Wróciłam ze Słowacji.
W ofercie last-minute znalazłam noclegi za 8 euro (miejscowość znałam wcześniej, dobry punkt wypadowy w Tatry Zachodnie i Niżnie, Tatralandia odległa o 8 km).
Dla czterech osób dwa pokoiki, łazienka, WC, kuchnia i salonik. Osobne wejście.
A poza tym urocza altanka z której niestety nie skorzystałyśmy ani razu, bo codziennie wyjeżdżałyśmy o 8 rano, wracały o 20 pokonując codziennie minimum 1000 m deniwelacji.
Pani gospodyni pojawiła się raz na samym początku a na koniec poszłyśmy się pożegnać.
I tyle - tak powinno być.
Zainteresowanym chętnie podam namiary.


Odpowiedz z cytatem