-
1 załącznik(ów)
W Bieszczady na miotle
Jesień już, czas porządków, liście lecą, miotła by się przydała.
Liści dużo , toteż i ludzi potrzeba wielu do sprzątania. Na rzucone hasło przeszedł odzew. Pierwsza grupa stawiła się piątkowym wieczorem w schronisku Pod Honem, które od wielu lat próbuje się utrzymać we wsi Cisna.
Ledwo wszedłem na pokoje aby zgłosić gospodarzom przybycie, a tu już przenikliwy wzrok przypomina mi o ....
Kurcze ? no właśnie o czym.
Znajoma uśmiechnięta twarz i moja pamięć-niepamięć.
- Skąd Cię znam ? - walę prosto
- JURKO - słyszę w odzewie - na KIMBie - piliśmy tam razem wódkę omawiając problemy świata
No tak, jeszcze się człowiek nie zalogował w górkach , a już znajoma gęba się pojawia. Och to jest właśnie forum.
Rzucamy plecaki w 8-osobowj izbie w której jest tylko cztery łóżka i idziemy rozpoznać teren
Na pierwszy rzut oka uwagę przykuwa plakat, coś dla nas ; można poznać magię starych cerkwi
.
Załącznik 36066
.
bez tracenia energii i czasu ...
świetnie, pewnie też bez tracenia kasy, bo plakat nic nie wspomina o tym , jedyny warunek poznania ciszy to trzeba jechać legendarnym land-rowerem
W tym momencie stwierdziłem , że jestem zbyt trzeźwy , aby to zrozumieć, może to jest po prostu oferta dla inwalidów na ciele i umyśle ?
- Chodźmy do "Siekierki" tam - padło hasło które spotkało się z odzewem.
Udaliśmy się tam pieszo , a nie legendarnym Land-roverem dlatego pewnie spotkała nas przykra niespodzianka, nasza mała grupka nie mogła się wbić w żaden stolik.
Jest październik roku pańskiego 2014 , piątek z wieczora ok 20-stej a tu niczym na rzeszowskim rynku, nie znajdziesz miejsca nawet dla dwóch osób.
Cóż zrobić gdy nas jest więcej ?
Zmieniamy lokal , po przekątnej parkingu tniemy "U Harnasiów" czy jakoś tak ? bo nazwy nie pomnę doładnie
Tu już w spokoju możemy rozpocząć kolejną przygodę bieszczadzką i porozmawiać o planach na następny dzień
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
(...)
Zmieniamy lokal , po przekątnej parkingu tniemy "U Harnasiów" czy jakoś tak ? bo nazwy nie pomnę doładnie
Tu już w spokoju możemy rozpocząć kolejną przygodę bieszczadzką i porozmawiać o planach na następny dzień
Jeśli po przekątnej to musiała być "Łemkowyna"!
-
1 załącznik(ów)
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Jesień już, czas porządków, liście lecą, miotła by się przydała.
Liści dużo , toteż i ludzi potrzeba wielu do sprzątania.
Ależ bardzo proszę. Gitarzystów było wielu, ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy ....:-).
Załącznik 36073
-
Odp: W Bieszczady na miotle
W ciemności przemierzamy słynny rynek w Cisnej po raz kolejny, niczym nie przymierzając jak jakieś zakapiory szukające sponsoringu.
W tej ciemności niczym zjawa , wyłoniła się ciemna postać Miejscowego w towarzystwie uroczej koleżanki Kasi.
Takie spotkanie po latach (a może miesiącach) trzeba było godnie uczcić. To kolejny forumowicz spotkany dzisiaj na drodze. Dobrze , że w Siekierce zwolnił się jeden stolik.
Napełnieni i napojeni wracamy do schroniska, nie , nie po to aby spać. Mamy stworzyć komitet powitalny dla kolegi Pierogowego , którego zwiodły podkarpackie drogi.
Ten , gdy się już zjawił nie patrzył na naasze przedstawienie powitalne jeno udał się do jadłodajni, bo przywołał go tam pewien zapach.
Jego oczom ukazała się wanienka pełna pierogów lepiona przez kucharkę na okoliczność Światowego Dnia Turystyki.
