Celowo napisałem "ariergarda - pierwsza straż", a nie przednia czyli awangarda. Dlaczego pierwsza? Ano dlatego, że każda formacja zawsze się spodziewa uderzenia od czoła, a nie w plecy. Ci z tyłu, mają zadanie ochrony najwrażliwszej części związku taktycznego.
Po wypiciu herbaty (droższej od piwa, propagują chmielarstwo?), ruszamy w dalszą drogę. Mijamy Bereżki, Pszczeliny i w Stuposianach gwałtownie skręcamy w lewo. Wjeżdżamy w worek. Przejeżdżamy obok remontowanego hotelu w Mucznym (Mucznem, jak to się odmienia?) Tarnawę. Obok drogi widzimy bramę z zachowaną nazwą nieistniejącej firmy "Iglopol". Co ja się złego naczytałem o tym molochu? I ile dobrego mi opowiadali o nim byli pracownicy?
Dojechaliśmy do Bukowca. Opłata za parking, wejściówki do parku i ruszamy z kopyta. W zasadzie to kumpel pędzi, ja człapię. Jesteśmy w Beniowej. Stara lipa, trzy krzyże niegdyś wieńczące cerkiewne kopuły, kamień z wyrytą rybą, oraz resztki nagrobków. Ot co, pozostało po niegdysiejszych mieszkańcach. Po ukraińskiej stronie pędzi pociąg. Z ciekawości liczę wagony, jest dziesięć. Koleje mazowieckie mają składy trzy albo sześcio wagonowe. Podobnie Warszawska SKM. Znaczy się Ukraińcy częściej korzystają z kolej albo mają inną ekonomię. Dwa światy.
Zbyszek popędził dalej, ja się wlokę. Mijam dawny schron turystyczny w Negrylowie. Zastanawiam się czemu parkowcy musieli go zamknąć?
Dochodzę do posiadłości Stroińskich, kumpel czeka. Zarośnięta habaziami podmurówka dworu. Opodal dwa słupy graniczne, biało czerwony i sino żołty.
Ruszamy dalej. Schemat się powtarza, kompan jak zając, ja się ślimaczę. Jestem wreszcie u grobu Hrabiny. Chwila zadumy ... .
Ogarniam wzrokiem cmentarzyk: nowe ogrodzenie, w rogach na zewnątrz cmentarza resztki poprzedniego, za ogrodzeniem metalowe przedwojenne słupki pierwotnego ogrodzenia cmentarnego. Dwa zachowane groby, za nimi kaplica z nowym drewnianym dachem. Za kaplicą jar w którym płynie San.
W tym momencie słyszę turkot silnika samochodowego. Niemożliwe, na takim bezdrożu? Jednak słyszę coraz wyraźniej. Rozglądam się i widzę. Tuż nad dachem kaplicy, jakby zawieszony w powietrzu, jedzie. Nad jarcem po Ukraińskiej stronie widocznie jest droga. Którą poruszają się ichni pogranicznicy. Znowu mnie nachodzi myśl "dwa światy". Tu Polska, tam Ukraina, tu martwi, tam żywi. Zbyszek pobiegł oglądać źródło Sanu, ja nie idę. Muszę przybyć tu jeszcze raz, muszę mieć cel.
CDN


Odpowiedz z cytatem