-
Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Opowiadanie może być dość długie, bo wrażeniami z pięknej wędrówki warto się z bliźnimi podzielić. Na początek informacje w pigułce.
- Skład ekipy: trzy osoby, widoczne na poniższym zdjęciu (z Pietrosa Budyjowskiego).
- Termin: 12 – 19 lipca 2014 roku.
- Dojazd: z okolic Rzeszowa do Vişeu de Sus samochodem osobowym, odległość ok. 700 km
- Rozgrzewka: spacerkiem na Torojagę z Borszy
- Dojazd w głąb gór: kolejka wąskotorowa, kurs „produkcyjny” z Vişeu de Sus do końcowej stacji Koman, odległość ponad 40 km.
- Trasa piesza: stacja Koman, „dzióbek granicy”, Hnitessa, Palenica, Komanowa, Koman, Stewiora, Purul, Pirie, Przełęcz Łostuńska, Łostuń Wielki, Ryżowaty, Popadia, Suligul, Czywczyniarz, Kukulik, Bydyjowska Wielka, Cristina Mare, Pietros Budyjowski, Pedealu, do Poienile de sub Munte
- Zjazd w doliny: zwiózł nas życzliwy mieszkaniec swoim samochodem za symboliczną opłatą.
- Noclegi: początkowy i końcowy w lokalnych pensjonatach, w górach w namiocie.
- Pogoda: trochę grzało, trochę wiało, trochę lało – czyli nie można narzekać.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...1195-800-p.jpg
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Dzień 1. Najpierw trzeba dojechać.
Opis dojazdu raczej nie mieści się w tematyce wschodniego łuku Karpat. Dojechaliśmy do Vişeu de Sus. Widok z okna naszego pensjonatu nie był zbyt górski. Te kryte eternitem komórki, to nie garaże, lecz składziki opału. Natomiast sam pensjonat (Pensiunea La Cassa, str Gheorghe Doja 6) polecamy z przekonaniem. Za 50 lei od osoby mamy pokój do spania z czystą pościelą, przy pokoju łazienka z ciepłą wodą, w cenie obfite śniadanie z produktami regionalnymi.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0759.JPG
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
... no to czekamy, bo zapowiada się jak zwykle... niezwykle...
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Dzień 2. Rozgrzewka, idziemy na Toroiagę.
Dojeżdżamy do końca drogi asfaltowej i ostatniego przystanku autobusowego w Baia Borsza. Samochód tutaj zostaje. Miejscowy piesek dostał trzy obamki, będzie pilnował.
Co to są obamki, opowiemy później.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0761.JPG
Pod Torojagą funkcjonowały na skalę przemysłową już od XVIII w. liczne kopalnie surowców mineralnych. Niektóre z nich – w niewielkiej skali – pracują do dziś.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0763.JPG
Inne stoją nieużytkowane i niszczeją.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0772.JPG
Stoki Totoiagi podziurawione są licznymi sztolniami, w których wydobywano głównie rudy metali kolorowych oraz boksytu.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0776.JPG
Opuszczamy poranioną dolinę i przez spalony las podchodzimy do jednego z ramion Toroiagi.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0783.JPG
Wyszliśmy na szczyt 1930 m. W grzbiecie głównym, który jest naszym celem już nie będzie tak wysoko.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0815.JPG
Zejście rozpoczyna się łagodnie. Potem łapie nas w swoje szpony kosodrzewina, po której trzeba przedzierać się górą, stąpając po uginających się gałęziach. Nie wszystkim uczestnikom się to podoba:-)
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0830.JPG
Po przedarciu się przez kosodrzewinę schodzimy stromym żlebem do jednego z najwyżej położonych, czynnego do dziś rejonu wydobycia.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0842.JPG
Potem już nudna, długa droga kopalniana sprowadza nas na dół.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0853.JPG
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Ach jak chciałbym się tą drogą z Toroiagi puścić w dół rowerem! :)
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Cytat:
Zamieszczone przez
Petefijalkowski
Ach jak chciałbym się tą drogą z Toroiagi puścić w dół rowerem! :)
Najlepiej by Ci się pewnie jechało przez tę kosodrzewinę:-) Ale opowiadajmy dalej. Może wieczorem się obudzi reszta uczestników i dołączy:wink:
Mocăniță oficjalnie
Mocăniță to nazwa lokalnej kolejki wąskotorowej, jeżdżącej w głąb doliny Vaseru. Linię kolejową zbudowano w latach 1933-35 i służyła do zwózki drewna. Jej długość od głównej stacji kolejowej w miasteczku Vişeu de Sus do ostatniej stacji Izvorul Boului wynosiła 46,3 km. Do tego dochodzi kilka odgałęzień, prowadzących w boczne doliny. Dziś przejezdny jest odcinek torów od stacji CFF na kilometrze 3,5 do stacji Coman na kilometrze 43,5. Z tego pociągi turystyczne jeżdżą tylko do stacji Paltin na kilometrze 21,6, czyli długość kursu turystycznego wynosi 18,1 km.
W sezonie wakacyjnym pociąg wyjeżdża o godzinie 9:00, dojeżdża do Paltin ok. 11:00 a wraca ok. 15:30. Przejazd w obie strony kosztuje 49 lei, dzieci 36 lei.
