-
znalazłam właśnie-miło powspominać
Dorastaliście w latach sześćdziesiątych,
siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych...???
Jak, do cholery, udało się wam przeżyć???!!!
Samochody nie miały
pasów bezpieczeństwa,
ani zagłówków,
no i żadnych airbagów!!!
Na tylnym siedzeniu było wesoło,
a nie niebezpiecznie
Łóżeczka i zabawki były kolorowe
i z pewnością polakierowane
lakierami ołowiowymi
lub innym śmiertelnie groźnym g***
Niebezpieczne były puszki,
drzwi samochodów.
Butelki od lekarstw i środków czyszczących
nie były zabezpieczone.
Można było jeździć na rowerze bez kasku.
A ci, którzy mieszkali
w pobliżu szosy na wzgórzu
ustanawiali na rowerach rekordy prędkości,
stwierdzając w połowie drogi,
że rower z hamulcem
był dla starych chyba za drogi...
.... Ale po nabraniu pewnej wprawy
i kilku wypadkach...
panowaliśmy i nad tym (przeważnie)!
Szkoła trwała do południa,
a obiad jadło się w domu.
Niektórzy nie byli dobrzy w budzie
i czasami musieli powtarzać rok.
Nikogo nie wysyłano do psychologa.
Nikt nie był hiperaktywny
ani dysklektykiem.
Po prostu powtarzał rok
i to była jego szansa.
Wodę piło się z węża ogrodowego
lub innych źródeł,
a nie za sterylnych butelek PET
Wcinaliśmy słodycze i pączki,
piliśmy oranżadę z prawdziwym cukrem
i nie mieliśmy problemów z nadwagą,
bo ciągle byliśmy na dworze i byliśmy aktywni
Piliśmy całą paczką oranżadę z jednej butli
i nikt z tego powodu nie umarł.
Nie mieliśmy Playstations,
Nintendo 64, X-Boxes,
gier wideo, 99 kanałów w TV,
DVD i wideo, Dolby Surround,
komórek, komputerów ani chatroomów w Internecie...
... lecz przyjaciół !
Mogliśmy wpadać do kolegów
pieszo lub na rowerze,
zapukać i zabrać ich na podwórko
lub bawić się u nich,
nie zastanawiając się, czy to wypada.
Można się było bawić do upojenia,
pod warunkiem powrotu do domu przed nocą.
Nie było komórek...
I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy!!!
Nieprawdopodobne!!!
Tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie!!!
Całkiem bez opieki!
Jak to było możliwe?
Graliśmy w piłę na jedną bramę,
a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny,
to się wypłakał i już.
Nie był to koniec świata ani trauma.
Mieliśmy poobcierane kolana i łokcie,
złamane kości, czasem wybite zęby,
ale nigdy, NIGDY,
nie podawano nikogo z tego powodu do sądu!
NIKT nie był winien, tylko MY SAMI!
Nie baliśmy się
deszczu, śniegu ani mrozu.
Nikt nie miał alergii
na kurz, trawę ani na krowie mleko.
Mieliśmy wolność i wolny czas,
klęski, sukcesy i zadania.
I uczyliśmy się dawać sobie radę!
Pytanie za 100 punktów brzmi:
Jak udało się nam przeżyć???
A przede wszystkim:
Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość???
Też jesteś z tej generacji?
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
He he,i jeszcze nie mieliśmy telefonów,jak się chciało odwiedzić kumpla/kumpelę w Olsztynie,Poznaniu czy Szczecinie, to się wsiadało do pociągu i jazda...
A wcześniej łaziło się po zamarzniętej rzece,właziło się na drzewa i się czasem spadało.
Fajne czasy to były :-)
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Fajny tekst...a jakże prawdziwy.
Mówi się, że postęp życie ułatwia, gówno prawda. O ile mniej problemów, zmartwień człek miał.
Teraz niektórzy deprechy doświadczają, gdy im się pilot do tv HD popsuje, bo wtedy nie wiedzą co ze sobą zrobić.
Te farby z ołowiem, to lizać można było nawet, bo z drugiej strony tężyznę, odporność zapewniał czas spędzany na zewnątrz, aktywnie.
