za to, że tam wszystkie problemy dnia codziennego nie mają znaczenia,
za to, że kiedy wracam do Trójmiasta (co prawda zawsze z łzami w oczach) to wiem, że wrócę tam jak najszybciej będzie się dało,
a przede wszystkim kocham Bieszczady za to, że jeszcze pozwalają mi być kochane (kochany brak cywilizacji- gdzieniegdzie i okresowy brak turystów:))