Irek, w takim razie działaj i znajdź organizatora takiej wycieczki.
Specjalnie napisałem "organizatora", a nie np. tylko przewoźnika, gdyż - jak zwykle - diabeł potrafi tkwić w szczegółach.
Chodzi w końcu o dwukrotne (jednego dnia) przekroczenie granicy "unijnej", a to może się wiązać z różnymi formalnościami, o których być może nawet nie wiemy (ubezpieczenia, zgłoszenia, cholera wie, co jeszcze).
Ja się na tym nie znam, nie mam żadnych przewodnickich uprawnień ani nie prowadzę działalności w zakresie obsługi turystyki.
Namawiam Was tylko do wzięcia udziału w takiej wycieczce, sam w niej wezmę udział, mogę tez zrobić "wirtualną" listę i nawiązać kontakt z właściwym organizatorem.
Występuję zatem w roli li tylko społecznego "lobbysty". Formalne zapisy i przedpłaty będziemy wszyscy robić indywidualnie u właściwego organizatora wyprawy.


Odpowiedz z cytatem
