Na początek dowód wiarygodności moich zeznań, czyli, że sam byłem i widziałem. Rowerek podczas akcji i po akcji
aIMG_5161.jpg bIMG_5171.jpg
Nie miałem pod ręką Dakoty, porównywałem eTrexa 20, o którym pisze Krysia, ze starszym modelem Oregona 400, który od Dakoty różni się tylko wielkością ekranu i liczbą pikseli, elektronika i funkcje takie same. Dyskusja o przewadze eTrexa na Dakotą (lub odwrotnie) to coś, jak dywagacje Jana Tadeusza Stanisławskiego na temat wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia (lub na odwrót). Spróbuję więc wybrać kilka cech, a jeśli nie wystarczy, proszę o „dopytanie”.
Praca na bateriach.
Oba urządzenia pracowały na akumulatorkach NiMh GP Recyko o pojemności 2000 mAh (zweryfikowanej), świeżo naładowanych. eTrex wytrzymał 21,5 godziny przy sporadycznie włączanym podświetleniu ekranu oraz 16 godzin, gdy ekran podświetlany był przez połowę czasu użytkowania. Oregon dla sporadycznego podświetlania pracował 18 godzin a dla częstego podświetlania ok. 10 godzin. Ważnym dla oceny „energożerności” jest tu fakt, że na eTreksie bez podświetlenia widać coś, czasem nawet bardzo dobrze, natomiast na Oregonie (Dakocie) nie widać nic!
Dogadywanie się z satelitami.
Obydwa urządzenia równie szybko „łapią fixa”, czyli lokalizują satelity i ustalają swoje położenie względem nich. Obydwa dobrze notują położenie podczas poruszania się. W nieco trudniejszych warunkach, np. miedzy wysokimi blokami betonowymi w miejskiej dżungli, lepszym okazał się eTrex (kolor tracka Cyjan). Widać, że Oregon (kolor Karmazyn) zapisał kilkumetrowe „zaokrąglenia”.
track1.jpg
Różne funkcje dodatkowe, układ menu.
W obu modelach zbliżone. Dakota ma dodatkowo: barometryczny altymetr, elektroniczny kompas i tabele pływów. Gdybyś chciała mieć te funkcje w eTreksie, to możesz kupić 30-kę.
Liczba waypointów, tracków, punktów w tracku, tras, itp.
W obu modelach na tyle duża, by się nimi nie interesować.
Widoczność ekranu.
Na rowerze można wykorzystywać urządzenie na trzy sposoby:
- zapisuję w urządzeniu trasę i korzystam z podpowiedzi typu „skręć w lewo”;
- mam w pamięci całą mapę i cała trasę, patrzę czasem na urządzenie, czy dobrze jadę;
- na urządzenie patrzę tylko wtedy, gdy ewidentnie zabłądziłem i zupełnie nie wiem, jak jechać.
Ja preferuję ten drugi sposób. I tutaj bardziej przyjazny jest eTrex. Na Oregonie (Dakocie) muszę stuknąć w ekran, żeby coś się pokazało, potem poruszać głową i kierownicą, aby uzyskać odpowiedni kąt oświetlenia i patrzenia. W szczególnym przypadku muszę albo zupełnie zmienić kierunek jazdy albo zatrzymać się. Na eTreksie w dzień zazwyczaj widać bez podświetlenia. Jeśli słabiej widać, przyciskam dżojstik lub inny klawisz i po włączeniu podświetlenia widzę bez ruszania głową, a tym bardziej kierownicą. Tu daję duży plus eTreksowi.
Na zdjęciach 1-3 oba urządzenia na rowerze, z podświetlonym ekranem, w różnych warunkach oświetleniowych: 1 - fatalne, 2 – dobre, 3 – idealne. Zdjęcie 4 to eTrex bez podświetlenia trzymany w ręce i ustawiony pod dobrym katem do słońca.
1. 1IMG_5155.jpg 2. 2IMG_5151.jpg 3. 3IMG_5164.jpg 4. 4IMG_5173.jpg
Przewijanie mapy.
W Oregonie (Dakocie) naciskam palcem na ekran i przesuwam mapę w dowolne miejsce. Jeśli trzeba więcej, niż pozwala ekran, robię to dwa lub trzy razy. W eTreksie przechylam w bok dżojstik, np. w prawo, czyli na wschód. Pojawia się wtedy na środku ekranu strzałka. Trzymam przechylony dżojstik. Strzałka przemieszcza się w kierunku krawędzi ekranu, mapa się na razie nie rusza. Po osiągnięciu przez strzałkę prawego brzegu ekranu mapa zaczyna się przesuwać w lewo, pokazując tereny położone bardziej na wschód. Tu daję plusik Oregonowi.
Praca z mapami cyfrowymi.
Sprawna, wystarczająco szybka w obu modelach.
Praca z mapami rastrowymi.
Oba urządzenia obsługują także mapę rastrową. eTrex nadąża z jej przewijaniem podczas wędrówki pieszej oraz jazdy na rowerze, bo mapa przesuwa się na ekranie po maleńkim kawałeczku w miarę poruszania się rowerzysty. Jeśli natomiast chcesz przewinąć mapę w celu jej przejrzenia, np. sprawdzenia, gdzie jest następna górka lub następny zakręt, musisz mieć dużo cierpliwości. Jak wspomniałem wyżej, aby przesunąć mapę, przechylamy dżojstik i trzymamy go przez chwile przy krawędzi ekranu. I tu na rastrze mapa przesuwa się a na jej miejsce wjeżdża …. pusta powierzchnia. Puszczamy dżojstik i czekamy. Jeśli ci spieszy, trwa to wieczność (od kilku do kilkunastu sekund). Uff, pojawiło się. W Dakocie dzieje się to szybciej. Ale i tak maleńkie ekraniki, zarówno Dakoty jak i eTreksa dyskwalifikują oba modele jako urzadzenia do oglądania prawdziwych map.
Wnioski końcowe.
Do wyciągnięcia przez osoby zainteresowane.



Odpowiedz z cytatem