Chętni do przejazdu zatrzymują się na parkingu, który mieści kilkadziesiąt a może kilkaset pojazdów.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1355.JPG
Podróżni przybywają indywidualnie lub zbiorowo.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1362.JPG
Tutaj czeka „pod parą” gotowa do wyjazdu lokomotywa z przyczepionymi wagonikami osobowymi. W czasie dużej frekwencji składów jest więcej. Ta lokomotywa nazywa się ELVETIA.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1352.JPG
Ta nazywa się KOZIA-1 (bo jest też KOZIA-2). W pierwszym wagonie za lokomotywą jedzie paliwo.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1354.JPG
Jednym z ciekawszych obiektów na stacji jest żeliwny słupek z dawnej granicy polsko-rumuńskiej; nie wzbudza on jednak wśród gości większego zainteresowania.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1368.JPG
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Pięknisie- ELVETIA i KOZIA
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Cytat:
Zamieszczone przez
Piskal
Pięknisie- ELVETIA i KOZIA
Widzę, że błąd zrobiłem - powinno być COZIA
Stacja kolejowa od kuchni
Dojazd do stacji Paltin nie był dla nas dobrym rozwiązaniem, czekałoby nas wtedy dreptanie dodatkowych 20 kilometrów w górę doliny, głównie po torach. W niedzielę wieczorem spytaliśmy panią w kasie biletowej, czy można pojechać dalej, niż przewiduje oficjalnie podawany rozkład jady. Uprzejma kasjerka odpowiedziała, że rano pojedzie tzw. „production train” i możemy się nim zabrać. Jadą nim pracownicy leśni, sprzęt i wagony po drewno. Odjeżdża o godzinie 7 ale lepiej przyjść o 6:30, bo czasem udaje się załodze wyjechać wcześniej. Pociąg prawdopodobnie pojedzie do końcowej stacji Coman, ale niekoniecznie. Production train nie odjeżdża z przystanku turystycznego, ale z górnego krańca terenów kolejowych. Trzeba więc będzie podejść kilkaset metrów dalej. Dodatkowo pani zaproponowała nam kupno biletów, bo z załogą pociągu będzie się trudniej dogadać – mogą mówić tylko po rumuńsku. Tak też zrobiliśmy. Bilety w jedną stronę na całą trasę kosztowały nas połowę ceny biletu turystycznego.
W poniedziałek rano z biletami w dłoni i prowiantem na tydzień udaliśmy się do wskazanego miejsca. Na wszelki wypadek już o godzinie szóstej rano (czyli polskiej piątej). Początkowo było tu pusto i cicho. Na pierwszy rzut oka stacyjka wydawała się składowiskiem złomu. Na licznych, rozgałęziających się torach stały lokomotywki, wagony, samochody wszelkich marek i rozmiarów na kolejowych kołach, ręczne wózki jeżdżące po szynach.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0905.JPG
Niektóre wyglądały jakby o nich zapomniano i czekały tylko, aż ktoś się nad nimi zlituje, potnie je i wywiezie do huty. Ot, na przykład taki Ził. Stał sobie zakurzony gdzieś w krzakach. Ale w pewnym momencie ożył. Dwuosobowa załoga obróciła go jakimś cudownym sposobem o 180 stopni i ruszył w górę.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0904.JPG http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1329.JPG
Po chwili od strony miasteczka przyjechał stary VW Transporter z przyczepą. Z samochodu wysiadło kilkanaście osób; więcej niż taki samochód może "na oko" pomieścić. Z przyczepki zaczęli wynosić w pobliże torów siatki, torby, plecaki, wielkie walizki, namioty, koszyki, dywany, zwiniętą w kłębki pościel i różne inne rzeczy. Niełatwo nam było domyślić się, dokąd i w jakim celu jadą.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0884.JPG
Po chwili z jakiegoś sobie znanego miejsca przynieśli dużo plastikowych beczek. Przy ich oczyszczaniu, z wnętrza zaczęły wypadać małe, suche listki i drobne gałązki. Jedna z zagadek rozwiązana - jadą na kilka dni na jagody. Na stacyjce zaczęło się coś dziać. Wte i wewte przemieszczały się lokomotywy, samochody przystosowane do jazdy po szynach, wagoniki, drezyny. Pozornie bezładnie, ale praktycznie bardzo precyzyjnie. Jednym torem nadjechał zielony Transit, drugim żółta lokomotywka.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0893.JPG
Przyjechała bordowa lokomotywa z dwoma wagonami osobowymi. Ludzi ze wszystkich stron przybywało coraz więcej. Pieszo, konno, na rowerach, samochodami. Gromadzili się przy stacyjce. Na plecach mieli tobołki lub brezentowe plecaki na skórzanych szelkach.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0898.JPG
Skład, na razie skromny, zatrzymał się przy czymś w rodzaju peronu. Ten żółty wagonik jeszcze kilka minut temu stał na bocznym torze. Był odrapany i pogięty, wydawało się, że nigdy nigdzie już nie pojedzie. Teraz zajął zaszczytne miejsce tuż za lokomotywą. Później, gdy skompletowano cały skład, okazało się, że jest to najbardziej ekskluzywny wagon w tym pociągu. Pasażerowie zaczęli wsiadać.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0900.JPG
Za dwoma wagonami osobowymi dołączono platformę. Początkowo znalazły się na niej tylko beczki na jagody, powiązane sznurkiem, żeby nie spadały.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0902.JPG
Na bocznym torze zaczął się szykować do podróży wagonik specjalny. Jak się później okazało, był to pojazd elitarny, przewożący mechaników z narzędziami, palnikami, butlami z tlenem i acetylenem. Wagonik miał własne hamulce.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0909.JPG
Ludzi przyszło tak wielu, że dwa wagoniki osobowe ich nie pomieściły. Po chwili jakby z pod ziemi pojawił się trzeci wagonik. Podróżni nieśli ze sobą piły motorowe, siekiery, części do ciągników i maszyn, kanistry z paliwem, butle z napojami, pojemniki z woda destylowaną do akumulatorów, koszyki z żywnością. Za trzema osobowymi jechała platforma, na której oprócz beczek stał wielki ciągnik leśny i siano dla konia. Za platformą doczepiono 20 wagoników do zwożenia drewna a na koniec maleńki wagonik z mechanikami. Pociąg zagwizdał i ruszył. Cieszyliśmy się, że ruszamy w góry. Cieszyliśmy się, że dojedziemy daleko w dolinę, pod samą Hnitessę.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0919.JPG
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Ale opowiesc ;) Pewnie cale to ladowanie trwalo troche i troche, ale musialo byc niezle pasjonujace! ;) Jestem ciekaw bardzo dalszej Waszej wycieczki oraz przygod w dolinie Vaser,
nie chce wyprzedzac faktow ale pewnie za szybko do Coman nie dojechaliscie ;)
P
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Tak czytam opis tego składu i przypomniała mi się "Lokomotywa" Tuwima :-)
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
No proszę, kolejna porcja cennych informacji - jest skład Mocanity, który dociera do końcowej stacji Coman!(podane wraz z godziną odjazdu! - warto by chyba tylko dodać, że kursuje zapewne tylko w dni robocze, ale to w sumie oczywiste). To musiała być podróż!
P.S. Inną możliwością (w razie czego) dotarcia z Baia Borszy na Hnitessę jest wędrówka na Torojagę "na ciężko" i nocleg w otwartym z pompą w lipcu 2008 schronie turystycznym Refugiu Lucaciasa na przełęczy tegoż samego imienia (ciekawe w jakim stanie jest ten schron obecnie) i dalej w stronę Kreczeli szlakiem grzbietowym - czasowo wyszło by pewnie w sumie podobnie.
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Samo szykowanie tego pociągu to już przygoda.
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Luki, ten pociag na sama gore nie jezdzi raczej codziennie. Przykladowo w maju jak bylismy to w dol kursowal z Comanu w piatek lub sobote, a w czwartek z Babei. Choc szef PdF zapewnial nas ze codziennie z Comanu....
P
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Czytam o zestawianiu składu kolejki i przed oczami mam Rzepedź `82 - podobna awanturka ;)
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
Czytam o zestawianiu składu kolejki i przed oczami mam Rzepedź `82 - podobna awanturka ;)
Tutaj to nie wyglądało na awanturkę, raczej na improwizację opartą na wieloletnich doświadczeniach.
W górę doliny Vaseru
Na pierwszych dwóch przystankach: Fabrica trei (5,2 km) i Valea Scradei (6,7 km) jeszcze dosiadali pasażerowie.
W pociągu jechał konduktor, który gwizdkiem sygnalizował gotowość do odjazdu. Sprawdzał też bilety. Jedynymi osobami, podlegającymi sprawdzaniu była nasza trójka, reszta pasażerów jechała służbowo.
Przystanek Cozia (18,5 km). Wysokość i szerokość maszyn stosowanych w dolinie Vaseru limitowana jest wysokością i szerokością trzech tuneli, przez które trzeba je przewieźć. Ten ciągnik mieścił się z niewielkim zapasem.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0913.JPG
Miejscami w wąskiej dolinie mieściła się tylko rzeka i wciśnięte pod skałę tory. W centrum kadru widać ostatni wagonik pociągu.
W wagonach ludzie jedli, pili, palili papierosy. Najczęściej pitym przez mężczyzn (95% pasażerów) napojem było piwo, zachodziła więc od czasu do czasu potrzeba opróżnienia pęcherza. Robiono to najczęściej na przystanku, dyskrecję zachowując przez obrócenie się tyłem do pociągu. Postój na przystankach uwzględniał tylko czas potrzebny na wyjście wysiadających, po czym konduktor gwizdał a pociąg ruszał. Osoby sikające musiały czem prędzej kończyć i gonić ruszający pociąg. Fotografowanie ludzi jedzących, pijących i sikających nie jest mile widziane, nie będzie więc tutaj dokumentacji fotograficznej.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0918.JPG
Na przystanku Faina (31,2 km) wysiadało sporo osób i pociąg stał kilka minut
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0924.JPG
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0928.JPG
Ekipa jagodowa z bagażami z beczkami wysiadła kawałek wyżej. Nie było tam przystanku, pociąg zatrzymał się na obszernej polanie, na skraju której pasły się konie.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0930.JPG
Pozostawiamy jagodziarzy i jedziemy dalej.
Na tym zdjęciu załapał się wprawdzie pasażer jedzący chleb z kiełbasą, ale nie był on głównym tematem zdjęcia:-)
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0933.JPG
Na przystanku Miraj (35,6 km) spotkaliśmy widzianego rano Transita.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0938.JPG
Przystanek Gura Stevioara (37,5 km). Jest tu jedno z dwóch czynnych odgałęzień torów w boczne doliny. Dzisiaj pociąg tam nie pojedzie. Niektórzy idą z plecaczkami w górę, po wybranych szczęśliwców przyjechała furmanka.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0944.JPG
Na stacji Valea Babii (38.3 km) reorganizacja składu pociągu. Wyżej jedzie tylko jeden wagon osobowy i platforma z ciągnikiem. Pasażerowie z pozostałych dwóch wagonów przesiadają się do tego jadącego dalej.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0947.JPG
W końcu docieramy do stacji Comanu (43,5 km). Tu wszyscy wysiadają, razem ok. 10 osób a ciągnik zjeżdża z platformy.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0948.JPG
Tory prowadzą dalej, do stacji Izvorul Boului (46,3 km), jednak powyżej Comanu nie są wykorzystywane ani utrzymywane w sprawności technicznej. Jest południe, idziemy wzdłuż torów w górę doliny.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0953.JPG
Dla dociekliwych - mapka z folderu Mocanity:
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...jka_folder.jpg
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Człowiek sie wczyta, zapatrzy i przestaje mu przeszkadzać to, że jak szedł do roboty to lało i w trampkach chlupie.
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Szukamy krańca Rzeczypospolitej
Wędrówka piesza rozpoczyna się od wejścia na tytułową Hnitessę. Nazwa szczytu przez jednych pisana jest przez dwa „s” (tak, jak tutaj), przez innych przez jedno „s” – Hnitesa. Hnitessa była to przez kilkaset lat najbardziej na południe wysunięty szczyt w Polsce. Gdzieś w jego okolicy znajdował się trójstyk granic: Polski, Węgier i Mołdawii (w uproszczeniu), zwany też Rozrogami Wincentego Pola, według którego miał tam być kamienny słup (lub kilka słupów) z wyrytymi literami FR, tzn. Fines Reipublicae (Krańce Rzeczypospolitej). Nie jest pewne, czy w opisywanym miejscu Pol był osobiście. Słupów tych jednak nikt nie znalazł, choć wielu szukało.