A teraz? Jak kto konta na Naszej Klasie nie ma, to dziwny.
@Browar
Z nostalgią wspominam różne zabawy, ale niektóre muszę przyznać wspomnienia powoduja nawet dziś dreszczyk emocji....policzymy sobie obrażenia, blizny i złamania?;)
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Oj fajne czasy były...
a najcieplejsza woda w jeziorze jest podczas burzy-kogo obchodziło to, że pioruny walą wkoło?a polowanie na kapsle po pepsi coli?nie wiem czy pamiętacie, ale tylko po pepsi były kolorowe-w barwach pepsi właśnie, reszta kapsli była złota lub srebrna, więc się w sklepie polowało na te po pepsi, no i oczywiście, żeby były odpowiednio butelki otwierane, bo inaczej kapsle pokancerowane były.
Albo te latające kapsle po wódce/occie z saletry z cukrem?;-)))
i kuuuuupa innych
to były czasy
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Taaak było...8-)
Jak na to patrzę z perspektywy rodzica to myślę, że albo bardzo odważni byli nasi rodzice, albo po prostu nie mieli innego wyjścia...
A dziś ? Nie dajmy się, wciągajmy młodych w proste klimaty. Tu na forum to akurat sporo dusz, co tak myślą ale jak się pogada z rodzicami w przedszkolu... brrr zgroza.
Pozdrawiam
Jank
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
orsini
Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość???
To były właśnie czasy, kiedy człowiek rozwijał swoją osobowość. Uczył się dawać sobie radę w trudnych i różnych przypadkach, był kreatywny. Uodparniał się na wiele dolegliwości i chorób, które teraz rozkładają nas totalnie. Ja osobiście chętnie zamieniłbym udogodnienia i wygody jakie przyniosła teraźniejszość na kilka chwil spędzonych „za starych, dobrych czasów”.
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Polej dokładnie;-)
My na osiedlu np. wykarczowaliśmy kawałek lasu i zrobiliśmy taki mały stadion i organizowaliśmy sobie różne zawody sportowe-sami! Były 2 bandy na osiedlu i obie miały obozy w lesie-szałasy i domki na drzewach.
Każdy łaził po drzewach, płotach i innych.
jeden sąsiad miał dżipa i robił w zimie kuligi za nim dla całego osiedla.
Wspomnienia...
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
orsini
Dorastaliście w latach sześćdziesiątych,
siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych...???
...
Orsini! Ty się chyba załapałaś najwyżej na końcówkę tych ostatnich? :-)
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Powiem tak: przed pierwszymi wyborami zdaje się w '89 (wybacz nie mam pamięci do dat) biegałam i rozklejałam plakaty Solidarności :smile:
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Dla mnie to i tak są sprawy mniej ekstremalne. U mnie było mocniej, ale na warszawskiej Pradze nie dało się inaczej. „Pytanie za 100 punktów brzmi: Jak udało się nam przeżyć??? A przede wszystkim: Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość???” Odpowiem…. mi i jeszcze kilku ludkom się udało, ale gdy odwiedzam stare śmieci, to widzę jak sporej grupie niestety nie! Trawią ich stare ludzkie „słabości” i wykształcone na Pradze „umiejętności” . Dla kilku, w różnym wieku i okolicznościach, już ten świat przestał istnieć i powiem… dla nich tak lepiej.
Świat jest nadal ten sam, tylko… trochę technika poszła do przodu, żarcie ludziom rozpycha d..y, jest większa presja na kasę, bo człowiek widzi co za nią może kupić, wyścig szczurów napędza wyniki, rodzice mają brak czasu na wychowanie dzieci i później mają problemy… można wymieniać.
Świat jest nadal ten sam, tylko teraz człowiek… pracuje więcej, wie więcej, wie szybciej i jest zmanipulowany przez media, bo czyta i ogląda głupoty.
Zagrożenia były kiedyś i są teraz, czasami te same, czasami podobne a czasami nowe. Teraz przynajmniej mamy o nich wiedzę, która kiedyś była albo blokowana albo niewyjaśniona.
