Hej!
Zamieszczam i ja dwa zdjęcia z października 2007 roku oraz krótką historyjkę:
Pamiętam jak będąc w latach dziewiećdziesiątych ubiegłego wieku w styczniu w Roztokach Górnych, co rano obserwowałem szamański rytuał odprawiany wokół pieruńsko wielkiego monstrum bieszczadzkiego (takie olbrzymie, jak te co swego czasu pracowały na wyrobiskach w kamieniołomach i po różnych żwirowniach). Mistrz ceremonii najpierw rozpalał pod swoją maszyną ognisko (!), by po pewnym czasie obrzucając ją ze wszystkich stron zaklęciami w języku łaciną zwanym zmusić ją do odpalenia. W podziękowaniu za te czułe zaczepki maszyna wypluwała w powietrze tyle dymu, że bieszczadzka ciuchcia mogłaby tylko jej pozazdrościć.
Pozdrówka - Bazyl



Odpowiedz z cytatem
Zakładki