Zaraz po ukazaniu się aktualnie obowiązującego regulaminu, wiadomo było że jest on wyjątkowym gniotem - pisanym przez ludzi, którzy niekoniecznie się na tym znają (na tym jak powinien wyglądać regulamin) - krótką mówiąc: chcom a nie umiom.
Wylano na niego kubeł pomyj - także na tym forum. Pojawiły się optymistyczne głosy że zostanie poprawiony - niestety nie został.
Pkt. 15 jest sformułowany wyjątkowo absurdalnie, co właściwie zwalnia turystę z takiego obowiązku.
GC Nowiny:
"W przeciwieństwie do GOPR, Bieszczadzki Park Narodowy ma możliwość karania niefrasobliwych piechurów. Straż Parku może wypisać mandat lub skierować wniosek do kolegium, jednak z pewnością w początkowej fazie funkcjonowania przepisu będzie raczej stosować ustne upomnienia.
Wykaz obwodów ochronnych (leśnictw) i konserwatorów obwodów (leśniczych) w BdPN dostępny jest na stronie internetowej: www.bdpn.pl."
W przypadku niezgłoszenia tylko wyjątkowy frajer przyjmie mandat - gdyż zawsze można powiedzieć że się zgłosiło (nawet jeśli leśniczy zaprzeczy), nie ma potwierdzenia zgłoszenia, nie ma formy zgłoszenia. Ponadto - BdPN może o tym nie wiedzieć - ale w Polsce nie ma ustawowego obowiązku posiadania telefonu oraz dostępu do internetu, gdzie park łaskawie zamieścił wykaz leśniczych. A co w przypadku jeśli telefon będzie zajęty lub poza zasięgiem - czy turysta ma czekać z wyjściem i dzwonić do skutku? Można by jeszcze dużo znaleźć ale już samo to wystarczy do nieprzyjęcia mandatu i nie przejmowania się ewentualną sprawą karną. Korzystając z okazji chciałem przypomnieć panu KP że kolegia ds. wykroczeń zostały zlikwidowane bodajże w roku 2001.
W skrajnych przypadkach pkt.15 może zostać wykorzystany w drugą stronę (zawsze może sie znaleźć jakiś upierdliwiec). Otóż skoro BdPN chce dbać w ten sposób o bezpieczeństwo turystów, to gdyby - hipotetycznie, ale co nie jest trudne - doszło do sytuacji że turysta zgłosi a potem się zgubi/nie wróci/GOPR go będzie dopiero szukał, itp a leśniczy jeszcze tego samego dnia nie powiadomi o tym fakcie, będzie można pociągnąć go do odpowiedzialności karnej. Jeżeli w jakichś górach jest obowiązek zgłaszania np. w księdze wejść/wyjść to w przypadku braku powrotu lub informacji od tej osoby powiadamia się odpowiednie służby. Czy w trosce o rzekome bezpieczeństwo turystów leśniczowie również będą się interesować czy delikwent wrócił?
BdPN coraz bardziej przypomina mi ciecia Stanisława Anioła i jego zagrywki, tyle że tamte były śmieszne...



Odpowiedz z cytatem