Nie znam warunków w jakich egzaminowani są przewodnicy SKPB i inni przewodnicy.Nigdy w takim kursie nie uczestniczyłem więc prawa wypowiadać się na temat egzaminów nie mam.Tu jest sytuacja nieco inna.Ludzie z podobno 2-letnim kursem idą nocować zimą w górach.Co z tego że niskich i teoretycznei T.P. bezpiecznych.To co piszesz to wybacz ale dla mnie pieprzenie w bambus.W tych kapuścianych górach można zdrowo dostać w 4 litery a Ty chyba sobie sprawy z tego nie zdajesz.Przejście niskim szlakiem zimą z Komańczy do Woli Michowej zajęło nam 2 i pół dnia.Zeszliśmy sami z pełnym obciążeniem i kontuzjowaną koleżanką.Tu drobna różnica między nami a kursantami-my byliśmy pełnoletni i wiedzieliśmy na co się decydujemy a ci młodzi ludzie nie wiedzieli nawet takich rzeczy jak zabezpieczyć buty przed zamarznięciem.Umiejętności i uprawnienia opiekunów.22 latek śpi w tej chwili w izbie zatrzymań i czeka na przesłuchanie.Ma ciepło i może twardo a ja bym mu spuścił łomot.Dla mnie jeśli nawet był to egzamin to klient powinien być z kursantami po to żeby zapobiec nieszczęściu.Szlak na Bukowe przez dłuższy czas wiedzie nad urwiskiem-niewielkim ale jednak-ci ludzie byli podopiecznymi a nie terminatorami.Jeśli doszło do zamarzania butów i odmrożeń,a nawet tylko wychłodzeń organizmu to całą tą fundację i ich instruktorów mam czelność nazwać debilami nieodpowiedzialnymi.Kto z kilkuletnim doświadczeniem uczy i egzaminuje w ten sposób-tylko imbecyle nastawieni na granty i możliwość zarobku.Dla mnie sprawa dla prokuratury