Pnący się chwilę później pod górę gruzawik wcześniej odpoczywał na malowniczej polanie z widokiem na Połoninę Caryńską, ...
z innego miejsca widać było całą Połoninę Wetlińską...
a między krzaczorami to nawet połoninę Pikuja można było wypatrzyć.
![]()
Pnący się chwilę później pod górę gruzawik wcześniej odpoczywał na malowniczej polanie z widokiem na Połoninę Caryńską, ...
z innego miejsca widać było całą Połoninę Wetlińską...
a między krzaczorami to nawet połoninę Pikuja można było wypatrzyć.
![]()
Czterech panów B.
A gdyby ktoś myślał, że samej Tarnicy nie było widać, to spieszę donieść, że było widać. Najlepiej krótko po opuszczeniu Łopuszanki
Podchodziliśmy coraz wyżej i wyżej, droga cały czas była wygodna i czytelna. Nigdzie tych chaszczy i krzaczorów, którymi straszyły nas nie tylko różne relacje ale nawet jeden z uczestników wycieczki, don Enrico. Wyżej więc, wyżej, aż w końcu zza krzaków zamajaczyło coś innego. Coś, czego z reguły w lesie się nie znajduje.
![]()
Czterech panów B.
Zawraca bordowa strzała, która przywiozła nas z Turki do Łopuszanki, z postojem na obejrzenie cerkwi w Wołczem.
Siedzimy przy tym sklepie-niesklepie i czekamy, aż przyjdzie pani sklepowa.
Jako elektryk z zawodu, podpatruję miejscowe rozwiązania w dziedzinie instalacji.
Startujemy po równym.
Startujemy pod górę.
Towarzyszą nam ukwiecone łąki, gdzieniegdzie zaprawione goryczką.
Ten, "którego się w lesie zazwyczaj nie znajduje", uchwycony moment wcześniej.
![]()
Skoro doszliśmy już do tego "niezwyczajnego" można go pokazać w pełnej krasie.
I jeszcze zbliżenie. Pod słońce, ale może coś uda się zobaczyć.
Mądre księgi mówią, że pomnik postawiono na pamiątkę ciężkich walk toczonych tutaj przez Armię Czerwoną z wojskami niemieckimi w lecie 1944 roku.
Dojście na szczyt Magury Łomniańskiej było zaskakująco łatwe orientacyjnie, zajęło nam niecałe trzy godziny w miarę spokojnej wędrówki pod pełnym obciążeniem.
Czterech panów B.
Magura Łomniańska ma cztery szczyciki. "Niezwyczjny" stoi na najwyższym z nich, 1022 m (czerwony punkt). My weszliśmy komfortowo na pierwszy ze szczycików (licząc od zachodu) 987 m a potem na najwyższy szczyt Magury i u stóp niezwyczajnego był odpoczynek. Ruszyliśmy dalej na wschód, na kolejny wierzchołek Magury 1016 m, a potem mieliśmy zamiar iść dalej grzbietem przez 965 m do Dniestrzyka Hołowieckiego. Jak widać ze śladu na mapce, zmieniliśmy plany, schodząc do wsi Grąziowa.
![]()
Zmieniliśmy plany, bo za "niezwyczajnym" napotkaliśmy gąszcz wyjątkowy. Powalone drzewa, chaszcze, maliny, jeżyny i wszystko co tylko można sobie wyobrazićNa początku, kiedy nie było jeszcze źle, zrobiłem jedno zdjęcie.
Potem nie było okazji bo każda kończyna była niezbędna do przedzierania się przed siebie. Magura pokazała nam swoje drugie obliczeW zasadzie wyjścia innego nie mieliśmy, trzeba było przedzierać się na dół, do wsi.
Czterech panów B.
Zaplanowałem sobie na łikend przejażdzkę rowerową po nizinnych terenach.
.. aż tu padła taka propozycja co by ruszyć w góry.
Parę lat temu dane mi było wędrować grzbietem Magury Łomniańskiej. Wędrówka ta, zostawiła wspomnienia trudu i mordęgi, nie zamierzałem tam powracać
ale czego się nie robi dla dobrego towarzystwa ?
Opowiastka mówi że i Cygan dał się powiesić dla towarzystwa
- - - Updated - - -
O ile do pomnika bez większego trudu można było odnaleźć nikłą ścieżkę, to dalsza wędrówka grzbietem na wschód to totalny "rzeźnik"
Zwalone drzewa spowijały urodzajne pnącza jerzyn, co chwila zaczepiając nogi.
Masakra, ....każdy krok w tym upale to kolejne krople potu i tempo może 2 km/h
Wtedy przypomniała mi się piosenka śpiewana przez G. Halamę ...ja wiedziałem że tak będzie
lo1.jpg
ale czy wiedziała o tym Maciejka której głowa ledwo wystawała z zarośli
lo2.jpg
Czterech panów B.
A może ktoś z Szanownych Czytających ta relację, był kiedyś na Tarnicy lub okolicy i sfotografował TĄ Magurę ?
Gdyby zechciał się podzielić takim zdjęciem, byłoby miło![]()
Proszę bardzo.
DSCF1037.jpg
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)