Jakoś mi do Buby-wędrowniczki-marzycielki nie pasuje tego typu przyozdabianie. Może ktoś się podszył?
Wersja do druku
Ja też obstawiam, że to jednak poza wrażliwością Buby.
Buba Ty wandalu już Cię nie lubię ha ha ha
ale co ?? ...dechy powyrywała . czy co ??.... ogniska nie rozpalili. Może to toperz mazał ? :mrgreen:
Buba - podejdź do płota. Parę osób - kawałek wyżej - chciało Cię o coś zapytać ;)
No niestety to jednak musze was rozczarowac- lubie takie "przyozdabianie" :-D wiaty, szalasy, ksiegi pamiatkowe jak sa- bardzo to lubie. Nie tylko zostawiac swoj slad, ale takze czytac inne. Niezmiernie mnie cieszy jak znajde gdzies podpis znajomych sprzed lat. Nie zapomne jak w pewnej wiacie- pod stolem odszukalam podpisy swoich rodzicow z roku 72. Cieszylam sie jak dziecko ze sie zachowaly 30 lat!! Kiedys mialam nawet sciane w pokoju na ktorej zobowiazywalam kazdego kto odwiedzil nasz dom aby zostawil jakis wpis. Jak ma wene tworcza niech napisze wiersz albo cos narysuje, jak nie niech chociaz sie podpisze z data. Do dzis mam ta tapete zdarta ze sciany na pamiatke (niestety zalalo mi pokoj i musielismy zmienic tapety). Wiem, ze wielu ludzi tego nie rozumie, uwaza za wandalizm- ale dla mnie jest w tym romantyzm :-)
Tzn mam kilka zasad ktorych nie łamie- nie podpisuje sie nigdy jako pierwsza na czystej scianie, nie uznaje mazania po obiektach przyrodniczych typu np. skały a takim co ryja nozem drzewa to bym urwala jajca (uwazam to za okaleczenie drzewa, zrezsta tak samo jak wbijanie tabliczek kierunkowych..)
Od zawsze kontrowersyjna rzecza byly scienne podpisy, wiersze czy malunki np. na scianach miedzyrzeckich bunkrow. Obecne trasy turystyczne czynnie z nimi walcza zamalowujac rowno na bialo, zeby bylo czysto i porzadnie. Wielu ludzi nie spojrzy, ze czesc z nich przedstawia wartosc wrecz artystyczna, a inne sa po prostu fragmentem historii tych miejsc...
https://picasaweb.google.com/pulchny...06085278629074
https://picasaweb.google.com/pulchny...07153113556418
https://picasaweb.google.com/pulchny...85783680576914
W oczach czesci z was pewnie i tak pozostane wandalem.. pewnie jeszcze w niejednej chatce i wiacie wspomnicie o paskudnej bubie ;) ale coz.. Rzecz wzgledna.. Jak ktos pomaze sprajem skale lub budynek to wandal, ale jak pomaze szlakiem wszystko na swojej drodze to bohater i dzialalnosc godna pochwaly..
Ciekawe jest tez, ze wielu przeciwnikom "mazania po scianach" jak gdzies przywiesza reklame- tak jak chociazby jakis czas temu na scianie hawiarskiej- reklamy nie przeszkadzaja.. Jak ktos napisze na murze "polonia bytom" to wandal i trzeba z nim walczyc- ale jak przywiesza wizerunki kielbas z lidla za 7 zl to juz ok.. ;)
Postanowiłem wstrzymać się dwa-trzy tygodnie z odpowiedzią na powyższy tekst. Bo czasem człowiek coś nakłapie dziobem w afekcie, to potem żałuje. I dobrze zrobiłem, bo zamiast pisać jakieś impertynencje i morały, przemyślałem spokojnie to wszystko. I jutro jadę do sklepu kupić spraye, flamastry, nożyk do wycinania i może coś tam jeszcze.
Moje dzieci są w wieku 30+, więc to pokolenie stracone, nie znajdą już śladów mamusi i tatusia na ławkach, ścianach, tablicach, murach. Ale trzeba pomyśleć o wnukach i kolejnych pokoleniach. Niech one nie będą, jak te sieroty, których przodkowie nie zostawili śladów po sobie. Kupię jeszcze coś do skrobania w tynkach i betonach, to jest wyraziste i powinno się długo trzymać.
Przeglądam różne zdjęcia i …. klapki spadają mi z oczu! Ja dopiero teraz zauważyłem, że to przedstawia wartość wręcz artystyczną!
I mam teraz duży kłopot: od czego zacząć? Mam tyle do nadrobienia a życie jest takie krótkie. Trzeba wybrać obiekty a w nich takie miejsca, by moja twórczość została zauważona. Muszę też poznać etykę kreślarzy. Trochę mogę to podpatrzyć u mojego psa: on też głównie oblewa te miejsca, które już wcześniej były oblane.
Tu dałem plamę. I narzędzie miałem, i już ktoś dał dobry przykład a ja zaniedbałem. I dzieci nic nie znajdą.
Załącznik 26901
Tu też mogłem dopisać jakąś cenna uwagę o florze lub faunie gorczańskiej.
Załącznik 26902
Tutaj nie będzie łatwo, konkurencja duża. Ale wezmę młotek i majzelek, będę bardziej wyrazisty.
Załącznik 26903
I na koniec moja miłość, stare cerkwie. Już się w duchu cieszę, że też tam zostawię swój ślad. Aż mi poezja z palców na klawiaturę kapie. Może trochę za długi tytuł, ale ile nadziei w tekście:
marzenia starego wedrowca czyli na prawdziwa sztuke nigdy nie jest za pozno
chyba
jeszcze
gdzies sie
zmieszcze
Załącznik 26904 . Załącznik 26905 . Załącznik 26906
P.S. Proponuję odciąć końcówkę tego wątku i przenieść do "oftopika", bo jest mało na temat Karpat Wschodnich we wrześniu.
http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
Buba, przepraszam, nie rozumiem, czy to że zostawiłaś napitek plus coś na ząb na stole, nazywasz wandalizmem?
Czy może wydrapałaś coś na stole, czego mój wzrok nie dostrzega?
Zdarzyło mi się kiedyś zaplątać z towarzystwem (albo towarzystwu ze mną, mniejsza o to) w odwiedziny do Długiego, do Duszatyna. Joanna pokazała nam wtedy kilka płaskorzeźb pozostawionych tu i ówdzie przez bardzo uzdolnioną osobę. I tak jak tamte płaskorzeźby bardzo mi się podobały, tak jak z przyjemnością można popatrzeć (przez chwilę) na te ławki wymalowane na bruku, tak na to
http://s1.bild.me/bilder/030611/2546...konii-buba.jpg
wybaczcie, ale z przyjemnością nie patrzę. Nijak się to ma do duszatyńskich płaskorzeźb, nijak się to ma nawet do tych ławek. Za to doskonale pasuje do obrazków załączonych przez Wojtka.
Wojtku, znalazłam dla Ciebie romantyczne miejsce w stolicy, ba! w jej sercu!
Jeszcze jest trochę wolnej przestrzeni! (do podpisu;-)
Na górce, ciche, a jednocześnie na głównym szlaku zwiedzających, Dziedzictwo Kultury, bądź pewien, że pozostaniesz w pamięci pokoleń...
Szykuj majzelek, zwłaszcza jako Powsimorda forum powinieneś się poczuwać i wyciąć swoją sygnaturę, niech zostanie na wieki... ślad dla potomnych;-)
czyli nie chodzi o to ze malowanie jest z gruntu złe tylko trzeba malowac ladnie? ok, z tym sie moge zgodzic :-D ze milej popatrzec na cos ladnego.. Ale niestety duzo ludzi wszystko wrzuca do jednego worka- czego przykladem moze byc zniszczenie sciennych malowidel i wierszy- uznanych za akt wandalizmu, na Pętli Boryszynskiej na MRU poprzez zamalowanie wszystkiego biała farba...
Wiec z pokora przyjme oskarzenie jak mi ktos wytknie zupelny brak talentu :-) moze kiedys sie poducze i poprawie ;-) (acz tylko praktyka czyni mistrza... ;) )
czy masz gdzies fotke tych duszatynskich plaskorzezb? bardzom ich ciekawa!!!!