Nie będę opisywał tego co się tam działo , bo poszedłem spać.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
...Zmieniamy lokal , po przekątnej parkingu tniemy "U Harnasiów" czy jakoś tak ? bo nazwy nie pomnę doładnie...
lokal się nazywał Zajazd u Karnasów i tam na ścianie widzieliśmy obelisk/pomnik jaki stał w Cisnej dla upamiętnienia I wś.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
nazajutrz spojrzenie na pełen parking przy schronisku
https://lh3.googleusercontent.com/-0...0/ORL_0321.JPG
i ruszamy piechotą na przystanek PKS-u czy jak też się teraz nazywa lokalny przewoźnik, na przystanku jak to bywa są też forumowicze :)
https://lh5.googleusercontent.com/-G...0/ORL_0323.JPG
my musimy decydować gdzie wysiadamy. Decyzja jest jednomyślna, przy sklepie oczywiście. Tak też się stało, tylko sklep stał zamknięty ( ok 2 miesiące temu). Jak to bez sklepu wyruszyć? miotłę testujemy i się dowiadujemy że za chwilę będzie sklep :)
Po chwili zielony sklep się pojawił i otworzył swe wrota
https://lh3.googleusercontent.com/-j...6/ORL_0326.JPG
zakupiwszy co tam kto potrzebował oraz dowiedziawszy się gdzie dziś będą lepione pierogi, usłyszeliśmy dźwięk rawki , pora ruszać , sklep przez jakiś cas podążał naszym tropem, dopóki nie skręciliśmy na łąki.
konkretnie Don Kichota z Manczy i jego wierny giermek ... reszta podreptała pokornie
https://lh3.googleusercontent.com/-L...2/ORL_0336.JPG
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Nie będę opisywał tego co się tam działo , bo poszedłem spać.
No więc zaprzyjaźniliśmy się z "kucharką" - dziewczyna mówi z pięknym wschodnim podlaskim akcentem.
Owocem tej, oczywiście bezinteresownej!, przyjaźni, było trochę alkoholu po turystach i, bodajże 76 ruskich.
Pierogami podzieliliśmy się sprawiedliwie; ja zjadłem jednego, Pierogowy resztę - marudził tylko coś pod nosem, że małe te ruskie. Dobrze, że niewiele wcześniej pierogi jadł na kolację, bo by całkiem głodny spać poszedł..
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
DUCHPRZESZŁOŚCI
Jeśli po przekątnej to musiała być "Łemkowyna"!
"Łemkowyna jest prostopadle ;)
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
Miejscowy
No więc zaprzyjaźniliśmy się z "kucharką" - dziewczyna mówi z pięknym wschodnim podlaskim akcentem.
Owocem tej, oczywiście bezinteresownej!, przyjaźni, było trochę alkoholu po turystach i, bodajże 76 ruskich.
Pierogami podzieliliśmy się sprawiedliwie; ja zjadłem jednego, Pierogowy resztę - marudził tylko coś pod nosem, że małe te ruskie. Dobrze, że niewiele wcześniej pierogi jadł na kolację, bo by całkiem głodny spać poszedł..
Nie będę Ci wypominał tych "ruskich" zamówionych w siekierce na kolację, jakoś tak pachniały malizną, mimo, że przysmażane.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Nie będę Ci wypominał tych "ruskich" zamówionych w siekierce na kolację, jakoś tak pachniały malizną, mimo, że przysmażane.
wot ruska paralela! no bo tam, między siekierami, załapałem się na ostatnie ciepłe danie, no i jakoś tak wyszło, że Henek zjadł jednego tylko pieroga ruskiego.. takoż jakoż ja pod Honem!
ale pod tym Honem, po sutej kolacji, to ja nie dałem rady więcej zjeść..
-
3 załącznik(ów)
Odp: W Bieszczady na miotle
Sobotni poranek w Cisnej objawił się lekko przymglony, ale trzeba było się zrywać się z legowisk bo w taki dzień , z tej metropolii bieszczadzkiej odjeżdża tylko jeden autobus w stronę Komańczy.
Zajęliśmy cały przystanek, ale to nie wystarczyło aby był tylko nasz. Z mgiełki, niczym duch pojawił się DUCHPRZESZŁOŚCI, ot kolejne fajne spotkanie forumowe.
Widząc miotłę, przestraszył się , że będzie musiał zamiatać liście w całych Bieszczadach i wybrał odmienny kierunek.
Nas interesowało jak się dostać do Woli Michowej , bo ponoć miała tam być promocja. Promocji nie było , ale uratował nas przejeżdzający sklepo-wóz.
Po zaprowiantowaniu, pojawiła się śmiała koncepcja dotarcia do najbliższego schroniska celem odpowiedniego zakończenia dnia
.