Tekst wywołuje nostalgię i dobrze! Tamte czasy miały inne uwarunkowania, inne prawo, inną wolność i inną „niby” młodzież.
Od pokoleń starzyki nawalają na młodzież i od lat z rozrzewnieniem wspominają swoje czasy… dobre czasy! Warto z nimi o tym pogadać i każdemu się łezka zakręci, i każdy z nich może w podobnym tonie napisać nostalgiczny tekst. Obecne dzieciaki też tak powspominają za lat kilka… może(!) bez ran na kolanach, może bez Playstations, ale też pełen niebezpieczeństw. Oby miały zawsze nostalgię za czasem przeszłym, bo to by znaczyło ich fajne dzieciństwo.
Jednak wolę dzisiejsze czasy niż te kiedyś. Mój syn zazdrości mi okresu Deep Purple, Led Zeppelin, Breakout, autobusów „ogórków”, walki z ZOMO… ja jednak chyba mu więcej zazdroszczę. :)
„Jak, do cholery, udało się wam przeżyć???!!!”…
…Wicher wieje,
wicher słabe drzewa łamie, hej,
wicher wieje,
wicher silne drzewa głaszcze, hej.
Najważniejsze to być silnym,
wicher silne drzewa głaszcze, hej…
… to aktualne będzie w każdym okresie.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ps. Browar, można było kiedyś zamówić „awizo” - rozmowę z przywołaniem na pocztę.
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
W latach 60. w szkole na przerwach grywałem w cymbergaja.
W latach 70. byłem strasznym dziwkarzem. Aż cud, że żadnej "francy" nie złapałem.
W latach 80. jeździłem najpierw syrenką, a potem maluchem. Ta pierwsza była wręcz niesamowita: model 105 L (dźwignia zmiany biegów już w podłodze, nie przy kierownicy - jak w poprzednich modelach). Raz mi się te biegi "rozsypały" w okolicach Wałbrzycha (w 1982 r., wóz był jeszcze na gwarancji).
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
Stały Bywalec
W latach 70. byłem strasznym dziwkarzem. Aż cud, że żadnej "francy" nie złapałem.
No Gosia powinna Cię nieźle w łeb trzasnąć za taką reklamę …. ale może nawet i nie, bo różny jednak jest „ten” wiek gdy się do wspomnień wraca – tylko po cholerę tak o tym publicznie gadać ?
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
W innym wątku o pigalaku wspomniał ;)
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
iza
No Gosia powinna Cię nieźle w łeb trzasnąć za taką reklamę …. ale może nawet i nie, bo różny jednak jest „ten” wiek gdy się do wspomnień wraca – tylko po cholerę tak o tym publicznie gadać ?
Gosię poznałem w 1984 r., a więc już po owych "burzliwych" latach 70.
Ślub wzięliśmy w 1985 r.
Córka urodziła się w 1987 r.
A teraz po owej publicznej samokrytyce - publiczna "autopochwała": jestem już prawie 24 lata po ślubie, a żony dotychczas nie zdradziłem. Mimo że stosowne okazje się zdarzały, a jeszcze i teraz czasami spotykam się z niewieścią zachętą. I to na warunkach niekomercyjnych. To ostatnie zdanie musiałem dodać, gdyż Recon znów wyskoczyłby z "Pigalakiem".
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Jeszcze mi się coś istotnego przypomniało w związku z moją syreną, którą jeździłem w latach 1981-85.
Otóż po dziś dzień należy do niej rekord mojego dziennego przebiegu: 612 km, z Warszawy do Wisełki na wyspie Wolin w roku 1983.
Tak się złożyło, że już później dłuższych dystansów nie miałem okazji jednego dnia pokonywać. Jest to wyłącznie zaletą centralnego położenia Warszawy. Gdziebym się nie wybrał, to wychodzi co najwyżej 500 km.
