Ja, gdy jestem w Warszawie, to bardzo blisko mam, podobno bardzo dobrego Chińczyka (na al. Lotników) - może następnym razem sprawdzę w końcu
a przez górny Mokotów często przejeżdżam Puławską, więc pewnie zahaczę kiedyś i o Tibilisi.
a w naszym rejonie ciężko o egzotyczne jedzenie; jest parę kebabów, ktoś kiedyś chwalił kebaba na dworcu, w Bengolu było kiedyś coś dobrego do jedzenia, ale to było lata temu, nie wiem jak jest teraz. Dobrego kebaba można zjeść w Rzeszowie na rynku, ale to daleko trochę. U nas rządzi pizza. Pizze z Ambrozji wożę na drugi koniec Beskidu Niskiego i się tam nią zachwycają.