Załącznik 36110
.
Schronisko , owszem było ale trochę zamknięte, zresztą już od dłuższego czasu. Trzeba było iść dalej
Wybraliśmy jako kierunek samotne drzewko , które przebijało się przez mgiełki
.
Załącznik 36111
.
Dlaczego tak ?
O tym opowie mapa Compasu. Chcieliśmy wyjść na Krąglicę, górę która wznosi się ponad 900 metrów nad morzem i na którą nie prowadzą żadne szlaki
ale znaleźliśmy ścieżkę która nas poprowadziła, co prawda w pewnym miejscu ztrawersowała i trzeba było szukać grani, ale było fajnie.
Cmentarza , niestety nie znaleźliśmy, czy ktoś go namierzył ?
Załącznik 36112
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
(...)
Zajęliśmy cały przystanek, ale to nie wystarczyło aby był tylko nasz. Z mgiełki, niczym duch pojawił się DUCHPRZESZŁOŚCI, ot kolejne fajne spotkanie forumowe.
Widząc miotłę, przestraszył się , że będzie musiał zamiatać liście w całych Bieszczadach i wybrał odmienny kierunek.
(...)
"Pojawiam się i znikam, pojawiam się i znikam"
Liści zamiatać nie lubię, bo one wciąż lecą i lecą. Tym razem to nie liście odmieniły kierunki. Gdybym był sam to bym bez wahania się do Was przyłączył (chociaż przy moim braku kondycji pewnikiem był bym zawalidrogą). Ja jadąc w Bieszczady, nigdy nie planuję co mam robić. Wychodzę z założenia "co będzie, to będzie".
Po Waszym odjeździe Kompan zwrócił mi uwagę "Ty to masz tupet! Obcy człowiek stoi , a ty m mu rzucasz - Hiszpański Szlachcic?" A co miałem robić? Stać i się zastanawiać to ON, czy nie ON?
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Chcieliśmy wyjść na Krąglicę, górę która wznosi się ponad 900 metrów nad morzem i na którą nie prowadzą żadne szlaki
ale znaleźliśmy ścieżkę która nas poprowadziła, co prawda w pewnym miejscu ztrawersowała i trzeba było szukać grani, ale było fajnie.
Jak się okazuje, to gdy zbliżaliście się do przełęczy 817, zacząłem przygotowania do wymarszu z przeciwnego kierunku, aby powitać przodowników wyprawy :-).
-
3 załącznik(ów)
Odp: W Bieszczady na miotle
Na naszej drodze pojawiły się kosmiczne kółka wzbudzając duża zainteresowanie
.
Załącznik 36132
.
Kolejne spotykane kółka miały zupełnie inny kolor
.
Załącznik 36133
.
Z coraz większym niepokojem pokonujemy kolejne metry zbliżając się do szczytu
.
Załącznik 36134
.
Czy z okopów wyjdą duchy ?
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Na naszej drodze pojawiły się kosmiczne kółka wzbudzając duża zainteresowanie
Zebraliście? zjedliście? odleciał ktoś w kosmos?
-
1 załącznik(ów)
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
krzychuprorok
Zebraliście? zjedliście? odleciał ktoś w kosmos?
Zebraliśmy, zjedliśmy i próbowaliśmy odlecieć w kosmos
.
Załącznik 36135
.
ale zbyt wiele osób weszło na jedną miotłę i miała problemy z oderwaniem się od ziemi.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
-
10 załącznik(ów)
Odp: W Bieszczady na miotle
Tuż z zakrętem pojawił się długo oczekiwany obiekt. Co prawda, nie było powitalnego transparentu ani kapeli, która by zagrała marsza powitalnego, jednak zapasy wody pitnej, informowały o gotowości na przyjęcie spragnionych wędrowców.
Załącznik 36136
Natomiast okazały i czytelny szyld, informował o przynależności tego obiektu.
Załącznik 36137
O godz. 15:54 pojawili się pierwsi reprezentanci silnej i prawie zwartej grupy.
Załącznik 36138
Z daleka było widać przyniesione atrybuty władzy, które słusznie im się należały.
Załącznik 36139 Załącznik 36140
Po kilku minutach pojawili się następni.
Załącznik 36141
A po chwili rzucił się im w oczy, wiele obiecujący i zachęcający do kąpieli, napis na tablicy z nazwą potoku.
Załącznik 36142
Dalsza część ekipy, była już wybiórczo zainteresowana atrakcjami mijanego potoku.
Załącznik 36143
W dalszej części spotkania, jedni wykazywali się umiejętnościami kulinarnymi, a drudzy w pełni z tego korzystali i prowadzili ożywioną dyskusję.
Załącznik 36144 Załącznik 36145
-
Odp: W Bieszczady na miotle
mietła mietłom a jo cały czas nie wiem co to ta bjugorajsko suka
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Widzę Heniu, że Ty też chodzisz z jednym kijkiem. Ja do dwóch nie umiem się przekonać, twierdząc, że drugi by mi bardziej przeszkadzał niż pomagał. Może z czasem się nauczę:) Szkoda, że mnie nie było ale plany górskie mi się nałożyły w tym czasie. W podobny sposób nakładają mi się też w listopadzie, jednak tym razem wybiorę załogę forumową zamiast ukochanej Ukrainy...
-
1 załącznik(ów)
Odp: W Bieszczady na miotle
Czyli już prawie wszystko wiadomo.
Główna grupa osiągnęła cel , czyli nowy schron samoobsługowy w Rabem.
Tu powitał nas kolejny forumowicz w osobie Zbyszka1509 , który dotarł pieszo z dalekiej krainy , znaczy z Wisanu.
Przybył nie sam, tylko w towarzystwie zaczarowanej butelki Alladyna, z której co rusz wypuszczał dobre opary śliwkowe na powitanie
.
Załącznik 36146
.
Podczas czy jedni zajęli się degustacją, inny forumowicz znany jako kolega Ciepły_Dwa_Posty_Na_Forum zajął się przyrządzaniem znalezionych kosmicznych talerzy.
W tym celu uruchomił grzewczą maszynę i zaczął wykonywać wokół niej magiczne ruchy.
Wszyscy mlaskali z zadowoleniem, tylko Zbyszek pokrzykiwał
- hej ! Zimny, a dla mnie kawałek ?
- ale my go wołamy Ciepły !
- Zimny czy Ciepły - wszystko jedno - ale bym spróbował .
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Wszyscy mlaskali z zadowoleniem, tylko Zbyszek pokrzykiwał
- hej ! Zimny, a dla mnie kawałek ?
- ale my go wołamy Ciepły !
- Zimny czy Ciepły - wszystko jedno - ale bym spróbował .
A nie można by było tak bardziej ogólnie, po prostu Termiczny;). Przyznaję, że "placki kaniowe", były pyszne :-).
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Jak już dotarliśmy, to kilka wrażeń o schronie, super pomysł, woda w potoku jak najbardziej ok, brak sensownego WC (ponoć jest sławojka ale nie bardzo się do użytku nadaje) to jednak pewien problem, drugi jak dla mnie to kamienna podłoga która wygląda wspaniale ale się wspaniale kurzy, znaczy miotła się przyda.
Jak już się spotkaliśmy to w ruch poszedł sprzęt sprzyjający integracji. Pojawiali się kolejni forumowicze, a słońce zaszło, przyjechało kilka osób pooglądać schron, pojawiło się ognisko, Zbyszek 1509 musiał się w ciemność oddalić bo ciemność nastała i tylko jo-jo brak znaczy zawsze się zjawiał w takich momentach a teraz brak?
Wszyscy się ułożyli w śpiworach, pierwsze koncerty się zaczynają, ostatnia świece zgaszona i ponoć wtedy przybył, w każdym razie o świecie jo-jo był :).
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
komisaRz von Ryba
Pojawiali się kolejni forumowicze ...
I ja też tam przybyłem. Jeśli pozostali uczestnicy mnie nie widzieli, to powodem mogła być drobna rozbieżność w czasie. Aby nie rozmydlać wątku, objaśnienia zamieszczę na zakończenie ;-)
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
komisaRz von Ryba
(...), brak sensownego WC (ponoć jest sławojka ale nie bardzo się do użytku nadaje) to jednak pewien problem,(...).
Nasz Komisarz von Ryba chodził ze ściśniętymi oczyma szukając sensownego WC, zapomniał wszakże , że literki te oznaczają water closed, czyli wodną ubikację.
W schronie w Rabem nie ma prądu i nie ma wody, nie może być więc WC
Chodząc ze ściśniętymi oczyma nie zauważył że na polance pojawiła się drobna postać wiecznie uśmiechniętej koleżanki Maciejki, która o trzy długości wyprzedziła ledwie włóczącego nogami kolegę Bartolomeo .
