Zbliżają się Święta. Wiem, że we wschodnich regionach kraju w ten dzień jada się kutię. Nigdy tej potrawy nie jadłem. Czy moge liczyć na przepis?
Pozdrawiam
Wersja do druku
Zbliżają się Święta. Wiem, że we wschodnich regionach kraju w ten dzień jada się kutię. Nigdy tej potrawy nie jadłem. Czy moge liczyć na przepis?
Pozdrawiam
O Ty łasuchu ;-)
Nie tylko we wschodnich, ale stamtąd przyszła. Bertrandzie - nie wiesz co do tej pory straciłeś :) Przepisu Ci nie podam, ale na kutie zawsze czekam cały rok i jem potem przez tydzień :) Chociaż mam wybór (u rodziców kutia, u teściów - makówka) to kutia jest the best :)
A co to jest makówka ?
Kutie jadłam raz i nie smakowała mi wcale , u nas się podaje legumine z makiem i bitą śmietaną - cudo
nie jest to mój przepis, ale efekt końcowy powinien być taki sam , mam , jaki miałem okazję pałaszować.Cytat:
Czy moge liczyć na przepis?
Pozdrawiam
http://gotowanie.onet.pl/12116,0,1,k...a_przepis.html
Nie nie nie kutia nie jest plynna.... Kutia tradycyjna jest oczywiście z pszenicy, natomiast u nas, często spotykałam sie z wersją z ryżem.... oczywiście powstało wiele modyfikacji i powiem z własnego doświadczenia, że pyszna jest nasączona trunkiem mocniejszym..... ech....... dokładny przepis na kutie babcina, musze wyciagnąć od babci i oczywiście podam, jesli jeszcze będzie potrzebna,,,,
No masz racje, tzn. może być płynna, ale "oryginalnie" jest taka jak piszesz. Podejrzewam że wędrówka ze wschodu miała wpływ na różne modyfikacje. Np. u dziadków w Komańczy zawsze była j/w, natomiast do nas juz zawędrowała w wersji z mlekiem. Czyli całość zalewa się mlekiem i dobrze miesza to wszystko. Otrzymuje się wtedy kutię taką bardziej płynną - w zależności od ilości mleka, może byc nawet bardzo płynna :) Mnie osobiście smakuje jedna i druga. Wadą tej z mlekiem jest krótszy czas przechowywania. Poszperam w fotach to moze znajde jak wygląda ta z mlekiem, jak nie to zarzuce fote w Wigilię :)
W przepisie od markam wykluczyc (koniecznie) peczak . Reszta pozostaje bez zmian (wg mojej jakże marnej wiedzy kulin.........) . Popytam mamy (co roku przygotowuje pyszna kutię ) to podam przepis .
Pozdrawiam PF
ps
jak tylko córka bedzie miala nieco czasu (jej pomoc jest niestety tutaj bardzo potrzebna ) podam przepis na....... :) ( "no to palce lizać" ) :)
w kwestii kutii to powinien tu zabrać głos Bieszczadzki Kuchcik- Klopsik. W ostatni sylwester zażeraliśmy się jego produktem..... oj smakowało smakowało...
Wg przepisów rodzinnych (okolice Święcian):
szklanka przenicy, szklanka maku, pół szklanki miodu, pół szklanki siekanych orzechów laskowych i rodzynek, 3 łyżki siekanych migdałów.
Przenicę opłukać, zalać wodą i odstawić na 3 godziny, aby napęczniała. Odcedzić, zalaćgorącą wodą i gotować (2-3 gadz.) aż zmięknie.
Mak sparzyć gorącą wodą, odcedzić i 2x przepuścić przez maszynkę.
Rodzynki sparzyć wrzątkiem i odcedzić.
Mak włożyć do makutry i ucierać, dodając po trochu miód. Ilość miodu zależy od upodobań, ale kutia powinna być dobrze słodka. Dodajemy przenicę oraz bakalie. My dodajemy jeszcze siekaną figę, morele i daktyle, czasem śliwki kalifornijskie. Babcia dodawała smażoną w cukrze skórkę z pomarańczy.
Całość przełożyć do salaterki i udwkorować bakaliami. Należy trzymać w lodówce (na dolnej półce), bo łatwo się psuje.
Po sąsiedzku bywała mieszana ze śmietanką.
Z braku przenicy bywa stosowany ryż, czasem pęczak.
Długi
Wyjmuję z szafki stosowną do zamiarów. Albo dużą do tortu makowego, albo małą do kutii.
