Piskal album jest kiepską formą na szybkie zdobycie gotówki. Przesyt rynku jest sakramencki. Nakład nie będzie olbrzymi i na pewno kilkaset egzemplarzy się rozejdzie. Wydawnictwa tematyczne, sprzedają się lepiej. Ktoś kto będzie chciał przywieść album z wakacji wybierze z pewnością album poświęcony Bieszczadom ogólnie, a nie bieszczadzkim cmentarzom. Przedłużenie terminu do września w zasadzie niczego nie zmienia. Mi jest to obojętne. Natomiast jeśli chodzi o dorobienie zdjęć to trzeba by było przedłużyć termin co najmniej do jesieni i to późnej. Takiej gdy coś widać, bo ziele wszelkie zeschło, a liście opadły. A najlepiej do wiosny. Myślę, że w kwestii rynku to warto byłoby, żeby wypowiedział się Barszczu lub Marcowy, którzy mają coś wspólnego z wydawaniem książek.