Agroturystyka - warto nocować? [wydzielony]
miałeś pecha..najwyrażniej .
Powiem tak, przez wiele, wiele lat jeżdziłem sam. Spanko w namiocie, często w aucie lub pod chmurkom. Parę lat temu, pozyskałem nową partnerkę, miłośniczkę gór , ale nie znającą Bieszczadów. Więc mus zaplanować wyjazd. Oczywiście nie mogłem proponować spanie na trawie /..lata już nie te../ . Szukanie , szperanie....i też obawa że trafie jak Ty. A że ten pierwszy wyjazd był taki parodniowy , więc pal licho, jakoś zdzierżymy , przecież i tak większość czasu spędzimy w górach.
Ale ''agro pensjonat'' okazał się strzałem w 10. Dziś gospodarze to nasi szczerzy przyjaciele...nasze odwiedziny są wyczekiwane , a wyjazdom towarzyszą łzy...Gdy nie pojawiamy się tam długo, jesteśmy wręcz molestowani o przyjazd.
Jeden z Nas wie o KIM mówię :mrgreen:..............
Konkluzja- jeśli miejsce i ludzie nieznani, nie ufać fajnym fotkom na jakiś tam stronach i reklamach. Pojechać na krótko, sprawdzić. Jak coś ''nie pasi'' , zwijać majdan i szukać czegoś innego.
Życzę byś trafił tak jak my....;)
Odp: "U Lestka" w Dwerniuku - czy warto tam wracac?
Jakby mi ktos w pensjonacie powiedzial ze nie moge nic wyprac to bym mu chyba rozesmiała sie prosto w pysk!
A poza tym szkoda ze nie zostaliscie w gospodarstwie tyle dni ile wynosila wartosc przedplaty a potem nie pojechaliscie gdzie indziej.. Bo to niefajna sprawa jak potem zostaje taki kwas w wakacyjnych wspomnieniach..
A co do wscibskosci gospodarzy- to wlasnie dlatego niezbyt przepadam za gospodarstwami agroturystycznymi.. Bo w wiekszosci przypadkow mialam w takowych miejscach wrazenie ze "wielki brat patrzy", tu okna nie wolno otworzyc, tu zle siedze na krzesle, ktos przewiesza moje pranie, tu ktos wlazi za mna do kuchni.. Niezaleznie czy nocujesz w namiocie, schronisku, PTSMie, kempingu, hotelu/motelu- zamykasz za soba drzwi/zamek i jestes u siebie a nie na łasce u gospodarza w JEGO DOMU (i to jeszcze za kupe kasy bo inaczej oczywiscie sprawa wyglada jak nocujesz u kogos z zaproszenia..)
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
. Oczywiście nie mogłem proponować spanie na trawie /..lata już nie te../
jakos z tymi samymi latami chyba ci sie nienajgorzej spalo na mołdawskiej trawie? :-D
Odp: "U Lestka" w Dwerniuku - czy warto tam wracac?
co do wścibskości , to masz ABSOLUTNĄ rację...gdyby mi ktoś tak wlazł do pokoju , za który płacę, to bym wywalił na zbity pysk.
Zaistniała sytuacja to dla mnie kanał......
....na mołdawskiej trawie spało się wybornie !!!!! ....ale Bubo droga , wiesz , że nie o mnie chodziło tutaj :mrgreen:
Odp: "U Lestka" w Dwerniuku - czy warto tam wracac?
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
prosto w pysk!
A może wystarczyłoby w twarz?
Cytat:
Zamieszczone przez
tomas pablo
na zbity pysk
ech...
Odp: "U Lestka" w Dwerniuku - czy warto tam wracac?
W Dwerniuku czy w Dwerniku?
Z obserwacji nie z autopsji.Wielce współczuje wszystkim którzy z wielu względów muszą w takiej formie spędzać swój wymarzony czas.
Odp: "U Lestka" w Dwerniku - czy warto tam wracac?
Wróciłam ze Słowacji.
W ofercie last-minute znalazłam noclegi za 8 euro (miejscowość znałam wcześniej, dobry punkt wypadowy w Tatry Zachodnie i Niżnie, Tatralandia odległa o 8 km).
Dla czterech osób dwa pokoiki, łazienka, WC, kuchnia i salonik. Osobne wejście.
A poza tym urocza altanka z której niestety nie skorzystałyśmy ani razu, bo codziennie wyjeżdżałyśmy o 8 rano, wracały o 20 pokonując codziennie minimum 1000 m deniwelacji.
Pani gospodyni pojawiła się raz na samym początku a na koniec poszłyśmy się pożegnać.
I tyle - tak powinno być.
Zainteresowanym chętnie podam namiary.
Odp: "U Lestka" w Dwerniku - czy warto tam wracac?
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Wróciłam ze Słowacji.
W ofercie last-minute znalazłam noclegi za 8 euro (miejscowość znałam wcześniej, dobry punkt wypadowy w Tatry Zachodnie i Niżnie, Tatralandia odległa o 8 km).
Dla czterech osób dwa pokoiki, łazienka, WC, kuchnia i salonik. Osobne wejście.
A poza tym urocza altanka z której niestety nie skorzystałyśmy ani razu, bo codziennie wyjeżdżałyśmy o 8 rano, wracały o 20 pokonując codziennie minimum 1000 m deniwelacji.
Pani gospodyni pojawiła się raz na samym początku a na koniec poszłyśmy się pożegnać.
I tyle - tak powinno być.
Zainteresowanym chętnie podam namiary.
czyli Słowak potrafi......a u nas ? szkoda czasami gadać.....jeszcze nam widać brakuje.....ogłady itd, za to pazernosći jest bez liku....:oops:
Odp: "U Lestka" w Dwerniku - czy warto tam wracac?
Polak też potrafi.
Przecież takie przypadki jak ten opisywany należą do mniejszości. Nie twórzmy obrazu nieprofesjonalnej chamskiej obsługi turystycznej w Poslce.
Jestem przekonany, że i Słowaka dupka znaleźć można ;)
Odp: "U Lestka" w Dwerniku - czy warto tam wracac?
Cytat:
Zamieszczone przez
vm2301
Przecież takie przypadki jak ten opisywany należą do mniejszości. Nie twórzmy obrazu nieprofesjonalnej chamskiej obsługi turystycznej w Poslce.
Jestem przekonany, że i Słowaka dupka znaleźć można ;)
Mi się nie zdarzyło nocować u "dupków", ani w Polsce ani na Słowacji.
Jest jednak taka pewna prawidłowość, że na Słowacji gość ma większą swobodę, zazwyczaj w ogóle osobne wejście od gospodarzy, nie musi się tłumaczyć o której wyjeżdża i o której wróci (za to nie ma w ogóle zapewnionego wyżywienia, a tylko noclegi).
Różne są upodobania, ale mi akurat to "słowackie" rozwiązanie pasuje bardziej, gdyż wolę większą swobodę, a i tak cały dzień jestem w górach.
Na Słowacji jest też powszechne, że pokoje noclegowe nie mają własnej łazienki, jest jedna łazienka na 2-3 pokoje (całe piętro), ale za to na ten sam zestaw pokoi jest do dyspozycji własna kuchnia z pełnym wyposażeniem - lodówką, kuchenką, mikrofalówką, garnkami, sztućcami, naczyniami.
Nic nie trzeba wozić, a można samodzielnie gotować.
Dzięki temu 5-dniowy wyjazd z którego wróciłam wczoraj wyszedł nam bardzo tanio. Dziewczyny kupiły półprodukty, zrobiłyśmy sobie makaron z różnymi sosami, pierogi z "Biedronki" itd.
Za wyżywienie na 5 dni wyszło od osoby około 50 zł (rachunek jeszcze dostanę).
Ten system bardzo mi odpowiada, nie jestem czasowo od nikogo uzależniona.
Odp: Agroturystyka - warto nocować? [wydzielony]
zapewne i tak. Ja co prawda, na moje szczęście, nie miałem takowych doświadczeń. Ani na Słowacji ani w kraju. Na Słowacji też miałem podobne lokum- stary młyn na uboczu, kasa za pobyt nie zbójecka. Gospodarze mili, sympatyczni, ale bez żadnego nachalstwa , wręcz taktowny dystans. O 20- 21 zamykali się u siebie, więc do dyspozycji cały ogród , altana z grillem. Rano zawsze na stole witała nas micha owoców....