Nie tylko. Ważne jest też wyczucie miejsca, szacunek dla pracy innych i kilka kolejnych, drobniejszych warunków. Bez tego wszystkiego, trudnego do zdefiniowania ale jednak dość czytelnego, to jednak są akty wandalizmu. W szczególności paćkanie po budynkach bez uzgodnienia z właścicielem zawsze będzie wandalizmem i należy się liczyć z tym, że będzie to zamalowywane. Najlepiej na koszt paćkającego.
Nie mam. Trzeba odwiedzić Długiego w Duszatynie :wink: Warto, nie tylko ze względu na te pamiątki.Cytat:
czy masz gdzies fotke tych duszatynskich plaskorzezb?
Warto? Taa, ale tylko w terminie obejmującym 28 sierpnia;)
Pozdrawiam
Długi
Wychodząc z lotniska w Londynie czy Liverpoolu bardzo wiele przyjezdnych zwraca uwagę na mało estetyczny widok pod swoimi stopami:
Załącznik 27583
Problem gum do żucia wypluwanych na chodniki istnieje w Anglii od wielu lat. Różnego rodzaju myjki, kerszery itp przynoszą efekt chwilowy. Kampanie społeczne z zasady mają za zadanie edukować i zmienić postawę w długim okresie czasu, a ich skuteczność daje się obserwować nawet i po kilku latach. Angielskie miasta potrzebowały szybkiego rozwiązania narastającego problemu.
Mieszkając kilka lat temu w małym miasteczku w zachodnim Yorksire moje zaciekawienie wzbudziły plansze formatu A3, które pewnego dnia wyrosły jak grzyby po deszczu w centrum miasta. Pojawiły się na większości latarni, wzbudzając zainteresowanie przechodniów. Jako, że był to okres wyborów, plansze przedstawiały karykatury polityków okraszone zabawnym hasłem oraz napisem STICK YOUR GUM HERE. Nikt nie miał wątpliwości co należy zrobić. Ilość gum na plakatach rosła z dnia na dzień, a na chodnikach malała. Plakaty były wymieniane regularnie, ich tematyka również się zmieniała. Ludzie z czasem przyzwyczaili się do nowego elementu miejskiego krajobrazu i zaczęli po prostu z niego korzystać. Jak to w życiu bywa - potrzeba matką wynalazku.
Załącznik 27584 Załącznik 27585 Załącznik 27586 Załącznik 27587 Załącznik 27588
Czy nam się to podoba czy nie, zjawisko pozostawiania "śladu dla potomnych" nie zniknie, dopóki ci z fantazją nie wpadną na pomysł zaspokojenia potrzeby tych bez fantazji. Innymi słowy - zamiast mnożyć problemy, może warto by się było zastanowić jak je rozwiązać, hmm?
I dodam jeszcze do zbioru coś od siebie, pozostawiając to bez komentarza:
https://lh5.googleusercontent.com/-2...yE/s800/50.jpg
Jakby tak jeszcze wymyślono sposób na psie kupy na chodnikach.
Pozostawianie "swoich śladów dla potomnych" w dowolnych miejscach i w dowolny sposób oceniam tak samo jak te psie kupy.
Zdjęcia ruin cerkwi w Krywem. Bulwersujące, prawda?
https://lh5.googleusercontent.com/-g...0/DSC03786.JPG
A to? Czy aby na pewno było potrzebne w tym miejscu?
https://lh6.googleusercontent.com/-O...0/DSC03788.JPG
Jakkolwiek uważam znakowane ścieżki (ścieżki, nie szlaki!) ogólnie za chybioną ideę, jestem przeciwnikiem malowania szlaczków na co drugim drzewie i prowadzenia na ten sam szczyt pięcioma czy sześcioma znakowanymi drogami, tak tych dwóch przypadków - wandalizmu i malowania znaków ścieżki na tym samym obiekcie nie wrzucałbym do jednego worka. Byłoby zdecydowanie lepiej, gdyby znak ścieżki znalazł się gdzieś obok (choćby na tablicy informacyjnej stojącej kilka metrów dalej), ale to jednak zupełnie inna kategoria - tworzeniu ścieżki przyświeca jakiś cel, to ma (przynajmniej w założeniu) jakiś sens. A "byłem tu" na murach jest przykładem bezrozumnego, bezcelowego i idiotycznego wandalizmu.