Zawsze tam stały. Kiedyś cztery, dziś trzy - czasem to się tłucze:mrgreen:
A tak poważnie, to chyba w sklepach z gospodarstwem domowym nadal można je kupić. Nie szukałem ostatnio, bo mam. Ale widziałem na pewno gdzieś w GSie, między garnkami kamionkowymi na ogórki. Makutra powinna być z kamionki. Spotkałem kiedyś glinianą, ale się szybko wyciera.
Długi
A to ciekawe,ze świetny przepis na kutię pochodzi z okolicy Święcian(podał Długi),bo moja rodzina pochodzi z Kresów Lwowskich i robiło się zawsze dokładnie taką,natomiast druga część rodziny z samych Święcian właśnie podawała na Wigilę tzw.śliźyki czyli twarde drobne ciasteczka wsypywane do "mleczka makowego".Pozdrawiam serdecznie Trójmiasto.WUKA
Pytanie było o kutię, a nie o obyczaje Wigilijne.
Śliziki, mleczko makowe było też, ale u nas w domu rzadziej przygotowywane. Rzecz gustu.
U sąsiadów jak najbardziej i mleczko i śliziki. Oni są z samej Wilnii:lol:
Ze strony rodziny ojca potrawą wigiliną był groch z kapustą, ale to zupełnie inne strony Polski.
Pozdrawiam
Długi
kówkaFajnie się ten temat zaczął rozwijać.
Kutia > przepis > wigilja > kulinaria > obyczaje > ....
Mam skromną nadzieję, iż ani Bertrand, ani moderatorzy nie będą mieli nic na przeciw aby go "pociągnąć" dalej?
Zrobił się już prawie świąteczny nastrój.
Makówka - moje Babcie tę potrawę nazywały " makiełkami ".
Przyrządzały również " jagielki ". Jest to kasza jaglana ugotowana na sypko,wymieszana z rodzynkamii orzechami, posypana cukrem i cynamonem, polana ropuszczonym masłem.
Długi!
Dzięki za przepis i za telefon.
Marku!
Nie mam nic przeciwko temu, żeby każdy wpisał tu to, co chce na temat przepisów, obyczajów, naczyń itp.
Czy wiecie, że w Poznaniu w wigilię nie przychodzi Św. Mikołaj? U nas przychodzi Gwiazdor.
A propos naczyń.
Nie wiem co to jest makutra. :oops: A może w Pyrlandii naczynie to nazywa się inaczej? Proszę jednak o więcej szczegółów...:grin:
Makutra-grubościenna,gliniana,głęboka misa(coś o kształcie kociołka) z rowkami wewnątrz,do ucierania różnych takich :-)
W domu tego nie widziałem.:cry: Zapytam Renatki jak to się nazywa po naszymu. :grin: Może wie... postaram się kupić. W końcu w czymś muszę kutię utrzeć.
Pozdrawiam
Ależ się zrobiło...smakowicie!Dodam tylko ,że choć nazwa misy do ucierania brzmi - mak-utra,to uciera się w niej mnóstwo innych specjałów,mas,ciast itd.Moze nawet podam następnym razem przepis(do ucierania w makutrze)na ciasto świąteczne.Nie dość,ze pachnące jak piernik,smakujące nie gorzej,to jeszcze bez grama tłuszczu i najważniejsze,że nikt nie potrafi go sknocić(po prostu się nie da!)
A tak sobie maznę conieco o kutii jeszcze: u nas pszenicę na kutię przygotowuje sie minimum dzień wcześniej i moczy sie ja całą noc lub dwie w gorącej wodzie.... a w makutrze uciera się rewelacyjnie róznego rodzaju masy do ciast..... trzeba dodać, że do ucierania niezbędny jest drewniany ucierak <najlepiej w kształcie kuli> :-P
Ucierak mam. Drewniany i na dodatek w kształcie kuli. Strasznie to kłopotliwie dwie noce nie spać tylko podgrzewać wodę, żeby pszenicę moczyć w gorącej wodzie.... :(
Pozdrawaim
Jeśli chodzi o to "moczenie w gorącej wodzie",mam niezły sposób jako wędkarz na "utrzymanie temperatury"parzenia ziarna(wszelakiego-pszenica,pęczak):Ziarno zalać owym wrzątkiem,w proporcji 3:1 w...termosie.Wystarczy kilkanaście godzin.Jednak pszenica na PRAWDZIWA KUTIE powinna być nie tylko wymoczona,ale także ugotowana potem.Pozdrawiam.
No chyba że się ja uparuje .... :) bo o zgroza babuszka moja nie siedzi dwie doby z gorącą wodą :-P, tylko jak sie pszenice zaleje wrzatkiem , to na dwie dobwy pod pierzynę się wstawia ... hyhy..... i wychodzi jak aksamit normalnie.....
