Bezczelne jest choćby to że dziś nie wiadomo czyj to był pomysł. Dziwisz mówi że inicjatywę wysunęła rodzina, rodzina mówi że nie. A jeśli nie wiadomo oco chodzi to chodzi o pieniądze. Wstęp do krypt płatnym jest niestety. A teraz zaczną się wycieczki z różnych zakątków naszego kraju do grobu bohatera. Zgadnijcie przez kogo organizowane? Bo do czyjej kiesy trafiają opłaty za bilety to wiemy. Co do prezydenta i tej jego gloryfikacji chciałbym przypomnieć o tragedii w Mirosławcu. Pilotów tamtego samolotu też najpierw odznaczono i okrzyknięto bohaterami. Później okazało się że zawinili. Czyż teraz nie należałoby się wstrzymać z osądami? Bo okazać się może że jednak nasz ś.p. prezydent ponosi pośrednio winę za śmierć prawie setki ludzi. Wszak pamiętne lądowanie w Tbilisi (na szczęście do którego nie doszło) również próbował wymusić na pilocie nie bacząc na to że wtedy czterech (o ile dobrze pamiętam) prezydentów było na pokładzie! Więc dajmy może czas historii na osąd. Wracając do samej ceremonii i jej relacji.
1. Co do zasadności popieram (częściowo) zdanie Pastora. Częściowo dlatego, że Wiśniowieckiemu i innym mniej chlubnym królom miejsce na Wawelu należało się niejako z urzędu. Jeśli będziemy tam chować wszystkich prezydentów to OK! Ale nie Dziwiszowi o tym decydować!
2. Pomijając zasadność pochówku na Wawelu, karygodne dla mnie było zakończenia tegoż!!! Bo pogrzeb był pogrzebem państwowym! A tu okazało się że to rodzina decyduje by w złożeniu zwłok w grobowcu nie uczestniczyły ani media (i to jestem w stanie zrozumieć) ani zaproszeni goście, m.in. prezydenci krajów! Wszak ktoś kto decyduje się na służbę Polsce, tym bardziej jako prezydent, musi zdawać sobie sprawę że staje się osoba publiczną i jego pogrzeb, nawet gdy już nie będzie sprawował tej funkcji, będzie też publiczny. Nie rodzinie wszak wtedy decydować kto godzien a kto nie godzien żegnać go.
3. No i dowiedziałem się z dzisiejszej telewizyjnej relacji że Kraków był pierwszą stolicą Polski.
Pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem