Pokaż wyniki od 1 do 10 z 10

Wątek: Tak sobie pojechałem...

Mieszany widok

  1. #1
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Tak sobie pojechałem...

    Dzień ostatni.
    Wstaję raniutko , zjadam śniadanko i czekam na Barnabę. Umówiliśmy się, że przyjdzie do mnie na 9:00. Jest 9:00. Barnaby niet. Jest 10:00 to samo. Dochodzi 11:00.Jestem ździebko podk… zdenerwowany. Postanawiam połazić samotnie. Zostawiam kartkę synowi, kiedy wrócę, dzwonię do Renatki i wyjeżdżam. Jadę najpierw asfaltem, potem skręcam na inny asfalt, mijam „Krzywy Domek”. Asfalt się kończy, Jadę dalej. Dziury małe i duże. Jadę dalej. Zatrzymuję się przy drodze, która odchodzi w bok. Zostawiam karawan i dalej idę pieszo. Najpierw oglądam miejsce po cerkwi i stary cmentarz. Uwielbiam takie miejsca. Później starą drogą idę dalej. Pusto. Żadnego człowieka. Po prawej galopują czworonogi. Widok przepiękny
    Stoję i patrzę. Zastanawiam się czy dadzą sobie radę bez ingerencji człowieka?. W końcu stwierdzam, że życie pokaże. Idę dalej aż droga się przekształca w drogę zrywkową. Skręcam w stronę lasu. Przeskakuję wartki potok i stopniowo wyłażę pod górę. Zaczynają się pokazywać coraz odleglejsze partie Bieszczadu. Chcę zrobić zdjęcie telefonem i wysłać Renatce. Niestety telefonu nie mam. Jestem trochę zaniepokojony, ale uspokajam się, że komóra jest w karawanie. Powoli, wszak nikt mnie nie goni idę sobie grzbietem podziwiając widoki. W końcu złażę w dół przeskakuję potok i docieram karawanu. Tu sprawdzam i stwierdzam, komóry nie ma. A wyjeżdżając dzwoniłem do Renatki. Znaczy się zgubiłem. Wszystko, co w niej było, było tylko w niej. Nie zarchiwizowane. Siadam, myślę. W myśleniu pomaga mi puszka, a raczej jej zawartość. Kiedy mogłem ją zgubić? W każdym momencie, ale najprawdopodobniejsza jest chwila, kiedy przeskakiwałem potok. Wtedy prawdopodobnie wypadł mi z kieszeni przypiętej do paska. Wsiadam do karawanu i jadę do końca drogi. Potem pieszo przez las. Dochodzę do potoku. To nie to miejsce. Po kilku chwilach znajduję miejsce, w którym przeskakiwałem potok. Przeskakuję. Na brzegu nic nie leży. Znaczy się pudło. Nie poddaję się idę dalej. Po kilku krokach przecieram oczy. Nie. Nie, mylę się. To moja Nokia sobie leży i czeka na mnie. Wiem, że od rzeczy zgubionych jest Św. Antoni, ale gdzie ja go tu znajdę? Jest w pobliżu Matka Boska Łopieńska. Postanawiam się, więc jej pokłonić. Wracam do karawanu. I jadę. Wracam do drogi. Objeżdżam górę. Wjeżdżam w następną dolinę. Jadę do końca. Aż za cmentarz. Potem pieszo. Najpierw pod górę potem w dół. Po drodze mijam mały budynek. W końcu widzę cerkiew. Po kilku chwilach jestem przy cerkwi. Wchodzę do środka. Jest to cudowne miejsce. Zawsze, jak tu jestem czuję to samo. Nawet tego uczucia opisać nie umiem, ale coś mnie tu ciągnie. Chwila zadumy. Wpis do zeszytu i powrót. Nie powiem. Chciałem na skróty, ale mi nie wyszło. Wróciłem na szlak i jak po sznurku wróciłem do karawanu. Wracam do miejsca noclegu, ale tam Barnaby nie było. Jadę, więc do niego. Reszta niech zostanie między Barnabą, mną i jeszcze kimś, kto tam był. Jeszcze tylko jazda do Sanoka po Barnabową komórkę i powrót w Bieszczad. I to by było na tyle.
    Pozdrawiam wszystkich, a zwłaszcza tych których spotkałem podczas tego wyjazdu
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    bertrand236

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar joorg
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Krosno
    Postów
    2,335

    Domyślnie Odp: Tak sobie pojechałem...

    Cytat Zamieszczone przez bertrand236 Zobacz posta
    ....Później starą drogą idę dalej. Pusto. Żadnego człowieka. ..... Idę dalej aż droga się przekształca w drogę zrywkową. Skręcam w stronę lasu. Przeskakuję wartki potok i stopniowo wyłażę pod górę. ....
    Oj , Bertrand zaczynam się martwić o Ciebie ,łazisz sam, a tam jest dużo "niedżwiedziów" (wcześniej niż to przedostatnie zdjęcie było robione ) Chyba że chcesz być tak sławny, jak ostatnio ta kobieta która "wyszła do lasu na spacer" i naszła na misia.
    "dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
    Pozdrawiam Janusz

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Tak daleko stąd, a tak blisko ...
    Przez don Enrico w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 215
    Ostatni post / autor: 04-09-2014, 22:39
  2. Znowu pojechałem
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 14
    Ostatni post / autor: 19-06-2008, 18:47
  3. Tak sobie wpadłem...
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 03-07-2007, 21:12
  4. w końcu pojechałem
    Przez Mietek w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 01-10-2003, 19:45

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •