Wygląda na to, że Gmina Czarna pewnie już się nie ukaże ale pojawiły się niedawno dwie książki Stanisława Krycińskiego.
Pierwsza to : "Bieszczady. Gdzie dzwonnica głucha otulona w chmury" a druga: "Bieszczady. Cierń w wilczej łapie".
Na temat obu na lubimyczytać jest zamieszczone po jednej opinii, które mnie jakoś nie przekonały a z kolei w serwisie nakanapie też pokazała się tylko jedna, niepochlebna opinia o pierwszej z nich:
"Konsumpcja książki zajęła mi raptem piętnaście minut, bowiem przejrzałam ją dzisiaj w księgarni i to mi wystarczyło, aby stwierdzić, że to nic innego jak kotlety odgrzewane na zużytym po wielokroć tłuszczu i podane w nowej okładce. Nie rozumiem. No nie rozumiem, dlaczego wydawnictwo (po raz kolejny) produkuje zupełnie dodatkowy towar, który tylko udaje coś nowego, a tak naprawdę jest powielaniem, kalkowaniem, przeklejaniem i postredagowaniem już istniejących tekstów i zdjęć. (...) Po co więc tworzyć kolejny zapychacz magazynów? Ech, wieje w tym wszystkim durnowatą desperacją, o czym chyba najlepiej świadczy ten tytuł żywcem wyjęty z zeszytu jakiejś nastolatki, która przyjechała w Bieszczady pod namiot i bawi się w poezję. Szczerze? Już bym wolała kupić tomik tej poezji niż odgrzewane kotlety od Krycińskiego. U nastolatki przynajmniej miałabym styczność z czymś naprawdę nowym."*
Autorka tej opinii tylko przejrzała książkę więc może akurat trafiła na irytujące ją fragmenty i stąd ta nieprzychylna ocena? Może ktoś z Was zaznajomił się z treścią pierwszej bądź drugiej i mógłby coś dodać dla zachęty lub odwrotnie?
-------------------------------------------------------------------------------------
*@DZIKA_BESTIA https://nakanapie.pl/ksiazka/bieszcz...ulona-w-chmury


Odpowiedz z cytatem