (są nadal) w większości lasami gospodarczymi. Przed wojną, za czasów Austrowęgier i zapewne Rzeczpospolitej Obojga Narodów również były intensywnie użytkowane przez ludzi. W wątku i dookoła całej sprawy pojawia się sporo zarzutów pod względem leśników i ich pracy, którzy rzekomo rzeźbią te lasy niemiłosiernie (według niektórych oczywiście). Gdyby tylko przez ostatnie 60 lat cięto tam tak, jak opisują niektórzy to patyki grubsze niż ręka tam stać nie powinny. Tak to już bywa czasem, że widok zrębu nie każdemu się podoba, ale też nie każdy wie na co ma patrzeć. Wcinając kurczaczka czy prosiaczka na obiad należy mieć świadomość istnienia rzeźni i tak samo jest z drewnem - nie rośnie ono na pułkach w hipermarkecie. Może to dzięki takiej a nie innej gospodarce lasy Pogórza mają taką wartość przyrodniczą a nie inną. Zasady hodowli lasu obowiązujące w Polsce są chyba jednymi z najlepszych (jeśli chodzi o ochronę ekosystemów leśnych) na świecie. Nikt tych lasów nie rąbie w pień, a na miejsce buków i jodeł nie wsadza topól lub swierków sitkajskich...
To, że jakiś las jest lasem gospodarczym wcale nie musi oznaczać, że ma on mniejszą wartość przyrodniczą. Na naszym terenie jest wiele lasów gospodarczych, które na prawdę pod kontem różnorodności mają bardzo wysoką wartość często przewyższającą sąsiednie obiekty chronione w rezerwatach. Zadaniem gospodarki leśnej nie jest eksploatacja lasów (jak sugerują niektórzy), a takie gospodarowanie by powodować jak najmniejsze straty przyrodnicze.
Proponuję niektórym najpierw pochodzić trochę po lasach pogórza. Łyknąć odrobinę wiedzy. Popatrzeć jak się one zmieniają z roku na rok i dopiero później wysnuwać jakieś tezy na ten temat. Obrażanie wszystkich dookoła i robienie boruty wcale nie sprzyja ochronie przyrody. No chyba, że to nie przyroda jest w tym wszystkim najważniejsza...?


Odpowiedz z cytatem