Nie każdy śmignie jak nieprzymierzając kozica na Chryszczatą, ale pod wiatę do Duszatyna? Dojazd jest, na łeb w razie czego się nie leje, śpiewy do rana nikomu nie przeszkodzą, botanicznie, ornitologicznie.. mnogo atrakcji. I nie trzeba uzgadniać z gospodarzem. No może z leśniczym pogadać, to biorę na siebie.
Długi