Pozwolę sobie na dementi, ew. luźne dygresje, albowiem, kto tu rządzi, wydaje się oczywiste.
Najpierw, gwoli ścisłości,zaznaczam, że tak spokojnego raptusa jak Wojciech P. ze świecą szukać ;-).
Ot taki ścichapęk, który w górach zamienia się w demona dynamizmu:
zamiast leżeć, sączyć, obracać boczki właściwą stroną ku słońcu, to chodzi, szuka, nanosi, dokumentuje, wykrywa...
Dementuję też, że wystarczy mu do życia możliwość powąchania sera wędzonego raz na trzy dni.
Jadł i to bez namowy i raczej ze smakiem, znaczy się jednak człowiek...
Moim skromnym zdaniem opis dojazdu mieści się w tematyce wschodniego łuku Karpat, bo przecież nikt tam nie przybywa z góry, ani też przy wykorzystaniu urządzeń do transmisji w czasie i przestrzeni
Słowacka kreatywność
DSC_7841.JPG
Słowacka pogoda
DSC_7845.JPG
Tokajskie klimaty
DSC_7861.JPG
Przejście graniczne
DSC_7900.JPG
Silniki zapasowe
DSC_7919.JPG
Szaleństwa architektury rumuńskiej
DSC_7932.JPG


Odpowiedz z cytatem