Widzisz Szczepanie, zależy jak się na to zagadnienie spojrzy. Z naszego polskiego, martyrologicznego punktu widzenia wojenne i powojenne krzywdy Polaków na Kresach (i oczywiście nie tylko tam) są najważniejsze, a krzywdy doznane przez Niemców określamy eufemistycznym mianem "przesiedleń ludności".
I oczywiście z naszego polskiego punktu widzenia to MY mamy rację, bo to w końcu Niemcy napadły na Polskę, a nie odwrotnie, bo to hitlerowcy już w 1939 r. zapoczątkowali exodus ludności polskiej z Pomorza, Śląska, Wielkopolski, a nawet Łodzi, itd.
Erika Steinbach z kolei podchodzi do tego w sposób "warsztatowy" podobny do ... polskiego. Uwypukla krzywdy niemieckiej ludności cywilnej, a krzywdy Polaków najchętniej by przemilczała.
Ale spróbuj na to wszystko spojrzeć, na ten wojenny i powojenny tragizm ludności cywilnej (polskiej, niemieckiej, żydowskiej, w ogóle wszelakiej), okiem nie polskim, nawet nie niemieckim, ale po prostu ludzkim, uniwersalnym.
Wracając zaś do naszego tytułowego "bohatera", czyli Stepana Bandery.
W największym skrócie:
1. Żył niecałe 51 lat, z których ok. 8 spędził w polskim więzieniu i niemieckim Sachsenhausen.
2. Te (chyba 5, licząc od aresztowania, nie od wyroku) 5 lat w polskim więzieniu to "rozpoczęte dożywocie" za udział w zamachu na ministra Pierackiego.
3. Z polskiego punktu widzenia to oczywiście terrorysta, ale z ukraińskiego ? Dla nich Stepan Bandera to jak dla nas np. Stefan Okrzeja, posiadający (i słusznie) w prawie każdym polskim mieście swoją ulicę.
4. W końcu zginął skrytobójczo zamordowany - za to, o co przez całe życie walczył i siedział w tiurmie.
Obiektywizując i reasumując - czyż to nie jest wręcz "modelowy materiał" na bohatera narodowego ? Ukraińskiego oczywiście.


Odpowiedz z cytatem