[QUOTE=vm2301;107036]Nie musisz się spowiadać, domysły bywają zazwyczaj ciekawszeCo do całego życia w głowa w chmurach, to pewnie będziesz musiał jednak spuścić wzrok, by pewnie stąpać po ziemi
No ba, nawet nie mam zamiaru i tak zrobiliście mi juz niezłą psychoanalizę. Ano pewnie będę musiał, jestem gotowy, każda porażka ,każdy upadek tylko mnie wzmocni, jestem nie do ZAJECHANIA. Dopóki walczysz jesteś zwycięzca. A i przy okazji
dziekuję wszystkim za szzcerość i dobre słowo![]()
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Tak.....Zamieszkać w Bieszczadach....bardzo ciekawy to temat. Od 1985 roku kiedy jako uczeń podstawówki trafiłem w Bieszczady po raz pierwszy powraca cyklicznie. Nie jestem raczej typowym(chociaż co to znaczy typowym?) miłośnikiem Bieszczadów. Nie chodzę po górach,nigdy nie byłem na Połoninie,nie grywam na gitarze,nie jeżdżę konno ani nie lubię moknąć pod namiotem czy przedzierać się przez chaszcze.Ale mimo to Bieszczady to miejsce które odwiedzam co roku,chociaż na kilka dni. Lubie po prostu Tam być,na dole-,na górze czasem też ale tylko zimą na nartach. Jest coś magicznego co mnie ciągnie w To miejsce. I pewnie kiedyś spróbuję w Bieszczadach zamieszkać,nie mówię zamieszkam, tylko spróbuję.
Podejrzewam, że skoro pojawiają się te wszystkie 'nie' to zima skutecznie zweryfikuje chęć zamieszkania w BieszczadachAle życzę powodzenia.
Tu nie chodzi o to,że coś mnie może wystraszyć.A już na pewno nie zima(na drugie mam Narciarz).Znam gorsze okresy w Bieszczadach.To,że nie chodzę po górach i nie sypiam w namiocie nie znaczy,że nie znam bieszczadzkich realiów. A wręcz przeciwnie.Na rowerze mam większy kontakt z rzeczywistością niż ktoś ktoś kto wędruje cały dzień i spotyka wyłącznie turystów.Do życia tutaj łażenie po górach nie jest niezbędne.Bardziej przydaje się wiedza,którędy po kilkudniowych opadach przejechać lub których dróg,przesiek i ścieżek unikać. Nie zamierzam wypasać owiec na Caryńskiej ani stawiać domu w środku lasu. A to,że mowie,że spróbuje wynika z tego,że nie zamierzam na siłę ''uszczęśliwiać'' najbliższych bo dla Nich(szczególnie młode pokolenie) nie koniecznie jest to najlepszy pomysł.Ale kiedy młodzież szkolna i gimnazjalna zostanie studencką to będzie zdecydowanie łatwiej.
Pzdr.
-nie ważne są kilometry,bo miłość nie zna granic---
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)