Zaprzestanie odstrzału jeleni czy saren nie zlikwiduje problemu "mordowania" owiec itp. przez wilki - trzeba sobie uświadomić, że każdy drapieżnik (ssak, ptak, ryba itp.) wybiera taką ofiarę, którą mu najłatwiej upolować.
Drapieżnik instynktownie "kalkuluje" sobie, czy pogoń za daną ofiarą warta jest wysiłku (a takie gonienie jelenia, to przecież spora strata energii) - więc np. wilk wybiera łatwiejszą ofiarę tj. owcę.
Wilki w Bieszczadach już dawno przestały się obawiać ludzi - zwiększenie populacji jeleni nie zlikwiduje problemu (tj. ataków na zwierzęta hodowlane), co najwyżej częściowo go ograniczy.
Trzeba również zrozumieć sytuację ludzi, którzy żyją np. z hodowli owiec czy bydła - każda rozszarpana sztuka, to strata dla hodowli - nawet, gdy rolnik dostanie odszkodowanie, to i tak ma kilka/kilkanaście miesięcy "w plecy", zanim za pieniążki z (ewentualnego) odszkodowania zakupi i wyhoduje np. owcę do wieku "rozpłodowego" (na miejsce rozszarpanej sztuki).
Nie jestem myśliwym, nie za myślistwem nie przepadam, ale rozwiązanie problemu nie jest takie proste, jak się niektórym osobom wydaje.
W chwili obecnej, Lasów Państwowych itp. instytucji raczej nie stać, na wypłacanie tak licznych odszkodowań (w przypadku zaprzestania odstrzału wilków) zanim populacja jeleni wróciła by do w miarę normalnego poziomu (co i tak nie zlikwidowało by problemu ataków na zwierzęta hodowlane).
Takie błędne koło...
Może to się kiedyś unormuje, oby wilki oraz inne drapieżniki tego doczekały...


Odpowiedz z cytatem