"Zasłanianie" się znakami ścieżki i - nawet pozorne - tłumaczenie i usprawiedliwianie w ten sposób wandalizmu nie jest, Mamciu, dobrym pomysłem. Przynajmniej moim zdaniem :wink:
Już widzę tę dyskusję, która się tu szykuje: "czy moje >byłem tu< jest gorsze od znaku ścieżki?", "i co? znak ścieżki to nie wandalizm a moje >byłem tu< tak?" i tym podobne. Ewentualnym autorom takich wypowiedzi od razu więc odpowiadam: jest gorsze, znak nie a >byłem tu< tak. Powody wyłuszczyłem wyżej.
Muszę popracować nad przekazem :)
Obydwa moje posty w tym wątku są podszyte ironią i cynizmem i o ile pierwszy celuje w tzw. owczy pęd, w tym przypadku przejawiający się w powtarzaniu "ja też jestem przeciwny, malowanie i skrobanie jest be" przez kolejne i kolejne osoby, o tyle drugi miał zwrócić uwagę na coś zupełnie innego. To coś będącego w zasadzie dygresją od głównego tematu.... Chciałam tym zdjęciem pokazać idiotyzm na jaki trafiliśmy. Naokoło ruin stoi mnóstwo drzew. Miejsc do naciapania znaku jest mnóstwo, co zresztą zostało wykorzystane. Znaki są naciapane na co drugim drzewie wokół ruin (co zilustruję fotografią wieczorem). Po jakiego grzyba brudzić mury zabytku?
A czy uważam to za wandalizm? Nie. Za idiotyzm - tak.
A odnośnie samego skrobania, malowania i innego ciapania - podpisuję się pod wypowiedzią Basi Z.
A dlaczego nazywasz to "owczym pędem"? Może oni faktycznie tak uważają? Jeżeli dodają coś przy okazji od siebie, a nie puste "zgadzam się", to wszystko jest moim zdaniem w porządku.
Podobnie jak Ty, jak się okazuje :wink:
Z głupoty, najprawdopodobniej z głupoty.
PS Polecam lekturę :wink:
Dzięki za link, teraz już wiem co miałeś na myśli pisząc:
A donośnie mojego nastawienia do samego paćkania... to podejrzewam że większość osób posiadających fundamentalne wychowanie może cię podpisać pod opinią, że "ciapanie jest be" tylko po co? To wydaje się być oczywiste. A prostackich zachowań samym mówieniem nie zlikwidujesz. Dopóki nie znajdzie się kreatywna głowa, która wymyśli jak dzieciakom umożliwić "obsikanie drzewka" w inny sposób, dopóty będzie syf na ścianach, na stolikach i ławkach, w schroniskach itp itd
Wydaje się. To jest właśnie sedno problemu, że nam się tak właśnie wydaje, a dla wielu to wcale nie jest takie oczywiste. Gdyby było to mury zabytków byłyby czyste a drzewa wzdłuż szlaków miałyby zdrową korę. Może zacznijmy od tego:
I druga sprawa:Cytat:
Zamieszczone przez Mamcia DwaChmiele
Co nie znaczy, że mam milczeć jak takie zachowania spotykam. To byłoby najgorsze rozwiązanie: wzruszyć ramionami i przejść obok w milczeniu.
Ależ Bartku, ja nie twierdzę że nie należy mówić. Należy. Na edukację i wychowywanie nigdy nie jest za późno. Natomiast uważam, że samo mówienie w kółko tego samego niewiele da. Tylko tyle.
Forum to dobre miejsce, żeby o tym podyskutować, pomyśleć nad rozwiązaniem, może nawet poczynić jakieś kroki aby to zmienić... wbrew pozorom naprawdę niewiele trzeba aby temat nagłośnić (chociażby na początek właśnie w schroniskach, na głównych szlakach).
Więc jeśli przyświeca jakiś cel, to można bazgrać po obiektach zabytkowych?
Cerkiew w Krywem i te piękne przycerkiewne drzewa zostały pobazgrane ścieżkowym graffiti.
Wygląda to fatalnie. Dla wielu to najbardziej czarodziejskie miejsce w Bieszczadach.