Wkrótce wszyscy przysiedli się do ogniska, aby opowiedzieć o swojej drodze do tego miejsca. Gdy tak siedzieliśmy sobie wokół ognia nagle przysiadła się Bieszczadzka Kuna , skąd się tu wzięła ?
To już wszyscy dotarli, bo dzień zakończył się i ciemność obejmowała dolinę potoku Rabczańskiego.
Wtedy z ciemności jak duch, wyszedł sir Bazyl, no tak , wszystko jasne , on nigdy nie umie chodzić ścieżkami, toteż zawsze późno trafia do celu.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
komisaRz von Ryba
... tylko jo-jo brak..
O teraz lepiej napisałem :)
dnia następnego jo-jo już był, my korzystając z niebieskiego szczęścia
https://lh6.googleusercontent.com/-B...kiORL_0386.JPG
ruszamy w drogę, ku przejściu które widnieje w dali
https://lh6.googleusercontent.com/-C...kiORL_0398.JPG
zielone miękkie dywany czekają, zapraszają by odpocząć, wiec poruszamy się naszą ulubioną metodą, długich forsownych odpoczynków
https://lh5.googleusercontent.com/-n...kiORL_0405.JPG
kontemplując okoliczne widoki spotykamy i żubra i frasobliwego,
https://lh5.googleusercontent.com/-t...2/ORL_0390.JPG
kontemplacja widoków powodowała zaiste przedziwne zachowania
widok
https://lh6.googleusercontent.com/-A...kiORL_0413.JPG
zachowanie
https://lh3.googleusercontent.com/-N...0/ORL_0411.JPG
tak więc nieśpiesznie zdobywamy kolejne szczyty
https://lh6.googleusercontent.com/-Q...2/ORL_0407.JPG
https://lh4.googleusercontent.com/-t...0/ORL_0420.JPG
grzybków już nikt nie zbiera
https://lh3.googleusercontent.com/-C...0/ORL_0422.JPG
w doliny nam pora
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
komisaRz von Ryba
Uderza wprost odmienność zachowania jednego z osobników. Myślę, że widać tu spore doświadczenie, którego mi jeszcze brakuje.
Dochodzę do takiego wniosku po przywiezieniu ponad 500 (!!!) zdjęć z ostatniego weekendowego wyjazdu...
-
4 załącznik(ów)
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Wkrótce wszyscy przysiedli się do ogniska, aby opowiedzieć o swojej drodze do tego miejsca.
Załącznik 36154 Załącznik 36155 Załącznik 36156 Załącznik 36157
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Jak już było wspomniane , miotła (ufundowana przez kol. KrzychaProroka) została przekazana na wyposażenie schronu.
Każdy wędrowiec będzie mógł się tam schronić a także posprzątać po sobie.
Rozstając się z chatą w Rabem , zgodnie ze starym pogańskim zwyczajem przytargaliśmy trochę chrustu z lasu, aby kolejni przybysze mogli rozpalić zbawienny ogień i ogrzać się przy nim.
Cały czas , w czasie rozmów przewijało się pytanie ;
Kim będą następni wędrowcy ? czy z ludu Wandalów , czy Rzymian ?
.
Na zakończenie misji dotarliśmy do punktu startu czyli schroniska w Cisnej, gdzie grzecznie czekały nasze rumaki.
Wszyscy wygłodzeni i spragnieni ruszyliśmy na poszukiwanie miejsca gastronomicznego.
Oj ! nie jest łatwo w niedzielę październikową znaleźć wolny stolik. Najazd trwał.
Za kolejną próbą lądujemy "Pod Kudłatym Aniołem" gdzie gospodarz widząc nasze rozczarowanie oznajmił krótko
- jak się śpieszycie to w Sanoku koło ronda jest jakaś drive-chata
i upchnął nas w aneksie oczekujących ratując gardła spragnionych.
Gospodarza tej karczmy nazywali Barnabą, nie wiedzieć czemu, bo nie oferował rozjeżdżania pustkowi land-maszyną
a tylko zdradził że ma znamienitych gości w osobach ludzi tworzących kapelę DREWUTNIA
Po smacznym obiedzie , dzięki staraniom kolegi Yojo kapela ta przyszła do nas i wykonała specjalny koncert, za co jesteśmy wdzięczni
.
http://www.youtube.com/watch?v=CnGTH...dWXofmjHsDYlrQ
.
