Cóżeś z nim robił że tak mało przetrzymał.Zamieszczone przez yasiolek
Mój najdłużej używany plecak -ok.7 lat- był kupiony u ruskich na targu w połowie lat 90`. Plecak typu harcerski-kulka, z pasami zapinanymi klasycznie na sprzączkę. Tylko że 3 x większy od dawnych harcerskich plecaczków. Nazywałam go "plecak na ruskiego komandosa" - bo te najkrócej ustawione dziurki na pasach dawały i tak za długi rozstaw na moją fizjonowmię (mam 182cm). Więc musiałem zapinać pasy na krzyż żeby dobrze przylegał. Ale bezlitośnie wiele wytrzymał, nawet brutalne wyrzucanie z jazdy pociągiem, desanty przez rzeki zimą. Miał dobre szwy. Choć materiał typu brezent (ale niezbyt gruby brezent) był nieco przemakalny, to jednak przy dobrym ułożeniu w plecaku, w środku zawsze zostało coś suchego :) Zmogło go dopiero przetarcie materiału na plecach (czyżby pot w dłuższym czasie działał toksycznie?). Ale nadal mam jego pozostałości i jeśli dostanę gdzieś kawałek brezentu, to uszyję sobie jego kopię.
ps: Lechu, zapomniałem o istotnym drobiazgu w części "jeść". O najważniejszej rzeczy - nosidło na wodę. Zawsze potrzebna WIĘKSZA butelka przynajmniej 1,5 ltr. Taka zwykła plastikowa po napoju. Bo termosy mają zazwyczaj pojemnośc do 1 ltr, a to bywa nieco za mało. Jeśli będziesz chciał na ognisku sobie + komuś ugotować zupę i zaparzyć herbatę, to ostatecznie nawet 1,5 ltr wody doniesione ze strumyka nie wystarczy. Więc właściwie każdy w ekipie powinien być zaopatrzony w taką zwykłą butelkę. Poza tym termos waży, a na lato nie ma potrzeby wozić metalu który by trzymał ciepło.


Odpowiedz z cytatem