Micox nazywa "łuny w Bieszczadach" kłamstwemna kłamstwie i komunistyczną propaganda.Tak jakoś jest,ze Polacy nie mają instynktu historyczno-państwowego,stąd runęła I Rzeczpospolita,zawaliła się II RP i zrujnowano kraj po 1989 roku,wyprzedając go komu sie dalo.Nazwano to wolnoscią.Taki wirus oszalałego warcholstwa w spadku po I RP.W wojnie w Bieszczadach nie było propagandy komunistycznej,a żołnierze przelewali swoja krew o Bieszczady w polskich granicach. Nie można nazwać ukraińska powstańczą armią bestialskich kolaborantów z hitlerowcami (to wielki temat).Co do bohaterstwa naszch żołnierzy,to chciałbym widzieć Micoxa na dalekim patrolu czy w walce,tam. Ukraińcy nie brali jeńców. Odrąbana głowa,wylupione oczy,odrąbane ręce,nogi,rozpruty brzuch, granat przywiązany do jąder,wymyślne tortury przed smiercią... Autora "łun" znalem z terenu ZLP,wojnę - z autopsji. Temat w książce godzień setek tomów,nie jednego,napisanego przez Gerharda,a ukraińska propaganda nie moze być nasza.Tak trudno to zrozumieć, wiwatując na cześć rezunów.