Nieużytkowane tory stają się niekompletne. Wzdłuż nich wielkie ciągniki ściągają ścięte drzewa. Nieco wyżej nikną, zasypane osadem naniesionym przez wodę.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/P1350635.JPG
Idziemy wzdłuż doliny potoku Boului. Droga transportu drewna już się skończyła.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0959.JPG
Aby na pewno zaliczyć WincentoPolowe Rozrogi, udaliśmy się nie wprost na Hnitessę, lecz na współczesny „dzióbek” granicy rumuńsko-ukraińskiej, leżący w grzbiecie głównym Karpat pomiędzy Kreczelą (rum. Jupania) a Hnitessą (rum. Ignatassea). Miejsce to na mapach rumuńskich opisane jest „Fata Boului” a na mapach wydanych w innych krajach „Fata Banalui”. I właśnie doszliśmy. Obecnie stoi tu ukraiński (dawniej radziecki) słupek graniczny nr 543.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8338.JPG
Schodzimy przecinką graniczną. Zgodnie z zaleceniami rumuńskich pograniczników, których siedzibę w Viseu de Sus w odwiedziliśmy wczoraj, staramy się iść wzdłuż granicy, raczej dwa metry po stronie rumuńskiej.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8341.JPG
Być może rozrogi były właśnie tu, na bezimiennym, skalistym wzniesieniu, na którym obecnie stoi ukraiński (dawniej radziecki) słupek graniczny nr 542.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0970.JPG
Do rozrogów pretenduje również górka ze słupkiem nr 541. Na ostatnim planie widoczne kopuły dawnej radzieckiej bazy radarowej na Tomnatyku, zwane „pieczarkami”
(http://forum.bieszczady.info.pl/show...l=1#post146134).
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0976.JPG
Tutaj Janusza bardzo polubiły muchy.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0978.JPG
Do wyboru mamy też kolejną górkę ze słupkiem nr 539.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0980.JPG
A to już Hnitessa. Pierwszy wylazł tam Janusz …
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0987.JPG
… i robi zdjęcia nadchodzącym maruderom.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8406.JPG
Schodzimy z Hnitessy. Na ostatnim planie po lewej skałka Baba, według legendy zamarznięta na kamień Hucułka z Hryniawy, która ubrana w 12 kożuchów już w marcu udała się z owcami na wypas.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8415.JPG
Ok. 19-tej wybieramy miejsce na biwak pod Palenicą. W odległości 3 minut znajdujemy też wydajne źródełko.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_0993.JPG
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Dzień 4. Wojennym śladem: Palenica, Komanowa, Koman, Stewiora, Purul, Pirie, przeł. Łostuńska, Łostuń
Pobudka jak zwykle o godz. 6 czasu lokalnego, czyli o naszej 5:00. Od tej pobudki do wygrzebania się ze śpiworów mijało zazwyczaj kilkanaście minut. Na ostatnim planie Alpy Rodniańskie z Petrosem po prawej i Ineu po lewej.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8427.JPG
Ruszamy na Komanową. Malownicze skałki na grzbiecie.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1013.JPG
Na granicy spotykało się trzy druty kolczaste: rumuński, radziecki oraz pochodzący z I wojny światowej. Tutaj drut rumuński, którym ktoś malowniczo owinął wielki kamień.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1015.JPG
Wizyta na skałce.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1021.JPG
Góra Koman i drut z I wojny światowej
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1029.JPG
Przestrzelona saperka, nie wiemy, z której wojny ani dlaczego przestrzelona.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1030.JPG
Wzdłuż przecinku granicznej (środek kadru) biegnie cały czas po stronie ukraińskiej (tutaj po prawej) dobrze utrzymana droga.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1035.JPG
Jedyna przygraniczna rumuńska tabliczka informacyjna, jaką spotkaliśmy. Dziś już nie wiadomo, jakie informacje przekazywała.http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1040.JPG
Gdy nie wiadomo, jak to obejść, trzeba zrobić zdjęcie:-)
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1041.JPG
I jak tu iść przecinką (P), gdy pięć metrów obok biegnie droga (D))?
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1044.JPG
Kapie woda do buteleczek.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1052.JPG
Biwak 2 pod Łostuniem Wielkim
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1053.JPG
Dzisiaj było pierwsze ognisko.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1057.JPG
-
6 załącznik(ów)
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Pozwolę sobie na dementi, ew. luźne dygresje, albowiem, kto tu rządzi, wydaje się oczywiste.
Najpierw, gwoli ścisłości,zaznaczam, że tak spokojnego raptusa jak Wojciech P. ze świecą szukać ;-).
Ot taki ścichapęk, który w górach zamienia się w demona dynamizmu:
zamiast leżeć, sączyć, obracać boczki właściwą stroną ku słońcu, to chodzi, szuka, nanosi, dokumentuje, wykrywa...
Dementuję też, że wystarczy mu do życia możliwość powąchania sera wędzonego raz na trzy dni.
Jadł i to bez namowy i raczej ze smakiem, znaczy się jednak człowiek...
Moim skromnym zdaniem opis dojazdu mieści się w tematyce wschodniego łuku Karpat, bo przecież nikt tam nie przybywa z góry, ani też przy wykorzystaniu urządzeń do transmisji w czasie i przestrzeni :-)
Słowacka kreatywność
Załącznik 35158
Słowacka pogoda
Załącznik 35159
Tokajskie klimaty
Załącznik 35160
Przejście graniczne
Załącznik 35161
Silniki zapasowe
Załącznik 35162
Szaleństwa architektury rumuńskiej
Załącznik 35163
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Cytat:
Zamieszczone przez
iaa
Pozwolę sobie na dementi, ew. luźne dygresje, albowiem, kto tu rządzi, wydaje się oczywiste.
Hola, hola, mości panie. nie rządzi, tylko po prostu pilnie pracuje. Oczywiście z wykorzystaniem materiałów dostarczonych przez wszystkich troje uczestników wycieczki.
Dzień 5. Biwak z owieczkami.
