"Grzbiet Chwaniowa" brzmi groźnie
Wstyd się przyznać, że pogórze to jeszcze dla mnie tereny nieznane, ale może to dobrze bo jest co odkrywać...
"Grzbiet Chwaniowa" brzmi groźnie
Wstyd się przyznać, że pogórze to jeszcze dla mnie tereny nieznane, ale może to dobrze bo jest co odkrywać...
Chwaniów, to pasemko, przez które przebiegają dwie drogi na krzyż;-) Jedna (wzdłuż), to ścieżka grzbietowa, którą szedł Krzychu. Druga, to droga asfaltowa, łącząca Wojtkówkę z Ropienką. Na tej drodze miałem pierwszy kontakt z Chwaniowem. Byłem wtedy młodym, gniewnym rowerzystą (50+) i - widząc na mapie krótki, w miarę prosty podjazd - postanowiłem wjechać na grzbiet szybko, z marszu. Na ostatnim podjeździe Chwaniów pokazał, kto tu rządzi. Było gorące, sierpniowe południe, pot zalewał oczy, płucom brakowało powietrza a serce nie nadążało z pompowaniem. Wstyd było robić odpoczynek na takiej góreczce, więc zatrzymałem się pod pozorem nazrywania malin z przydrożnych krzaków. I odtąd nie lubię Chwaniowa;-)
Ha! mój pierwszy kontakt z Chwaniowem był taki sam. Gorący sierpniowy dzień i podjazd z Wojtkówki. Nie przypominam sobie, żeby rosły tam maliny, więc będę musiał się tam jeszcze wybrać w lecie
Różnie jest z tym szlakiem, zdarzały się znaki w odległości 50m a czasem znikały na pół kilometra. Na pewno bez mapy i kompasu a tylko w oparciu o znaczki lepiej tamtędy nie iść.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)