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
Stały Bywalec
A teraz po owej publicznej samokrytyce - publiczna "autopochwała": jestem już prawie 24 lata po ślubie, a żony dotychczas nie zdradziłem.
a tu mnie aż palce korcą, żeby się kogoś zapytać jak to u niego wygląda, ale ok nie będę taka złośliwa od samego rana :lol:
No to pięknie!w przyszłym roku się szykuje cudowna rocznica-gratuluję!
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Iras napisał przy okazji wizyty na Ukrainie:
Cytat:
Zamieszczone przez
irek
Po wioskach liczydła są używane do dziś choć powoli wypierają je kalkulatory. Często jest tak że jest to i to. Starsze panie korzystają z liczydeł a te młodsze już kalkulatora. Niesamowite jest zobaczyć z jaką szybkością te panie posługują się tym urządzeniem.
Gdy rozpoczynałem w 1975 r. swą "urzędniczą karierę", to na dnie szafy pancernej znalazłem liczydła schowane pod starymi dokumentami. Z tym, że moi bezpośredni poprzednicy już ich nie używali, trzymali je tam chyba tylko z nostalgii. W biurowym zastosowaniu były wówczas maszyny elektryczne (NRD-owskie lub szwedzkie) oraz mechaniczne szwedzkie "kręciołki" (na korbkę).
Pierwszy kalkulator pojawił się w moim wydziale chyba w 1976 r. i miała go oczywiście tylko pani naczelnik. Ale już w końcu lat 70. posiadał go na stanie każdy z pracowników.
Mnie przydzielono początkowo elektrycznego szwedzkiego "Facita" (?). Pamiętam, że raz pieczołowicie wprowadziłem do jego pamięci 49 danych liczbowych w tys. zł (sprawozdawczość inwestycyjna z 49 jednostek wojewódzkich), a następnie wcisnąłem "start". Zapowiadał się hałas maszyny przez kilka minut, więc mój vis a vis (siedzieliśmy razem w pokoju) wykorzystał je, aby gdzieś wyjść. Za chwilę i mnie koledzy wywołali z pokoju, więc zostawiłem to liczące monstrum na biurku i również wyszedłem.
A w tym czasie ów potworek hałasował i wolno przesuwał się po całym biurku. Przelazł na biurko kolegi, zwalił mu pełną filiżankę kawy, a następnie sam też spadł na podlogę.
A ów mój "vis a vis" to był b. fajny chłop, ale z ówczesną techniką strasznie na bakier. Raz pokłócił się z sekretarką automatyczną w nowej centrali telefonicznej ("już trzeci raz pani powtarzam potrzebny numer wewnętrzny, a pani mi w kółko to samo").
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Ja w szkole miałam liczydło--takie małe drewniane z plastikowymi kuleczkami, nawet nas uczyli jak tym liczyć, ale niczego nie pamiętam;-((
tylko zazdrościłam paniom w sklepie, że ich liczydłą takie fajne duże były
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Orsini a czyj to tekst?... bo dobry jest na nostlalgie....
żal mi się robi świata jak odwiedzam w pogodny dzień moje stare osiedle.. a tam pełny plac zabaw... pustki... na łakach nikogo... nikt łuków z leszczyny nie robi...
...komputery...mać!
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
A ja Wam mówie dawniej mniej krzaków w Bieszczadach było. Teraz to wszystko zarasta jakimś badziewiem. Pól już prawie nie ma, mozaikowe łąki zmieniły się w zmiętolone rębakiem wielkoobszarowe trawniki, pastwisk grodzonych żerdziami już prawie nie ma. Jesiennych dymów z kartoflisk to w Beskidzie Niskim albo na pogórzach trza szukać. Nikt nie biega już po łąkach i lasach z łukami... Za to wszędzie pełno plastików, worków i sreberek. Udział wtórnych paralityków i debili wzrósł... Teraz to każdy prawie ma alergię, ADHD, nagniotki na mózgu i cholera go wie jaką jeszcze inną kiłę. Powiem Wam jedno - lubię sobie połazić po tych dawnych miejscach i powspominać przeprawy przez bagna, burze, które się w lesie przeżyło... Tylko, że te miejsca znikają, a w ich miejsce powstają osiedla domków w kolorach wszelkich odmian sraczki. Taka jest cena postępu i dobrobytu.
