Moim zdaniem problem występuje i zaognia się. Szlaki zostały wytyczone przed powstaniem BdPN. Jest ich 140 km, w tym 15% to powierzchnie utwardzone. Cześć szlaków przebiega na terenie ochrony ścisłej. Kilka razy szlak ze względu na zagrożenie przyrodnicze skorygowano: Krzemień, Smerek. Jak już mówiłam w partiach połoninowych najłatwiej jest zdewastować. I tu widać największe straty spowodowane przez bezmślność turystów. Nie chce mi się szukać danych ale corocznie szerokość szlaku ulega poszerzeniu. Obok scieżki ktoś wydeptuje drugą, potem trzecią i zamiast 1 m szlaku masz 10 m. Na Tarnicy obecnie mamy tzw. obszar całkowitego wydeptania 300 m 2, a tzw. obszar częściowego wydeptania 1393 m 2. Wielkość wydeptania szlaku sięga czasami 10-15 m.
Park usiłuje zapobiec zniszczeniom budując tzw. infrastrukturę szlakową czyli drenując szlaki (to takie drewniane korytka połoźone pod kątem na powierzchni, którymi spływa woda), dylowanki, mostki, , progi przecierozyjne, niskie drewniane barierki itd. Zabezpiecza także powierznie pokryte przeważnie glebą inicjalną to jest czasami warstewka kilkucentymetrowa, rumoszyska siatkami. Moim zdaniem jest to mniej szpecące niż 15 m wielkości szlak albo wylegujące się w partiach szczytowych na murawach setki osób. A co najważniejsze jest skuteczne.
Zwróć uwagę, że tak naprawdę od nas turystów zależy czy będą owe bariery. Niestety, kultura turystyczna w naszym społeczeństwie jest niska. Prof Nowicki chce aby przeprowadzić w zmianie ustawy turystycznej przepis iż to my przewodnicy będziemy mieli poszerzone kompetencje na terenie parku. Mamy zostać "służbą pomocniczą ochrony" czyli mieć uprawnienia do kontrolowania turystów. Nie podoba mi się to ale w sumie jest to jakieś rozwiązanie. Nas przewodników widać w parku, a parkowych filanców jak na lekarstwo. Nigdy, nie widziałam w tym roku strażnika na szlaku w partiach szczytowych.



Odpowiedz z cytatem