.... tak więc ze śpiewem na ustach dotarliśmy do Chaty już w ciemnościach, cieszyłem się na to spotkanie mając w pamięci letni pobyt, który z jednego noclegu zamienił się w trzydniowy pobyt.
Wrzątek jakby specjalnie na nas czekał, więc szybka kolacja i próba integracji ze spotkanymi ludzmi na Chacie nie przyniosła nic dobrego - my byliśmy stamtąd a ONI byli stąd, byliśmy obcy a Oni byli Otrytczykami. Nawet naleweczka nie ociepliła specjalnie stosunków,niestety, to była pomyłka, bardzo wcześnie rano bez śniadania opuściliśmy chatę i pojechaliśmy do Widełek zdobywać Magurę Stuposiańską.
Śniadanie przy punkcie kasowym i po przekroczeniu mostku weszliśmy na niebieski szlak , który zaprowadzić nas miał na Magurę, pierwsze problemy zaczęły się gdy doszliśmy do potoku, udało się jednak przejść na sucho
DSC01729.jpg
szlak za potokiem był zdecydowanie "intensywnie użytkowany"
20171109_100033.jpg
było zdecydowanie pod górkę i monotonnie,
DSC01734.jpg
czasem na uwagę zasłużyło sobie jakieś drzewo, które dzięki BPN żyło dłużej niż w zasobach LP
DSC01740.jpg
jednak jeszcze większą ciekawostką była spotkana po drodze monokultura świerkowa z więzbą tak gęstą,że wskazywało to na sztuczne nasadzenia i tak rzeczywiście było o czym informowała zamieszczona tabliczka.
Największą ciekawostką nie tylko tego dnia ale całego wyjazdu była tabliczka umiejscowiona trochę wyżej przy wiacie na skraju linii lasu, która poinformowała nas,że właśnie jesteśmy na.... Bukowym Berdzie.
Tośmy się uśmiali sami z siebie, tak bardzo przeżywaliśmy klimat z Chaty,że pomyliliśmy kierunki. Powrót po śladach i z podkulonymi ogonami poprosiliśmy o nocleg w PTSM w Wetlinie, na szczęście wolne miejsca były (wszystkie), tylko Anioł się ucieszył z naszego powrotu. ABC było blisko jak zawsze, klimat z radia i pasjans...
...cóż więcej potrzeba


Odpowiedz z cytatem