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
trzykropkiinicwiecej
Orsini a czyj to tekst?... bo dobry jest na nostlalgie..
Krąży już od jakiegoś czasu w necie jak wiele podobnych. U mnie był jakieś 2 lata temu i pojawia się średnio co pół roku
Długi
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
jank
Taaak było...8-)
Jak na to patrzę z perspektywy rodzica to myślę, że albo bardzo odważni byli nasi rodzice, albo po prostu nie mieli innego wyjścia...
A dziś ? Nie dajmy się, wciągajmy młodych w proste klimaty. Tu na forum to akurat sporo dusz, co tak myślą ale jak się pogada z rodzicami w przedszkolu... brrr zgroza.
ja to się zastanawiam jacy odważni byli moi rodzice, że jechali w tamtych czasach z nami dwiema małymi dziewczynkami pociągiem z przesiadkami, czasami na stojąco i na jednej nodze (bo o kuszetki trudno było a pamiętam też jak ojciec prawie starcił dwa palce u ręki w bitwie na bocznicy kolejowej o miejsca w przedziale...), bez walizek na kółkach tylko z takimi zwykłymi, czasami ponad 30 godzin w jedną stronę...
i wszyscy to przeżyli i byli zadowoleni:-P
a dzisiaj przejażdżka z dzieckiem tramwjem albo autobusem miejskim to dla niektórych rodziców co najmniej jak wyprawa na biegun;) albo co najmniej ...obciach..
mi się z tamtymi czasami oprócz wielu innych spraw kojarzy jedno - co było i chyba już nie wróci....LISTY!! czy kogoś dzisiaj stać na napisanie ręcznie dwunastu stron drobnym maczkiem? i te koperty...ręcznie klejone z papieru kredowego i malowane tuszem na różne kolory (niestety sama takich nigdy nie potrafiłam zrobić). I nie można było ich skasować jednym naciśnięciem klawisza...a nawet jak się list w złości porwało to zawsze coś zostawało....
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
W czasach PRL żołnierze jednej z jednostek wojskowych zobaczyli któregoś dnia w koszarach afisz z ogłoszeniem, że dnia "tego to a tego" odbędzie się projekcja filmu:
- szwedzkiego,
- pornograficznego,
- pod tytułem "Baba na żołnierzu".
Zapisali się absolutnie wszyscy. A z tzw. izby chorych to nawet nie tylko symulanci, ale chorzy naprawdę. Także ci obłożnie chorzy.
Gdy już sala klubowa była w 110 % zapełniona (te dodatkowe 10 % to pracownicy cywilni wojska), oficer polityczno - wychowawczy zamknął ją od wewnątrz na klucz, a następnie przeprosił zebranych za tzw. błędy drukarskie w ogłoszeniu. Film był bowiem:
- nie szwedzki, ale radziecki,
- nie pornograficzny, lecz panoramiczny,
- nie pod tytułem "Baba na żołnierzu", lecz "Ballada o żołnierzu".
:grin:
I jeszcze taki dowcip (z serii korespondencji do p. Rumiana):
- Szanowny Panie Rumian, czy mogłabym zajść w ciążę - siusiając pod wiatr ?
- Mogłaby Pani. Pod warunkiem, że byłby to wiatr od koszar.
:grin:
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
ot i wspomnień czar....i smutne stwierdzenie faktu " Panie Hawranek, to se ne vrati "
- toczenie fajerki, podprowadznej z pieca kuchennego, na drucie po okolicnych uliczkach osiedla.
- gra " Wyścig Pokoju" rysowało się trasę wyścigu na ziemi a zawodnikami były kapsleod butelek/ hit / lub porcelanowe zamknięcia na tzw sprężynę.
- obozy wędrowne/ rajdy - jedna konserwa " Śledź po gdańsku w pomidorach " na trzech i losowanie na zapałki kto chebem wytrze pozostałości sosu w puszce.
- wyjazdy na wieś do Babci
- smak cieepłego jeszcze chleba wyjętego z pieca i maślanka prosto z "masielnicy"
-zapach płonących szyszek pod blachą kuchni zmieszany z apachem smażonych jaj
na boczku popijanych kawą zbożową " Turek " .