Łostuń Wielki, Ryżowaty, Popadia, Suligul, Czywczyniarz, Kukulik, połonina Kukul
Poranek pod Łostuniem. Nikły ślad po ognisku, innych śladów nie zostawiamy. Ruszamy dalej wzdłuż grzbietu.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1059.JPG
Momentami grzbietem idzie się jak po dywanie z bajki.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/P1350928.JPG
Momentami grzbiet jest tak zarośnięty, że mniej wytrwałe osobniki poddają się i schodzą na ukraińską drogę. Ale to chyba nie jest nikt z naszej wycieczki.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8565.JPG
Ten osobnik też nie może być od nas.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/P1350935.JPG
Od czasu do czasu zatrzymujemy się, by poszukać żeliwnych słupków granicznych.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1089.JPG
Tu jeszcze niedawno stał słupek
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1115.JPG
Ale tyle z niego pozostało:
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1117.jpg
Od czasu do czasu trzeba odpocząć – Suligul.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/P1350907.JPG
Czywczyn spod Suligula
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/P1350921.JPG
Wiele rumuńskich, współczesnych, betonowych słupków ktoś powalił na ziemię.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1138.JPG
Schron rumuńskich pograniczników pod Kukulikiem zastaliśmy pusty. Również podczas kilkudniowej wędrówki po granicy nikt nas nie sprawdzał i nie niepokoił.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1139.JPG
Połonina Kukul. Siadamy i obserwujemy z daleka pasące się stado owiec.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8796.JPG
Pomimo znacznej odległości, błyskawicznie podbiegają do nas obrońcy stada i coś szczekają po rumuńsku.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram.../P1350956+.JPG
W wydanym w 2014 r. II t. przewodnika po górach Rumunii autor, James Roberts tak pisze o psach:
http://ciekawe.tematy.net/2014/maramuresz/800/str51.jpg
Nie znam się na psach, ale zgodnie z naszą tradycją, postanowiliśmy poczęstować je obamkami. Początkowo odnosiły się nieufnie do naszych zamiarów, gdyż – podobnie jak większość czytelników – nie wiedziały, co to są obamki. Tymczasem nadciągnęła wielka chmura i akurat nad nami zaczął padać deszcz. W ciągu kilku minut postawiliśmy namiot, żeby komfortowo oglądać (i fotografować) owce.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1148.JPG
Juhas chyba zauważył nasze zainteresowanie, gdyż kilka razy przeganiał je tam i z powrotem tuż przed wejściem do naszego namiotu. Jeden z psów, jakiś mądry widać, zauważył, że nie mamy złych zamiarów i coś do niego mówimy. Poszedł i zjadł rzuconego mu obamka.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1149.JPG
Przestał szczekać i starał się nie oddalać od wejścia do namiotu. Jego towarzysz wprawdzie nie chciał obamków, ale gdy zobaczył, że kolega nas już lubi, też przestał szczekać i poszedł zająć się swoimi ważniejszymi sprawami.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1167.JPG
A owieczki paradowały przed namiotem, jak modelki na wybiegu.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1166.JPG
A aparaty pstrykały.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1161.JPG
Gdy przestało padać, obejrzeliśmy owieczki na wolnej przestrzeni
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8835.JPG
Potem owieczki sobie poszły, ale piesek został.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1168.JPG
Pomimo mokrego drewna, fachowiec od ognia rozpalił ognisko i tak zakończył się kolejny dzień wędrówki.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1172.JPG
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Niesamowita wędrówka!!! Pozazdrościć!
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Dzień 6. Niedźwiedzim tropem na Pietros Budyjowski
Pierwotny plan zakładał dalszą wędrówkę grzbietem granicznym w kierunku Stoha. W nocy padał deszcz. Rankiem także; wstaliśmy później, niż zazwyczaj. Pogoda była taka sobie a widoczność bardzo taka sobie. Spowodowało to zmianę planów – zamiast na Stoha, idziemy na Piterosa Budyjowskiego. Też go nie widać, ale widzieliśmy go wczoraj wieczorem. Poza tym jest wysoki i samotny, na pewno tam trafimy nawet we mgle.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1177.JPG
Jemy śniadanko, przygotowane na kamieniu nakrytym lnianym obrusem w kwiatki.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8893.JPG
Przed wyjściem napełnienie wodą wszystkich butelek. Dzisiaj mamy wprawdzie gwarantowaną dostawę wody z góry, ale zawsze pewniej jest mieć swoje zapasy.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1178.JPG
Schodzimy z grzbietu głównego i idziemy w kierunku Budyjowskiej Małej.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1180.JPG
Potem trawers wzgórza Cristina
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8897.JPG
Naszą drogą szli też inni podróżnicy. Niestety, a może na szczęście, widzieliśmy tylko ich ślady.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1184.JPG
W lesie widoczność jest lepsza, niż na otwartej przestrzeni.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1188.JPG
Pietros ma niestety ponad 1850 m i trzeba tam wyjść. Na zdjęciu nie bardzo widać, że było tam stromo, ale było stromo.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8926.JPG
Początkowo wydawało się, że szczyt to już jest na tej skałce. Ale to tylko się wydawało.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1192.JPG
A szczyt był tutaj, 200 m obok skałki. Na Pietrosie zrobiliśmy jedno z czterech zdjęć, na którym jest cała załoga.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_8955.JPG
Przy zejściu otworzyło się okienko w chmurach.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1200.JPG
Im niżej schodziliśmy, tym chmur było mniej. Ale nasz Pietros wciąż się ukrywał.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1205.JPG
Pod Lutoasą spotkaliśmy potężne fundamenty jakiejś niedokończonej budowli, w pobliżu których leżało kilkadziesiąt worków skamieniałego cementu. Co to miało być?
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1210.JPG
Namiot rozbijamy w jałowcach pod szczytem góry Pecialul (1727 m)
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1217.JPG
Znów daje się rozpalić z mokrego drewna ognisko, przy którym można co nieco podsuszyć lub przypiec.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1219.JPG
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Fajna wycieczka, zazdroszczę.
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
I pewnie nogi przemoczyliście ....
Też bym tak chciał ....
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
z dnia 6 się mi foty nie wczytują, może za dużo przeczytałem jak na jeden wieczór w końcu całe 5 dni, poczekam (z niecierpliwością) do jutra (to tylko 20 min.) wiec może do rana.