Myślę, że teraz każdy będzie chciał na żywo usłyszeć tą klimatyczną kapelę tworzoną przez niezwykłych ludzi.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Ciut żal, że nie udałem się z Wami. Myślę jednak, że innym razem będzie okazja połazić w tak znamienitym gronie.
Tym razem dziękuję za wędrówkę wirtualną.
PS.
Ale jaja!
Dzisiaj mija osiem lat jak jestem na forum i napisałem 501 post.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Wspomniałem gdzieś tam wcześniej, że też wybrałem się do Rabego. Opowiem, jak to było.
Pewnego dnia don Enrico ogłosił, że wybieramy się na uroczyste otwarcie schronu (schroniska samoobsługowego) na bazie w Rabem. Skrócony zarys programu zawierał dojazd w piątek do Cisnej, nocleg, przejście przez Krąglicę do Rabego, nocleg i w niedzielę powrót do pojazdów w Cisnej.
Nie mogłem pojechać w piątek, więc wybrałem się w sobotę przed świtem.
Po chwili jazdy odstawiłem maszynę na parking grodzony w dolinie potoku Balniczek .
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030582.JPG
Moja droga wiodła najpierw przez dolinę Roztoki …
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030587.JPG
… potem przez słoneczne polany na grzbiecie …
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030592.JPG
… aż w końcu dotarłem na uwzględniona w planach wycieczki Krąglicę.
Rzeszowskiej załogi jeszcze nie było, odstawiłem plecak pod drzewo i zacząłem zwiedzać okalające szczyt okopy. Okopy odnalazłem bez trudu, gdyż wiedziałem, że mam je tu odnaleźć.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030601.JPG
Na mapie zaznaczony jest na pd-zach. od szczytu cmentarz wojenny. Obszedłem to miejsce wzdłuż i wszerz oraz na ukos i nic nie znalazłem. Może oprócz takiej kupki kamieni.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030602.JPG
Wykorzystując kupkę kamieni ustawiłem taki symboliczny nagrobek.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030605.JPG
Pod samym szczytem na mapie zaznaczona jest mogiła. Tutaj miałem lepsze wyniki w poszukiwaniach, bo już po kilku minutach zauważyłem na drzewie pordzewiałą tabliczkę z napisem „NIEZNANY ŻOŁNIERZ …”. Ktoś doskrobał literę „E” i zrobili się „NIEZNANY ŻOŁNIERZE …”
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030612.JPG
Rzeszowska załoga nie nadchodziła. Zlazłem więc stromym grzbietem w dolinę, a innym stromym grzbietem wylazłem na Jaworne. Zaczęło lać. Potuptałem w dół do Rabego.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Rzeszowska załoga nie nadchodziła. Zlazłem więc stromym grzbietem w dolinę, a innym stromym grzbietem wylazłem na Jaworne. Zaczęło lać. Potuptałem w dół do Rabego.
Oj Wojtku, tak po cichu, to liczyłem na spotkanie z Tobą :-(. A tak miedzy nami, to przypadkiem, nie pomyliłeś sobót i przyszedłeś do Rabego o jeden tydzień za wcześnie? ;). 4.10.2014 r. deszcz, w tej okolicy, nie padał.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Do Rabego schodzi się z Jawornego komfortową ścieżką, oznakowaną na żółto (oznakowanie nie przeszkadza w schodzeniu). Na bazie panował spokój, co oznaczało, że rzeszowska załoga jeszcze tu nie przybyła. Ale oni idą z Cisnej, więc chwile trzeba będzie poczekać (nie wiedziałem jeszcze wtedy, że zastosują sztuczne ułatwienia, skracając dystans marszu przez dojazd drogą do Woli Michowej).
W oczekiwaniu, przyrządziłem sobie posiłek pod nowa wiatą.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030623.JPG
I podziwiając odnowiony budynek, spokojnie czekałem.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030625.JPG
Deszcz siąpił, cisza wokół. A w chałupce coś się rusza. Podszedłem, wszedłem. Przy stole siedziało kilka osób. Przywitałem się.
- Czy wy też na uroczyste otwarcie schronu?
- (zdziwienie na twarzach słuchaczy) Otwarcie mieliśmy jakiś miesiąc temu.
- A, to się trochę spóźniłem. A czy nie wiecie, czy tu coś innego nie będzie dzisiaj otwierane?
- Raczej nie, bo tu nic innego nie ma. Ale zaczekaj, za chwile przyjedzie tu leśniczy. On coś musi wiedzieć. Może nie za chwilę, ale za godzinę. No, może za dwie.