Przepisu na kutię nie ma sensu już podawać (choć po "konsultacjach" z ... mialem tak zrobic ) , Dlugi to zrobil b. dokladnie , nic dodać więcej ... . Może tylko to : jest w sprzedaży pszenica specjalna na kutie ( na opakowaniu pisze KUTIA)
Pozdrawiam PF
Jest nawet gotowa kutia do kupienia.Ale do bani z taką sztucznie spreparowaną kutią.
Od ogrzewania potraw dniami i nocami specjalistami to są Żydzi.Jeśli kutia jest tak dobra jak czulent, to mogę nawet trzy doby dokładać do pieca i ogrzewać pszenicę :)
Bertrand,jesteś rewelacyjnie uroczo nieuświadomiony kulinarnie :))))
Wszystkie pytania, które tu zadaję są zadane świadomie. Jest w nich czasami troche prowokacji.:lol: Natomiast nigdy nie jadłem kutii. Zamierzam ją przyrządziś własnoręcznie na Wigilię. Mam już prawie wszystkie składniki. Mam też to czarodziejskie naczynie do ucierania.
Pogadaj z moim synem, to Ci opowie, że potrafię co nieco w kuchni przygotować /nie tylko ugotowac wodę na twardo/.
A tak przy okazji: czy wiesz, a może kto wie co to jest za potrawa znana w całej Polsce ale w Pyrlandii znana pod nazwą Ślepe ryby?
Miałam odpisać: karpie z wypatroszonymi oczami,ale mój zmysł wielkiej badawczy kazał mi zajrzeć do googli. I oto co znalazłam:
" to bieda-zupka, czyli ,,ślepe ryby’’. Nie ma ona nic wspólnego z rybami. ,,Ślepe ryby’’ dlatego, bo żadne oko tłuszczu w garnku nie pływa. To postna zupa, w której wśród warzyw królują ziemniaki, przecierane przez cedzak. Podaje się ją z bułką pszenną zrumienioną na maśle na złoty kolor "
Wierzę,że woda na twardo i inne specjały w Twoim wydaniu rzucają na kolana :)
Bingo dwa razy.
Pozdrawiam
Taką właśnie pszenicę nabyłem drogą kupna. Opakowanie dziwne, bo 400 gram ale się nie dziwię bo opakowań szklanych tzw. "ćwiartek" też już się nie sprzedaje ino 200 ml. Niebawem zacznę moczenie /w wodzie nie w wódce/.
Po wigilii napszę jaką kutię sprawiłem.
Pozdrawiam
Nie zapomnę.
Pozdrawiam
Kutia zrobiona. Wygląda apetycznie. Jeszcze nie próbowałem. Niech się przegryzie jak podpowiedziała mi Joanna.
Pozdrawiam
Nie wiem jak powinna smakować prawdziwa kutia....
Powiem jedno: Ta, co zrobiliśmy razem z Barnabą jest SUPER. Dzięki wszystkim, co przesłali przepis.
Pozdrawiam
hyhy faktycznie, mód w gębie, nieco z dodatkiem maku i innych specyjałów:) Wpadnijcie, może jeszcze jakieś małe conieco się znajdzie, jeśli nie, JEST CZEGO żAłOWAć
Znowu będziemy kutie robić. A Wy co jadacie podczas Wigilijnej Wieczerzy?
Pozdrawiam
Cieszę się,że kutia zakorzeniła się w Twoim wigilijnym menu.Jest tego warta.Osobiście odbiegam od tradycji karpia na rzecz pstrąga.Zdecydowanie też wolę kapustę z grochem od klusek z makiem.Pozdrawiam z przedświątecznej kuchni!
Upolowałem właśnie miętusa,pożrę go zamiast karpia.Choć karpia dawno nie jadłem,od kilku lat albo pstrąg,albo łosoś.
[quote=bertrand236;37521]Nie wiem jak powinna smakować prawdziwa kutia..
Pszenica na kutię to pszenica - "łuskana". kiedyś sypało się pszenicę do worka i tłukło o glebę jak cepem, otręby zdmuchiwał wiatr, albo zenergetyzowany dmuch tłuczącego.
Zwyczajowo (dzisiaj nieekonomicznie) przed spożyciem był mały rzut kutii
na powałę - jak "przylgła" - dobra. Ja osobiście wolę trochę rzadszą i letnią.
Jadam od dziecka i uwielbiam. Przepis znam od kiedy moja pamięć sięga.
Pozdrawiam