Teraz straciło. Ile? To kwestia indywidualna; dla jednych osób pewnie niewiele (bo przyświecało), dla mnie dużo a są i takie osoby (pozdrawiam ;) ), którym będę teraz odradzał wizytę w Krywem - rozumiem, bo sobotnia wizyta trochę zatarła mi piękne wspomnienie tego miejsca z jesieni.
Ja nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla takich działań. Dla mnie tego samego typu 'cel przyświecał' temu co pisał "byli tu" jak i temu komuś od ścieżki, oba przypadki są "przykładem bezrozumnego, bezcelowego i idiotycznego wandalizmu",
ale też nie wrzucałbym do jednego worka, tak jak bardziej razi gdy kradnie policjant, niż złodziej, tak tutaj w majestacie prawa został dokonany akt wandalizmu i to przez kogoś, kto teoretycznie powinien dbać o to miejsce.
Jaki to daje przykład dla nieukształtowanych osób? "Przecież jeśli nawet 'gospodarze' malują po cerkwi, to my też możemy! W końcu to tylko ruina"
Efekt: mamy poniekąd ścieżkę wytyczoną przez wandala dla wandali.
a czy na cerkwi w Łopience (a może w środku?) i na lipie nad dziuplą też już są jakieś oznaczenia ścieżek?
Pytam, bo tak jak w Krywem, nie byłem w Łopience od jesieni, a jest tam przecież parę ścieżek i warto by chyba było "odpowiednie" je oznaczyć, tak jak to się stało w Krywem..
i jeszcze na temat wrzucania do worka i propo proporcji; razem wzięte wszystkie napisy na wszystkich budach, wiatach, przystankach i na tym podobnych elementach współcześnie wprowadzonych do krajobrazu Bieszczadów przez człowieka, są dla mnie niczym, przy jednym bazgrnięciu na cerkwi w Krywem, niezależnie czy chodzi o "byli tu cygan", czy ścieżkowe graffiti.
a miejskie graffiti w stylu Banksy'ego lubię, i owszem.
O! Czyli mam pozwolić na malowanie znaczka na ikonie za ołtarzem albo wycofać się ze wszystkiego? Nic z tego :-P A skoro rozpocząłeś pojedynek na przejaskrawienia to odpowiem Ci tak: walnięcie znaczka na cerkwi w Krywem było głupie, jest tam na to doskonałe miejsce (tablica informacyjna). Ale nie dam się przekonać, że jest to porównywalne albo i gorsze (no, to już karkołomna teza) od wydrapywanych scyzorykiem na tynku "byłem tu". To raczej jakiś cap ze scyzorykiem wydrapie Maryi na czole "byłem tu" niż ktoś namaluje tam znak ścieżki.
I jeszcze na koniec (z mojej strony) tej akademickiej dyskusji - namalowanie znaku na cerkwi nie jest największym błędem związanym ze ścieżką, to jedynie konsekwencja znacznie większego błędu. Tym kardynalnym błędem jest trend do znakowania ścieżek bez opamiętania, wszędzie gdzie się da i jak się da. Nie to jest jednak tematem tego wątku a dewastowanie, także zabytkowych obiektów, przez różnego rodzaju "tam byłych". Nie zacierajmy tego problemu przez budowanie kontrastu z innymi durnowactwami, nie usprawiedliwiajmy jednej głupoty przez przykrywanie jej inną (obojętne czy większą czy mniejszą).
No ale na ścieżki były pieniążki z Waszej ukochanej Unii zdaje się;-)
więc cóż w tym dziwnego, że TYLE ich powstało.
Jest kasa, ktoś chce zarobić, chyba rachunek jest prosty?
Kochanej czy niekochanej.
Te same pieniądze dałoby się wykorzystać w sposób znacznie bardziej sensowny, to urzędnikom, którzy usiłują "zwiększyć atrakcyjność Bieszczadów" brak wyobraźni i pomysłu jak to zrobić i na co pieniądze przeznaczyć. Myślą ze jak utworzą dwudziestą piątą w okolicy ścieżkę przyrodniczą - to miejscowym w znaczący sposób zwiększą się dochody.
Dużo by gadać, pisać, na "sąsiednim" forum była nawet taka dyskusja "co zrobić aby turyści przyjeżdżali w Bieszczady", czy jakoś tak.