....to może narazie tyle bo się rozmarzyłem....
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
- sprzęt ze składnicy harcerskiej
- autobusy "ogórki"
- "Kobra" w kryminalne czwartki
- Laskowik i "Gallux szoł"
- tanie wedzone dorsze
-papierosy "Sport"(kupowane dla Dziadka,reszta na dropsy)
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
ja niestety zalapalam sie jedynie na osiemdziesiate.. zal mi jak cholera ze sie rodzice wczesniej o mnie nie postarali ;)
slabo mi sie robi jak przeczytalam kiedys ostatnio na mleku dla dzieci (powyzej 1 roku) instrukcje uzywania: ze kazde naczynie nalezy wyparzyc a nawet wygotowac przez 5 min, ze jesli opakowanie mleka warunkujacego sterylnosc jest uszkodzone to nie mozna podawac mleka dziecku, ze jesli troche mleka zostanie to absolutnie nie mozna go odgrzewac po paru godzinach bo mogly sie tam dostac bakterie itp. A co najgorsze kupa rodzicow sie do tego stosuje!!
a jedna babka ktora kupuje u nas w aptece prawie dostala torsji z przerazenia bo umyla 5 miesiecznemu dziecku glowke szamponem, a na butelce pisalo ze od 6 miesiaca!
a ja chyba bardzo naiwna jestem- bo wciaz wszedzie probuje odnalezc ten swiat sprzed lat.. ale wiary dodaje to ze czasem sie udaje!! moze dlatego na moich zdjeciach tyle autobusow ogorkow, konnych zaprzegow i liczydel w sklepach.. bo kazde , choc podobne do poprzedniego , niezmiernie cieszy, ze jest, ze jeszcze przetrwalo na przekor dzisiejszemu swiatu..
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
slabo mi sie robi jak przeczytalam kiedys ostatnio na mleku dla dzieci (powyzej 1 roku) instrukcje uzywania: ze kazde naczynie nalezy wyparzyc a nawet wygotowac przez 5 min, ze jesli opakowanie mleka warunkujacego sterylnosc jest uszkodzone to nie mozna podawac mleka dziecku, ze jesli troche mleka zostanie to absolutnie nie mozna go odgrzewac po paru godzinach bo mogly sie tam dostac bakterie itp. A co najgorsze kupa rodzicow sie do tego stosuje!!
I to akurat dobrze. Kiedyś jedzenie dla dziecka się gotowało, wrzące wlewało do butelki i studziło pod kranem. I tak wychowałem się ja i moich 2 dorosłych już synów. Teraz do proszku dolewa się letniej wody i gotowe. Jeżeli chcesz swoje niemowlę karmić nie zachowując zasad higieny... lepiej zrezygnuj z macierzyństwa;)
Pozdrawiam
Długi
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
I to akurat dobrze. Kiedyś jedzenie dla dziecka się gotowało, wrzące wlewało do butelki i studziło pod kranem. I tak wychowałem się ja i moich 2 dorosłych już synów. Teraz do proszku dolewa się letniej wody i gotowe. Jeżeli chcesz swoje niemowlę karmić nie zachowując zasad higieny... lepiej zrezygnuj z macierzyństwa;)
Pozdrawiam
Długi
w takim przypadku to cud ze zyje...;) jakos moi rodzice nie wyparzali naczyn dla mnie do 5 roku zycia (jak radza niektore gazety) a jak mialam rok czy dwa latka to nieraz pilam w kubeczku umytym w strumieniu..moze wzgledem noworodka powinno sie sterylnie postepowac, ale odnosnie polrocznego czy rocznego dzieciaka to juz troche chyba smieszne.. kiedys trzeba dziecko z aseptycznej loży wypuscic na okrutny swiat.. ;)
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
długi buba ma rację, te sterylne warunki teraz powodują nic innego jak ogólny spadek odporności u dzieci, a więc nic dobrego
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Do trzeciego roku życia formuje się grasica.Jak dziecię w tym czasie nie ma kontaktu z "zarazkami" poprzez wkładanie do buzi wszystkiego co się da (pająki,patyki,pety,liście itp) to rośnie gotowy,elegancki alergik.