- A ten leśniczy to Marcin?
- Tak, Marcin. Znasz?
- Ze słyszenia. Z dołu, będzie jechał, od siebie?
- Tak, od siebie.
Spakowałem plecak i poszedłem w dół. Albo spotkam Marcina po drodze, albo dojdę do leśniczówki. Od czasu do czasu coś w górę jechało. Na wszelki wypadek machałem ręką na każdy samochód, bo nie wiedziałem, czym się Marcin porusza. Gdybym zatrzymywał te samochody w celu zabrania się na „stopa”, to miałbym pecha. Kierowcy raczej odwracali głowy w drugą stronę, udając, że nie widzą machającego w deszczu dziadka z plecakiem. A niektóre były takie, że jeszcze w życiu takimi nie jechałem. A tu jest zakaz ruchu.
Po paru kilometrach w końcu zatrzymał się jakiś mały Ford. Otworzył okno. W środku jeden brodaty, drugi w zielonym.
- Dzień dobry. Leśniczego Marcina szukam - zgadnąłem
- O, jest tutaj - brodaty kiwnął głową w stronę zielonego.
- Słyszałem, że dzisiaj ma tu być jakieś uroczyste otwarcie schronu
- ???
Tu opowiedziałem wszystko, co wiedziałem.
- A, dzwonił do mnie Henek i mówił, że tu przyjeżdżają, tylko nie pamiętam kiedy - przypomniał sobie Marcin
- Z soboty na niedzielę, czyli dzisiaj. Z Cisnej idą.
- To kawałek drogi, ale kiedyś dojdą. Poczekamy.
- To ja wracam na górę do bazy.
- Daj plecak. Sam się tu nie zmieścisz. Możemy za chwilę wrócić i cię zabrać.
- Plecak to już duży fart. Sam dojdę spokojnie, nie zjeżdżajcie.
Samochód był tak zapchany, że dopchanie plecaka okazało się nie lada sztuką. Aby się zmieścił, trzeba było jakieś pudełko, półkę i coś jeszcze upchać na kolana brodatego pasażera. Wewnątrz było pełno sprzętów, wiezionych na górę jako wyposażenie nowego schronu. Ford ruszył w górę, a ja uwolniony od plecaka lekko potuptałem, też w górę.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Oj Wojtku, tak po cichu, to liczyłem na spotkanie z Tobą :-(.
Też bym się ze spotkania ucieszył i myślę, że jak nie tym razem, to innym:-)
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
4.10.2014 r. deszcz, w tej okolicy, nie padał.
Z powodu pewnej koncepcji mojego opowiadania, do tego stwierdzenia ustosunkuję się odrobinę później ;-)
-
Odp: W Bieszczady na miotle
"schodzi się z Jawornego komfortową ścieżką, oznakowaną na żółto (oznakowanie nie przeszkadza w schodzeniu)."
-uwielbiam Twoje komentarze Wojtku! :)
"A czy nie wiecie, czy tu coś innego nie będzie dzisiaj otwierane?"
-jak wyżej :>
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Z powodu lekkiego zdemaskowania przez Zbyszka, skracam moje przydługie powiadanie.
Po chwili przybyłem do chatki. Zmierzchało już. Jacek (brodaty z Forda) ustawiał przywiezione drobiazgi i mocował do ścian dekoracje.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030627.JPG
Posiedzieliśmy godzinę przy stole. Przyszedł ktoś z grzybami. Rozeszły się zapachy drażniące podniebienie. Większość ludzi była w jakiś sposób związana z Bieszczadami. To i owo można było usłyszeć.
Już od dawna ciemno, a Rzeszowa jeszcze nie ma. A wszyscy nienachalnie jakoś czekają, aż przyjdą. Zapytałem, czy gdzieś można uzyskać połączenie z telefonu komórkowego. Jest - kawałek za wychodkiem, w stronę drogi. Poszedłem tam. Telefon zagadał. Bazyl nie odbierał. Bartek był gdzieś za granicą. Henio odebrał.
- Daleko jesteście?
- Daleko skąd?
- W sobotę miało być spotkanie w Rabem, w bazie.
- Tak, w pierwszą sobotę października.
- Aha ….. to chyba nie będę czekał.