Widać że miejscowi, przynajmniej ci wypowiadający się na tamtym forum zupełnie "nie czują" tego czego poszukują w Bieszczadach turyści.
A wykonawcom tej pożal się Boże "inwestycji" brak z kolei elementarnego wyczucia dobrego smaku.
Krysia - nie mogę się nadziwić jednemu, bo już kilka razy na ten temat rozmawiałyśmy.
Nie podoba Ci się znakowanie wszystkiego co popadnie w Bieszczadach, tak samo zresztą, jak i mi, a jeździłaś w swoim czasie do Sąsiadów aby tam umieszczać na drzewach znaczki. Nie wiem, czy tam to co innego niż w Polsce, czy też od tego czasu (tzn. od naszej dyskusji nieco ponad 2 lata temu) tak bardzo zmieniły Ci się poglądy.
I jeszcze na koniec - całkowicie zgadzam się z Bartolomeo - walnięcie znaczka ścieżki na zabytkowej cerkwii jest idiotyzmem ale te bazgroły na jej scianach, tak samo zresztą jak w każdym innym pięknym miejscu zniesmaczają mnie jeszcze bardziej.
Zresztą nie tylko "pięknym" miejscu. Graffiti na starym ceglanym murze też jest dla mnie obrzydliwe.
Hę?
A ja gdziekolwiek napisałam, że mi się nie podoba???
KIEDY???
Nie podoba mi się UE-ale szampan już się chłodzi w lodówce w oczekiwaniu na jej rozpad;-)23 marca Grecja zostanie ogłoszona bankrutem i się zacznie show;-)
Jedyne co to data może być inna, bo ta jest jakby nieformalna i krąży po necie tylko.
A co do szlaków nigdy nie mówiłam, że jestem przeciw, bo świadczyłoby to o tym co piszesz, co najmniej rozdwojeniu jaźni;-))))
Dokladnie... Pieknie to napisales.. Jest w tym żelazna logika... Gdyby wszyscy mysleli i mowili tak jak ty- to duza szansa ze dalabym sie w koncu kiedys przekonac ze podpis na scianie wiaty to coś złego...
ale jak go wypijesz kiedys beze mnie to udusze!!! :-)
Coś czuję, że rozzłoszczę tym Bartka, ale słowo się rzekło:
Ilustruję zatem i już głębiej kija w mrowisko nie pcham ;)
https://lh3.googleusercontent.com/-2...03791znaki.jpg
Dostali kasę trzeba wypaćkać farbę;-)
proste jak 2 razy 2;-)))))
PS-Buba weź że się do mnie odezwij na gmailu na czacie, bo coś się znajdzie!
Żeby jeszcze zilustrować.
Chodzi mi o graffiti w takich np. miejscach:
https://lh6.googleusercontent.com/-7...2/100_0938.JPG
To jest Nikiszowiec, osiedle w Katowicach powstałe na początku XX w. Dla niektórych obrzydliwe, dla mnie - piękne.
Gdyby te mury wszystkie umyto (co pewnie kiedyś nastąpi) nie byłoby już takie piękne, ale jednocześnie widoczne graffiti tez te mury psuje.
Dlaczego nie mogło zostać tak jak jest ?
Przyznam się Wam do jednego. Kiedy miałam 8 lat razem z koleżanką zapragnęłam się uwiecznić kredą na starym ceglanym murze obok szkoły, a mianowicie napisać tam "dupa".
Właśnie jak pisałyśmy przechodziła starsza nauczycielka i zwróciła nam uwagę, ale w grzeczny sposób "dziewczynki, co wy robicie, nie wstyd wam".
No i było nam wstyd i do tej pory byłoby mi wstyd gdzieś się w dowolnym miejscu podpisać.
Piękne.Równie wytworne jak blockhauzy w Auschwitz I :twisted:
Jak już się Basia przyznała do maziania po ścianach to ja też.
Było tak.
Wybraliśmy się z kolegą pewnego styczniowego poranka aby pomazać farbą na ścianie.
Co by nikt nie przeszkadzał wybraliśmy wczesną, jeszcze ciemną porę.
Na ulicach totalny spokój , bo i dlaczego mieli by się plątać jak trwała jeszcze godzina milicyjna.
