Szliśmy więc wybrzeżem szkieletów. Tym, które było choć trochę widać


A jak przestało być widać to powędrowaliśmy kawałeczek lasem. Po kwadransie wróciliśmy nad wodę...


...gdzie było już lepiej. Coraz lepiej! Po chwili było nawet tak doskonale, że wreszcie mogliśmy ją zobaczyć!