świetna relacja
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Dzień 7. Schodzimy w doliny
W nocy padało, rano padało, a gdy przestało, otworzyliśmy okno w namiocie.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1223.JPG
Poranek jest nieustająco taki sam – trzeba wstać, ubrać się, coś zjeść, spakować plecaki, zwinąć namiot. Po raz kolejny zwijany namiot jest mokry.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_9028.JPG
Zostawiamy charakterystyczny ślad po biwaku.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1227.JPG
I czas schodzić w dół. A na dole coś zaczyna być widać.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_9030.JPG
Na polanie-przełęczy Vacaristea Pecealu widać już wszystko.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1245.JPG
Widok z polany na najwyższy szczyt Gór Marmaroskich Fărcăul (1961 m) oraz rozsiane po zboczach zabudowania Poienile de sub Munte.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_9065.JPG
Domki pasterskie z bliska.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1249.JPG
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1251.JPG
Cieszymy się słońcem, bo za chwilę się schowa.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1253.JPG
Przy drodze znajdujemy takie grzybki. Aż się gęba do nich uśmiecha:-) Nóż ma długość 13 cm. Grzybów było dużo także w poprzednich dniach, nie zbieraliśmy ich jednak. Dzisiaj jest szansa znieść je na dół!
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1254.JPG
Skończyły się grzybki i - niestety - skończyło się słoneczko. Dochodzimy do skraju przysiółka Bardiu, miejsca, gdzie jeszcze kilka lat temu nie było prądu. Te dwa domki zwróciły uwagę wszystkich uczestników wycieczki, jednak z powodu padającego deszczu nikomu nie udało się zrobić ładnego zdjęcia. Te same domki umieścił autor na okładce przewodnika „Bukowina, Maramuresz”. Na widać także drogę. Porobiono na niej ogromne, sztuczne garby w poprzek. Wymyśliliśmy, że to w celu ochrony drogi przed wymywaniem kolein przez rozpędzoną wodę, która spływa drogą po opadach. Ale czy dobrze to wymyśliliśmy?
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1257.JPG
Schodzimy do osiedla
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_9079.JPG
Już jesteśmy w centrum.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1263.JPG
To miejsce żyje. Spotyka się tu nie tylko staruszków, jak to często bywa w oddalonych od dróg i wygód osadach. Są też ludzie młodzi oraz bardzo młodzi.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1265.JPG
Dom w centrum kadru, kryty świeżą blachą, był niedawno odnawiany i rozbudowywany. Rozbudowa polegała na poszerzeniu budynku o około 2 metry. Aby tego dokonać, wcięto się w zbocze do samej drogi a dach nad dobudowanym fragmentem ma inny kąt nachylenia. W drugą stronę (w lewo) rozbudować się nie dało, bo tam dom już teraz wisi nad uciekającym w dół stromym zboczem.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1267.JPG
To jest kontynuacja głównego ciągu komunikacyjnego na terenie przysiółka. Schodzimy stromo w dolinę potoku Bardiu.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1268.JPG
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Tytułem uzupełnienia: Na pewno Hnitessa nie była najbardziej wysuniętym szczytem 'Polski' przez kilaset lat, bo nie zawsze była ostatnim szczytem granicznym. Stwierdenie 'Nie jest pewne czy Pol był w opisywanym miejscu' w świetle analitycznej rozprawy Tomasza Boruckiego zamieszczonej w 'Wierchach' (2007) brzmi nieco kuriozalnie.
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Cytat:
Zamieszczone przez
Martini_Lub
Tytułem uzupełnienia: Na pewno Hnitessa nie była najbardziej wysuniętym szczytem 'Polski' przez kilkaset lat, bo nie zawsze była ostatnim szczytem granicznym.
Niewątpliwie masz rację. Nie zawsze była. Co nie jest sprzeczne ze stwierdzeniem, że Hnitessa, traktowana jako masyw, przez kilkaset (w sumie) lat - była.
Cytat:
Zamieszczone przez
Martini_Lub
Stwierdzenie 'Nie jest pewne czy Pol był w opisywanym miejscu' w świetle analitycznej rozprawy Tomasza Boruckiego zamieszczonej w 'Wierchach' (2007) brzmi nieco kuriozalnie.
Zdaję sobie sprawę ze swoich braków w wykształceniu; nie napisałem więc, że "nie był" albo że "był", lecz, że nie jestem pewien czy był. Życie jest za krótkie, by przeczytać wszystkie analityczne rozprawy na każdy temat, toteż przyznaję ze skruchą, że cytowanej rozprawy analitycznej nie czytałem, stąd nie wiem, jak to wygląda w jej świetle i moje wypowiedzi brzmią kuriozalnie, za co serdecznie przepraszam i obiecuje poprawę.
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
... fajna wędrówka... dzisiaj właśnie kolega też opowiadał jak w latach dziewięćdziesiątych wędrowali po Czarnohorze....
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Dwa razy przesledzilem juz tą wedrówke-spoko , to jest fajne ze tacy ludzie jak p.Wojtek pokazują takie miejsca,wedrówki .Tez bym tak chciał
Może kiedys mnie ktos zabierze:grin:,narazie poznaje bieszczady choc ostatnio pogoda ku temu nie sprzyja, przekonalem się o tym bendąc w ostatni weekend.(ale i tak bylo ok he)
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Dzień 7. po południu – kółeczko nam się zamyka
Jeszcze dwa zdjęcia domków z Bardiu
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/P1360176.JPG
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/P1360178.JPG
Idziemy już główną drogą przez Poienile de sub Munte.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1273.JPG
Gdy się ma hydrant koło domu, można sobie pozwolić na takie mycie okien
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1280.JPG
Poienile de sub Munte to duża wieś, będąca równocześnie sama dla siebie gminą, i to największa gminą w powiecie marmaroskim (Maramureș County). Na powierzchni ok. 300 km2 mieszka tu ok. 10 tys. ludzi. W przewodniku po północnej Rumunii z 2010 r. autorzy piszą: „Połączenia autobusowe z Viseu de Sus (kilka kursów dziennie) … uzupełniają liczne mikrobusy”. Wchodzimy więc na centralny plac z przekonaniem, że jeśli jakiś autobus na nas właśnie nie czeka, to na pewno przyjedzie za chwilę.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1283.JPG
Autobus nie czekał. Nie przyjechał też wkrótce, nie znaleźliśmy nawet żadnego przystanku. Na pytanie „czym stąd można gdziekolwiek dojechać”, miejscowi zgodnie odpowiadali „schodzić drogą w dół i machać”. Przez pierwszy kilometr schodzenia samochody jechały tylko w przeciwnym kierunku. Przy składzie budowlanym zapytaliśmy podjeżdżającego właśnie kierowcę samochodu osobowego, czy mógłby nas podwieźć do Vişeu de Sus. Zgodził się bez szczególnego namawiania. Po półgodzinnej jeździe byliśmy na miejscu. Opłata, której sobie zażyczył, była bardzo symboliczna, nie wiem, czy mu na paliwo wystarczyło. Mam wyrzuty sumienia, że nie daliśmy mu więcej, niż powiedział. Ale z drugiej strony, nasz dług, i finansowy i w zakresie życzliwości, będzie można bez problemu spłacić w innym miejscu, w innym czasie i innym ludziom potrzebującym pomocy.
W Vişeu de Sus odnaleźliśmy pozostawiony prawie tydzień temu nasz samochód. Na ostatni nocleg wybraliśmy Pensiunea Alina, położony tuż przy „służbowym” przystanku kolejki. Z jego okien i balkonu mogliśmy obserwować wszystko, co się dzieje na stacyjce. A ruch był taki, jak na Lwowskiej w Rzeszowie:-) Większość transportu związana była z drewnem. Koordynacją ruchu pojazdów samochodowych, szynowych i konnych zajmował się pracownik w odblaskowej kamizelce.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1291.JPG
Na torach odbywał się też ruch pieszy:
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_9102.JPG
Przyjechał pierwszy pociąg osobowy …
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1302.JPG
… i drugi pociąg osobowy:
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_9120.JPG
Potem przyjechał pierwszy pociąg z drewnem …
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/P1360210.JPG
… i drugi pociąg z drewnem.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1308.JPG
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1312.JPG
Przez cały czas zjeżdżania pociągów z góry, przy stacyjce spokojnie stał pojazd zaprzęgowy ze spokojnym woźnicą i równie spokojnymi końmi.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1313.JPG
Pojazd czekał na ostatni wagon z ostatniego pociągu, który został tu odczepiony a jego zawartość przeładowana.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1326.JPG
W „pensionie” zjedliśmy obiad, który naprędce przygotowała gospodyni. Samochód stał na parkingu mocno strzeżonym.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/IMG_1296.JPG
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Z Poienile de sub Munte i okolicy (m.in. Pietrosa Budyjowskiego) mam jedne ze swoich najfajniejszych "górskich" wspomnień, ale to bardzo długa historia.
Teraz mi się to wszystko przypomniało i zatęskniłam :)
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Teraz mi się to wszystko przypomniało i zatęskniłam :)
Ja pewnie znam tę historię, ale może nie wszyscy znają? Trzeba by opowiedzieć ;-)
Przy przeglądaniu zdjęć przypominają mi się różne momenty, które w opowiadaniu pominąłem, jako niewarte wspominania. A teraz wydaje się, że mogły być ciekawe.
Dopowiedzenia - Bal na trotuarze
Z centrum Viseu de Sus do stacji Mocanity prowadzi ulica Cerbului. Jak wspomniałem na początku, poszliśmy tam zaraz po przyjeździe, by rozeznać możliwości przejazdu pociągiem „produkcyjnym”. Przy ulicy Cerbului, obok małego sklepiku, niemal całą szerokość chodnika zajmował stół i krzesła. Stół na toczonych nogach i tapicerowane taborety wyglądały na świeżo wyjęte z mieszkania właścicieli sklepiku. Stół dla lepszej wodoodporności przykryty był elegancką ceratą. Przy stoliku siedziało kilka osób, wesoło rozmawiających przy piwie. Byli to i miejscowi i turyści (można poznać po butach i koszulkach). Gdy wracaliśmy, już z biletami w kieszeni, gości przy sklepiku było więcej, dwóch dojechało na rowerach. Z otwartych drzwi sklepu dobiegała skoczna muzyka a niektórzy goście ruszyli w tan.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/DSC_7971.JPG
Po chwili z drzwi sklepu wyszła starsza kobieta, ubrana w zwyczajową tutaj chustę, kwiecistą spódnicę, czarne skarpety i niebieskie, plastikowe klapki, mówiąc coś głośno w kierunku zgromadzonego towarzystwa. Jej wypowiedź nie była dla nas zrozumiała, ale z tonu brzmiała jak reprymenda. Być może była to pani sklepowa, która chciała uciszyć hałasujące już nieźle towarzystwo. A może była to żona jednego z biesiadników, którego zachęcała do pójścia już do domu. Nie pozwolono jej skończyć przemowy. Jeden z „nietutejszych” porwał ją do tańca a reszta biesiadników nagrodziła to gromkim aplauzem.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...0/P1350326.JPG
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
.... wśród turystów można też rozpoznać perkusistę:-D....
-
9 załącznik(ów)
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
O lapidarnym stylu autora wątku można długo mówić, ale czasem to ociera się on o szalbierstwo.
Torojaga to w końcu najwyższy szczyt, jaki osiągnęliśmy na tym wyjeździe, należy się jej nieco uwagi, tym bardziej, że mieliśmy do jej gościnności wiele uwag.
I choć zrobiliśmy wejście w stylu alpejskim, z użyciem „plecaków szturmowych”, to opis: „Wyszliśmy na szczyt 1930 m. W grzbiecie głównym, który jest naszym celem już nie będzie tak wysoko”, burzy mi krew i jest nie na miejscu, również wobec tej ciekawej góry.
Otóż, po sprawdzeniu, co w sztolniach piszczy
Załącznik 35209,
maszerowaliśmy grzecznie, jak szlak nakazywał, choć szlag wie, dlaczego go tak dziwnie poprowadzono.
