Jakieś 3 - 4 lata temu przedzieraliśmy się z koegą poprzez wysoką trawę, chaszcze, aby do góry ! Bo wiedzieliśmy, że musimy w końcu dotrzeć do ścieżki oznakowanej jako szlak. Innej możliwości nie było.

I w końcu doszliśmy. Ledwo wyleźliśmy na tę ścieżkę, patrzymy, a tu: Aleksandra.