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Piliście kiedyś mleko prosto od krowy? Może kosztowaliście prawdziwego kwaśnego mleka prosto ze sklepu (piwnicy) z prawdziwymi młodziutkmi ziemniakami z koperkiem? Pamiętacie zapach pieczonego chleba, takiego wystanego w kolejkach? Albo losowanie talonów na buty? Czy kiedykolwiek robiliście pierogi z jagodami rwanymi prosto z krzaka w misce i usiłowaliście ugotować je na ognisku? Albo konserwa mielonka taka przepyszna w prostokątnej puszce z bochnem chleba na namiot? Byłam wliceum w dobrej sytuacji. Moja koleżanka była Macedonką i jej mama robiła przepyszne ciasto na ostro z serem, którym można było żywić się przez kilka dni.
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
mleko od krowy piłam raz-NIGDY więcej!!!
obrzydlistwo!!!
ciepłe blueeeeeeeeeee
ale za to prosto z lodówki ze szklanej butelki z kapslem z aluminium-PYCHA!!!wszyscy z jednej doprowadzając mamę do nerwów z tego powodu;-))))
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
ja niestety zalapalam sie jedynie na osiemdziesiate.. zal mi jak cholera ze sie rodzice wczesniej o mnie nie postarali ;)
...
a ja chyba bardzo naiwna jestem- bo wciaz wszedzie probuje odnalezc ten swiat sprzed lat..
Spokojnie,ten świat jeszcze istnieje i całkiem nieźle się trzyma...sa takie rejony,trzeba je tylko znaleźć ;) Widziałem ostatnio żyletki w sklepie na półce,he he
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Piliście kiedyś mleko prosto od krowy? .
taak :) najlepiej smakuje takie z wydojonej na pastwisku krowy! (ukradkiem bez zgody wlasciciela ;)) takie mleko smakuje trawa, ziolami i krowa :)
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Pamiętacie zapach pieczonego chleba, takiego wystanego w kolejkach? Albo losowanie talonów na buty? .
ale pamietam ze za czasow kartek mielismy zawsze duzo miesa bo moj tata handlowal kartkami z sasiadami- dawal kartki na papierosy wzamian za te na mieso, :) tak pod koniec miesiaca jak juz tamtych przycisnelo ;)
albo jak sprzedawali dwie rolki papieru toaletowego na dziecko, wiec bacia kupila na mnie dwie i juz mamy wychodzic az tu podchodzi jakis pan i pyta babcie czy on moze pozyczyc dziecko. (teraz by powiedzieli ze pedofil ;) ) wiec babcia mi chwile tlumaczyla ze "teraz ten pan cie wezmie na rece, ale nie wyrywaj sie i nie krzycz, zaraz cie odda tylko kupi papier! :D
albo jak mnie babcia chciala udusic bo wystala w kolejce dwa węgorze, a ja bardzo chcialam poniesc jednego, wiec babcia mi dala , wychodzimy ze sklepu a węgorz mi sie wysmyknal i upadl prostu pod nadjezdzajace auto.. niewiele z niego zostalo.. pani ze sklepu sie zlitowala widzac wielkie nieszczescie i dala nam wegorza gratis.. wiec wracalysmy szczesliwe do domu gonione przez przeklenstwa tych co stali w kolejce ;)
Cytat:
Zamieszczone przez
orsini
ale za to prosto z lodówki ze szklanej butelki z kapslem z aluminium-PYCHA!!!
z kapslem w kratke?? takie co mleczarz przynosil na klatke schodowa i tak fajnie brzękał butelkami?