W którymś ze zrujnowanych obiektów natknęliśmy się na stróża, z którym, w łamanej rumuńszczyźnie,uzgodniliśmy zmianę kierunku podchodzenia.
Nakłoniło nas do tego zachowanie jego ujadających podopiecznych o wyraźnie kulinarnych zapędach i widoczna z daleka pionowa kreska jednego z podjazdów technicznych, który najwyraźniej był na naszej trasie.
Wielokrotnie uzgadnialiśmy między sobą, czy uprzejmy cioban pokazywał ręką za winkielkiem w prawo czy w lewo i czy sinusoidalny ruch ręka oznaczał żmije na polance, czy kręty przebieg szlaku.
Przyjazny przewodnik podprowadził nas do podnóża żółtego osuwisko – potoczyska
Załącznik 35210,
gdzie przewodzenie przejęło tajemnicze pudełeczko Wojtka, które dobrze znało istniejącą tu ponoć ruską ścieżkę.
No i zaczęło się - jeśli zaznaczone podejście pochłonęło 2,5 godziny, to nie można go przemilczeć.
Gdyby ktoś planował ten rejon przedeptywać z poważnym plecakiem, powiem krótko – nie idźcie tą drogą!
Załącznik 35213Załącznik 35211Załącznik 35212
W ogóle to dziwne miejsce – świerk wypada na potęgę i jakoby nienaturalnie, a spalone połacie, /tfu!/ kosówki i jałowca, wskazują na jakąś planową działalność. Praca przy wydobyciu minerałów, mimo że w mniejszej skali, wcale nie wygląda na schyłkową.
Gdy wypociłem na podejściu cztery Tymbarki i jednego Kasztelana, wreszcie wygodna ścieżka pomknęła nam pod nogami, aż pod sam wierzchołek.
Później już tylko radosny bieg ku dolinie /ze znalezionym, jednym kijem trekkingowym!/, bo ścieżka wyraźna i oczywista.
Załącznik 35214
Ależ nie tak szybko - stop!
Załącznik 35215
Taka sympatyczna roślina – giętka, śliska, rozchybotana, tu trzaśnie na odlew za nic, tu coś wyjmie z kieszeni plecaka, tam uszczknie kawałek maty – przyjazna i miła kosssówka.
Jako że urwiste północne zbocze nie pozwalało na zbyt wiele, a spalony południowy stok zniechęcał, oddaliśmy się nierównej walce z tym potworem w świecie flory.
Jak ktoś waży 40 kg /bez sera/ to może nie zauważyć, że nie wszystkie gałęzie zostają pod butem wystarczająco długo…
Gdy zobaczyłem wreszcie coś na kształt ścieżki, chciałem całować złoża boksytów.
Na przełęczy zobaczyliśmy ponownie znak szlaku.
Odradzam próbę wchodzenia nim doliną na przełęcz, kosówka z tej strony naprawdę dobrze pilnuje czci Torojagi.
Spokojnie i bez niepotrzebnych emocji można ją zdobyć, wchodząc z Băile Borșa grzbietem otaczającym zachodnią stronę doliny potoku Cisla, ale…
No właśnie, zawsze jest to ale.
Załącznik 35216
W powrotnej drodze roztrząsaliśmy przeznaczenie niby ramp – solidnych konstrukcji powieszonych nad główną drogą kopalnianą.
Załącznik 35208
Ukuliśmy różne teorie, ale chętnie wysłuchamy pewnych informacji na ich temat.
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Cytat:
Zamieszczone przez
iaa
Ukuliśmy różne teorie, ale chętnie wysłuchamy pewnych informacji na ich temat.
Widzialem w innych miejscach gor, zarowno Rumunii jak i Gruzji ze takie konstrukcje sluzyly za ujscie potoku/wod roztopowych/po ulewach z bocznej dolinki, by nie rozmylo drog/linii kolejowych.
P
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Taką opcję też rozpatrywaliśmy, tylko był problem - woda spadająca z dużej wysokości i poprowadzona korytem podmywałaby grunt tuż obok drogi.
W związku z tym efektywność takiego rozwiązania wygląda średnio.
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Rozumiem, logiczna sprawa. To co mi sie udalo kiedys widziec wygladalo identycznie, bylo poprowadzone wlasnie z bocznej dolinki i duzo dluzsze i spadala woda prawie bezposrednio do rzeczki. Z checia sie dowiem prawdy zatem jezeli nie trafilem z typem;)
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Dopowiedzenia - Słupki zeszły z granicy
Idąc wzdłuż dawnej granicy polsko-rumuńskiej niełatwo jest dziś znaleźć jakieś dawne słupy graniczne. Ich losy opisywane były w kilku artykułach w „Płaju”. Między innymi w numerze 39 z roku 2009 znajduje się notka A. Wielochy „Epitafium dla słupków”, w której autor opisuje, jak ostatki zachowanych słupków były zabierane z granicy przez polskiego generała i polskiego uczestnika rajdu samochodowego. Podane są tam również nazwiska tych osób.
Nieco słupków obejrzeć można w dolinach w Rumunii. O jednym z nich, na stacji kolejki w Wyszowie Górnym (Vişeu de Sus) wspominałem na początku relacji: S1, S2
Dwa inne słupki zobaczyć można bardzo niedaleko stąd, w Wyszowie Dolnym (Vişeu de Jos) przy pensjonacie „U Simina”, Str Valea Morii 2111. Jeden z nich ustawiony został po zewnętrznej stronie ogrodzenia, obok drewnianego krzyża i betonowego obelisku. Drugi znajduje się wewnątrz posesji, przy ścianie drewnianego budynku i służy jako podstawka pod plastikową doniczkę z szarotką.
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram.../DSC_8233a.jpg
-
Odp: Hnitessa, czyli wizyta na południowym krańcu II Rzeczypospolitej
Drewniany krzyz widoczny na zdjeciu z lewej oraz tablice ponizej upamietniaja mieszkancow Wyszowa ktorzy zgineli w IIWS(nie pamietam, czy z pierwszej tez). Obelisk po lewej to stary slup graniczny z czasow
gdy Rumunia graniczyla z ZSRR.