Machnęliśmy spory napis na budynku popularnej wówczas kawiarni Hortexu położonej w centrum miasta
I co ?
I całkowite rozczarowanie mnie ogarnęło gdy parę godzin później przyszedłem sprawdzić czy nasze dzieło wzbudza entuzjazm przechodniów.
Napisu NIE BYŁO :twisted:
Jak to ?
Tyle pracy na nic.
Jakiś wandal zamalował.
To rozczarowanie spowodowało że przestałem zaniechałem tej twórczości.
Ale co jest oczywiste bo się zgubiłam? to, że ci z fundamentalnym wychowaniem nie ciapią po ścianach? karkołomna teoria...:roll:
po pierwsze - ciapią po ścianach nie tylko dzieciaki niestety. W przypadku dzieci można to jeszcze jakoś uzasadnić dziecięcym "kiełbiem we łbie", który jeszcze rokuje jakoś na przyszłość ale jeśli ciapie dorosły? czym uzasadnić i usprawiedliwić? głupotą? nerwicą natręctw? nerwicę da się wyleczyć, głupoty niestety nie.
po drugie - dlaczego kreatywne głowy mają zajmować się szukaniem ujścia dla czyjejś głupoty? Głupotę trzeba TĘPIĆ a nie szukać dla niej wygodniejszego hamaczka, żeby mogła w spokoju się rozwijać. Angielski przykład z gumą do żucia mnie nie przekonuje. Może i politycy kochani nie są ale takie ogólne przyzwolenie i zachęta do tego, że można kogoś - nawet choćby na zdjęciu - opluwać, raczej zbyt dobrze o nas jako o ludziach nie świadczy. Nie wiem jak można uznać to za super pomysł ale może ja jestem jakaś mało nowoczesna po prostu i pewnych rzeczy nie rozumiem.
Nie rozumiem tez sensu zostawiania jakichś napisów w założeniu, ze będzie to ślad dla potomnych, że ten ktoś tam był. To nie można tym potomnym pokazać zdjęć? Nie można wytatuować tym potomnym linków do tych 150 for na których zamieszczamy relacje? Nie wystarczy im wiedza, że mamusia czy tatuś, babcia czy dziadek tam gdzieś byli tylko muszą to przeczytać tam na miejscu? a poza tym - dlaczego ktoś postronny "niepotomny" musi ponosić konsekwencje tej potrzeby przekazu dla potomnych? co mnie obchodzi, że jakiś tam"X" był właśnie tam gdzie ja teraz jestem?
cudowna bieszczadzka Pani P., która choć dźwiga którą tam dziesiątkę lat, nie dziwi się zbytnio dzisiejszym światem, nie oburza, nie kręci głową. Twierdzi, ze każdy czas ma swoje prawa. Ale czasami patrząc na zachowanie kogoś po prostu stwierdzi: "Ja myślała, że tyś mądry a tyś durny".
no.:wink:
pozdrawiając niezmiennie wszystkich stanowczo oświadczam, że mój post nie jest personalnym atakiem na nikogo.:mrgreen:
mógłbym dużo jeszcze pisać, ale podzielę się tylko z ciekawymi jak dla mnie, trochę zaskakującymi i przewrotnymi wnioskami jakie mi przyszły do łba podczas podsumowywania, mianowicie:
wygląda na to, że ja i buba jesteśmy nielicznymi (jedynymi?) osobami, dla których jakiekolwiek grafficiarstwo (inne formy dewastacji też) na zabytkowych murach i przycerkiewnych przycmentarnych drzewach, jest wandalizmem
i że w przypadku Krywego, ścieżka edukacyjna (tu nacisk na "edukacyjna") uczy, że bazgranie po starych cerkwiach i drzewach rosnących koło grobów, jest cool i trendy.
hihihihi
jako niegrzeczny chłopiec ze złej dzielnicy, też i brzydsze słowa zdarzało mi się bazgrać na ławkach i murach
a trochę później w 80-tych latach takie specjalne "P" na murach malowałem
ale wtedy też ktoś szybko dzwonił pod niezamalowany wtedy pewnie jeszcze numer:
http://behance.vo.llnwd.net/profiles...1189406730.png