Tak oto promocja zakapioryzmu wymknęła się z pod kontroli:
"Turyści uciekają z Soliny, bo mają dość odgłosów nocnych awantur i pijackich śpiewów – alarmują właściciele pensjonatów u podnóża góry Jawor. Dodają, że tak źle nigdy jeszcze nie było. Potwierdza to policja.Jerzy Czerwski mówi, że Solina powinna kojarzyć się z oazą spokoju i bezpiecznego wypoczynku, a coraz częściej jest miejscem krwawych bójek, wandalizmu i niszczenia przyrody.
Chodzi o wszystkie dni tygodnia, chociaż najgorzej jest w weekendy.
– Burda za burdą, tłuczenie butelek, wrzaski do rana – opowiada podenerwowany właściciel baru i pensjonatu prosząc o niepodawanie nazwiska. – To dla pewności, że potem nikt nie rozbije mi szyb w samochodzie.
W zeszłym tygodniu z powodu zakłócania ciszy nocnej trzy rodziny z centralnej Polski zrezygnowały z wypoczynku nad Soliną.
– To tylko rodziny kwaterujące u mnie, a przecież uciekano też z innych hotelików – ujawnia nasz rozmówca. – Nie mieli szans, żeby przespać spokojnie noc, bo dzikie bandy wyrostków dosłownie opanowały Solinę. Nocą to oni rządzą, a policja nie jest w stanie być wszędzie i przyjeżdżać natychmiast na każde wezwanie.
Inny przedsiębiorca spod góry Jawor zastanawia się, czy nie przenieść interesu gdzie indziej. Tak, żeby w przyszłym roku móc normalnie pracować i liczyć na obecność turystów. Ale ma świadomość, że nigdzie nie będzie ich tylu, co w Solinie, bo to Solina wciąż jest najbardziej obleganą miejscowością nad zalewem.
Problem braku porządku (tego publicznego i tego związanego ze śmieciami) spędza sen z powiek Jerzemu Czerwskiemu, właścicielowi Białej Floty.
– Mam ochronę, to jakoś sobie radzę, ale jest coraz niebezpieczniej – mówi. – To już nie tylko sprawa policji, ale też władz samorządowych Soliny, które powinny dostrzec sprawę i poświęcić jej więcej uwagi. Wszystkim powinno zależeć na tym, by nasi goście mogli wypoczywać w spokoju, a tak nie jest.
Ile razy na dobę interweniuje w Solinie policja?
– Wielokrotnie, interwencji jest naprawdę bardzo dużo – potwierdza mł. asp. Katarzyna Antosz-Ulan, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Lesku. – Nasi funkcjonariusze z Soliny i Polańczyka twierdzą, że tak źle, jak w tym sezonie jeszcze nie było. Robią, co w ich mocy, żeby zapewnić porządek, ale jest ich za mało.
Zdaniem pani rzecznik, problemem nie jest sama dyskoteka w jednym z najpopularniejszych lokali, bo tam ładu pilnują ochroniarze, lecz to, co dzieje się po wyjściu młodych, najczęściej pijanych ludzi na zewnątrz. Wtedy zaczynają się bójki, a ich odgłosy słychać długo w noc.
Zygmunt Różyło, szef Stowarzyszenia Rozwoju Soliny, nie ukrywa, że i on ma już dosyć ciągłych awantur na nabrzeżu, na deptakach, między budynkami. Ma dość sprzątania potłuczonego szkła, zmywania krwi, zbierania torebek po narkotykach.
-Trzeba szybko coś zrobić, w przeciwnym razie w przyszłym roku turyści do nas nie przyjadą – mówi.
Pracownica jednego z barów dodaje: - Tylko w sierpniu kilku osobom wypoczywającym nad Soliną porysowano samochody, rozbito lusterka, przebito opony. Tak dla zabawy. Zamiast równać do najlepszych, zaczynamy spadać na dno.
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...ZADY/577582113


Odpowiedz z cytatem