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Czy kiedykolwiek robiliście pierogi z jagodami rwanymi prosto z krzaka w misce i usiłowaliście ugotować je na ognisku?
taaaak :) na wierzchu byly spalone a w srodku surowe... ;)
ale jak sie popilo kropką to przestalo miec jakiekolwiek znaczenie ;)
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Żyletki teraz to nic nadzwyczajnego,powiedzcie gdzie kupić mydło do golenia takie w sztyfcie a nie w piance (wujek szuka bezzskutecznie!).A kto chodził w pończochach "na guzik albo bilon"???ha,ha!-ręka do góry jesli ktos to jeszcze pamięta (chłopcy tez to nosili,bo nie było rajtuz)
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Z propagandy partyjnej tamtych czasów (lata 50. i 60.):
- Nie oszuka chłopa
Radio Wolna Europa !
- Rolniku ! Każda ponadplanowa fura gnoju to nowy cios w imperializm !
- Towarzysze ! Przed wojną nie mieliśmy nic ! A dziś mamy - dwa razy tyle !
- Towarzysze ! Przed wojną staliśmy nad przepaścią. A po wojnie - uczyniliśmy wielki krok naprzód !
A społeczeństwo z właściwym sobie humorem odreagowywało:
- Każdy rolnik postępowy
sam zapładnia swoje krowy !
- Zamiast nocą iść na ksiuty,
zbieraj złom dla Nowej Huty !
- Zamiast w kącie trzepać prącie,
łącz się w Narodowym Froncie !
-
1 załącznik(ów)
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
orsini
Dorastaliście w latach sześćdziesiątych,
Też jesteś z tej generacji?
Takie łańcuszki kiedyś chodziły po mailach. Okraszone fotografiami : /
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
W latach 70. importowalismy wiele zachodnich urządzeń za Gierkowe kredyty.
M.in. do jednego z PGR-ów trafiła nowiutka amerykańska elektryczna dojarka. Zatrudniony tam pracownik, gdy został w oborze sam, obejrzał ją, zachwycił się jej delikatnym umocowaniem i postanowił ją wypróbować ... na sobie samym. Tzn. popełnić grzech nieczystości opisany już w Starym Testamencie, biorący zresztą swoją formalną nazwę od imienia biblijnego bohatera.
I takoż uczynił.
Po pewnym czasie, zaalarmowani jego wrzaskiem, nadlecieli koledzy i ujrzeli go szamoczącego się z owym zachodnim urządzeniem. Biedak, nie znając języka angielskiego, nie przeczytał w instrukcji obsługi, iż urządzenie wyłącza się tylko samoczynnie, po wydojeniu porcji 5 litrów.
:lol:
A teraz historia autentyczna.
Także w latach 70. w okolicach Ostrołęki wdrażano jakąś włoską licencję, też w dziedzinie rolnictwa. Przez kilka miesięcy zamieszkiwał więc tam również włoski personel techniczny, do którego należeli m.in. młodzi inżynierowie. Młodość, uroda i temperament południowców - wiadomo, jak to wszystko działało na miejscową płeć piękną, uczennice i absolwentki różnych szkół przyzakładowych i zasadniczych, jakich w PRL było bez liku.
Niektóre z tych dziewczyn okazały się jednak cwanymi realistkami życiowymi i zaczęły wymagać od przystojnych cudzoziemców ... twardej waluty.
Cóż, biznes to biznes. Włosi zaczęli im więc płacić swoją ówczesną walutą, czyli lirami. Panienki, widząc zera na nominałach banknotów, były usatysfakcjonowane. Czar zdecydowanie prysnął, gdy w wojewódzkim Pewexie dowiedziały się, że za cały utarg to mogą sobie kupić 2 paczki papierosów lub flaszkę polskiej wyborowej.
-
Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać
Cytat:
Zamieszczone przez
Stały Bywalec
- Każdy rolnik postępowy
sam zapładnia swoje krowy !
- Zamiast nocą iść na ksiuty,
zbieraj złom dla Nowej Huty !
- Zamiast w kącie trzepać prącie,
łącz się w Narodowym Froncie !
to mi sie wybitnie kojarzy z zardzewiala tabliczka z nieczynnego PGRu : "rolniku daj krowie- krowa da tobie" :D ech..ze nie dalo jej rady zabrac na pamiatke(mocno przykrecona na zardzewiale sruby :( ..rok pozniej budynki juz nieistnialy a tabliczka sie pewnie zmarnowala :(