A była ostatnia sobota września. Wróciłem do chałupy. Opowiedziałem, co się dowiedziałem. Wieczór się kończył. Marcin poszedł robić nocne zdjęcia odlatujących żurawi. Zapytałem, czy on coś tam na tym ciemnym niebie widzi. Odpowiedział, że nie. Ale jeśli tam przez przypadek lecą żurawie, to na zdjęciu w domu zobaczy. A miał chyba jakiegoś Nikona pełną klatkę. A ja postawiłem sobie obok wiaty namiocik i poszedłem spać. Wprawdzie nocujący w chatce goście odradzali „namiotowanie” i zachęcali do skorzystania z miejsca na pryczy z nowymi materacami, ale ja czułem, że będą chrapać i wolałem spać u siebie.
I tak w zasadzie skończył się mój udział w „uroczystym otwarciu schronu”.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Z powodu lekkiego zdemaskowania przez Zbyszka, skracam moje przydługie powiadanie.
Wojtku, baaaadzo przepraszam :-(. Fascynacja Twoją relacją przyćmiła mi zdrowy rozsądek i zbytnio, oficjalnie się wychyliłem. Oglądanie TV, przyniosło opłakany efekt. Ten wyskok przed kapelę, będzie mnie prześladował w nocy, jako koszmar. Miałeś taki fajny plan, na pewno z ciekawą puentą, a ja go popsułem.:-(
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
, a ja go popsułem.:-(
Ależ nie! Wypadło mi tylko parę linijek tekstu, jutro będzie dalej.
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Zgodnie z wczorajszą groźbą, kontynuuję sprawozdanie z mojego wariantu uroczystego otwarcia schronu. Nazajutrz wstałem przed świtem, spakowałem ociekający namiot i potuptałem przez Żebrak i Maguryczny do Smolnika. Na zdjęciu – Rozdila Horyszniańskie, droga grzbietowa.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030638.JPG
Podejście pod Maruryczny, co chwilę widać kawałki wygrzebanego przez szperaczy żelastwa.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030643.JPG
A to na samym Magurycznym
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030649.JPG
Już w dole widać miejsce, w którym za chwile będzie widać Smolnik
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030650.JPG
Już widać Smolnik
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030662.JPG
I już doskonale widać cerkiew w Smolniku
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030668.JPG
W cerkwi o godz. 10:30 jest msza św. Dobra godzina, można nawet z dość daleka zdążyć.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030676.JPG
-
Odp: W Bieszczady na miotle
Przepraszam uczestników właściwego uroczystego otwarcia za oboczne wtręty, ale ja naprawdę szedłem na tę samą imprezę, tylko o 6 dni za wcześnie wyruszyłem:-) W skrócie opowiem, co było dalej. Po mszy w cerkwi doszedłem do znanej drogi.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030691.JPG
Drogą przeszedłem kawałek w kierunku Łupkowa, a przy okazji "upolowałem" kapliczkę, którą w zagadkach w mig rozszyfrował Bazyl: http://forum.bieszczady.info.pl/show...l=1#post156983 . Po paru minutach droga mi się znudziła i skręciłem w lewo, na Feszów. Myszkując w poszukiwaniu czystej wody natknąłem się na zarośnięte fundamenty i piwnice nieukończonego, sporego domu.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030696.JPG
Czystą wodę odnalazłem, więc zrobiłem sobie popas, połączony ze suszeniem dobytku.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030703.JPG
Rzut oka na północ, na okolice, w których bywałem dziś rano.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030707.JPG
Na miejsce noclegu między Głębokim Wierchem a Wysokim Groniem dotarłem długo przed wieczorem. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że w Bieszczadach niedźwiedzie atakują 61-letnich turystów i bezmyślnie postawiłem namiot na podgrzbietowej polance, z dala od ludzi.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030709.JPG
Był czas na spokojne poszukanie wody. Wodę da się znaleźć nawet w bezwodnej okolicy, trzeba się tylko nie spieszyć. Po przegotowaniu pełnej menażki uzyskałem ok. litra wody a na dnie ok. stu gramów innych substancji, które powróciły do swojego środowiska.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030713.JPG
Smaczna kolacja. Nie wiem, jakim sposobem udało mi się rozpalić ogień z niezbyt suchych gałązek i bez sztucznej podpałki. Ale gdy się ma dużo czasu, to da się :-) Wprawdzie nie mogłem znaleźć lasu, który byłby oddalony o 100 m od mojego ogniska, ale zanim to ktoś pomierzył, to ogień już zagasł.
http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/800/P1030721.JPG